Trening i szkolenie

Rodzic Na Medal #15: Treningi zimą – mam puścić dziecko na dwór?!

Spora rzesza rodziców staje w okresie jesienno-zimowym przed wielkim dylematem. Gdy drużyny, w których trenują ich dzieci na co dzień, ćwiczą na dworze, oni marzną przy linii bocznej. Czy to aby zdrowe dla najmłodszych? Kiedy trenerzy mówiący o hartowaniu organizmów przekraczają granicę i zaczynają przesadzać? Porozmawialiśmy na ten temat z Mateuszem Oszustem i wyszedł z tego całkiem zjadliwy wywiad.

Oszust to absolwent Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, fizjoterapeuta oraz trener przygotowania motorycznego. Niektórzy kojarzą go także jako… bramkarza KTS-u Weszło.

***

Jaki wpływ na zdrowie dzieci mają treningi zimą na zewnątrz?

– Podstawowym czynnikiem jest to, że warunki do treningu zimą w naszym kraju na przestrzeni ostatnich lat uległy ogromnej poprawie. Powstały boiska ze sztuczną nawierzchnią, na których nie zalega śnieg. Sam pamiętam, że jeszcze jako dzieci trenowaliśmy na normalnych boiskach pokrytych śniegiem, często do kolan. Przemoczeni, zmarznięci, może i hartowaliśmy charaktery, ale w mojej opinii jest to już przesada. Tego typu zajęcia mogły wystawiać układ odpornościowy dzieci na zbyt dużą próbę. Obecnie, takie sytuacje praktycznie już nie występują. Pozostaje czynnik temperatury i aktualnych warunków pogodowych. Decyzję czy są one odpowiednie do odbycia treningu, powinniśmy rozważyć indywidualnie. Ogólnie rzecz biorąc – trening w niskich temperaturach, przy odpowiednim ubiorze i intensywności treningu, nie powinien wyrządzić naszym dzieciom krzywdy.

Lepiej, by dzieci trenowały na zewnątrz czy może w hali?

– Należy pamiętać, że treningi w hali to również bardzo wartościowa forma ćwiczeń. W hali mamy możliwość pracy nad wieloma wartościowymi elementami, których na nie udałoby się nam zrealizować tak samo na boisku. Mam tu na myśli szczególnie trening ogólnorozwojowy, motoryczny, ale też organizację małych gier na dużej intensywności. Jako trenerzy dzieci musimy o tym pamiętać, bo poziom tej podstawowej sprawności dzieci z roku na rok nam w kraju maleje. Treningi w hali w okresie zimowym mogą być więc doskonałym środkiem do tego, aby tę sytuację poprawić. Jednocześnie naturalnym środowiskiem piłkarza jest zielona murawa i o tym nie możemy zapominać. Co za ty idzie – powinniśmy jak najczęściej korzystać z boiska, nie bojąc się okazjonalnego treningu w hali. Jak we wszystkim w życiu, należy poszukać złotego środka.

Do jakiej temperatury trening na dworze jest “zdrowy”?

– Ciężko podać sztywną granicę. Moim zdaniem musimy się wykazać zdrowym rozsądkiem. Kilka stopni mrozu nie wyrządzi dzieciakom większej krzywdy, przy kilkunastu należy się już na pewno zastanowić. Istotna jest wcześniej wspomniana odpowiednia odzież oraz zaplanowanie treningu (wyeliminowanie przestojów, kolejek). Poza tym z doświadczenia wiemy, że – jak mawia klasyk – najgorszy jest wiatr. Często to właśnie nie niska temperatura jest najniebezpieczniejszym dla zdrowia czynnikiem, a marznący deszcz czy zacinający śnieg. Treningu w takich warunkach, zwłaszcza z najmłodszymi, należy unikać.

A w jaki sposób organizm hartuje się dzięki treningom na zewnątrz?

– Trening w zmiennych temperaturach to naturalna, bardzo pożądana stymulacja układu odpornościowego. Działa to poniekąd jak szczepionka – organizm poddawany jest próbom, do wymagań których musi się dostosować, musi przygotować się na wystąpienie kolejnej takiej ewentualności. Tym sposobem następnym razem nie jest już zaskoczony ekspozycją na zimno, a poziom odporności systematycznie się podnosi. Dowody naukowe pokazują, że teorie o wychowywaniu dziecka „pod kloszem”, ciągle w ciepłym pomieszczeniu, nie przynoszą oczekiwanych efektów, jeśli chodzi o profilaktykę chorób. Mówiąc szczerze, bardziej niebezpieczną dla zdrowia dziecka sytuacją jest jego natychmiastowe wyjście zimą (będąc jeszcze rozgrzanym, spoconym) po treningu z hali na przystanek czy do auta, aniżeli systematyczny trening na boisku.

Czy rodzic powinien obawiać się o swoje dziecko w takim przypadku?

– Raczej nie nazywałbym tego obawą, a pewnym obowiązkiem. Warto zadbać o odpowiedni ubiór dziecka, ciepły napój po czy w trakcie treningu. Również o edukację naszych latorośli – co zrobić gdy rzeczywiście czują zimno? Albo przeciwnie – być może ubrane są zbyt ciepło i należy jakiś element garderoby szybko z siebie zdjąć? Co więcej, niewiele sportów daje taką możliwość „hartowania odporności” jak piłka nożna, bowiem większość innych sportów przez większość roku uprawiana jest w hali. Uważam to za duży atut naszej dyscypliny.

A co jeśli dziecko co chwila jest przeziębione zimą?

– Jeśli rzeczywiście mamy do czynienia z taką sytuacją, warto zastanowić się jaka jest przyczyna. Jeśli zadbaliśmy o wspomniane wyżej czynniki, a nasza latorośl dalej często choruje, być może warto skonsultować to z lekarzem – nie tylko doraźnie, chcąc wyleczyć kolejne przeziębienie, ale też profilaktycznie. Być może będą potrzebne bardziej szczegółowe badania, np. krwi, które mogą dać odpowiedź czy poziom poszczególnych parametrów wpływających na odporność jest odpowiedni. Mogą one wykazać, że wskazana jest korekta stosowanej diety czy nawet suplementacja np. preparatami witaminowymi. Każdy przypadek jednak należy rozpatrywać indywidualnie.

ROZMAWIAŁ PRZEMYSŁAW MAMCZAK

Fot. 400mm.pl