Weszło Junior

Dwa remisy, zero strzelonych goli i smutny powrót. Kończymy Elite Round U-19

Francja nie okazała się przyjazna. Podopieczni Dariusza Gęsiora w meczu o honor zremisowali 0:0 ze Szwajcarią i z dwoma punktami na koncie kończą swoją przygodę z mistrzostwami europy. Byliśmy za słabi, czy coś poszło nie tak? 

Do Francji jechaliśmy z nadziejami, ale rozsądek popowiadał, że nic z tego nie będzie. Mistrzostwa Europy do lat 19 są bowiem najbardziej elitarnym turniejem pod egidą UEFA. Na finałach w Armenii zagra gospodarz i tylko siedem drużyn, które wygrały swoje grupy eliminacyjne w Elite Round.

Obrona Częstochowy w pierwszym meczu z Francją i remis 0:0 wlał w nasze serca trochę nadziei, że może nasi zawodnicy sprawią niespodziankę. W drugim meczu też dominował rywal, ale niestety był to już Izrael. Ostatecznie mimo świetnego meczu w wykonaniu Cezarego Miszty przegrywamy po golu w 93. minucie i jak zwykle pozostawał mecz o honor.

Trener przed spotkaniem ze Szwajcarią dokonał trzech roszad, ale w żaden sposób nie wpłynęły one na zmianę gry. Znowu nie potrafiliśmy stworzyć dogodnych sytuacji, gra się nie kleiła, a w całej pierwszej połowie nie oddaliśmy nawet celnego strzału na bramkę gości. Znowu wyróżniał się Miszta i gdyby nie on, to nasz bilans wyglądałby pewnie nie 0:1, a 0:5 albo 0:6. Bramkarz Legii bronił świetnie, a w końcówce impuls dał jeszcze Mateusz Żukowski, który miał dwie groźne okazje w drugiej połowie. 0:0 podsumowało nasz występ. Z taką grą nie mieliśmy się co pchać na mistrzostwa.

O wyjście z grupy rywalizowały Francja i Izrael. Gospodarze musieli wygrać, a gościom po dwóch wygranych wystarczył do awansu remis. Trójkolorowi jednak rozpędzali się w trakcie trwania turnieju i pyknęli Izrael 3:0, co pozwoliło zgodnie z planem awansować z pierwszej pozycji na mistrzostwa.

A my? My musimy odpowiedzieć sobie na wiele pytań. Czy nie graliśmy za defensywnie? Czemu tak mało stworzyliśmy zagrożenia pod bramką rywali? Dlaczego nie strzeliliśmy bramki? Kto zawiódł? Czy rywal był na tyle dobry? A może mamy za mały potencjał w tym roczniku? Te wszystkie pytania pozostają bez odpowiedzi i nie mamy pewności, czy Dariusz Gęsior będzie jeszcze na nie odpowiadał.

Odpowiadając na pytanie w pierwszym akapicie – zdecydowanie coś poszło nie tak i byliśmy słabsi od rywali sklasyfikowanych przed nami. 270 minut, zero strzelonych goli, dwa punkty i smutny powrót. Bez stylu, polotu i finezji cytując klasyka. W sumie człowiek wiedział, ale trochę się łudził.

Polska 0:0 Szwajcaria

Polska: 12. Cezary Miszta – 13. Kacper Michalski, 2. Maik Nawrocki, 19. Jakub Kiwior, 17. Marcel Pięczek (46, 14. Krzysztof Kubica) – 18. Kacper Tabiś (82, 4. Jakub Mosakowski), 15. Kamil Piątkowski (46, 11. Mateusz Żukowski), 10. Mateusz Praszelik, 6. Maciej Żurawski, 3. Marcin Grabowski – 9. Hubert Sobol.

fot. 400mm.pl