Wywiady

Paweł Regulski: Priorytetem jest indywidualny rozwój

Wisła Kraków z przytupem weszła w rundę wiosenną. W tym roku są niepokonani, a mierzyli się już w Centralnej Lidze Juniorów U-18 z Legią Warszawą i Lechem Poznań. Lepiej, w obu spotkaniach nie stracili bramki, a drużynę “Wojskowych” ograli na wyjeździe 3:0. Co jest kluczowe w grzej “Białej Gwiazdy”? Czy zmiana formatu rozgrywek była dobrą decyzją? Czy rewolucja w pierwszej drużynie wpłynęła również na zespół juniorów? O to postanowiliśmy zapytać szkoleniowca Wisły Kraków, Pawła Regulskiego.

Jak wyglądały wasze przygotowania do rundy wiosennej?

Raczej standardowo. Przygotowania trwały osiem tygodni, a większość zajęć mieliśmy na sztucznej nawierzchni. Co tydzień rozgrywaliśmy gry kontrolne.

Jak w nich wypadaliście?

W większości mierzyliśmy się z seniorskimi drużynami z IV i V ligi. Ostatnie dwa spotkania mieliśmy z zespołem U-19 Hutnika i Garbarni. Obie drużyny awansowały do makroregionów w Krakowie. Wszystkie mecze wygraliśmy, z wyjątkiem starcia z Daninem Myślenice, który ma aspirację awansu do III ligi. Z nimi zremisowaliśmy 3:3. Nie przywiązuje większej wagi do wyników w grach kontrolnych. Mieliśmy swoje inne cele i zadania w tych grach. Udało się wygrać, więc to też cieszy.

Jest pan zaskoczony tak dobrym rozpoczęciem rundy?

W zasadzie rundę rozpoczęliśmy już dobrze w zimie, bo graliśmy dwie pierwsze kolejki w listopadzie, gdzie solidnie zaprezentowaliśmy się w spotkaniach z Zagłębiem Lubin i Jagiellonią Białystok. W mojej opinii pierwsza połowa w naszym wykonaniu z Jagą była bardzo dobra. W zasadzie nie jestem zaskoczony. Solidnie pracujemy i to przynosi efekty.

Co pana zdaniem było kluczowe w tych spotkaniach?

Myślę, że nie można tak generalizować. Każdy mecz jest inną historią. Do każdego meczu przygotowaliśmy się trochę inaczej, analizowaliśmy rywala i w każdym spotkaniu mieliśmy również inne cele. Przede wszystkim dyscyplina i indywidualne umiejętności w niektórych momentach przeważyły. Naszym atutem jest także bardzo solidna gra w defensywie. Liczby nie kłamią  i obecnie jesteśmy drużyną w lidze, która straciła najmniej bramek. W tej fazie gry jesteśmy bardzo solidni, a jak dodamy do tego skuteczność, która nie zawsze w zeszłej rundzie była naszym atutem, to wydaje mi się, że w tych meczach jest to droga do odniesienia sukcesu.

Co się zmieniło w waszej grze? Mieliście serię trzech porażek z rzędu, a teraz notujecie sześć kolejnych zwycięstw.

Tak, jak mówię. Każdy mecz jest inną historią. Źle nam się grało z drużynami teoretycznie słabszymi.

Z czego to wynika?

Wynika to też ze specyfiki gry młodych ludzi. Czasami gdzieś to podejście, podświadomość, brak pełnej mobilizacji nie do końca jest na tak wysokim poziomie, jakim powinno być. Myślę, że z tego to wynikało. Przegraliśmy z Ruchem Chorzów, zremisowaliśmy z GKS-em Bełchatów. Te mecze w mojej ocenie nie powinny się tak zakończyć. Tym się też charakteryzuje mimo wszystko piłka młodzieżowa, że są wahania i nie zawsze jest stabilnie.

Czy zmiana formatu rozgrywek i obniżenie wieku zawodników była pana zdaniem udaną decyzją?

