Reportaże

Liga od kuźni: Stomil Olsztyn

Czy szkolenie piłkarskie może zafunkcjonować w mieście wolnym od futbolu? Jak z przeciwnościami losu i fatalną olsztyńską infrastrukturą radzi sobie dzisiaj Akademia Sportu Stomil?

Przed Euro 2012 w Olsztynie ogłoszono, że wszyscy, którym z piłką nożną nie jest po drodze, są na Warmii mile widziani. Obok Zakopanego stolica warmińsko-mazurskiego została mianowana „miastem wolnym od futbolu”. Gdy cały świat emocjonował się zatem wydarzeniami w Polsce i na Ukrainie, tutaj atmosfera była zgoła odmienna.

Czy tak nastawione do piłki miasto jest trudnym do współpracy partnerem w obliczu budowy systemu szkolenia najmłodszych oraz tych nieco starszych?

– Jeśli chodzi o nasze stosunki z miastem, to są one poprawne. Nie oczekiwałem nigdy od miasta wsparcia finansowego, bo decydując się na pełnienie roli prezesa w akademii wiedziałem, jak w tej akademii jest. Miałem też jednak plan. Stworzenia, zbudowania akademii, pozyskiwania sponsorów. Kiedy mamy problemy, zwracamy się do miasta, ale są one sporadyczne – mówi prezes Akademii Sportu Stomil Olsztyn Robert Knothe.

Trudno jednak nie zwrócić uwagi na to, jak w liczącym prawie 200 tys. mieszkańców mieście wojewódzkim wygląda sportowa infrastruktura. Pełnowymiarowe boisko piłkarskie, które wynająć jednocześnie pragnie kilka podmiotów, jest w zasadzie jedno.

– Największym naszym problemem jest baza treningowa. Tak naprawdę mamy w Olsztynie jedno pełnowymiarowe trawiaste boisko w całym mieście oraz jedno sztuczne, na którym równocześnie gra sześć innych klubów. Na co dzień zmagamy się z prostymi sprawami organizacyjnymi – kontynuuje Knothe.

– Wiedząc, że miejsce w mieście nas ogranicza, wyszliśmy do ościennych gmin i podpisaliśmy umowę z gminami Purda oraz Dywity. Jedno boisko wybudowaliśmy od podstaw, a na drugim przeprowadziliśmy regenerację. Tam będziemy mieli dwa pełnowymiarowe boiska trawiaste, z których przede wszystkim korzystać będą juniorzy. To jednak dopiero początek. Chcielibyśmy w kolejnych dwóch-trzech latach doprowadzić do wybudowania boiska sztucznego przy klubie i przykryć je balonem.

I dodaje: – Moglibyśmy wybudować pełnowymiarowe sztuczne boisko, gdyby miasto pomogło nam w przekazaniu gruntu. Ewentualnie, gdybyśmy otrzymali kawałek terenu przy klubie, który jest nieużytkiem.

Dziś przy klubie istnieje więc jedno boisko oraz pas zieleni, który wykorzystywany bywa przez najmłodsze grupy. Problemem jest także zima, gdyż za wynajem aż 10 hal Stomil musi sporo płacić.

Od wiosny akademia trenować będzie w Dąbrówce Wielkiej. Klubowy autobus będzie jeździł 15 km i woził trzy grupy na dwie godziny treningu. I tak wychodzi taniej, niż wynajęcie któregoś boiska przy samym mieście.

A z pieniędzmi, jak wszędzie, nie jest w Olsztynie zbyt kolorowo. Warmia to biedny region, a 75% budżetu AS Stomil pochodzi ze składek rodziców.

Póki co przy Piłsudskiego zasypują też wygenerowane przed laty finansowe dziury. Na koniec 2017 roku zadłużenie wynosiło aż 89 tysięcy złotych! Z taką stratą skończyli rok, ale już w czerwcu 2018 nowe władze akademii chwaliły się 42 tysiącami złotych na plusie.

