Reportaże

Za kulisami Szkoły Trenerów. Jak szkoleniowa mekka wygląda od środka?

Straszyli, że to na końcu świata. Że trudno tam dojechać, a jeszcze trudniej wrócić. Nie było jednak tak źle. Biała Podlaska to od kilku lat krajowa trenerska mekka. To tutaj kształcą się najlepsi i najbardziej wyróżniający się polscy szkoleniowcy, stąd trafiają też do ekstraklasy, I i II ligi.

Na ile Szkoła Trenerów Polskiego Związku Piłki Nożnej przypomina klasyczną szkołę? Czy między murami budynku przy ul. Makaruka znajdziemy klasy z tablicami, kredą i gąbką, a na korytarzach spotkamy belfrów z dziennikami i teczkami?

Szkoła za kilka dni obchodzić będzie pięciolecie istnienia, jej otwarcie nastąpiło 4 listopada 2013 roku. Weszło Junior zajrzało z kulisy ośrodka, o którym od dawna często i sporo się mówi, ale zwykle krótko i tylko bardzo ogólnie.

***

Jakiś czas temu polskie szkolenie trenerów omówiliśmy bardzo drobiazgowo. Czy wymaganie UEFA Pro już od II ligi nie podcina skrzydeł zdolnym trenerom? Czy kursy są za drogie? Czy wystarczy zapłacić, nawet za UEFA A, by zdać? Gdzie czai się najwięcej patologii i w jaki sposób Dariusz Pasieka, dyrektor Szkoły Trenerów i jego ludzie planują z tym walczyć? Poniżej nasz tekst sprzed miesiąca:

Dole i niedole polskiego trenera. Jak szkolimy szkoleniowców? >>

***

Biała Podlaska od Białorusi oddalona jest o trzydzieści kilka kilometrów. Od 2009 roku, gdy zakład Biawena przeszedł w ręce prywatne, bezrobocie w mieście radykalnie wzrosło.

– Dzięki Biawenie słynęliśmy z przemysłu włókienniczego, było sporo pracy. Wszystko zaczęło się w latach sześćdziesiątych. Dziś w Białej Podlaskiej nie dzieje się wiele, jest raczej biednie – na przywitanie mówi nam lokalny taksówkarz. – Szkoła Trenerów to malutkie przedsięwzięcie, wiem gdzie się znajduje, ale do Biaweny nie ma startu – śledzikuje.

Ceny w sklepach, po szybkiej analizie, wyglądają na współmiernie niższe. Nawet biorąc pod uwagę zwykłe produkty spożywcze.

Według Wikipedii w końcu grudnia 2009 liczba zarejestrowanych bezrobotnych w Białej Podlaskiej obejmowała prawie 4 tys. mieszkańców (przy populacji na poziomie niecałych 60 tys.), co stanowiło stopę bezrobocia na poziomie 16%.

W Biawenie, w dwóch zakładach, pracowało ponad 6 tys. ludzi.

***

Szkoła Trenerów PZPN nie imponuje wielkością. Ale w Białej Podlaskiej przecież wcale nie potrzeba gmachu wielkości Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wszak jednorazowe wizyty w szkole dotyczą kilkunastu – do kilkudziesięciu osób.

Nieco dziwić może też fakt, jak wkomponowana jest w osiedle jednorodzinnych domków. Pewnie nie raz piłka wpadała do sąsiadów na ogródek.

Trenerzy do Szkoły przyjeżdżają zazwyczaj w tygodniu. Terminy kursów nie nachodzą się.

Warto przy tym zaznaczyć, że aktualnie w Szkole odbywają się tylko elitarne edycje trenerskich szkoleń – kursy UEFA PRO, UEFA A Elite Youth czy przeznaczone dla „wybitnych” (byłych piłkarzy z określonymi sukcesami) kursy wyrównawcze UEFA A+B.

