Reportaże

,,Finał ogólnopolski Pucharu Tymbarku to najlepszy Turniej na jakim byliśmy”

W poprzedniej edycji Turnieju ,,Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku’’ reprezentantami Województwa Wielkopolskiego w finale ogólnopolskim U-10 była Akademia Piłkarska Reissa z Poznania. Mistrzowie Wielkopolski awansowali do finału na PGE Narodowym i zdobyli 2. miejsce w najpopularniejszym Turnieju w Polsce. Porozmawialiśmy z trenerami rocznika 2008 – Nikodemem Brzęckim i Jędrzejem Depczyńskim, jak wspominają swoją przygodę w Pucharze Tymbarku.

W finałach wojewódzkich w Wolsztynie zawodnicy Akademii poradzili sobie bez większych problemów. W meczu o tytuł najlepszej drużyny Wielkopolski w roczniku 2008 podopieczni Nikodema Brzęckiego i Jędrzeja Depczyńskiego zmierzyli się z Football Academy – Piła. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:0 dla Akademii Reissa i tym samym zagwarantowali sobie miejsce w ogólnopolskim finale.

Atmosferę i profesjonalizm ogólnopolskiego finału Turnieju ,,Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku’’ zawodnicy i trenerzy poczuli już od przyjazdu pociągiem na Dworzec Centralny w Warszawie.  – Już na peronie czekała na nas ekipa Tymbarku i zabrała autobusem PZPN do hotelu. Każda drużyna ma przypisanego wolontariusza, który pomaga w kwestiach organizacyjnych. Dzięki obecnym wolontariuszom cała impreza może funkcjonować na tak świetnym poziomie – dodaje trener Depczyński.

W ogólnopolskim finale spotyka się 16 najlepszych drużyn z każdego województwa. Zostają one podzielone na cztery grupy po cztery zespoły i rywalizują w nich o awans do ćwierćfinału, półfinału i finału, który rozgrywany jest na Stadionie Narodowym. Zespół Akademii Piłkarskiej Reissa w fazie grupowej poprzedniej edycji wygrał wszystkie mecze zgarniając komplet punktów wygrywając m.in. z reprezentacją województwa Łódzkiego 2:0. – Poziom na finale ogólnopolskim był bardzo wysoki. Drużyny, które tam grały znaliśmy z różnych turniejów – podkreśla trener Brzęcki.

Następnym etapem dla podopiecznych Nikodema Brzęckiego i Jędrzeja Depczyńskiego był ćwierćfinał. Pierwszym rywalem drużyny Akademii Reissa byli zawodnicy z Województwa świętokrzyskiego. Emocje, jakie panowały w tym spotkaniu były niesamowite. Akademia straciła bramkę pod koniec meczu, ale w ostatniej minucie udało się wyrównać stan meczu na 2:2, co oznaczało rzuty karne. Obaj trenerzy wspominają to spotkanie jako kluczowe starcie dla losów swojej drużyny w tym Turnieju. – Grupę udało się przejść z kompletem punktów, ale w ćwierćfinale panowały ogromne emocje. Był remis, były rzuty karne, więc równie dobrze wszystko mogło obrócić się w drugą stronę. Te wygrane rzuty karne były momentem przełomowym, który scementował nasz zespół w drodze do finału. – wspomina trener Brzęcki.

Półfinał mistrzom Wielkopolski U-10 poszedł gładko. Drużynę z Bydgoszczy pokonali wysoko 5:1 i oznaczało to finał na Stadionie Narodowym. – Dla nas to był sukces i duże wydarzenie, bo finał transmitowany jest w Polsacie. Klub bardzo się cieszył, bo też jest to forma promocji. Dyrektor Sportowy przyjechał prosto z Holandii na nasz finał także myślę, że każdy się z tego cieszył. Na pewno był to najbardziej medialny sukces dla naszej Akademii. – podkreśla Trener Nikodem Brzęcki.

Spotkanie finałowe rozpoczęło się od szybko strzelonej bramki przez zespół z Poznania. Rywale z Podkarpacia jednak błyskawicznie doprowadzili do wyrównania, a tuż przed końcem pierwszej połowy wyszli na prowadzenie. Zawodnikom Akademii Piłkarskiej Reissa mimo wielu dogodnych okazji do strzelenia goli nie udało się wyrównać. Prezes PZPN-u Zbigniew Boniek pocieszał przegranych po meczu. – Bycie i granie na stadionie narodowym w tym wieku to jest rzecz nieprawdopodobna. Wspominają o tym także trenerzy: – Prezes Boniek i Prezes Wojtala dbali o to, żeby chłopcy nie czuli się źle. Wiedzą, że jest to wielkie piłkarskie święto dla wszystkich dzieci. Dla tych, co wygrywają, ale też dla tych, co przegrywają. My naszym chłopcom pogratulowaliśmy tego, że w wieku 10 lat potrafią wyjść na Stadion Narodowy i zagrać bez kompleksów. Jest to duża sztuka, a my byliśmy z nich dumni. 

