Wywiady

“Głównym filarem pewności siebie jest zawsze solidne przygotowanie”. Wywiad z Rafałem Kubowem

U boku Jacka Magiery pracował w warszawskiej Legii. Kiedyś więcej czasu przebywał na boisku, dziś stara się „włamać” do głów swoich podopiecznych. Rafał Kubów, trener mentalny współpracujący z zawodnikami piłki nożnej grającymi w reprezentacjach Polski, Ekstraklasie, a także ligach zagranicznych, może pochwalić się wieloletnim doświadczeniem w pracy z młodzieżą. Postanowiliśmy porozmawiać z nim o pewności siebie i w temat ten zagłębiliśmy się dość konkretnie…

***

Jesteś autorem 21-dniowego kursu online o pewności siebie. Prowadzisz też na ten temat warsztaty.

Rafał Kubów: Zgadza się. Pewność siebie jest na ustach wszystkich i kiedy oglądasz mecz, trener, zawodnik, komentator na pewno chociaż raz wspomni o tym elemencie: „byliśmy pewni siebie” albo „powinniśmy być pewni siebie” czy „brakuje nam pewności siebie”. Później pojawiają się różne powody. Mało kto jednak zna definicję, źródła i fundamenty.

Czym jest więc pewność siebie?

Ja zawsze pytam o to zawodnika. Jestem ciekawy. Czym dla niego jest pewność siebie? Ciężko być pewnym siebie, jeśli nie wiesz co to jest i nawet nie wiesz po czym poznajesz, że jesteś pewnym siebie. Gdybym ciebie zapytał: po czym poznajesz, że jesteś śpiący?

Powieki opadają mi ze zmęczenia!

Tak jest! Oczy się zamykają, ziewasz, to czas, aby się położyć. Zacząłbyś się jednak zastanawiać, jeśli zadałbym ci pytanie: „po czym poznajesz, że jesteś pewny siebie”?

Powiedziałbym, że wierzę w siebie, w swoje umiejętności i możliwości.

Jak pewnie jednak zauważyłeś ta wiara nie jest stała. Jesteśmy bardzo często pewni siebie, ale są momenty i konteksty w naszym życiu gdzie tej pewności brakuje. Leo Messi czy Cristiano Ronaldo też nie w każdej sytuacji są pewni siebie. Gdyby Messi miał zaśpiewać przed grupą ludzi, mógłby być mniej pewnym siebie niż gdyby miał zagrać w finale mistrzostw świata, ponieważ nie ma wielu doświadczeń wokalnych i nie jest to w zgodzie z jego mocnymi stronami.

Masz więc jakąś definicję pewności siebie?

Na początku zaznaczmy, że głównym filarem pewności siebie jest zawsze solidne przygotowanie. Pewność siebie można określić jako przekonanie dotyczące własnych możliwości, czyli nie wystarczy mieć dane umiejętności, jeszcze należy mieć w sobie silne przekonanie, że je posiadamy. Inna definicja mówi, że pewność siebie powstanie na drodze samopoznania, obserwacji siebie. Jeszcze jedną cegiełką do pewności siebie jest zaufanie do siebie budowane wcześniejszymi osiągnięciami. Wiem, że dam radę, bo dałem radę wcześniej z podobnym problemem. Pewność siebie można rozpatrywać jako stan i jako cechę. Jako stan, wiąże się m.in. z pozycją naszego ciała, z tym, co mówimy do siebie w danym momencie, jak się poruszamy, także np. sposobem w jaki oddychamy. Pewność siebie jako cechę budujemy przez lata doświadczeń i podjętych z sukcesem wyzwań.

Jak zatem zawodnik może zwiększyć pewność siebie? Pytam też w kontekście zawodników piłki młodzieżowej.

Jeżeli chodzi o najmłodszych zawodników, w wieku 6-10 lat, oni nie są jeszcze na takim etapie rozwoju, aby mogli świadomie i bez naszej pomocy pracować nad swoją pewnością siebie. W tym momencie życia to rodzice i trenerzy które mogą znacząco budować pewność siebie u młodego człowieka. Na przykład stawiając mu adekwatne zadania, czasami na granicy możliwości i zauważając drobne sukcesy dziecka, budując w nim jak to się w psychologii sportu nazywa – poczucie skuteczności. Taki młody człowiek widzi, że osiąga cel, który sobie sam lub wraz z opiekunem postawił. Trzeba również mieć świadomość, że dzieci chłoną jak gąbka, więc pewni siebie rodzice, pewni siebie trenerzy wychowują pewnych siebie zawodników.

Czy w największej mierze to wszystko nie zależy od własnych doświadczeń? Od środowiska, w którym dziecko się wychowało?

Zgadza się. Czasem zbyt wysoka pewność siebie, wręcz arogancja, jest „wyniesiona z domu”. Albo w drugą stronę – za niska pewność siebie.

