Wywiady

Wygrywania trzeba uczyć od najmłodszych lat

– Taka piłka nikogo nie interesuje. Bardzo dobrze, że się pojawiliście. Skwitował na samym początku rozmowy Zbigniew Boniek, twórca i pomysłodawca Turnieju o Puchar Prezesa PZPN. Zamieniliśmy słowo z Prezesem na temat tej inicjatywy i podpytaliśmy o inne juniorskie projekty.

Już podczas losowania prosił pan, żeby następca Prezesa przeprowadzał kolejne edycje.

Mamy dobrze zorganizowaną piłkę juniorską. Natomiast młodzież musi więcej grać, bo tak prawdę powiedziawszy, grają trzy miesiące na jesieni i trzy miesiące na wiosnę, czyli łącznie sześć. Co robią przez pozostałe sześć? Półtora miesiąca są wakacje i zostają cztery i pół miesiąca zimy. Żeby piłkarz mógł się spocić, dobrze grać i być rozgrzanym, to niech gra w hali, a nie na otwartym terenie i przede wszystkim jest to istotne dla dzieci. Piłka w hali uczy wszystkiego – szybkości, decyzji, techniki indywidualnej, gry kombinacyjnej i tak można by długo wymieniać. To jest dla dzieci bardzo dobre. Wymyśliłem i chciałem zorganizować Turniej o Puchar Prezesa PZPN, który jest kapitalną zabawą i możliwością gry oraz konfrontacji dzieci w wieku 11 i 12 lat. Z tego turnieju raz, że wychodzą nawyki, to i też pewne założenia. Często mówimy, że mamy dobre akademie i w ogóle bez zastanowienia wymieniamy nazwy tych klubów, a potem okazuje się, że jakaś “mała” drużyna bije tych wielkich. To jest właśnie myślenie po polsku, że jak ktoś ma dobry zespół, to od razu bardzo dobrze szkoli. Dlatego z drugiej strony taka rywalizacja jest bardzo dobra i dzieci muszą grać jak najwięcej. Turniej jest fantastycznie zorganizowany. Wszyscy są zadowoleni i przede wszystkim jest rywalizacja.

Poziom sportowy wyższy niż podczas pierwszej edycji?  

Trudno mi to ocenić. Wydaje mi się, że jest podobnie. W każdej drużynie znajdziemy indywidualności, które mogą zadecydować o losach spotkania. W U-11 widzieliśmy trzy, cztery nazwiska chłopaków, którzy zdecydowanie się wyróżniali. W Śląsku Wrocław był chłopak, który dopiero skończy 10 lat – Dominik Kleczewski. W najważniejszych meczach grał wszystko od deski do deski. Bardzo podobał mi się także Szymon Pączek z KS Wisełki Fordon Bydgoszcz. Trzeba pamiętać, że indywidualność w wieku 10 lat nie oznacza, że przełoży się to na piłkę seniorską.

Rozgrywki formatem przypominają Turniej „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”. Eliminacje wojewódzkie i wielki finał w Warszawie.

Niekoniecznie. W Pucharze Tymbarku w tym roku zmieniły się zasady, a tutaj grają wszystkie akademie i kluby. Na terenie każdego województwa są przeprowadzane eliminacje i gry finałowe. Dla przykładu muszę powiedzieć, że Escola Varsovia, która reprezentowała województwo mazowieckie w kategorii U-11, nie strzeliła nawet gola, a straciła dziesięć w trzech meczach. Dlatego zadaje pytanie, jak wygląda szkolenie w innych klubach? Wygrali przecież całe eliminacje na Mazowszu, to co inni są jeszcze gorsi?

Legia czy Jagiellonia też odpadała w grupie w kategorii U-12.