Knothe i spółka są kreatywni. Ostatnio ruszyli z programem „stu po sto” i próbują zaangażować sto lokalnych firm, by te regularnie wspierały akademię Stomilu przelewem. Wartości zaledwie stu złotych miesięcznie.

– Jestem świadomy, że nasz region nie jest bogaty w przemysł. Znalezienie sponsora strategicznego to duże wyzwanie. Dlatego wprowadziliśmy w akademii program „stu po sto”, który zrzesza firmy wpłacające miesięcznie po sto złotych. Dla takiej firmy nie jest to duży wydatek, a dla akademii wsparcie jest bardzo duże. Te środki pomogły choćby w przygotowaniu naszych dwóch boisk. Aktualnie mamy 32 sponsorów, przy założeniu setki, rocznie nasz budżet wzrośnie o 120 tys. złotych.

Ważnym założeniem tego programu jest także publikowany co pół roku bilans zysków i strat. Każdy wspierający ma do niego dostęp. Widzi jasno i czytelnie na co wydawane są zatem wpłacane przez niego pieniądze.

Ze strachem nie ma też co patrzeć na pierwszy zespół, bo klub i akademia to dwa różne podmioty. Kompletnie od siebie niezależne.

53292224_2011072659197854_4195318243642048512_n

Przy klubowym budynku, miejscu należącym do OSiR-u, powoli tworzą się pomieszczenia, z których korzysta akademia. Oprócz kilku biur powstało miejsce spotkań, codziennie eksploatowana świetlica.

– Nigdy nie było takiego punktu integracji, spotkań trenerów, zawodników, zawodniczek. Wszyscy przychodzili na mecz, obejrzeli go i szli do domu. W przeszłości więc ze względu na infrastrukturę, bo nasze grupy trenują w różnych miejscach Olsztyna, ktoś mógł nawet widzieć bluzę Stomilu i nie znać kolegi z klubu! Dzięki świetlicy nieco się zmieniło. Przed meczami organizujemy tu spotkania dla grup młodzieżowych, po treningach można się spotkać, odbywają się tu analizy meczów, spotkania integracyjne, wigilie, spotkania urodzinowe. A nawet można po prostu przyjść i pograć w FIFĘ czy poznać zawodników pierwszoligowych, którzy przed meczami pojawiają się w świetlicy, by odpowiedzieć na pytania młodzieży –chwali inicjatywę AS Stomil wiceprezes Marek Maleszewski.

Wtóruje mu Knothe: – Świetlica to była inicjatywa kibiców socios Stomil. OSiR nie wykorzystywał kompletnie dużego pomieszczenia, które wynajęliśmy i zrobiliśmy w nim biura oraz świetlicę. Młodzież ma gdzie się spotkać po szkole, po treningach czy przed nimi. Świetlica sprzyja integracji. To nie tylko koledzy z boiska, ale przyjaciele. Doprowadziliśmy do sytuacji, że zawodnicy Stomilu przychodzą przed meczami ligowymi i rozmawiają z naszymi wychowankami. Świetlica jest w pełni wyposażona – mamy telewizor, rzutnik, komputer. Można tu zrobić wiele rzeczy.

A propos wigilii. Grudzień 2017. Na spotkanie opłatkowe przybywa dziesięciu trenerów. Połowa z nich szybko zmywa się do domów. Co dzieje się rok później? 24 szkoleniowców do późnych godzin wieczornych pozostaje nawet po części oficjalnej. Integracja, żywe dyskusje i burza mózgów. Coś się zmieniło.

– Przychodząc tutaj stwierdziliśmy, że zaczynamy od współpracy i komunikacji. Efekty przerosły nasze oczekiwania – mówi nowy trener koordynator akademii Michał Kraszewski.

Knothe: – Akademia dość mocno ruszyła we wrześniu 2017 roku. Powstała w grudniu 2016, ale mocno zaczęliśmy pracować od września. Postawiliśmy sobie jakieś cele, zaczęliśmy się rozwijać. Wcześniej szkolenie młodzieży było na barkach trenerów – musieli oni załatwiać boiska, hale, a rodzice dowozili zawodników na mecze ligowe. Teraz mamy swoje busy, odpowiednio obrandowane, a nasza młodzież w 2018 roku przejechała ponad 21 tysięcy kilometrów.

