Weszło Junior

Rodzic Na Medal #11: Klub Oszalałego Rodzica – prawda czy mit?

Przesadne podpowiadanie, głośne komentowanie meczu, krzyki, nieprzychylne komentarze do sędziego lub przeciwników. Kogo dotyczą takie zachowania? Grupy rodziców, którzy od środowiska sportowego otrzymali nazwę KOR – Klub Oszalałego Rodzica. O tym czy jest to duży problem, jaki może mieć wpływ na sport dzieci oraz co z nim zrobić, zapytaliśmy dr Łukasza Panfila, który od wielu lat zajmuje się tematyką roli rodziców w sporcie dzieci. 

Czy „KOR” w ogóle istnieje? Czy jest tematem nieco „rozdmuchanym” medialnie?

Istnieje, ale nie rozszerzajmy przesadnie liczby jego członków oraz zakresu oddziaływania, zwłaszcza tego negatywnego.

Kumulacja bycia jednocześnie rodzicem, kibicem i ekspertem od piłki nożnej, w grupie innych podobnych osób, ma odzwierciedlenie w tym co się dzieje na trybunach. Ale dopóki jest to po prostu kibicowanie, nawet emocjonalne – nie ma w tym nic złego.

Jest jednak taka grupa rodziców, których zachowania dalece wykraczają poza przyjęte normy. Podobnie zresztą jak istnieje grupa trenerów, których należałoby nazwać Klubem Oszalałego Trenera (KOT) albo Prezesów – Klubem Oszalałego Prezesa (KOP). I każdy z tych „klubów” jest problemem, bo negatywnie wpływa na sport dzieci. Na ich radość oraz możliwości rozwoju. Z tym problemem należy sobie jednak poradzić.

W jaki sposób? – Jeśli trener należy do KOT to można go „doedukować”, a jeśli się nie zmienia – to zwolnić. Podobnie z prezesem, edukować albo zmniejszyć wpływ. Trudniej go zwolnić, ale też jego bezpośredni wpływ na dzieciaki nie jest na szczęście tak duży – mówi dr Panfil.

No dobrze, ale przecież rodzica nie można zwolnić? – Nie, ale na pewno można próbować go „edukować” i „uświadamiać”. Trenerzy powinni wręcz, myśląc o dobru dziecka, robić to długo i szukać sposobu żeby w końcu się udało. I jestem pewien, że na bardzo wielu to podziała! – dodaje.

Panfil: – Są jednak rodzice niereformowalni pod tym względem. I niestety, ale jeśli nic już nie pomaga i dalej taki rodzic zachowuje się na meczach lub w innych sytuacjach destrukcyjnie, powinno się wypisać jego dziecko z zajęć. Niestety, bardzo szkoda dziecka, bo to ono ucierpi najbardziej. Ale to dziecko tego rodzica. Świata nie zbawimy. A każdy trener musi pamiętać (i to też warto uświadomić rodzicowi), że ma pod opieką kilkanaścioro dzieciaków. Pozostawienie takiego rodzica w ich otoczeniu negatywnie wpłynie na ich radość z uprawiania sportu. Negatywnie też wpłynie na innych rodziców. Nie warto.

Ten przykład pokazuje, że najwięcej w zakresie radzenia sobie z przedstawicielami KOR-u ma do zrobienia trener. – To trener swoją postawą, komunikacją z rodzicami, ustanawianiem zasad może zmniejszyć ilość członków tego nieszlachetnego „klubu”. Podkreślę to jeszcze raz, bo to klucz całej zagadki. Najważniejsza jest tutaj komunikacja (dwustronna), jasno określone zasady i pokazywanie swoim zaangażowaniem, że bardzo zależy nam na rozwoju ich dzieci. Nie próbujmy szukać innych metod i dróg na skróty. Wtedy rodzice poczują, że gramy z nimi w jednej drużynie – twierdzi autor bloga „Młody Zawodnik Bez Tajemnic”.

A co warto doradzić rodzicom?

– Jest sporo rzeczy, które można by wymienić. Zresztą na łamach portalu Weszło Junior nie raz pojawiały się i będą pojawiać przeróżne rady. To, czego ja chciałbym życzyć wszystkim rodzicom, których dzieci uprawiają sport to:

1) Bądźcie kibicami, wpatrzonymi w swoje pociechy i pamiętajcie, że w tym wszystkim chodzi głównie o dobrą zabawę i rozwój dzieci – Waszych i innych!

2) Sport dzieci to nie jest sport młodych dorosłych. Dlatego meczu i zawodów dzieciaków nie kibicujemy tak jak rywalizacji na poziomie seniorskim, profesjonalnym.

3) Pamiętajcie, że sport uczy życia, a sztuka kibicowania, wspierania, współpracy, szacunku i rywalizacji opartej o zasady fair play to bardzo cenne lekcje, które Wy możecie im przekazać zachowując się odpowiednio na meczach i zawodach.

4) Za każdym razem przed treningiem lub meczem życzcie im dobrej zabawy. Zastąpcie słowa „Wygraj!” albo „Życzę Ci, żebyś strzelił gola” słowami „Baw się dobrze!”, „Daj z siebie wszystko!”. Jak wrócą nie pytajcie od razu o wynik, ale „Jak Ci dzisiaj poszło?”, „Z czegoś jesteś zadowolony?” itd. Prosta rzecz, a może zdziałać cuda. Zakorzeni w dzieciach przekonanie, ze jesteście z nimi niezależnie od wyniku i tego jak im pójdzie.

No i na koniec, cztery magiczne słowa, które powtarzajcie jak najczęściej, a które są wyrazem: „UWIELBIAM PATRZEĆ JAK GRASZ”.

Jeśli to zrobicie, to już będzie bardzo dużo, a nam, czyli osobom ze sportu dzieci, bardzo to pomoże wypełniać swoją rolę i zadbać o ich rozwój. Trener niech pozostanie ekspertem od trenowania, a rodzic ekspertem od wychowania – puentuje Panfil, który w co drugą środę organizuje darmowe webinary dla trenerów (cykl „Świadomy Trener”), a na co dzień zarządza Wydziałem Sportu Wyższej Szkoły Zarządzania i Coachingu i rozwija nowatorskie studia dla ludzi sportu.

fot. 400mm.pl