Wywiady

Jeśli będziemy mieli przeciętnych trenerów, to będziemy wychowywać przeciętnych piłkarzy

Trener Andrzej Dawidziuk to niekwestionowany autorytet, jeśli chodzi o szkolenie bramkarzy w Polsce. Praktycznie każdy czołowy bramkarz w naszym kraju przeszedł przez jego ręce lub miał okazję z nim współpracować. Nikt inny lepiej nie zna specyfiki pracy z zawodnikami na tej pozycji, a także nikt inny nie zna tylu ciekawych historii związanych z bramkarskim rzemiosłem. Porozmawialiśmy z trenerem o jego obecnej współpracy przy projektach ZAMO i LAMO oraz Talent Pro. Zapytaliśmy także o to, czy istnieje polska szkoła bramkarzy i jak bronić karne, które strzela Robert Lewandowski oraz czy w ogóle na popularne “jedenastki” można mieć jakąś taktykę. 

Na Zimowej Akademii Młodych Orłów spotyka się trener ponownie z bramkarzami, których trener już zna, ale pojawiają się także nowi zawodnicy.

– Z bramkarzami z rocznika 2006 spotykam się na zgrupowaniu po raz trzeci. Poznaliśmy się w ubiegłym roku na Letniej AMO w Gniewinie i Jesiennej AMO w Pruszkowie. Na zgrupowanie zaproszonych zostało pięciu bramkarzy. Z dziesiątki, która była z nami latem jest trzech zawodników, a dwóch jest zupełnie nowych, którzy przyjechali do nas po raz pierwszy. To pokazuje, że cały czas jest rotacja i staramy się nie zamykać kadry. To jest podstawa piramidy, która musi być dość mocna i szeroka, by wyselekcjonować tych, którzy będą później grali w swoich rocznikach i mam nadzieję, że dojdą do poziomu pierwszej reprezentacji.

– Na jednym z pierwszych zgrupowań kilka lat temu dochodziło do sytuacji, o których teraz już nie ma mowy. Rozpoczynaliśmy zgrupowanie od zadania pytania: Kiedy ostatnio mieliście trening bramkarski? Jeden z chłopców odpowiedział, że ostatni trening bramkarski miał rok temu… I okazało się, że ten trening odbył się właśnie u nas. Przez rok dziecko nie miało żadnego treningu bramkarskiego. W kolejnych latach już taka sytuacja się nie powtórzyła. Świadomość, jak ważna jest opieka specjalistyczna, jest coraz większa. Mamy dwa poziomy kształcenia trenerów bramkarzy i jestem pewien, że to będzie przynosiło efekty i unikniemy na wszystkich poziomach białych plam w szkoleniu bramkarzy.

W naszym projekcie Weszło Junior, jeździmy po szkółkach i akademiach piłkarskich od ekstraklasy po najniższe szczeble i widzimy, że coraz więcej klubów inwestuje w trening bramkarski.

– Cieszy mnie to, bo kiedyś rzeczywiście dyskutowaliśmy o polskiej szkole bramkarzy, ale wtedy takiej szkoły nie było. Natomiast jeśli używamy tej terminologii, to uważam, że było kilka klas, w których szkoliliśmy na niezłym poziomie. Mówiąc o polskiej szkole bramkarzy musimy pamiętać, że każdy projekt musi spełniać pewne wymogi. Czynnikiem, który ma największy wpływ na jakość szkolenia i efekt końcowy są trenerzy. Musimy mieć trenerów bramkarzy, którzy będą przygotowani do etapu nauczania, bo to jest zupełnie inny etap, niż etap trenowania. Mamy coraz lepiej wyedukowanych trenerów i bardzo zdolną młodzież, jeśli chodzi o wrodzone predyspozycje. Mamy także fantastyczne tradycje bramkarskie i zawodnicy na tej pozycji odnosili sukcesy. Dzisiaj myślę, że jesteśmy na najlepszej drodze, żeby coraz poważniej używać terminologii, że mamy tę polską szkołę bramkarzy. Dzisiaj nasi bramkarze charakteryzują się określonymi cechami, które można zauważyć. Przede wszystkim jest to świetna sprawność ogólna i określony poziom techniki bramkarskiej i to są elementy, które robią różnicę wśród rówieśników w Europie.

Może przydałoby się stworzyć coś na kształt „Narodowego Modelu Gry” dla bramkarzy?

