Weszło Junior

Ebi Smolarek o akademii, której jest patronem

Ebi Smolarek jest patronem Akademii Piłkarskiej Uniejów. Stało się tak głównie dlatego, że treningi odbywają się na kompleksie boisk im. Włodzimierza Smolarka. Sam były piłkarz jest znany z pracy z młodzieżą, bo miał okazję przez rok pracować jako trener juniorów w Feyernordzie Rotterdam. W jednym z topowych programów na WeszłoFM, czyli Szamowołka, Piotr Wołosik postanowił zadzwonić do Ebiego i podpytać o jego życie, a przy okazji zapytał o sprawy związane z akademią i wyjątkowy turniej. Dlaczego wyjątkowy? Turniej pod nazwą ,,Połączeni Pasją” to niezwykłe wydarzenie sportowe, w którym wspólnie na boisku grają niepełnosprawni i pełnosprawni zawodnicy.

Zapraszamy na krótką rozmowę Piotra Wołosika z Ebim Smolarkiem. Pełen odsłuch Szamowołki dostępny jest pod tekstem. 

***

Ebi, przede wszystkim gratulacje, bo w Uniejowie robisz taką robotę, że ręce same składają się do oklasków. Pisałem o tym niedawno w tekście o tobie…

Naprawdę? To ty byłeś?

Zobacz jaki przypadek. Robisz fajną robotę, pomagasz dzieciakom, organizujesz zajęcia sportowe. Prawdopodobnie wkrótce otrzymasz jakiś order honorowego mieszkańca Uniejowa.

Nie, nie spokojnie. To nie tylko ja! Ja tylko pomagam.

Opowiedz trochę o Uniejowie. To jest twój projekt? Projekt wyszedł od Ciebie, czy od miasta Uniejów?

Można powiedzieć, że od miasta Uniejów. Trenerzy co trenowali już tam kilka lat, wpierw w ogóle wstydzili się zapytać, czy mogą otworzyć akademię w moim imieniu, ale powiedziałem im, że nie ma problemu, bo widziałem jaką dobrą pracę robili. Jeszcze tam jest obiekt w imieniu mojego taty i powstał pomysł, żeby otworzyć akademię. Nie jest to duża akademia, ale to jest po to, żeby chłopacy nie patrzyli tylko w telewizor, ale żeby ich zajęciem był sport. I jak mogę, to pomagam. Wiadomo, że nie mieszkam w Polsce, ale jak jestem, to chętnie tam przyjeżdżam i pomagam.

Kiedy do Ciebie nie zadzwonię, jesteś w Uniejowie. Tak jak wczoraj. Byłeś w termach i wracałeś z basenu. 

No super basen tam jest. Zawsze cieplutko. 37 stopni to często przyjeżdżam i mam zajęcie i przy okazji patrzę na akademię. Jak jestem w Polsce, to też przyjeżdżam.

Organizowałeś tam zajęcia dla niepełnosprawnych chłopaków – mecze, turnieje… Jak zwał, tak zwał. Powiedz mi, podobno miałeś fajne odczucia i ja też miałem fajne odczucia, bo Ty, żeś tym chłopakom tłumaczył, że Ci, którzy będą grali przeciwko wam, czyli niepełnosprawni, to oni są takimi samymi ludźmi. Tam wszyscy byli w szoku jak opowiadałeś z pasją, że to są takie same dzieciaki jak wy. Jak oni zobaczyli treningi, mecze tych chłopców to serce rosło?

To nie był tylko turniej dla nich. Była zaproszona drużyna z Warszawy, żeby to pokazać i żeby, mogli nauczyć się, że jak ktoś ma jakiś problem na ciele i go widać, albo nie widać, to wszyscy jesteśmy tacy sami. Czy jest biały, czarny, czy nie ma nogi albo ręki, bo sport łączy wszystkich. Tak uważam. Wiadomo, może tak na początku chłopacy albo dziewczyny dziwnie na nich patrzyli, ale później, jak widzieli, jak grają w piłkę, to pomyśleli „przecież oni normalnie grają w piłkę, tak jak my”. Wiadomo, że nie tak szybko, ale nie trzeba się ich bać. Nie mają jakieś choroby, że boją się im podać rękę i nie można ich dotykać. To są normalni ludzie i trzeba mieć dla nich respekt.

Szacunek dla tych ludzi jest bardzo ważny.

Dlatego mówię, to nie tylko ja. Ja tylko pomagam, jak jakiś turniej jest, to przyjeżdżam. Jak jest turniej obok w Aleksandrowie, to nie mówię, że jestem tylko w Uniejowie, tylko tam też często się pojawiam.

fot. Piotr Kozłowski