Jak duży wpływ ma więc środowisko?

Na treningu chłopak jest niecałe dwie godziny, a po kilka godzin spędza w szkole i w domu. W tym wieku środowisko jest bardzo ważne, bo dziecko chłonie rzeczy dobre, rzeczy złe. Nabiera jakiś przekonań, jak ten świat jest ułożony. Później będzie w stanie odróżnić co mu służy, a co nie. Jako rodzice i trenerzy możemy zatem w tym pierwszym etapie świadomie stworzyć przyjazne środowisko, budować poczucie skuteczności i związaną z nim pewność siebie.

Mówimy o dużej roli rodziców, o tworzeniu przez nich odpowiedniego środowiska. Może więc warto byłoby na temat pewności edukować właśnie ich? Nie czekać na ich błędy i później plewić chwasty, tylko niejako ubiec negatywne skutki samoczynnych działań…

Zgadzam się! Mam wykłady na wielu obozach, konferencjach. Jestem zapraszany na takie spotkania. Skoro jest potrzeba powiększyć świadomość rodziców, biorę w tym chętnie udział.

Gdybyś miał dać rodzicowi jedną prostą radę, by jutro mógł zacząć pracować nad pewnością siebie swojego dziecka, jaka byłaby to rada?

Przede wszystkim zauważać drobne sukcesy dziecka. Z tymi pochwałami nie powinniśmy jednak pójść za daleko, ponieważ jeżeli zauważymy, że dziecko wie, że robi coś dobrze i jest z tego wręcz dumne, nie trzeba go chwalić. Ale myślę, że warto pochwalić, zauważyć jego drobne sukcesy, które dla nas możliwe nie są czymś wielkim. Jeśli dziecko nawet wykonało swoje obowiązki domowe, które sobie zaplanowało warto to zauważyć.

Słyszałem kiedyś takie zdanie, że czasem wystarczy powiedzieć „kocham cię”. Takie słowa mogą w życiu dziecka zmienić więcej niż nam się wydaje.

Jak najbardziej możemy dziecku z którym pracujemy dawać tzw. prezenty komunikacyjne. Kiedy dziecko jest zestresowane, nie pytajmy „czemu jesteś zestresowany?”. Zapytaj „pamiętasz jak w meczu X byłeś pewny siebie”? Takie zabarwianie piłki nożnej na dobre emocje, to najprostsza droga. Najbardziej oczywista, banalna, ale o niej bardzo często zapominamy. Nasza empatia często jest osłabiana przez to, że nam też często coś nie wychodzi, bo jesteśmy tylko ludźmi. Sami jesteśmy rozdrażnieni i zmagając się z dużymi wyzwaniami dnia codziennego, nie zauważamy tych małych okazji do wzmocnienia młodego człowieka. A dla tego człowieka to coś wielkiego. Przed chwilą zrobił coś na co pracował i fajnie, żebyśmy to zauważyli.

Czyli zakorzeniamy w głowie dziecka pozytywy…

Po wygranym meczu warto zapytać: „dlaczego wygraliście?”, a zdarza się, że o przyczyny wyniku pytamy tylko po porażce. Gdy po zwycięskim meczu zapytamy „dlaczego wygraliście?” – dziecko powie nam jaka była jego ścieżka, jaką pracę wykonało i buduje w tym momencie swoją sprawczość. Żeby zbudować ta sprawczość i pewność siebie można też, kiedy dziecko mówi, że udało mu się strzelić gola czy zwyciężyć, powiedzieć: „nic ci się nie udało, zrobiłeś to, to twoja praca za tym stoi!”.

A jeśli chodzi o porażkę?

Można zapytać „dlaczego przeciwnik wygrał?”. Poznamy drogę do sukcesu rywala. Z niej możemy także wyciągnąć przecież wnioski.

Rodzic może stawać na głowie, ale i tak dziecko wyśmiewane w szkole nie będzie raczej zbyt pewne siebie?

Istnieje takie zjawisko i początek ma w uzależnianiu dziecka od opinii zewnętrznej, zaczyna się niewinnie, gdy porównujemy dziecko do kogoś innego.

Szedłem kiedyś przez Złote Tarasy. Zobaczyłem dziecko z tatą. Dziecko zapłakane, a tato zatrzymuje się i mówi: „jesteś chłopcem, nie możesz płakać! Zobacz, nikt wokół nie płacze!”. Wtedy zaczyna się niestety uzależnianie swojego poczucia wartości od zewnętrznego punktu odniesienia. Jedno zdanie w silnych emocjach i sytuacja zostaje w człowieku na bardzo długie lata. W dorosłym już wieku ten człowiek nie jest pewny siebie i nawet nie wie dlaczego! Bardzo za to stresuje się tym, co ludzie powiedzą. Takie drobne rzeczy bardzo silnie kodują się w naszym systemie nerwowym.