– Jesteśmy w trakcie tworzenia czegoś na kształt NMG. W Narodowym Modelu Gry jest poświęcony rozdział, który mówi o odpowiednim profilu bramkarza. Natomiast uzupełnieniem tego będzie suplement. Jest w trakcie przygotowywania i będzie on integralną częścią NMG i będzie poświęcony tylko szkoleniu bramkarzy. Być może uda się go wydać jeszcze w tym roku.

Jest to bardzo dobry pomysł, który potwierdzi, że chcemy usystematyzować szkolenie bramkarzy.

– Dokładnie. Już dzisiaj usystematyzowaliśmy to na wysokim poziomie, jeśli chodzi o reprezentacje, a teraz powoli będziemy schodzić do klubów. Powstał projekt Talent PRO, w którym jest wyszczególniony projekt Talent Pro Goalkeepers. Wiąże się to z tym, że moja aktywność w projekcie nie kończy się na tym, że pojechaliśmy tylko na zgrupowanie do Hiszpanii i popracowaliśmy tam przez tydzień. Ten okres był też bardzo ważny, bo był tam trener Józef Młynarczyk, trener reprezentacji U-16 bramkarzy Maciej Borowski i ja. Po powrocie odwiedziłem kluby, z których byli powołani bramkarze do tego projektu, poprzez jednodniowe spotkania z trenerami bramkarzy w tych klubach. Następnym krokiem w ramach Talent Pro będą dwudniowe warsztaty, które będą ukierunkowane na jeden z filarów szkolenia bramkarzy. Dzisiaj najwięcej bramkarzy objętych projektem Talent Pro ma Zagłębie Lubin, Legia Warszawa, Lech Poznań, Pogoń Szczecin, Rozwój Katowice i Skra Częstochowa. Z tych klubów mieliśmy bramkarzy i trenerzy z tych klubów zostają zaproszeni na warsztaty, które odbędą się w czterech miejscach. Zapewne później rozszerzymy te warsztaty również dla trenerów, którzy pracują w klubach Ekstraklasy, z których jeszcze nie ma bramkarzy objętych projektem Talent Pro, ale być może w przyszłości się pojawią. Patrząc jak to będzie w przyszłym roku, to dzisiaj dostrzegam bramkarza z rocznika 2005 w Warcie Poznań i pewnie ten klub zostanie objęty tym projektem, jeśli chodzi o możliwość rozwoju i doskonalenia trenerów bramkarzy.

– Usystematyzowaliśmy projekt, jeśli chodzi o reprezentacje, a teraz dzięki projektowi Talent Pro chcemy docierać do klubów i później poprzez Okręgowe Związki będziemy starali się zejść jak najniżej, by w tych mniejszych klubach Ci trenerzy bramkarzy mieli możliwość dokształcania się i dodatkowego rozwoju. Projekt Talent Pro jest uzupełnieniem procesu szkolenia bramkarzy, jednak główny proces kształcenia odbywa się w klubach i to trenerzy klubowi mają największy wpływ na rozwój zawodnika.

Słusznie. Chcecie zacząć od wykształcenia trenerów bramkarzy.

– To jest podstawa, żeby mówić o jakości, musimy mieć dobrze przygotowanych ludzi, którzy będą tę jakość nam dawać. Jeśli będziemy mieli przeciętnych trenerów, to będziemy wychowywać przeciętnych piłkarzy.

Ciężko znaleźć słabe punkty, jeśli chodzi o bramkarzy. Większość klubów mocno inwestuje w tę pozycję, mamy bramkarzy z uznaną marką w Europie, jest coraz większa świadomość, są projekty PZPN-u itp. Musi to chyba przynieść jakiś pozytywny efekt?

– Monitorujemy praktycznie wszystko, co się da, jeśli jest taka możliwość. Prowadzimy masę różnego rodzaju pomiarów, które są potrzebne do selekcji, jak i oceny. Bramkarz, który bierze udział w takim projekcie, dla przykładu Kuba Ojrzyński, wykonał konkretną pracę na zgrupowaniu Talent Pro, a my potem ten materiał filmowy przekazujemy Kubie i klubowym trenerom.

Zmieniając temat. Jakby trener miał spojrzeć na styl bronienia rzutów karnych. Nie ma obronionych karnych, tylko są źle strzelone? Chciałbym się odnieść do pana podopiecznego – Łukasza Fabiańskiego podczas Euro 2016. Nie udało mu się wyczuć żadnego karnego.