Stomil w szkoleniu raczkuje. Jak małe dziecko, stawia pierwsze kroki. Nieuchronnym jest zatem, że musi jeszcze nie raz upaść przy podejmowaniu kolejnych wyzwań.

Skalę problemów w akademii pokazuje to, z czym dopiero co olsztynianie się „uporali”. Od niedawna zawodnicy Stomilu na treningi przychodzą w tych samych klubowych strojach! Do tej pory bywało z tym różnie. Na okolicznych murawach dominowały więc Barcelony i Reale…

Na barki Kraszewskiego spadło bardzo odpowiedzialne zadanie. Ma stworzyć program szkolenia i zasady, którymi wychowankowie Stomilu będą kierowali się na boisku.

– Aktualnie staramy się korzystać z Narodowego Modelu Gry PZPN. Nie mamy swojego programu, skrojonego pod nasze potrzeby, ale będziemy szli w kierunku, by taki program stworzyć. Chcemy, by odpowiadał on naszym realiom i miejscu, w którym się znajdujemy, by był dopasowany do naszego środowiska – tłumaczy trener koordynator.

– Chcielibyśmy podążać za najnowszymi trendami. Od najmłodszych roczników chcemy więc zwracać uwagę na fazy przejściowe, na to, by ćwiczenia były dynamiczne, a w programie szkolenia było bardzo dużo gier. Ważna jest też dla nas technika, bo jeśli pewnych elementów na najmłodszym poziomie się nie opanuje, trudno jest ruszyć dalej – dodaje.

Jeśli chodzi o model gry, myśli dwutorowo: – To fajna rzecz, bo można od najmłodszych lat wszystko planować  i wiedzieć, do czego dążymy na końcu drogi. Z drugiej jednak strony w pewnym stopniu może nas ten model ograniczać. Załóżmy, że w jednym roczniku mamy trzech bardzo dobrych środkowych obrońców, a w drugim pięciu świetnych skrzydłowych. Bardziej skłaniać się będziemy więc ku zasadom, które obowiązywałyby na poszczególnych etapach szkolenia.

Kraszewski jest autorem filozofii akademii, która jednak jest w dość mocno początkowej fazie przygotowań… – To zarys, na bazie którego chcielibyśmy stworzyć program szkolenia dla naszej akademii. W tej filozofii ująłem kilka cytatów. Ma ona bazować na ciężkiej pracy, docenianiu jej i przedkładaniu ponad talent. W dzisiejszych czasach sam talent nie wystarcza i ciężka praca w dłuższej perspektywie talent pobije.

Zalążki są – gry i zabawy na najmłodszym etapie, duży nacisk na sprawność ogólną, koordynację, następnie od trampkarza starszego – uproszczona periodyzacja taktyczna. Teraz jednak trzeba pójść za ciosem.

Z tego zdaje sobie sprawę prezes Knothe: – W najbliższych latach chcielibyśmy stworzyć trenerom takie warunki, by mogli skupić się tylko na pracy w akademii. Żeby to nie było dodatkowe zajęcie popołudniami czy rano, a żeby były to pełne etaty. Trenerzy pracują 24 godziny na dobę i muszą otrzymać za to odpowiednie wynagrodzenie.

Na dzień dzisiejszy na stałe w Stomilu pracuje tylko trzech trenerów. Większość pozostałych dorabia i pracuje w akademii tylko dodatkowo.

– Współpracujemy ze Szkołą Podstawową nr 5 w Olsztynie i przygotowujemy się też do współpracy z liceum. Dążymy do tego, by nasi trenerzy byli nauczycielami również w szkołach i tam prowadzili zajęcia, a w południe i po południu w akademii. Wtedy wiedzielibyśmy, że młodzież od rana do wieczora jest pod okiem naszych ludzi, dzięki czemu nasza myśl szkoleniowa jest wprowadzana i rozwijana –analizuje Knothe.

