Weszło Junior

“Zagubiony” zawodnik czy klasyczny szwindel?

W piłce dużo już widziałem i mało mnie dziwi… ale jednak! Czy zawodnik “szkółki piłkarskiej” FASE Szczecin z rocznika 2005 może się zagubić i przez “przypadek” trafić na obóz… Pogoni? Według Radosława Soperczaka, prezesa szczecińskiej akademii, jak najbardziej! W celu potwierdzania swoich domysłów wystosował on bardzo interesujący list do Dariusza Adamczuka – dyrektora akademii Pogoni z prośbą o wyjaśnienia. 

Na początek polecamy zapoznać się z poniższym listem.

Czytaliście ostatnio coś takiego? Zdziwił was styl listu? Mnie też. Spieszę z wyjaśnieniami, o co chodzi.

Według Radosława Soperczaka próba “kradzieży” zawodnika, to nie pierwsza taka sytuacja w wykonaniu Pogoni Szczecin. Styl poniższego listu wynika z braku mocy prezesa FASE co do działań rywala zza miedzy i sytuacja z Kacprem Łunkiewiczem ewidentnie przechyliła czarę goryczy.

Cała historia rozpoczęła się na początku grudnia, kiedy do pana Soperczaka zgłosił się zespół Zjednoczonych Przytoczna. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że zawodnikiem bardzo mocno interesowała się czołowe akademie w kraju i był testowany w Akademii Legii Warszawa jak również brany pod uwagę do młodzieżowej reprezentacji Polski. Innymi słowy – nie jest to zawodnik anonimowy.

FASE zostało poinformowane przez rodziców chłopca, że chce oni odejść do drużyny z Przytocznej. Jedynym racjonalnym aspektem tej historii jest fakt, że zawodnik pochodzi właśnie z tamtego regionu. Dodatkowo interesująca była argumentacja rodziców, którą przedstawia prezes FASE: “Zawodnik doznał załamania nerwowego i chce wracać w okolice domu“.

Prezes Soperczak przyznał rację rodzicom, ale w umowie transferowej postanowił dołączyć interesujący zapis.

– Stwierdziliśmy, że niech odejdzie do Przytocznej, ale wyczuliśmy pismo nosem, że ten zawodnik jest po prostu zbyt dobry, żeby tam odejść. Zaproponowaliśmy, że spiszemy umowę na bazie przepisów PZPN, ale na wszelki wypadek zawiążemy w niej zapis, że należy się nam 90% ekwiwalentu za zawodnika w przepadku, gdyby w ciągu 18 miesięcy odszedł on ze Zjednoczonych do innego klubu. Po tej informacji kontakt z drużyną z Przytocznej się urwał. Najśmieszniejsze jest to, że jeszcze przed świętami i samą wigilią miałem około 27 telefonów od trenera z tego klubu, a od rodziców chyba z kolejnych 15, żebym jeszcze w grudniu podpisał dokumenty transferowe, a przecież  nie było jeszcze okienka transferowego, więc i tak nie mogliśmy tego zrobić – tłumaczy prezes Soperczak. – Odpowiedziałem im, że sprawę załatwimy w styczniu. Jeszcze przed samym sylwestrem dzwonili i prosili żeby to zrobić.

Przeszedł nowy rok i zapadła cisza. Aż tu nagle Kacper nie stawił się na przygotowaniach FASE do nowego sezonu, a stawił się za to na treningach i obozie Pogoni Szczecin. W dzisiejszych czasach to nie jest żaden problem, żeby “znaleźć” zawodnika (jakkolwiek dziwnie to brzmi).

– Mnie najbardziej oburza fakt, że zawodnik poszedł bez zapytania do klubu, który przecież nie jest anonimowy. Jeśli zawodnik ma podpisaną deklarację gry amatora, to nie można go sobie wziąć, ubrać i trenować. Obowiązują chyba jakieś zasady? Warto zapytać, czy klub, który posiada jego kartę zawodniczą, wyrażą na to zgodę? – mówi prezes Soperczak.