Ale Legia nie grała źle. Na poziomie dzieci takie rzeczy mogą się zdarzyć, ale podkreślę, że Legia nie miała złej drużyny. W U-12 Zagłębie Lubin było bardzo mocne. Natomiast nie chodzi tu tylko o to, by przegrywać czy wygrywać. Tu można kiwać, strzelać, grać i nikt na nikogo nie nakłada żadnej presji. Natomiast wygrywania trzeba uczyć od najmłodszych lat. Mówienie, że wynik nie jest ważny, to jest największa głupota, jaką w życiu słyszałem. Wynik jest ważny albo nieważny dla rodziców, ale oni przecież nie grają. Dla chłopaków jest on bardzo istotny, nie oszukujmy się. Jak nie stworzymy im presji, to minutę po meczu, już o nim nie pamiętają. Trzeba grać, żeby wygrywać.

Wczoraj zauważyłem fajną sytuację w rywalizacji U-11, że po odpadnięciu Śląska Wrocław w półfinale, Prezes podszedł i zaczął z nimi grać. Osiągnął Pan w piłce bardzo dużo, a nadal widzę u pana frajdę z tego wszystkiego.

Oczywiście. Jeżdżę z tymi zawodnikami na LAMO czy ZAMO, znam wszystkich najlepszych 14, 15-letnich chłopców w Polsce i lubię to. To jest piłka.

Byłem właśnie na ZAMO i wszystko było na top poziomie.

Wiem, to jest sympatyczne i bardzo miłe (Prezes spogląda na boisko). Zobacz, Arka i Pogoń też są bardzo dobrymi drużynami. Gramy, bawimy się i jestem bardzo zadowolony z tego, co tu widzę. Mamy tutaj także najlepszych sędziów w Polsce. Marciniak, Kwiatkowski, Jakubik, tylko brakuje mi tu jednego dziennikarza, który jeździ po Belgii i spisuje plany szkoleniowe (Prezes puszcza oczko i się uśmiecha).

Turniej „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”, LAMO, ZAMO, reprezentacje młodzieżowe, reforma Centralnej Ligi Juniorów. Potrzeba dużo złej woli, żeby nie zauważyć progresu. 

To wszystko się już spina i powstał cykl. Dzisiaj mamy tak: 6-12 lat – Tymbark, Puchar Prezesa i Akademie. W wieku od 12 do 15 lat zawodnicy idą do klubów, mają reprezentacje wojewódzkie i szansę pojechać na LAMO czy ZAMO. Od 15 roku życia ruszają kadry i Centralne Ligi Juniorów aż do 18 roku życia. Potem jest Pro Junior System i zapewnione miejsce w pierwszej, drugiej lidze albo w Ekstraklasie. To nie jest tak, że mają to miejsce za darmo. Za darmo to miejsce w Polsce mają obcokrajowcy, bo nie musieli przejść żadnego testu i w większości przypadków nie mają żadnych umiejętności, a często grają u nas w piłkę.

Przepis o reformie młodzieżowca w Ekstraklasie był w takim razie kolejnym krokiem do przodu?

Ten przepis jest bardzo dobry. Wczoraj widziałem Górnika Zabrze i Miedź Legnica. Widział pan, jak łatwo Ci zagraniczni bramkarze puszczają bramki? Bramkarz z Miedzi wywalił taki numer, że to się w głowie nie mieści. Mieliśmy Loskę i nie przypominam sobie, żeby zawalił aż tyle meczów, a trafił na ławkę. Ale zostawmy to. Ja zawsze będę za polskimi piłkarzami. My nigdy nie kupimy piłkarzy zagranicznych, którzy mogą zrobić różnicę w europejskich pucharach. Natomiast kupować piłkarzy zagranicznych w Polsce, żeby robili tę różnicę, to na to szkoda czasu, bo za dużo takich do nas nie przychodzi.

Wracając do turnieju. W kategorii U-11 tylko jedna ekstraklasowa akademia awansowała do finałów w Warszawie. To potwierdza, że wszędzie się szkoli?

To pokazuje, że u nas bardzo często używa się stereotypów. Mówiąc, że „najlepsze akademie są Lecha, Legii itp.”. Nie widziałem ich wczoraj, żeby odgrywali znaczące role. Tę rolę odgrywają małe klubiki.

Rozmawiał Dawid Dobrasz

fot. PZPN/Łączy Nas Piłka