Kiedyś realizowano tutaj także kurs UEFA A, ale ostatecznie pozostawiono go do dyspozycji wojewódzkich związków. Każdy chciał w pewnym momencie jechać na kurs do Białej. Był taki moment, że było to jedyne miejsce, z którego coś z kursu można było wynieść.

Szkoła współpracuje z największymi klubami Europy, takimi jak Southampton, regularnie wysyła swoich kursantów też na staże do europejskich akademii – ostatnio Polacy byli na Ukrainie, w Partizanie Belgrad, Salzburgu czy Borussii Dortmund.

Na wykłady z kolei przylatują często specjaliści spoza kraju. Uznane nazwiska, jak choćby Alberto Zaccheroni.

W poniedziałkowy poranek na korytarzach pustki. Na recepcji również. Wyjdźmy na zewnątrz…

***

Czym pochwalić się może Szkoła? – Począwszy od zamkniętej bazy piłkarskiej z murawą wysokiej jakości i komputerowym nawadnianiem, dysponujemy szatniami, całym budynkiem szkoły, w którym znajdziemy dwie sale multimedialne (czasem dzielone nawet na trzy, warsztatowe), a także opieramy się o bazę AWF-u – dużą halę sportową o pojemności 2600 widzów, krytą halę lekkoatletyczną oraz pływalnię – mówi nam docent dr Leszek Cicirko, wykładowca Szkoły Trenerów PZPN oraz od lat pracownik Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Białej Podlaskiej.

Jest też strefa chillout, w której można się odprężyć, wypić kawę lub poczytać specjalistyczne i branżowe publikacje.

Żeby się w niej nie zasiedzieć, znajduje się tam specjalny zegar, zsynchronizowany z tymi w gabinecie głównym oraz sali wykładowej. Choćby dyskusje były najbardziej żywiołowe, punktualność to podstawa.

Cicirko: – Największą uwagę przykładamy do szczegółów.

Bywało ponoć tak, że spóźnialscy musieli za karę coś… zaśpiewać przy wszystkich.

W ramach relaksu można też doskonalić grę w powietrzu:

– Piłki są podwieszone, można ich używać do nauczania jak uderzać futbolówkę, można też doskonalić np. strzały z woleja, uderzenia głową. Wysokość jest regulowana, pracować można w parach. Bezkolizyjne, bez kontuzji.

***

A jak to jest z tymi dojazdami? Przed pięcioma laty, bo wtedy o Szkole było najgłośniej, sporo było narzekania. Dla trenerów z Dolnego Śląska czy Szczecina dojazdy nie należały do najprostszych logistycznie.

Ale dziś wszyscy już przywykli do Białej.

– Każdy nocleg organizuje sobie na własną rękę. Mamy jednak umowy z hotelami, warunki są preferencyjne – mówi Cicirko.

Nam podróż pociągiem z Warszawy zajęła 1 godzinę i 53 minuty. Nie ma więc tragedii, bo do stolicy podobno zewsząd jest blisko.

– Kiedyś dziwiono się, jak to by mogło być, by np. w Anglii taką zamkniętą enklawę zrobiono 130 mil od Londynu. Tak myślą ci, co zaczynają kursy. Ale tutaj jest jak na studiach. Po kilku zjazdach percepcja jest zupełnie odmienna. Zajęcia kończymy po 19, a kursanci wciąż toczą dyskusje w podgrupach, czasem do późnych godzin nocnych. Rano zaczynamy znów od 10, więc czas na naukę jest bardzo skumulowany. Jest intensywnie. UEFA wystawiła nam bardzo dobre referencje, stawia nas za przykład – podsumowuje wykładowca Szkoły Trenerów PZPN.

***

Zanim zdecydowano o nominacji tamtejszego AWF-u na patrona Szkoły, sześć lat z rzędu w rankingach wygrywał on klasyfikację najlepszych sportowych uczelni w Polsce.