Mam trochę ambiwalentne odczucia, co do tej reformy. Wydaje mi się, że jest to pewna niekonsekwencja. Pomijając to, że pomysł wprowadzenia reformy był bodajże dwa tygodnie przed końcem rozgrywek. Z jednej strony połączenie w jedną grupą całej Centralnej Ligi Juniorów, a z drugiej strony obniżenie wieku, to trochę antagonistyczne pomysły. Chcieli podnieść poziom tych rozgrywek, łącząc dwie grupy, a jednocześnie obniżyli wiek chłopców. Natomiast ja uważam, że poziom tych rozgrywek jest zadowalający. Tutaj, tak naprawdę w każdym meczu jest i jakość i mobilizacja. Trudno powiedzieć, jakby wyglądały rozgrywki U-19 w jednej grupie, bo podejrzewam, że poziom byłby jeszcze wyższy.

Pana zdaniem, które ze spotkań w tym sezonie było najlepsze, a które najsłabsze?

Wydaje mi się, że z Ruchem zagraliśmy bardzo słaby mecz. Natomiast najlepszy, to ten ostatni mecz, który graliśmy z Legią. Byliśmy zdyscyplinowani, konsekwentni i zagraliśmy bardzo dobrze. Dobre spotkanie rozegraliśmy także z Lechem Poznań we Wronkach. Mimo że przegraliśmy 0:1, to prezentowaliśmy się całkiem dobrze. Tak, jak wcześniej wspominałem pierwsza połowa z Jagiellonią Białystok również była bardzo dobra. Zdominowaliśmy wówczas rywali.

Czy rewolucja i problemy pierwszego zespołu wpłynęły także na drużynę juniorów?

To, co się dzieje w klubie na pewno jakiś wpływ ma. Nie da się odizolować tych chłopców, zwłaszcza że część również trenuje z pierwszym zespołem. Natomiast rzeczy, które się później wydarzyły, również mobilizująco wpływają na tych chłopaków, bo widzą, w jakim kierunku klub podąża, jak się rozwija i myślę, że bezpośredniego wpływu, jak widać po grze i wynikach nie ma.

Rozwój czy wynik?

Rozwój bezwzględnie. To jest priorytet dla nas.

Uważa pan, że da się jeszcze doścignąć Koronę w tym sezonie?

Uważam, że nie. Nie mają słabych momentów, choć udało nam się z nimi wygrać. Jest to bardzo solidny zespół, dobrze przygotowany motorycznie, nieźle przygotowany taktycznie i z wysokimi umiejętnościami indywidualnymi zawodników. Oglądając ich mecze, widać, że jest to stabilna drużyna i będzie ciężko ich dogonić.

Spodziewaliście się, że Korona będzie się tak dobrze prezentować, czy jest to dla was zaskoczenie?

Myślę, że zaskoczenie. Nie ma co ukrywać, że głównymi faworytami przed startem rozgrywek są takie ekipy, jak Lech, Legia, …

Wisła Kraków.

Czy Wisła (śmiech). Wydawało nam się też, że Jagiellonia Białystok, która zdobyła w zeszłym roku w kategorii U-17 Mistrzostwo Polski, będzie odgrywać ważną rolę. Korona zawsze była solidnym zespołem, ale opartym głównie na dobrej organizacji i przygotowaniu motorycznym. Dołożyli do tego jeszcze indywidualne umiejętności piłkarskie i przynosi to efekty.

Który z pana podopiecznych ma “papiery” na wielką piłkę?

W zasadzie ci chłopcy, którzy na co dzień trenują z pierwszym zespołem. Patryk Plewka w zasadzie już nie gra z nami, ale są też Dawid Szot, Maciej Śliwa, Patryk Moskiewicz. Myślę, że to są chłopcy, którzy mają potencjał, żeby grać na wysokim poziomie.

Na koniec – cel na resztę sezonu?

Będziemy walczyć o jak najwyższe miejsce. Dla nas priorytetem jest indywidualny rozwój tych chłopców oraz żeby jak najwięcej pociechy z nich miał trener Stolarczyk. To jest naszym głównym celem strategicznym. Natomiast przy okazji, jeśli uda się nam ugrać, jak najwięcej, to będzie tylko na plus.

Rozmawiał: Bartosz Lodko.

fot. Newspix.pl