Wywiady

Pokaż mi, jak grasz na hali, a powiem ci, jakie masz predyspozycje do gry w piłkę

Już 18 stycznia rusza turniej Młodej Ekstraklasy, na którym poznamy najlepszych młodych piłkarzy do 12 lat. Najzdolniejsi zostaną powołani do kadry Polski w swojej kategorii wiekowej i wyjadą na profesjonalny treningowy camp. O samej inicjatywie, roli futsalu w wyszkoleniu i znaczeniu turnieju porozmawialiśmy z jego dyrektorem Jakubem Drwalem – trenerem z licencjami UEFA A i UEFA Futsal B i byłym asystentem trenera kadry U21 w futsalu podczas CAMPu, a także byłym zawodnikiem tejże dyscypliny, a obecnie koordynatorem projektów szkoleniowych z futsalu na duże boisko – FUTSAL MAKES FOOTBALL. 

To pierwsze, historyczne Mistrzostwa w tej kategorii wiekowej. Skąd pomysł na organizację takiego wydarzenia?

Jesteśmy teraz na etapie tworzenia podwalin systemu szkolenia. Biorąc pod uwagę samą dyscyplinę, chcemy na nią patrzeć dwuwymiarowo. W pierwszej kolejności jako osobną dyscyplinę sportu, ale z drugiej strony jako trafne narzędzie szkolenia, szczególnie w tym zimowym okresie.

Szkółki i akademie bardzo często grają zimą na halach.

Tak, tylko powiem szczerze, że sporo osób to rozumie, natomiast kiedy zaczynamy wchodzić w konkrety, to widzimy, że jednak tych osób rozumiejących nie jest tak dużo. Taka pierwsza zasadnicza sprawa, że jeśli gramy albo trenujemy na hali, to są do tego dedykowane piłki. Ta piłka niesie konkretną wartość szkoleniową, jaką jest jej kontrola oraz nadrzędną koncentrację nad rozwiązaniami techniczno-taktycznymi, a nie opanowaniu „kangurka”. Nie przekonuje mnie zdanie o budowaniu u zawodnika niezrozumiałej „koordynacji” jak opanuje „skaczącą piłkę”. Czy naprawdę o to chodzi w grze i stanowi jej esencję, by koncentrować się na samym przyjęciu? Mamy grać, a więc czytać grę i dokonywać wyborów. Podejmować mnogą liczbę pojedynków 1vs1, budować kreatywnych piłkarzy i mierzyć się z naturalną presją wynikająca z gry. Jakość decyzji jest nadrzędna, bo to wartościuje nam zawodnika na wysokim poziomie zarówno na hali jak i boisku. Gra na hali przybiera wtedy aspekt taktyczno-techniczny, gdzie zawodnik koncentruje się na przyjęciu, rozegraniu, elementach taktycznych, przesuwaniu, czy poruszaniu się po boisku „od i do piłki”, a nie w pierwszej kolejności na tym, by w ogóle piłkę opanować.

Klucz doboru drużyn do turnieju? Bo w turnieju będą grały drużyny z Ekstraklasy i pierwszej ligi.

Skierowaliśmy zaproszenie do klubów Futsal Ekstraklasy. Na nasze zaproszenie odpowiedziało sześć drużyn i postanowiliśmy dokooptować drużyny z pierwszej ligi. Szliśmy tutaj swoim wewnętrznym kluczem, bo taki turniej będzie odbywał się po raz pierwszy. Mam nadzieje, że przez ten pojedynczy projekt uda się nam wskrzesić cykliczne rozgrywki, które będą skierowane do wszystkich klubów i każdy, kto będzie chciał, będzie się mógł zgłosić. Musimy od czegoś zacząć.

Czy mógłby pan przypomnieć zasady turnieju młodej Ekstraklasy?

W piątek mamy uroczyste losowanie grup. Następnie mamy odprawę z kierownikami, weryfikacje dokumentów i od soboty rozpoczynamy granie. Drużyny będą podzielone na cztery grupy po trzy zespoły. W grupie gra każdy z każdym, a następnie trzecie miejsca grają między sobą w poszczególnych grupach i kolejnego dnia zaczynamy od ćwierćfinałów. W niedzielę dowiemy się, kto zajmie 11. miejsce, 9 itd. Główny cel jest taki, że każdy, kto przyjedzie, ma zagrać z uśmiechem na twarzy.

Jaki widzi Pan sens organizowania turnieju dla rocznika U-12?

