Reportaże

Polska nadzieja szkoleniowa na Wyspach – Magic Football Academy

Wyjechali na chwilę do Anglii zarobić, a zostali do dzisiaj. Seweryn Kowalczewski pracował w cateringu, a Mariusz Czekalski realizował się w budowlance. Pewnego brytyjskiego dnia w 2014 roku wpadli na pomysł stworzenia szkółki piłkarskiej. Zaczynali bez żadnych struktur organizacyjnych i marketingowych, a obecnie w swojej Akademii mają 270 dzieci. Do pomocy zaangażowali szwagra Seweryna – Pawła Sasina, mającego na koncie ponad 200 występów w polskiej Ekstraklasie i wystartowali z projektem Magic Football Academy, działającym obecnie w sześciu lokalizacjach na terenie londyńskiej aglomeracji.

– Piłka nożna to całe moje życie. Kiedy pojawił się pomysł założenia Akademii, nie zastanawiałem się ani chwili. Tym bardziej że jednym z pomysłodawców jest mój szwagier Seweryn Kowalczewski. Kiedy wraz z Mariuszem Czekalskim przedstawili mi projekt, czułem, że pomysł wypali na 100%. Nie myliłem się – mówi nam Paweł Sasin, obecnie zawodnik Górnika Łęczna i trener z licencją UEFA A.

Spotkaliśmy się z Magic w Poznaniu, z okazji ich przyjazdu na turniej organizowany przez Akademie Piłkarską Reissa. MFA regularnie konfrontuje swoje umiejętności z polskimi akademiami. Ponownie przylatują do kraju w marcu do Namysłowa, a pod koniec maja powalczą ze starszym rocznikiem w silnie obsadzonym turnieju w Gnieźnie. Biorąc pod uwagę, że w Poznaniu zameldowała się także drużyna Wigier Suwałki, to łatwo stwierdzić, że Magic Football Academy ma zdecydowanie łatwiejszą podróż na turnieje w Polsce, niż chociażby wspomniane Wigry.

***

Mariusz i Seweryn przyjechali na Wyspy w wiadomym celu – zarobić. Rozejrzyjcie się wśród swoich znajomych, jak to wygląda. Ilu pojechało i ilu wróciło (i dlaczego)? W przypadku chłopaków nie było inaczej.

– W 90% przypadkach tak jest, że ktoś przyjeżdża na Wyspy na miesiąc albo trzy a zostaje dziesięć, albo piętnaście lat. W moim i Mariusza przypadku było podobnie – mówi Seweryn Kowalczewski, dyrektor MFA. – Zaczynałem na wyspach od pracy w cateringu. Taka kariera od barmana do General Managera w dużej firmie cateringowej. Później jako główny manager prowadziłem własny bar na lotnisku, a następnie w centrum miasta. Mariusz pracował bardziej w budowlance i pewnego dnia usiedliśmy w trójkę z moim szwagrem – Pawłem Sasinem i zdecydowaliśmy, że otworzymy akademię piłkarską i zaczniemy szkolić młodzież. Po pięciu latach działania sam Paweł już ma licencję trenerską UEFA A i szkolił się w tej „słynnej grupie” wraz z Arkiem Głowackim, Markiem Saganowskim czy Radosławem Sobolewskim. 

Zaczynali od zera, a dzisiaj mają już wszystko dość jasno poukładane. Struktura organizacyjna Akademii wygląda następująco:

 

Tak jak wspomnieliśmy na początku, akademia trenuje w sześciu lokalizacjach tzw. londyńskiej aglomeracji. Są to Luton, Slough, Feltham, Londyn – Hanwell, New Malden i Mitcham. Pozwala to szkółce działać z większym rozmachem oraz daje zdecydowanie więcej możliwości na pozyskanie nowych adeptów i ich selekcję. W lokalizacjach zawodnicy są także podzieleni umiejętnościami i oczywiście wiekiem.

Mimo że MFA zakładali Polacy, nie jest to tylko szkółka dla dzieci z naszego kraju. Oprócz polskich Bryanów i Jessic są także synowie i córki imigrantów z innych państw Świata od Pakistanu, przez Albanię czy Włochy. W klubie porozumiewają się głównie po angielsku i po polsku a naszych dzieci jest w Akademii około 85-90%. W Anglii dziewczynki trenują wraz z chłopcami i podobno wcale od nich nie odstają. Ich poziom sportowy jest bardziej wyrównany, ponieważ dziewczynki mogą rywalizować z chłopcami w angielskich rozgrywkach, więc mają okazję do gry w barwach Elite Magic FC (drużyny ligowe). Jedna z ich podopiecznych – Rozalia – trenuje i gra w QPR Ladies U-16.