Podpytaliśmy Trenera Nikodema Brzęckiego o ogólną ocenę Turnieju ,,Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” i podsumowanie meczu finałowego na PGE Narodowym.

Turniej z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku to niesamowite wydarzenie. Rodzice waszych zawodników towarzyszyli wam podczas rozgrywek? 

Rodzice byli bardzo zaangażowani. Większość z nich jeździła z nami na wszystkie etapy, a na finale byli obecni już wszyscy. Dla samych rodziców jest to duże wspomnienie i pamiątka, że ich dzieci miały możliwość zagrania na PGE Narodowym.

Czy dla was trenerów Turniej był wielkim przeżyciem? 

Każdy, kto pracuje w piłce nożnej wie, że Stadion Narodowy jest ważnym i niezwykłym miejscem. U mnie w brzuchu działy się dziwne rzeczy ze stresu i emocji, a jeszcze musieliśmy myśleć o tym, by na odprawie powiedzieć chłopcom coś, co pozwoli ściągnąć z nich tę presję.

Miałem okazje być na PGE Narodowym jako kibic oraz z wycieczką zwiedzając ten stadion, ale jednak zupełnie inne uczucie towarzyszy człowiekowi, kiedy wychodzi się na główną płytę boiska, a obok Ciebie wychodzi Marcin Dorna czy Adam Nawałka. To są bardzo ważne postacie w polskiej piłce i znaleźć się w ich towarzystwie to zawsze miłe przeżycie. To wszystko tworzy prestiż tego wydarzenia. Może się już nie zdarzyć, że jako trenerzy będziemy mieli okazję poprowadzić zespół na Stadionie Narodowym. Zawodnicy z rocznika 2005 rok temu zajęli 3 miejsce. Fantastyczny wynik, ale jedyne czego najbardziej żałowali to, że nie mogli przeżyć tej przygody co my na Stadionie Narodowym. My też przegraliśmy finał, ale sama możliwość zagrania tam i bycia była przeżyciem, które każdy z chłopców zabierze ze sobą do końca życia.

Co czuliście po przegranym finale? 

Po meczu był w nas żal. Może mogliśmy zrobić coś więcej, ale chłopcy muszą pamiętać o tym, że celem jest by ktoś z nich zagrał jeszcze raz na Stadionie Narodowym, ale jako reprezentant Polski. Każdy z nich przeszedł bardzo długą drogę w tym Turnieju. Trzeba pamiętać, że spośród setek tysięcy dzieci, które biorą udział w Pucharze Tymbarku, to nasza drużyna doszła do samego finału. Niedosyt jest, ale zwycięstwem jest to, że mogliśmy tam być. Sam mecz mógł się ułożyć inaczej. Na chłopaków najbardziej wpłynęła otoczka całego finału i miejsce jego rozegrania. Nasi zawodnicy mieli już doświadczenie z rywalizacji w innych turniejach, ale jednak PGE Narodowy jest miejscem niezwykłym dla każdego piłkarza i to ich delikatnie sparaliżowało. To, co było największą nagrodą, spięło trochę nogi naszym chłopcom, ale w ogóle się nie dziwimy. Mamy lat od nich sporo więcej, a jednak też się stresowaliśmy przed finałem. W finale zabrakło nam chłodnej głowy.

Gracie na wielu turniejach w Polsce, a nawet za granicą. Jak pod tym kątem oceniasz Puchar Tymbarku?

Ten finał ogólnopolski jest świetnie zorganizowany. Jak ktoś chce zobaczyć jak zorganizować duży turniej to Puchar Tymbarku jest wzorem do naśladowania. W finale graliśmy na boiskach Agrykoli i Legii Warszawa. Wszystko jest bardzo dobrze zorganizowane.

Warto się starać, by awansować na finał ogólnopolski w Warszawie, bo jedziesz tam i nie musisz się niczym przejmować. Jak jedziesz na inny turniej to trzeba się martwić o to, jak dojechać, czym dojechać, gdzie spać, a tu po prostu przyjechałeś i myślałeś tylko o tym, co wydarzy się na boisku. Finał ogólnopolski Pucharu Tymbarku to najlepszy Turniej, na jakim byliśmy a byliśmy w wielu miejscach.

fot. akademiareissa.pl