Umowa z SP 5 jest już podpisana. Na jej mocy Stomil ma użyczać swojego boiska na potrzeby szkoły, może zatem kierować młodzież z klubu do swoich klas. W szkole jest już kilku chłopców, ale nie wszyscy – niebawem odbyć mają się kolejne nabory. 

EXCLUSIVE!!! WARSZAWA 19.09.2017 SESJA FOTOGRAFICZNA BYLEGO PILKARZA JAGIELLONI BIALYSTOK I LEGII WARSZAWA --- JAGIELLONIA BIALYSTOK AND LEGIA WARSAW EX FOOTBALLER PHOTO SESSION AUTOBUS STOMIL OLSZTYN FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Praca akademii podzielona na etapy, do nich przypisani określeni koordynatorzy i pełne etaty dla trenerów, to plany Stomilu na najbliższe lata.

Wkrótce szkolenie ma być także dostępne na każdym osiedlu. Knothe: – Planujemy wdrożyć program „Stomil na każdym osiedlu”. Będziemy prowadzili pokazowe bezpłatne treningi na osiedlach, a później na każdym pracował będzie jeden trener. Docelowo będziemy chcieli, by finałem naszej rocznej pracy był turniej na plaży miejskiej, w którym wszystkie osiedlowe grupy będą rywalizować ze sobą. W szkole pracować też miałby nauczyciel związany z akademią, a dzięki SKS-om prowadzić moglibyśmy selekcję młodzieży.

Ze względu na warunki nadmierna liczba chętnych wcale nie cieszy pracowników akademii. Kraszewski: – Chcemy iść w kierunku, by nie komercjalizować grup. Chcemy iść bardziej w stronę jakości, by na przestrzeni lat to nas wyróżniało. By w najstarszych grupach było po 22 zawodników, a w młodszych rocznikach na trenera przypadało po 8-9 graczy. Wtedy można wykonać naprawdę niezłą pracę – ocenia szkoleniowiec rocznika 2006, który swoją grupę prowadzi we współpracy z asystentem.

W Olsztynie pochwalić mogą się za to prężnie działającą sekcją kobiecą. W przygotowanym jak co roku zestawieniu przez Zespół Sportu Młodzieżowego w Instytucie Sportu, Stomil w rankingu klubowym uplasował się na piątej pozycji w skali kraju. To progres aż o jedenaście pozycji. Ranking jest opracowywany na podstawie punktacji gier zawodniczek w przedziale wiekowym 11-19 lat: uwzględnia występy i wyniki w kadrach wojewódzkich oraz wyniki poszczególnych klubów.

Odpowiedzialny za sekcję kobiecą wiceprezes Maleszewski podsumowuje: – Zaowocowała praca, którą wykonywaliśmy od lat. W piłce dziecięco-młodzieżowej nie stawiamy na wynik, a na rozwój. Nasze dziewczyny grają często młodszymi rocznikami, a w rozgrywkach ligowych grają też przeciwko chłopakom. Sukcesy nie są więc przypadkowe.

Już rok wcześniej piłkarki Stomilu na Mistrzostwach Polski w futsalu wygrywały w kategoriach U14 i U16. 2018 był jeszcze lepszy. Skąd wzięły się tak dobre wyniki?

– W grupach początkowych, jeśli chodzi o pięcio- czy sześciolatków oraz kategorie Skrzat i Żak dziewczyny trenują w grupach razem z chłopakami. Dopiero na poziomie Orlika dziewczyny idą swoją drogą. Cieszymy się, że gdy słyszy się, że sekcje kobiece mają kłopoty, u nas jest wręcz przeciwnie. Dziewczyny, które w pierwszej fazie trenują z chłopakami, wyglądają o wiele lepiej. Trenując z chłopcami muszą starać się bardziej i dawać z siebie dwa razy więcej. Nabierają tam typowych nawyków piłkarskich, bo jednak chłopcy inaczej do wszystkiego podchodzą.