Dla mnie priorytetem jest w tym wieku holistyczna praca motoryczna, mentalna i techniczno-taktyczna. Jest to „złoty wiek”, kiedy musimy profesjonalnie szkolić w wielu aspektach, by dziecko w swoim tempie, dokładniej i lepiej się rozwijało. My chcemy uczyć poprzez grę. W tym okresie zimowym futsal jest tą grą najbardziej adekwatną. Posiłkuje się również różnymi osobami z Brazylii, Hiszpanii, czy Portugalii, które udzielają mi wskazówek. W tych krajach co prawda nikt nie musi argumentować „klimatycznych przedsięwzięć” jak u nas. Mówiąc w skrócie – mamy gotowca, który musi być dostosowany do polskich realiów. Natomiast we wspominanych krajach ludzie argumentują to przede wszystkim rozwojem i grą, a na pewnym etapie decyzją zawodnika, czy idzie grać w futsal, czy na duże boisko. Jak pokazują najlepsi zawodnicy na świecie, zazwyczaj za każdym z nich stoi futsal, właśnie w tym okresie dziecięcym.

W czym futsal pomaga w grze na dużym boisku?

Przede wszystkim wspomniana już kombinacja techniczno-taktyczna. Jest bardzo cienka linia, a nawet ośmielę się stwierdzić, że jej nie ma – jest płynne przejście z obrony do ataku oraz z ataku do obrony, który w większości wypadków kończy się uderzeniem na bramkę. Pieczołowicie przygotowywane stałe fragmenty gry, gdzie sztaby opracowują po kilka wariantów kombinacyjnych z wykorzystaniem czasami całej „piątki”. Zawodnik nie tylko potrafi podbijać piłkę, ale potrafi na boisku się z nią odnaleźć w konkretnej sytuacji podejmując dobrą, dynamiczną decyzję nie gubiąc rytmu gry. Zbiór zadań, decyzji, który są podczas meczu, jest nieograniczony i co ważniejsze wymaga działań pod presją. Ciężko to ująć schematycznie. Musimy na tyle budować kreatywność, celowość, widzenie peryferyczne, świadomość gry i jej poznanie, by w różnych sytuacjach pod presją czasu, przeciwnika i przestrzeni, dany zawodnik potrafił odnaleźć się na parkiecie. Jeśli to zrobi na hali w warunkach 40×20 oddając strzał na bramkę 3×2, to o ileż mu będzie łatwiej pracować na dużym boisku np.: na pozycji „6”, „8” lub „10”.

Wielcy piłkarze także zaczynali od futsalu, uważa pan, że to był klucz do ich sukcesu?

Ja nie uważam, oni sami o tym mówią. Jeśli czytamy wypowiedzi Neymara Jr., Xaviego, Iniesty, Marcelo, Ronaldo, Figo, Messiego, Pele czy Zico to oni mówią o futsalu i te przykłady można by mnożyć, ale cieszę się, że jest coraz więcej polskich zawodników i trenerów, którzy o tym mówią. Choćby Jakub Piotrowski, Paweł Jaroszyński czy Krzysztof Mączyński. Nie jest to w dalszym ciągu komponent szkolenia, jak to jest w krajach wymienionych wcześniej, gdzie futsal jest w programie edukacji szkolnej. Wiele na ten temat opowiadał mi Guilherme Sitya, obecnie zawodnik Jagielloni Białystok, który rozpoczął grę na boisku trawiastym dopiero mając lat 16. Futsal jest traktowany na równi z innymi dyscyplinami sportu, uprawianego tak jak u nas w formie popularnych SKS-ów. Jest to naturalne środowisko dla młodego zawodnika. Gra jest zawsze sympatyczna i przyjemna, jak mam na boisku czterech zawodników plus bramkarz. Czas jest zatrzymywany, przedłużone rzuty karne, faule akumulowane to cały czas tworzy presje i adrenalinę w grze. Sam zawodnik, będąc i grając na parkiecie, widzi, z jakimi rzeczami musi się konfrontować. Przede wszystkim jest to takie przełamanie wewnętrzne. Tu się nie liczy czasu w minutach, tylko liczy się go w sekundach, bo tak naprawdę kilka sekund może zadecydować o zmianie wyniku. Prosty przykład. W poprzedniej rundzie w Ekstraklasie w jednym z meczów w 34 minucie drużyna prowadziła 4:0, by w 40 minucie mecz się skończył wynikiem 4:4 (Moks Sloneczny Stok Bialystok – Red Dragons Pniewy przyp. Red.). Jest to sport, który niesie emocje na trybunach czy parkiecie. Wydaje mi się, że taki pierwszy sygnał zewnętrzny, to jest fakt, że ta dyscyplina jest od ubiegłego roku na olimpiadzie młodzieży. FIFA zamieniła piłkę nożną na futsal i było widać, jak to się opłaciło. Trybuny pękały w szwach podczas meczów. UEFA zrobiła kolejny krok do przodu. Wprowadziła rozgrywki zarówno kobiet, jak i mężczyzn do lat 19. Futsal się rozwija również w ligach amatorskich. Nie ma w Polsce chyba miasta, gdzie nie ma ligi amatorskiej, oczywiście różnie interpretowanej, ale generalnie to granie ma miejsce.