Takie praktyki się zdarzają, ale sam nie wierzyłem w to, co czytałem i słyszałem. Tym bardziej że nie mówimy o jakiś kosmicznych kwotach, tylko o kilku tysiącach złotych za zawodnika, który naprawdę mocno rokuje.

Podpis prezesa pod listem także nie jest przypadkowy. Odnosi się on do słów Dariusza Adamczuka, które ukazały się na oficjalnej stronie Pogoni. Komentarz dyrektora pojawił się (w sumie po co w ogóle się pojawił?) po dość nieciekawych zajściach na turnieju w Zakopanem między zawodnikami FASE a Olympique Marsylia. Możemy tam znaleźć między innymi taki akapit.

“W ustach przedstawicieli FASE często pojawiają się słowa „konkurencja, konkurent”. Rozumiem, że szkółka jako podmiot komercyjny ma prawo podchodzić do piłki właśnie w taki sposób, ale na dziś nie odczuwam, by w jakikolwiek sposób była sportową konkurencją dla Akademii Pogoni. A konkurencji w żadnych innych kategoriach w ogóle nie rozpatruję, gdyż nie ma to najmniejszego sensu. Ubolewam jednak nad tym, że komentarze przedstawicieli FASE rzucają cień na całe środowisko szkolenia młodych piłkarzy w Szczecinie”. 

Stąd podpis prezesa “szkółka piłkarska”. Zresztą trzeba przyznać, że taki komentarz to ewidentne przyniesienie dwóch nagich mieczów na pole walki. Warto wspomnieć, że rywalizacja w lidze między oboma klubami układa się różnie. W CLJ U-15 w grupie B FASE wyprzedziła Pogoń o osiem punktów i lideruje w tabeli. Z kolei odbijając piłeczkę w CLJ U-17 Pogoń jest druga, a FASE spadło z ligi. Jednak uważam, że dyskredytowanie drugiego, bardzo interesującego podmiotu szkoleniowego jest bardzo słabe. Tort przecież chyba można podzielić?

Wracając do listu. Prezes Soperczak zaprezentował w nim wiadomość, jaką mama Kacpra Łunkiewicza wysłała do innej matki, która ma syna w tym samym roczniku co Kacper.

– Wystarczy do nas napisać, zadzwonić, pogadać. Nie chodzi nam o ekwiwalent, bo mieliśmy do końca zeszłego roku nieformalną zasadę, że ekwiwalentów między naszymi klubami nie rozliczamy, bo ruch jest dość spory. Pogoń postanowiła złamać tę zasadę w momencie, kiedy pewien zawodnik chciał do nas wrócić po dwuletnim okresie przebywania w Pogoni. Postanowił do nas wrócić i tak jak za darmo go oddaliśmy, liczyliśmy, że za darmo do nas wróci. Niestety… dyrektor stwierdził, że zmienia zasady i musimy zapłacić 4600 złotych – mówi Soperczak.

Mleko się wylało. Czego w takim razie oczekuje teraz FASE?

– Oczekiwałbym, żeby dyrektor Adamczuk zebrał się w sobie, obniżył swoją pychę i przeprosił za zaistniałą sytuację i powiedział wprost, że chcą pozyskać Kacpra Łunkiewicza i poprosił o ustalenie warunków transferu z nami. To jest chyba cywilizacja? Jeszcze się nie spotkałem z sytuacją, żeby klub pozyskiwał naszego zawodnika nie pytając nas o zdanie – mówi wprost prezes Soperczak.

W takim razie co teraz? Chłopak obecnie trenuje z Pogonią, mimo że jest zawodnikiem FASE. Co w sytuacji, jeśli dozna kontuzji? Kto będzie odpowiadał za to, jeśli Kacper złamie nogę? Coś tu poszło nie tak i chyba warto byłoby to wyjaśnić?

Dawid Dobrasz