Wywiady

Nie ma nic piękniejszego niż malowanie uśmiechu na twarzy dziecka

Licencjonowany animator czasu wolnego, a także organizator i koordynator imprez niesztampowych – Rafał Polak, a właściwie znany bardziej jako “Polak Potrafi” jest jednym z trójki DJ-ów, którzy tworzą świetną atmosferę podczas Finałów Wojewódzkich XIX edycji Turnieju “Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”. Poznajcie Rafała Polaka, który opowie wam o pracy konferansjera/dj-a podczas tegorocznej edycji Pucharu Tymbarku.

Jako DJ działasz pierwszy raz przy Turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” i obstawiasz całą trzecią trasę. Rozumiem, że najbliższe tygodnie upłyną pod znakiem tych rozgrywek? 

– Tak. My jesteśmy tzw. trasą numer trzy. Cała nasza trasa będzie trwała 17-18 dni i zaczęliśmy od Gorzowa Wielkopolskiego, gdzie mieliśmy dwa dni w województwie lubuskim podzielone pomiędzy U-12 chłopcy i dziewczynki oraz U-10 dziewczynki w poniedziałek, a pozostałe kategorie we wtorek. W środę wybraliśmy się do Szczecinka w zachodniopomorskim, gdzie będziemy od 3 do 5 kwietnia. Po Finałach w Szczecinku robimy weekend przerwy, bo gramy tylko w tygodniu i przenosimy się na dwa dni do Świecia na Finały Wojewódzkie w kujawsko-pomorskim. Następnie od środy do piątku widzimy się w Gdańsku w województwie pomorskim i na końcu naszej trasy będzie Iława 15-16 kwietnia.

Wychodzi na to, że praktycznie każdy dzień w najbliższym czasie działasz przy Turnieju.

– Nawet jak człowiek ma wolne w weekend, to i tak myśli o tym całym przedsięwzięciu i się przygotowuje.

Jak to się stało, że jesteś DJ na trzeciej trasie?

– Byłem w tym roku pierwszy raz także na Turnieju o Puchar Prezesa PZPN. Od dwóch lat komentuje także beach soccera z ramienia związku, dzięki czemu trafiłem na rozgrywki o Puchar Prezesa i teraz mogę uczestniczyć w Turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”. Dodatkowo jestem ze Szczecina, więc ta trasa była mi najbliższa.

Traktujesz to jako pracę czy bardziej frajdę i zabawę?

– Bardzo dużo osób nie nazywa tego pracą, bo gość siedzi, gada i się uśmiecha. Traktuje to jako przyjemność. To jest taka praca, która sprawia mi mnóstwo przyjemności, zabawy oraz frajdy. Żyje tym i lubię to robić. Teoretycznie należy nazwać to pracą, bo człowiek z tego żyje.

To dopytam bardziej. Coś konkretnie sprawiło Ci już tę frajdę podczas Finałów Wojewódzkich XIX edycji Turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”?

– Największą frajdą jest widok mnóstwa zadowolonych i pełnych energii dzieciaków. To nie są jakieś czcze słowa, bo zawsze powtarzałem, że nie ma nic piękniejszego niż uśmiech na twarzy dziecka. Tych uśmiechów tutaj nie brakuje, bo one są jak dzieci strzelą bramkę, ale nawet potem chwilę po jakiejś porażce, pojawia się uśmiech na buziach. Ci, co odpadną wiedzą, że dotarli już i tak bardzo wysoko, jeśli są na Finałach Wojewódzkich XIX edycji.

Dzieci wiedzą, że są tu najlepsi z najlepszych w całym województwie?

– Tak i to bardzo. To nie jest tak, że tutaj przyjechał każdy, kto mógł i braliśmy chętnych z „łapanki”. Przyjechały tutaj dzieci, które rzeczywiście prezentują poziom najlepszy w regionie. Wygrywając rywalizacje w swoich powiatach, mogły trafić na Finały Wojewódzkie, a dalej kto wie. Może nawet na PGE Narodowy!

Cały Turniej Finałowy odbywa się od 29 kwietnia do 2 maja, kiedy ostatniego dnia najlepsi zmierzą się tuż przed finałem Pucharu Polski na Stadionie Narodowym. Finały dotyczą kategorii U-10 i U-12, bo dzieci z U-8 kończą swoje zmagania na etapie wojewódzkim.


Jak patrzysz na Turniej „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” pod kątem organizacyjnym? Jeździłeś po różnych wydarzeniach sportowych więc możesz to porównać.