Czyli według pana futsal jest atrakcyjniejszy do oglądania?

W tym kierunku nigdy nie idę. Futsal to futsal, a futbol to futbol. Jedno i drugie dla mnie jest bardzo atrakcyjne i pracując jako skaut i analityk sporo meczów oglądam. Wychodzę z założenia, że futsal to jest inna dyscyplina sportu, która może nas wspierać i może pomagać w szkoleniu piłki nożnej, ale rządzi się swoimi prawami, szczególnie w zakresie techniki, motoryki czy taktyki. Jedno nie wyklucza drugiego. Osobiście moim marzeniem jest, by tak jak w Belgii zbudować narodowy program futsalowy. Trenerzy jeżdżą po dużych akademiach piłkarskich i opowiadają o włączaniu futsalu w szkolenie w okresie zimowym i jakie to przynosi efekty i co to może przynieść w przyszłości. Jeśli mam zawodników w kategorii U-10, U-12, U-14, czyli w tym wieku, gdzie trzeba nauczyć się przyjmowania piłki niczym wrzucania biegu w samochodzie, to co mi da więcej, niż gra, która jest cały czas pod presją. Później tej presji na dużym boisku oczekujemy. Widzimy, jaka jest konfrontacja w rzeczywistości, w pojedynkach jeden na jeden, w atakowaniu i to mamy.

W futsalu często jeden błąd decyduje o wyniku, czasami o kontrze, czy sytuacji bramkowej. Zawodnik cały czas musi być pod grą i możemy takiego zawodnika oceniać także pod kątem selekcyjnym, bo ciągle powtarzam takie zdanie: „Pokaż mi, jak grasz na hali, a powiem ci, jakie masz predyspozycje do gry w piłkę”. Jeśli dzisiaj zawodnik na boisku nie wykonuje pewnych ruchów z piłką i bez, nie podejmuje szybko decyzji, nie ma umiejętności przemieszczania się, współdziałania dwójkowego, trójkowego to przecież to są niejednokrotnie normy selekcyjne znaczących klubów w Europie. Jeśli mam ocenić zawodnika i chcę uwydatnić oraz uwypuklić jego elementy szkoleniowe, to dla mnie jako trenera jest ważne, żeby on to realizował w grze. Dla niego jest fajne jak gra, więc mam tutaj duży wachlarz możliwości nauczania i w tym futsal wspiera i pomaga.

Mocno to propaguje i idę tutaj dwoma torami. Pierwsza – futsal osobna dyscyplina sportu i poświęcamy temu inną uwagę i rozmowę oraz futsal, jako narzędzie szkolenia trenera piłki nożnej, gdzie szukamy tych nici łączących i porozumienia. Cieszę się, że trenerzy, którzy pracują w reprezentacji Polski na dużym boisku, zwracają na to uwagę. Trener Magiera, czy chociażby trener Michniewicz, który swego czasu wspominał o adaptacji stałych fragmentów gry z hali na boisko, gdzie był na stażu w Hiszpanii i przyglądał się temu. Nie tylko Ci trenerzy o tym mówią, bo trener Podoliński czy trener Ojrzyński, nie wspominając o Guardioli, który skracając jego myśl przedstawił futsal jako stan umysłu i tam cała koncepcja, jak idea jego pracy, jest bardzo zbliżona do tego, co dzieje się na boiskach futsalowych. Ogólnie Hiszpanie to mają, bo lubią kontrolować mecz, być pod grą, mieć wysokie posiadanie piłki, a futsal się tym charakteryzuje. Trzeba być cały czas pod grą i nie da się z tego wyłamać i odpocząć. Jeśli na dużym boisku pośród jedenastu zawodników, jeden popełni błąd w przesuwaniu, to niekoniecznie będzie to zauważone lub dla drużyny odczuwalne. Natomiast na hali w meczu futsalowym, przy rywalizacji dwóch dobrych drużyn, zazwyczaj kończy się to sytuacją bramkową.

Wracając do turnieju. O co idzie gra i jaka jest stawka?

Przede wszystkim w tych kategoriach wiekowych zależy nam na grze i dobrej zabawie. Dla każdego uczestnika jest przewidziana cenna pamiątka, z którą wróci do domu. Chcemy by ten turniej zapamiętał na długo, bez względu na zajęte miejsce. Natomiast również pokłosiem tego turnieju ma być powołanie do kadry futsal młodej ekstraklasy, która w niedługim czasie podejmie się rywalizacji z zawodnikami z innego kraju.

fot. bts.rekord.com.pl