W Stomilu zgłoszonych do rozgrywek jest 76 dziewcząt, a w ich skład nie wchodzą te młodsze, trenujące z chłopcami. W województwie wychowanki Stomilu nie mają zbytniej konkurencji, co klub konkretnie wykorzystuje.

Przydałoby się natomiast poprawić monitoring obciążeń, szczególnie w ujęciu grup najstarszych. Dziś odbywa się tu wszystko „na oko”.

W klubie nie ma ludzi, którzy by się mogli tym zająć. Nawet pomimo tego, że po trenerze Kieresiu do dyspozycji akademii pozostały zegarki (sport testery). Nikt z nich nie korzysta, bo trener Zajączkowski nie widzi takiej potrzeby, a szkoleniowcy młodzieży nie wiedzą jak poprawnie obsłużyć sprzęt marki Polar.

– Chcielibyśmy, by w perspektywie czasu najstarsze roczniki miały dedykowanego trenera przygotowania motorycznego. Jeśli chodzi o młodszych, mocno myślimy o treningach uzupełniających – pilotażowo w okresie zimowym roczniki 2005 i 2006 chodzą na zajęcia sztuk walki w CFC. Muszę przyznać, że bardzo dobrze się nam to sprawdza. Chcemy, by zajęcia dodatkowe były odpowiednie dla zawodników w danym roczniku. Sporty walki na poziomie 12-14 lat odpowiadają. Już widać przełożenie tych zajęć na warunki meczowe. Nie boją się wchodzić pojedynki, są odważniejsi, nawet rywalizując ze starszymi czy z większymi rywalami. Chciałbym, by każdy trener dla określonej kategorii wiekowej był też przeszkolony i potrafił we własnym zakresie zrealizować część motoryki podczas zajęć – ocenia Kraszewski.

W tym momencie AS Stomil współpracuje z centrum rehabilitacji Biernat. W okresie zimowym najstarsi raz w tygodniu odbywają dodatkowy motoryczny trening, młodsi zaś w takich zajęciach uczestniczą raz na dwa tygodnie.

Niewątpliwym plusem za to są byli zawodnicy profesjonalni, którzy angażują się w trenerską pracę ze swoimi potencjalnymi następcami. – Większość trenerów związanych z Akademią Sportu Stomil Olsztyn było zawodnikami Stomilu na poziomie centralnym, jak obecny kapitan Janusz Bucholc czy grająca żywa legenda Grzegorz Lech. To siła naszej akademii. To ludzie związani z regionem, ze Stomilem, którzy liznęli, mówiąc kolokwialnie, piłki na najwyższym poziomie.

Pomimo wielu mankamentów, wyniki Stomilu są całkiem przyzwoite. Nie tak dawno aż trzy zespoły rywalizowały na centralnym poziomie! – Potencjał jest bardzo duży. Jeśli uda się nam to usystematyzować, może być tylko lepiej. Na przestrzeni ostatnich sezonów udało się nam doprowadzić do tego, że aż trzy drużyny mieliśmy na poziomie centralnym. Nie udało się nam tam utrzymać, ale junior starszy znów awansował jesienią do rozgrywek makroregionalnych. Trampkarze wygrali rywalizację w województwie, a wiodącym rocznikiem na Warmii i Mazurach jest też rocznik 2007. Jest na czym budować. To, co się dzieje w Olsztynie, jest optymistyczne – podsumowuje koordynator Kraszewski.

Chcemy wrócić do Olsztyna za jakieś pięć lat. Bardzo ciekawym doświadczeniem będzie wtedy zweryfikować plany wobec realiów. Czy to, o czym dziś mówi się w czasie przyszłym, stanie się za kilka lat teraźniejszością Akademii Sportu Stomil?

Być może cykl reportaży weryfikujących „Ligę od Kuźni” za kilka lat da nam szansę, by Knothe, Kraszewskiego i Maleszewskiego zweryfikować. Kibicujemy, by ta weryfikacja mogła okazać się pomyślna!

PRZEMYSŁAW MAMCZAK

Wideo: KAROL STĘPNIEWSKI

Foto: KAROL STĘPNIEWSKI/FOTOPYK