Reportaże

Coś więcej niż futbol – KSPN Pogoń Kraków

W Krakowie nie brakuje wielkich ośrodków szkolenia dla młodych adeptów piłki nożnej. Wisła, Cracovia, Hutnik – mało miast w Polsce może pochwalić się tyloma silnymi akademiami, jak w mieście smoka wawelskiego. Wśród nich jest jeszcze jeden ciekawy, stosunkowo młody projekt, a mianowicie KSPN Pogoń Kraków.

KSPN swoją działalność rozpoczął w 2013 roku. Inicjatorem oraz motorem napędowym projektu był Przemysław Dobroch. Na bazie mającego wiele lat historii klubu Pogoń Skotniki, rozpoczął treningi z dzieciakami. Na pierwszych treningach zjawiało się ok. 20 dzieciaków, z którymi prowadził zajęcia. Z miesiąca na miesiąc, krok po kroku, projekt stawał się coraz większy. – Rzecz, która mnie szczególnie ujęła w tym projekcie, to, że nigdy przez te sześć lat, nie było mowy o chęci gigantomanii – mówi nam Marek Dragosz, dyrektor sportowy akademii.

Nie chodziło o to, żeby zrobić konkurencję dla Wisły, czy Cracovii. Od zawsze głównym celem miała być jak najwyższa jakość wykonywanej pracy. Z czasem na zajęciach zaczęło się pojawiać coraz więcej młodych graczy, co powodowało, że wzrosła również liczba trenerów. Założyli sobie cel, żeby to było coś więcej niż futbol. Nie chcą, żeby dzieciaki przychodziły, “odwaliły” trening, rodzice zapłacili składkę i koniec.

W Małopolsce mają skrupulatnie zaplanowane następne miesiące pod wieloma względami, nie tylko czysto piłkarskimi. – Nasze projekty często, jeśli chodzi o wartości, które sobą niosą, wykraczają poza boisko. Takich przedsięwzięć jest sporo. Dla mnie było to szczególnie wartościowe od samego początku, że piłka to jedno, ale kształtowanie człowieka też jest ważne – dodaje pan Marek.

Jeśli chodzi o boiska, to głównym obiektem treningowym drużyn jest ośrodek J&J Sport Center. Znajduje się tam: pełnowymiarowa, sztuczna murawa, jedno boisko wielkości orlika (na zimę przykrywane jest balonem), małe poletko do treningu motorycznego oraz czwarte boisko z nawierzchnią syntetyczną. Poza tym kilkaset metrów dalej znajduje się tzw. “B13”, czyli pełnowymiarowy stadion z nawierzchnią trawiastą.

Grupy treningowe zaczynają się od piłkarskiego przedszkola, gdzie najmłodsi zawodnicy mają 3 lata. W Pogoni szkolone są drużyny do wieku juniorskiego, ale posiadają także drużynę seniorów, która aktualnie znajduje się w B-klasie. “Docelowo chcemy, żeby ta drużyna doszła do poziomu czwartej ligi” – słyszymy z klubu. Drużyny w większości występują w małopolskich ligach, ale jednym z celów jest, żeby juniorzy awansowali do Centralnej Ligi Juniorów.

W klubie na ten moment jest zatrudnionych 19 trenerów z licencjami UEFA. Do tego dochodzi jeszcze kolejnych sześciu, którzy są w trakcie wyrabiania licencji lub nie jest im ona potrzebna. Dbają również o dużą różnorodność zajęć. Poza piłką nożną chłopcy mają także zajęcia ze sztuk walk, czy wspinaczki.

Zespoły regularnie jeżdżą na wszelakie turnieje w kraju, ale też nierzadko zdarza im się pojechać zagranicę. KSPN organizuje także własne rozgrywki. Sztandarowym pomysłem na obecny rok, jest cykl czterech turniejów, które rozpoczną się w ostatni weekend kwietnia. Będą to zawody dla roczników 2008, 2009, 2010 i 2011. Każdy turniej przeznaczony jest dla innego rocznika i w każdym będzie brało udział po 24 zespoły (w turnieju rocznika 2011 zagrają 32 drużyny). Nie było prowadzonych otwartych zapisów, tylko zostały zaproszone topowe akademie w Polsce, a wśród nich choćby: Pogoń Szczecin, Legia Warszawa, Zagłębie Lubin, czy Śląsk Wrocław. Pojawią się także goście z zagranicy, którzy przyjadą m.in. z Ukrainy, Czech oraz Słowacji.