Jest jakiś złoty wiek dla kształtowania pewności siebie?

Pierwsze lata życia i okres podstawówki uważam za najważniejszy. Pewności siebie uczymy się przez całe życie, ale koduje się w nas na dłużej to, co spotkamy w najmłodszych latach swego życia.

Dlaczego pewność siebie jest tak ważna dla piłkarza?

Można to porównać do konta w banku. Na treningach, wpłacamy środki na swoje konto. Budujemy przygotowaniem swoje umiejętności, które później mają nam służyć w meczu. Później podchodzimy do bankomatu przed meczem, ale okazuje się, że nie znamy PIN-u. Nie mamy strategii, które mogą nam te przygotowanie wykorzystać, choćby pamiętać o tym, że jesteśmy przygotowani i że kiedyś w podobnej sytuacji daliśmy radę.

Gdzie znaleźć zatem PIN?

Pewny siebie zawodnik wie, jakie jest jego „zdjęcie” pewności siebie. Pamięta, kiedy był ostatnio pewny siebie i jaki ma na to przepis. Tragedią jest, gdy zawodnik przygotuje się do zawodów bardzo dobrze, a potem w obliczu wyzwania nie jest w stanie pokazać nawet połowy swoich umiejętności. Wtedy obniża mu się pewność siebie i zaczyna się samoutrudnianie: „nie przygotuję się, bo i tak znów będzie porażka”.

Jesteś w stanie podać naszym czytelnikom jakieś przykłady ćwiczeń pewności siebie?

Pierwszym krokiem jest refleksja nad swoją pewnością siebie. Zastanówcie się, kiedy ostatnio byliście bardzo pewni siebie i co się na to składało. Co robiliście przed? Jak zapracowaliście na tę pewność? Jaki był wasz stan? Jak się poruszaliście? Co do siebie mówiliście?

Czyli możemy „zakotwiczyć” taki stan, np. przy pomocy określonej muzyki?

Jasne, ten stan możemy zakotwiczać na różne sposoby, nawet określoną pozycją ciała. Nie chcę, by to zostało źle zrozumiane, bo to jest tylko jeden z puzzli i to nie tak, że jak staniesz z klatką wypiętą do przodu, brodę skierujesz na wysokość horyzontu i będziesz wolno oddychał, to będziesz pewny siebie. Ale z drugiej strony pamiętaj, że wtedy sobie bardziej pomagasz niż przeszkadzasz.

Udowodniono, że tak działa nasza fizjologia… Czyli: głowa do góry, klata do przodu…?

Gdybym teraz powiedziałbym do ciebie – Przemek, usiądź tak, jakbyś był pewny siebie…

(wyprostowałem się instynktownie)

Czujesz na własnym przykładzie… Masz nawykową pozycję, która nie musi ci pomagać. Jeśli wchodzę do szatni piłkarskiej i mówię: chłopaki, usiądźcie tak, jakbyście byli pewni siebie. Pytanie: czy zmienią swoją pozycję czy zachowają taką jaką mieli?

Zmienią.

Chodzi o to, że czasami nawykowo nie pomagamy sobie. Czasem siedzimy zgarbieni, z nosem w telefonie co zmusza nas do trzymania brody przy klatce piersiowej. Wtedy nasza gospodarka hormonalna działa przeciw nam. To jeden z puzzli, ale możemy sobie tym pomóc. Głowa do góry, broda skierowana na wysokość horyzontu; klatka piersiowa wypięta jak po medal; wolny oddech.

Pracujesz jako trener mentalny, nie dbasz tylko o pewność siebie, ale także o szeroko pojęty „porządek” w głowach swoich podopiecznych. Którzy często marzą o wielkiej piłkarskiej karierze. Dlaczego warto współpracować z Rafałem Kubów?

Nie uważam, że praca ze mną jest dla każdego. Uważam, że jeśli komuś odpowiada moja filozofia, treści, które publikuję i podejście do treningu mentalnego to dotrze do mnie. Specjalistów na rynku jest jednak wielu i można też korzystać z usług innych niż Rafał Kubów.

Ja pracuję prawie w stu procentach z piłkarzami. Moje metody dostosowane są indywidualnie i pod konkretną dyscyplinę sportu. Moją siłą jest więc to, że potrafię dopasować metody do konkretnego momentu życia i kariery zawodnika. Znam też język szatni, problemy, bo one się powtarzają. Często wydaje się nam, że jesteśmy w jakiejś wyjątkowej sytuacji, a tak naprawdę to są to rzeczy, które przeżywają również inni ludzie. Problemy można rozwiązać, ale moją główną dewizą jest profesjonalne przygotowanie mentalne do zawodu sportowca.

ROZMAWIAŁ PRZEMYSŁAW MAMCZAK

Fot. archiwum Rafała Kubowa