– Na pewno Turniej wymaga dużej koordynacji pracy i sporego przygotowania dużo wcześniej. Wszystko jest super pokazane i obrandowane, o co zadbał nasz główny sponsor firma Tymbark i organizator PZPN. Po tych pierwszych dniach wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Sędziowie byli przygotowani w Gorzowie i Szczecinku, a dodatkowo była idealna, niezniszczona murawa i przez cały tydzień towarzyszy nam świetna pogoda. Mamy jeszcze chłodnawe dni dlatego warto to podkreślić. Wszystko fajnie przygotowane bez żadnego „ale”, że ktoś czegoś zapomniał.

Wesoła ekipa trzeciej trasy będzie jeździć po Polsce goszcząc w pięciu województwach. Do Warszawy dojedziesz?

– Dobre pytanie. Na pewno bardzo chciałbym tam być na Finałach Ogólnopolskich. Mam wolną majówkę, więc jeśli okaże się, że jestem potrzebny pod kątem organizacyjnym, to bardzo chętnie! Na finałach będzie legendarny DJ Ucho, który obstawia pierwszą trasę. Łącznie na Finałach Wojewódzkich jest nas trzech: ja, Dawid i Darek.

Kontaktowałeś się w sprawie rad z DJ Ucho, który przecież 14 lat działa przy Turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku?

– DJ Ucho opowiedział mi o całej pracy, a o resztę podpytałem innych i dowiedziałem się, jak to wszystko ma wyglądać. Mamy kontakt i wiem, jak wygląda jego praca, ale jest to bardziej niezależne. Chyba udało się nic nie położyć do tej pory. Po części jest to pewien szablon od ceremonii rozpoczęcia do zakończenia, ale ta praca jest także twórcza. Każdy z nas na bieżąco może komentować jakieś bramki, akcje i żyć tym wszystkim w jeden sposób.

W tle komentarz Rafała po awansie dziewczynek z Kostrzyna nad Odrą na Finały Ogólnopolskie do Warszawy.

Jak zaczęła się Twoja przygoda, jak to mówisz – z mikrofonem?

– Pracuje z mikrofonem od 2012 roku. Robiłem to wtedy hobbistycznie i na mniejszą skalę. Od 2015 roku postawiłem tylko i wyłącznie na mikrofon. Wszystko potoczyło się dla mnie w niewyobrażalnie szybkim tempie. Opowiem ciekawą historię. Sama nazwa Turnieju to „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” więc teoretycznie mówi o historii każdego dzieciaka, a w przyszłości zawodnika bądź zawodniczki, który może ze zwykłego podwórka zagrać na PGE Narodowym i trafić do reprezentacji. Moja przygoda toczy się podobnie, bo zaczynałem w 2015 komentować turniej Plaża Open, a potem złapałem kontakt i komentowałem rozgrywki Beach Soccera w całym sezonie, który jest dosyć krótki, bo trwa od czerwca do sierpnia plus dwa mecze kadry i turniej mistrzowski. To się wszystko przełożyło na to, że jestem tutaj, a moim marzeniem jest komentować na PGE Narodowym. Spełniłem pierwsze marzenie, jakim było komentowanie meczu z Tomaszem Zimochem w 2017 roku, gdzie miałem przyjemność wspólnie komentować finał mistrzostw Polski kobiet. Czas w takim razie na spełnienie kolejnych marzeń.

Wrócę do Turnieju. Rozumiem, że odpowiada ci dynamizm tej pracy i to, że cały czas musisz być pod prądem?

– Niespodzianka czyha na każdym kroku. Podejdzie dziecko i powie, że boli go palec, następne przyjdzie zapytać się o piłkę, a jeszcze kolejne przyjdzie przybić piątkę i zapytać, na którym boisku jest mecz. Lubię pracować z dziećmi, bo ma to swoją specyfikę, którą trzeba lubić. Nie jest to też mój pierwszy Turniej dla dzieciaków, bo oprócz „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” i Pucharu Prezesa PZPN prowadziłem turnieje dla dzieci w Czaplinku czy Szczecinie, skąd podchodzę. Mam taką zasadę, że nie ma nic piękniejszego, niż malowanie uśmiechu na twarzy dziecka. Z każdym dzieckiem można porozmawiać, nawet jak jest smutne czy ma kontuzje. Można pocieszyć, podejść, przybić piątkę i reagować. Mam nawet swoje ulubione teksty. Jak dziecko ma kontuzję i coś go boli, to mówię: „Do wesela się zagoi – mojego na pewno” albo „ból przemija, a chwała nigdy” i wtedy od razu widzę uśmiech.

 

Jak wygląda czas spędzany po pracy z ekipą trzeciej trasy? 

– Po Finałach gramy ekipą w piłkę, idziemy na siłownie albo odpoczywamy, ale co najważniejsze wspólnie spędzamy czas. Dzisiaj dodatkowo przyjechało PS4 (śmiech).

DD

fot. własne i Paula Duda