W Pogoni nie ma czegoś takiego jak rywalizacja z innymi krakowskimi akademiami. Głównym założeniem jest robienie dobrej pracy, nie spoglądając się na innych. Nie chodzi o to, żeby udowodnić coś Wiśle, Cracovii, czy Hutnikowi. Nikt nie ma na względzie tego, żeby rywalizować między sobą, czy udowadniać, że “jesteśmy lepsi”.

Do akademii trafiają wszystkie chętne dzieciaki, nie jest prowadzona selekcja. Na ten moment trenuje tam ponad 600 chłopców, co powoduje, że są największą szkółką w całej Małopolsce. Na jeden zespół treningowy przypada ok. 20 zawodników. Jeżeli dla przykładu w roczniku jest, powiedzmy 60 piłkarzy, to są oni dzieleni na trzy osobne drużyny. Nie ma za to czegoś takiego, że jest to zespół pierwszy, drugi i trzeci, tylko przepływ między drużynami jest swobodny, uzależniony tylko i wyłącznie od postępów.

Pan Marek zauważa jedną ciekawą rzecz, która w przyszłości może być sporym problemem akademii. – Dane demograficzne mówią, że w tym regionie Krakowa, w którym się znajdujemy, bez przerwy powstają bloki oraz różne firmy. Gęstość zaludnienia wzrasta praktycznie z roku na rok. Szkoły, z którymi współpracujemy, mówią jasno i wyraźnie: przy takim tempie naboru, może się okazać, że dzieciaków, które trenują w KSPN-ie będzie nie 600, ale 1000. Naszym największym minusem, paradoksalnie może być fakt, że będziemy mieli chętnych, ale nie będziemy mieć gdzie trenować. Minusy mają to do siebie, że trzeba je niwelować, więc na pewno włożymy w to dużo pracy, żeby w perspektywie paru lat, udało się nam stworzyć dodatkowe przestrzenie do treningu.

Plan szkoleniowy zakłada cztery podstawowe przestrzenie, a mianowicie: taktyczną, techniczną, motoryczną i mentalną. Starają się go tak skonstruować, żeby te cztery elementy cały czas ze sobą łączyć.

KSPN może pochwalić się kilkoma niezłymi klubami partnerskimi. Są to Catania Calcio czy Olympiakos Pireus, ale blisko dojścia do porozumienia jest także z klubami z Portugalii, Norwegii oraz Anglii. – Chciałbym, żebyśmy mieli szeroką paletę klubów partnerskich, nie dlatego, że mamy chęć gigantomanii, ale po to, żeby te umowy partnerskie niosły za sobą realną wartość. Z całym szacunkiem dla Ajaxu, Benfiki i Barcelony, być może takie partnerstwa byłyby możliwe, ale z doświadczenia wiem, że sprowadzałaby się do tego, żebyśmy mogli na tablicy informacyjnej przykleić sobie logo i na tym by się skończyło – dodaje Marek Dragosz.

Bardzo istotną ideą związaną z klubami partnerskimi jest to, żeby trenerzy, którzy przyjadą z zagranicy byli dostępni dla trenerów Pogoni, ale w trakcie swojego kilkudniowego pobytu dali również otwarte warsztaty dla innych trenerów z Małopolski, czy nawet całego kraju. Kolejną odnogą umów z klubami partnerskimi, jest wyjazd na letni obóz dla piłkarzy, gdzie będą trenować na obiektach włoskiej Sampdorii Genua. Umowy nie zamykają się tylko na ośrodki z Europy, bo w tym roku na turniej do Krakowa przyjadą dzieciaki ze szkółki w Pakistanie. W kraju, który nie ma żadnych piłkarskich tradycji chłopcy, zaczęli grać w piłkę i być może z czasem futbol stanie się tam nawet sportem nr 3.