– Dokładnie. Myślę, że jest dużo prawdy w tym, że szansę na obronę karnego przez bramkarza są naprawdę nieduże, ale jakieś istnieją. Jest tutaj obszar do zagospodarowania. Znam trenera, z którym także miałem okazję współpracować, zapraszając go do Szamotuł, gdzie poprzez teoretyczne rozłożenie szans na obronę rzutu karnego, szuka potwierdzenia tego w warunkach realnych. Jego bramkarz na poziomie pierwszej ligi obronił osiem rzutów karnych.

– Rzut karny to jest gra jeden na jeden, która nie rozgrywa się tylko w aspektach umiejętności piłkarskich, ale przede wszystkim w mentalności. Louis van Gaal na mistrzostwach Świata w Brazylii zmienił Jaspera Cillessena i wstawił Tima Krula w ostatniej minucie dogrywki. Znając dobrze Fransa Hoeka oraz Louis van Gaala wiedziałem, że zagrali psychologicznie. Raz, że Tim wchodząc do bramki powoduje, że strzelający już mają sygnał, że ten wchodzący bramkarz musi być dobry, skoro została dokonana taka zmiana, a drugim aspektem było zachowanie Tima Krula. On przed każdym wykonaniem rzutu karnego miał swój rytuał. Wędrował sobie wzdłuż pięciu metrów i wchodził do bramki w samej końcówce. Nie wyczuł tylko jednego karnego, a trzy obronił. Pytałem Fransa, skąd taki pomysł, to powiedział, że zbudowali kadrę na mistrzostwa właśnie tak, żeby mieć specjalistę od bronienia rzutów karnych. Pojechał na mistrzostwa właśnie tylko dlatego, że świetnie sobie radzi w tym aspekcie.

W kolejnym spotkaniu była podobna sytuacja i już takiej zmiany nie dokonano.

– Rozmawiałem także o tym z Fransem i przekonał do swojej opinii. Powiedział mi wprost: „Nie chciałem tego meczu grać w rzutach karnych. Miałem jedną zmianę i chciałem ją wykorzystać po to, by rozstrzygnąć mecz w dogrywce”. Nie udało się i później nie mógł już zrobić zmiany. Napisałem później taki wniosek do UEFA, by zastanowić się, czy nie zwiększyć limitu korekt w składzie o możliwość zmiany bramkarza jako czwartej zmiany w sytuacji, kiedy dojdzie do rzutów karnych.

Dopytując dalej o rzuty karne. Jest Robert Lewandowski, który stara się bramkarza kompletnie wyprowadzić w pole. Ostatnio się pomylił, ale bramkarz i tak poszedł w drugi róg.

– Bramkarze mają coraz więcej informacji na temat wykonującego rzuty karne z tego względu strzelającym jest coraz trudniej. Poziom możliwości analiz i rozpracowywania wykonujących rzuty karne jest tak daleko posunięty, że wykonywający muszą szukać nowych alternatyw. To, co stosuje Robert, dla bramkarza jest bardzo trudne do wyczucia.

Co by trener powiedział bramkarzowi, który miałby właśnie bronić karny strzelany przez kapitana naszej reprezentacji?

– Najprościej wydaje się powiedzieć – stój do końca. Jeśli bramkarz będzie stał do końca, to może jedynie się zdarzyć, że nie będzie w stanie zareagować.  Im dłużej będziesz czekał i wybierzesz ten róg, to jest kwestia czy trafisz. To są ułamki sekund. Dziś jeszcze nikt z bramkarzy nie jest w stanie wyczekać do tego ostatniego momentu. Zawsze ten bramkarz ruszy ułamek sekundy wcześniej i Robert ma czas na podjęcie decyzji.

Nie zasugerowałby trener np. wyjścia krok do przodu?

– Teoretycznie nie wolno… (śmiech).

A dekoncentracja strzelca?

– Zobacz jak bronił właśnie Tim Krul. Był taki bramkarz Bruce Grobbelaar. „Dudek Dance” właśnie wziął się od Grobbelaara, który w latach 80 bronił w Liverpoolu właśnie w tych słynnych meczach Widzewa z Bońkiem i Młynarczykiem w składzie. On już wtedy robił to, co Jurek zrobił w tym pamiętnym finale i bronił fantastycznie. Jurek otrzymał miano „Dudek Dance”, a Grobbelaara nazywano wtedy „klaunem”.

Wierzy trener właśnie w taki sposób dekoncentracji strzelającego?

– Dla strzelającego jest to śmieszne.  Tak jak Nenad Bielica powiedział – „to je cirkus”.

Rozmawiał Dawid Dobrasz

fot. Newspix.pl