Przypadku w tym, że najwyższe trenerskie uprawnienia europejskie można zrobić właśnie tutaj, nie ma.

Z tym AWF-em to w ogóle ciekawe rozwiązanie. Pozwala na realizację projektów, na które normalnie na pewno nie byłoby pieniędzy. Na grupach trenerów odbywają się tu choćby badania naukowe.

Aparatura zakupiona w ramach projektów Regionalny Ośrodek Badań i Rozwoju w Białej Podlaskiej oraz Adaptacja i Wyposażenie Innowacyjnych Laboratoriów Diagnostyki i Terapii Narządu Ruchu pozwalała kursantom na zwiększenie wiedzy, umiejętności i świadomości w zakresie działań diagnostyczno-kontrolnych, poprzez ich bezpośredni udział w przeprowadzonych pomiarach.

Dużym plusem jest też lokalizacja uczelni, bo jej obiekty są od Szkoły oddalone w najgorszym przypadku o kilkaset metrów. Wszystko w jednym miejscu.

***

Czerwiec 2013. Kilka miesięcy przed uroczystym otwarciem Szkoły Trenerów PZPN.

Przy ul. Jana Makaruka pojawia się samochód Google. Wykonuje kilka zdjęć do Street View, które dziś idealnie akcentują moment przejęcia budynku przez PZPN.

Wszechobecny branding i związkowe barwy dodają temu miejscu splendoru. Czuć dzięki nim gdzie trener ma okazję przebywać. Teraz na własnej skórze każdy szkoleniowiec odczuć może atmosferę piłkarskiej elity, do której nieśmiało dołącza.

Po tych samych schodach przed kilkoma laty przechadzali się dzisiejsi ekstraklasowi trenerzy czy selekcjoner reprezentacji Jerzy Brzęczek. Na tym samym boisku prowadzili oni wszyscy zajęcia szkoleniowe.

Czas wziąć z nich przykład!

Dużo miejsca w Szkole w ogóle poświęca się historii. Nie w trakcie wykładów, a “przyzdabiając” nią otoczenie.

Tożsamość i szacunek do sukcesów z przeszłości jest wyczuwalny na każdym kroku. Absolwenci, byli selekcjonerzy, największe mecze i wyczyny piłkarzy…

A tego gola pamiętacie? W głosowaniu internautów znalazł się na szczycie trzech najważniejszych trafień polskiego futbolu.

***

Kiedy opuszczamy Szkołę, wspólną fotografię robią sobie kursanci nowo rozpoczętego kursu. Dla wybitnych. Wśród nich uznane nazwiska – Dudka, Zahorski, Wojtkowiak. Teraz nie ma już mowy o mieście duchów, każde pomieszczenie tętni życiem, nie brak szatniowego humoru i wzajemnych docinek.

To wszystko za chwilę jednak przerodzi się w koncentrację i pełne skupienie. Przecież być może któryś z nich za kilka lat poprowadzi naszą kadrę.

***

Szkoła Trenerów PZPN ma w sobie to coś. Czuć duszę i chce się do niej wracać. Może przez ludzi, którzy pojawiają się w niej regularnie? Może to dla nich warto przyjeżdżać do Białej Podlaskiej?

A może dla wiedzy i jej pragnienia ambitnych kursantów, którzy rok w rok w liczbie kilkukrotnie przewyższającej ilość miejsc aplikują o nie w systemie PZPN24?

Związek niejednokrotnie podczas konferencji podkreśla wartość wieczornych rozmów przy kawie czy piwie, profitów płynących z burz mózgów i wymian szkoleniowych myśli.

Szkoda tylko, że tak trudno jest się tu przebić i na swoją szansę trzeba często tak długo czekać.

Ale jak mówi greckie przysłowie: „cierpliwość jest kluczem do szczęścia”. Może coś w tym jest.

PRZEMYSŁAW MAMCZAK

Fot. własne / Google / lab.aiwil.awf-bp.edu.pl