Akademia na dzisiaj może pochwalić się 270 młodymi adeptami piłkarskimi w wieku od 4 do 15 lat. Trenuje ich 19 wykwalifikowanych trenerów z ukończonymi kursami FA (Football Association) i PZPN. Drużyny, które rywalizują w rozgrywkach ligowych Harrow Youth Football League odbywają treningi na naturalnej murawie. Natomiast najmłodsze dzieci trenują na boiskach ze sztucznej nawierzchni i w halach sportowych.

Najzdolniejsi zawodnicy reprezentują akademie w rozgrywkach ligowych, grając jako Elite Magic FC. W Anglii do 11 roku życia nie prowadzi się tabel ligowych, klasyfikacji punktów i pozycji. Liga trwa od początku października do końca marca, bo potem na boiska wchodzą… krykieciarze. Z kolei nie ma praktycznie żadnej przerwy zimowej, tyle co na święta i zaraz po nich, wraca się do gry. Później drużyny grają tylko towarzysko.

Młodzi piłkarze jeżdżą na turnieje i gry kontrolne z klubami Premiership czy Championship. Podczas takich meczów topowe angielskie akademie wyłapują zawodników. Niedawno ukazał się u nas wywiad ze skautem Manchesteru City – Jakubem Bokiejem, w którym opowiadał o tym, jak bardzo spenetrowany jest angielski rynek i każdy chce być tym pierwszym, który dotrze do zawodnika.

Reprezentacja Akademii jest więc oknem wystawowym dla chłopców. Oficjalnie partnerem Elite Magic FC jest Queens Park Rangers. Daje to MFA więcej możliwości takich jak współpraca i wymiana trenerska, szkolenia i kursy, uczestnictwo zawodników w tzw. trialach QPR czy wyprowadzenie zawodników pierwszej drużyny na mecze ligowe. Właśnie dzięki współpracy z obecnym klubem Pawła Wszołka jeden z zawodników akademii, podpisał profesjonalny kontrakt z QPR a kolejna perełka Kevin Świderski, podpisuje w marcu kontrakt z Chelsea FC.

Od lewej: Maiusz Czekalski, Kevin Świderski, Seweryn Kowalczewski 

– Nasi chłopcy są regularnie w kręgu zainteresowania większych klubów. Odszedł od nas Mateusz do QPR, a w marcu Kevin trafi do Chelsea. O kilku naszych zawodników pytają już Watford czy Crystal Palace. Dla nas jest to marketingowa bomba i duży zaszczyt, że nasi chłopcy trafiają do topowych klubowych akademii z czołówki w kraju – mówi nam Seweryn Kowalczewski

Akademia otworzyła również Magic Soccer School, gdzie odbywają się treningi w formie zabawy dla najmłodszych adeptów w wieku od 3 do 5 lat. Oprócz tego stałym punktem w ich kalendarzu są imprezy integracyjne, takie jak Magic Cup (własny turniej) czy obozy poza Wyspami.

Składka członkowska w MFA wynosi 64 funty na miesiąc i jest to cena za minimum dwa 1,5-godzinne treningi w tygodniu na sztucznej trawie. Zajęcia odbywają się od poniedziałku do piątku. Soboty są zarezerwowane na treningi drużyn ligowych, a niedziele na mecze ligowe. Ciekawostką jest, że dziecko może być na treningu nawet codziennie, w dowolnej lokalizacji, w której odbywają się dwa treningi w tygodniu. Liczba trenerów na jednostce jest dostosowana do wieku dzieci i ich umiejętności. Warto też wspomnieć, że dzieci grające w reprezentacji są zwolnione z opłat. Muszą jedynie zakupić stroje meczowe, domowe i wyjazdowe.

– Mamy akademię i kilku sponsorów, z czego jesteśmy w stanie utrzymać klub. Zazwyczaj są to rodzice zawodników, którzy prowadzą jakiś biznes czy przedsięwzięcie w UK i chętnie pomagają. Mamy sześć lokalizacji, ale nie są one oddalone bardzo od siebie. Jeśli dziecko i rodzic ma ochotę, to mogą jeździć na treningi także na inne nasze boiska, co się zdarza – mówi dyrektor akademii.

Filozofia MFA jest oparta na wielu wzorcach europejskich, ale głównie opiera się na systemie pochodzącym z angielskiej federacji piłki nożnej tzw. „4 corners”. Obejmuje ona aspekty psychologiczne, taktyczne, socjalne i fizyczne. Oprócz tego swój program kształtują na bardzo popularnych metodach „Coervera” (na czym dokładnie polega? Dowiecie się tutaj) czy konspektach Horsta Weina. Akademia wspomina, że kładzie bardzo duży nacisk na małe gry, od 1 na 1 do 3 na 3.