Na ten moment akademia nie może się jeszcze pochwalić znanymi wychowankami, ale młodzi piłkarze przygotowywani są do tego, żeby poradzili sobie w późniejszej profesjonalnej karierze i nie chodzi tu tylko o aspekty czysto piłkarskie. Dlatego już teraz mają lekcje dotyczące zachowań w szatni czy odpowiedniego zaplanowania swoich karier. Prowadzone są również ciekawe zajęcia, gdzie przyjeżdżają zaprzyjaźnieni dziennikarze z regionalnych oddziałów telewizji i raz w miesiącu, dzieciaki są stawiane przed ścianką, przychodzi operator z dźwiękowcem i uczą, w jaki sposób zachować się podczas wywiadu, gdzie skierować wzrok, czy jak trzymać dłonie.

Statystyki obecnie są brutalne i to dotyczy wszystkich akademii w Polsce. Przykładowo na grupę 100 dzieciaków, profesjonalną, zagraniczną karierę zrobi może 2, 3 chłopców, a pozostałe 97 będzie musiało znaleźć inny pomysł na życie. Ci, którzy chcą zostać przy swojej ukochanej dyscyplinie, ale już niekoniecznie w roli zawodowego piłkarza, mogą wstąpić do projektu o nazwie “Akademia Młodego Trenera”. Prowadzone są dla nich warsztaty i przekazywana jest im wiedza na temat szkolenia. Kto lepiej będzie wiedział, czego młodzi adepci piłki będą potrzebować, niż trenerzy, którzy byli kiedyś po tej drugiej stronie? – Sukcesem będzie, jeśli chłopak od nas podpisze kontrakt przykładowo z Olympiakosem, ale sukcesem będzie także, jeśli z danego rocznika dwójka, trójka chłopaków zostanie u nas w akademii i będzie trenować naszych przyszłych wychowanków – tłumaczy dyrektor sportowy.

Myśl “Coś więcej niż futbol” jest bardzo dobrze widoczna w akademii. Poza szkoleniem piłkarzy chcą wychować grupę porządnych ludzi. Ostatnio zagrali z drużyną dziewczynek z okazji Dnia Kobiet, teraz mają w planach zagrać z drużyną niepełnosprawnych dzieci. – Dla mnie i dla naszego zespołu to są prawdziwe sukcesy, nawet ważniejsze niż wszystkie puchary i medale – słyszymy od wielu osób w klubie.

Kolejną inicjatywą, o której warto wspomnieć jest festiwal, na którym pojawiają się setki osób, gdzie podczas festiwalu odbędzie się po raz pierwszy turniej pt. “Zagubione buty”. Polega on na tym, że boisko będzie podzielone na ok. 12 części i będzie się grało na małe bramki, a w środku będą dwa trzyosobowe zespoły. W jednej drużynie może grać trójka kolegów, a w drugiej babcia, wnuczek i sąsiad. Nie ma to żadnego znaczenia. Haczyk polega na tym, że wszyscy grają na bosaka. Wpisowym do turnieju nie są pieniądze, tylko każdy przychodzi i daje parę butów – nowe, używane obojętnie. Pakują później te wszystkie buty do pudeł i wysyłają do Afryki, do dzieciaków, które nigdy w życiu nie miały na nogach butów. Dodatkowo w ramach tej całej imprezy prowadzona jest licytacje i uzbierane pieniądze, przekazywane są na dzieciaki, który potrzebuje rehabilitacji.

Kończąc, na pewno można wyróżnić w KSPN-ie chęć wychowania piłkarzy, ale też dobrych ludzi, żeby prezentowali wyniesione z akademii wartości w dorosłym życiu. Projekt jest stosunkowo młody, ale w obliczu kilku następnych lat, powinniśmy znaleźć ich wychowanków w czołowych polskich klubach. Czuwają nad nimi ludzie, którzy mają jasno postawiony cel i wydaje się, że wiedzą, jak go spełnić. W obliczu większej ilości dzieciaków przydałaby się większa baza szkoleniowa, ale i to powinno się w najbliższej przyszłości poprawić.

BARTOSZ LODKO

Fot. KSPN