– Dużo korzystamy z Corvera. Jeśli grasz w wieku siedmiu, ośmiu lat po pięciu i zawodnicy indywidualnie się dobrze prezentują, wiedzą co mogą zrobić z piłką, jakie mają opcje, podejmują ryzyko, to potem grając po dziewięciu czy jedenastu, będą mieli o wiele łatwiej. Szybciej opanują grę 1 na 1, będą wiedzieli jak się zachować – przekonuje Kowalczewski.

Jaki jest główny cel szkolenia w MFA?

– Kładziemy nacisk głównie na indywidualne wyszkolenie zawodnika. Anglia w tym pomaga, bo nie ma w tych najmłodszych rocznikach tabel i takiej typowej rywalizacji, ale nie oszukujmy się, że masz rodziców i środowisko dookoła. Wszyscy mówią, że nie grają na wynik, a niejednokrotnie to właśnie głównie nakręca i motywuje. Zły wynik wręcz odwrotnie, ale często to właśnie rodzice bardziej zwracają na to uwagę. Dzieci zapominają już często o meczu, wsiadając do samochodu czy autobusu. Dla nas największą radością są postępy naszych podopiecznych – odpowiada Seweryn Kowalczewski.

We wrześniu akademia będzie świętować piąte urodziny. Nie zamknęli jeszcze pełnego cyklu szkolenia, ale to nie znaczy, że o tym nie myślą. Jest kilka rozwiązań, dotyczących przyszłości szkółki, jak i zawodników.

– Dużo się wydarzyło i zmieniło przez ten czas. Poszliśmy mocno do przodu, dostaliśmy mnóstwo cennych lekcji, mniej lub bardziej bolesnych, ale przede wszystkim cieszą nas małe sukcesy. Po tych pięciu latach przekonaliśmy się, że nikt nigdy nie powinien nikogo skreślać, jeśli chodzi o dzieciaki. Mamy chłopców, którzy przychodzą i mają problemy z bieganiem, nie mówiąc o “prostym” kopnięciu piłki. Jednak przy cierpliwości i systematycznym treningu trafiają do naszych drużyn Elite Magic i zaczynają ciągnąć drużynę. Dzieciak zaczyna zakochiwać się w piłce, gdzie na początku kompletnie nie wiedział, co jest grane. Często przyprowadzany przez rodziców na siłę, w celu odciągnięcia od gier komputerowych czy internetu, nagle “odpala”. Małe sukcesy poszczególnych zawodników, ich “dojrzewanie” piłkarskie, których jesteśmy świadkami jest po prostu MAGICZNE (śmiech). To przekłada się potem na turnieje, na których wykręcamy dobre wyniki, a to o czymś świadczy. Cały czas chcemy, żeby nasi zawodnicy mierzyli się z najlepszymi w Anglii i w Polsce – podsumowuje Seweryn Kowalczewski

Naszym najstarszym rocznikiem w lidze jest obecnie U-15 i przesuwamy się dalej. W tym wieku pojawiają się już inne problemy i pokusy w życiu. To będzie dla nas teraz sztuka, żeby ich zatrzymać i kontynuować ich rozwój w U-16, a potem U-17 aż do seniora. Mamy bardzo dobry kontakt z PFC Victorią Londyn, która jest już bardzo medialna. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Ci chłopcy trafiali potem docelowo do Victorii, ale jest jeszcze wiele innych klubów lepszych jakościowo. My również nie zamykamy się przed tym, by w przyszłości założy nawet drużynę seniorską. Spójrzmy na akademie w Polsce, które zrobiły już pełny cykl szkoleniowy. Dobrym przykładem będzie tutaj Akademia Reissa, która też już posiada pierwszą drużynę. Trzeba jednak pamiętać, że młodzi zawodnicy, którzy będą aspirowali do gry w piłkę na poważnym poziomie i tak będą patrzyli dużo wyżej, czyli na czołowe kluby w Anglii – kończy Kowalczewski.

***

Na Wyspach jest sporo naszych rodaków, a co za tym idzie, pewnie spora grupa przyszłych sportowców z polskim paszportem. Projekt jest bardzo trafiony, co pokazuje rosnące zainteresowanie szkółką. Kto wie, może za kilka lat dzięki pracy Seweryna i Mariusza będziemy mieli polskich młodych zawodników, wychowanych w czołowych angielskich klubach. I to byłby zdecydowanie największy sukces tego przedsięwzięcia. Keep going panowie!

Dawid Dobrasz

fot. własne i Magic Football Academy