Reportaże

Z podwórka dotarli na Stadion. Największy turniej w Europie rozstrzygnięty!

Kilka miesięcy temu wyruszyliśmy z podwórka. Dziś dotarliśmy na Stadion. Na PGE Narodowy. XIX edycja Turnieju “Z podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” właśnie dobiegła końca.

Po dwóch dniach szalonych zmagań na boiskach Agrykoli i Legii, przenieśliśmy się kilka kilometrów dalej. Do miejsca, w którym swoje triumfy święci reprezentacja Polski. Miejsca, na którym gole strzela Robert Lewandowski. I miejsca, które od kilku lat stało się spełnieniem marzeń najmłodszych piłkarzy i piłkarek w kraju nad Wisłą.

***

Do tej pory turnieje powiatowe, wojewódzkie czy nawet te ogólnopolskie obserwowaliśmy z perspektywy mediów. Mieliśmy dostęp do kulis, do szeroko rozumianych stref VIP-ów. Mogliśmy poruszać się po miejscach, do których inni nie mieli wstępu i rozmawiać z ludźmi, których inni widzą tylko w telewizji.

Do czwartkowego Finału na Narodowym postanowiliśmy podejść nieco inaczej…

***

– A co to? – wejście na esplanadę zaczęło się od tradycyjnego przedmeczowego macanka. Ochroniarz zwrócił uwagę na coś twardego nad moim nadgarstkiem.

– Pewnie raca – odpowiadam.

– Oby! Miałbym stówę premii – śmieje się dbający o stadionowe bezpieczeństwo. Ściąga mi kurtkę, ale niestety – znajduje pod nią tylko guzik od dżinsówki. Rozczarowałem go. I jego konto bankowe.

***

A rozkład dzisiejszej jazdy wyglądał tak:

U-10 dziewczynki – UKS Tęcza Bydgoszcz (kujawsko-pomoskie) – KKS Katowice (śląskie)
U-10 chłopcy – SP 78 Poznań (wielkopolskie) – UKS Volley Szczecin (zachodniopomorskie)
U-12 dziewczynki – Beniaminek Krosno (podkarpackie) – UKS SMS Łódź (łódzkie)
U-12 chłopcy – SP 392 Warszawa (mazowieckie) – SP 4 Kostrzyn nad Odrą (lubuskie)

Od 10 do 14 warszawski sześćdziesięciotysięcznik zdominowali kibice dziecięco-młodzieżowego futbolu. Wraz z rodzicami i trenerami drużyn, które okazały się najlepsze w rozgrywkach wojewódzkich. 64 najlepsze zespoły z całego kraju zagwarantowały wszystkim przybyłym do stolicy na majówkę w ostatnich dniach niezliczoną ilość niesamowitych emocji.

Były łzy, była radość, wyłoniono także tych, których przy remixie znanego z “Piratów z Karaibów” Black Pearl Jam w czwartek wyszli u boku znamienitych ambasadorów turnieju, na czele ze Zbigniewem Bońkiem, Andrzejem Dudą, Jerzym Brzęczkiem czy Pawłem Janasem.

***

Dla mnie najstraszniejsze są w tych zawodach… rzuty karne. Ale po kolei.

***

Finałowe mecze skomentowali Tomasz Smokowski i Mateusz Borek. Z nie mniejszym zaangażowaniem i polotem duet Kamil Gapiński – Mieciu Mietczyński relacjonował też kolejne starcia w radiu Weszło FM.

W radiu, które opakowało kolejną edycję “Z podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku” niczym mistrzostwa świata. Angażując w całość działań kilkanaście osób, tworząc mobilne studio na Agrykoli i łącząc się z komentatorami krążącymi między 12 boiskami we wtorek i środę.

Dość powiedzieć, że co drugi rodzic po jakimś czasie na uszach miał słuchawki i żywo interesował się tym, co dzieje się tuż obok, mogąc jednocześnie w pełni skupić się na jednym boisku.

W czwartek rozpoczęły dziewczynki. Panie przodem.

Tęczy Bydgoszcz z gry wypadły trzy podstawowe zawodniczki. Kontuzje mocno utrudniły im grę. Spotkanie zdominowały więc zawodniczki z Katowic, które jako KKS od lat słyną z dobrego szkolenia.

Przedstawiciele województwa śląskiego na Narodowym znaleźli się zresztą nie po raz pierwszy.

KKS strzelił gola tuż przed przerwą za sprawą najlepszej zawodniczki turnieju – Antoniny Dzierżęgi. Maleńka blondwłosa bohaterka na przerwę zadowolona zbiegła z boiska. W jej objęcia wpadła koleżanka z ławki. Za chwilę w geście radości w górę uniósł ją trener Tomasz Nawrocki.

Te dzieci nie myślą dalej niż tu i teraz. Dla nich liczy się to, co dzieje się obecnie. Nie ważne jest skupienie, zachowanie koncentracji przed kolejne 10 minut. Tu. Teraz. To się liczy i tylko to ma znaczenie!

Specjalna ekipa w przerwach wystrzeliwała w trybuny prezenty w zielonych barwach z logiem Tymbarku. Szaliki i inne gadżety pobudziły widzów, zrobiło się show, zabawa trwała w najlepsze. A nagrody zmobilizowały do jeszcze głośniejszego dopingu w poszczególnych sektorach.

KKS ostatecznie wygrał 2:0, a na boisko obok wyszli chłopcy z Poznania oraz Szczecina. Ci pierwsi dwukrotnie znaleźli drogę do siatki ekipy z woj. zachodniopomorskiego, a oba trafienia zanotował Hubert Janyszka.

Wspaniały charakter pokazali piłkarze ze Szczecina. Przegrywali 2:0, a mimo to zdołali się podnieść – najpierw fantastycznie wykonali wolnego i byli o włos. Później zdołali strzelić bramkę kontaktową, a jeszcze w ostatniej akcji meczu byli baaaaaaardzo blisko i prawie rozpracowali obronę.

Naturalne, że po meczu w zasadzie wszyscy padli na murawę i zalali się łzami. Sukces jednych dramatem drugich – my jednak oddajemy wielki szacunek za walkę. I rzecz jasna gratulujemy poznaniakom! Wielkie brawa dla wszystkich! – relacjonował na naszym LIVE’ie Kuba Białek.

Faktycznie, szczecinianie padli na murawę. W końcówce, w ostatnich sekundach, mieli jeszcze znakomitą sytuację na strzelenie gola wyrównującego, bo zakończyło się 2:1, jednak kiedy ostatni gwizdek wybrzmiał z ust arbitra – pozostały tylko łzy.

Pierwszym remisem w czwartek zapachniało także w starciu Beniaminka Krosno z UKS SMS Łódź.

Jeszcze jeden fragment LIVE’a: Starcie UKS SMS Łódź – Beniaminek Krosno to chyba najbardziej wyrównane spotkanie na Narodowym. Wyrównane i przede wszystkim otwarte. Masa zaciętości, odwagi (brawury wręcz!) w atakach, sporo indywidualności (dryblingi!).

Niecałe pół minuty przed ostatnim gwizdkiem gola na 2:1 strzeliła jednak piłkarka z Łodzi.

Uff, odetchnąłem z ulgą.

Dlaczego? O co mi chodzi z tymi karnymi?

Otóż serce kraje się, gdy widzę z bliska te nerwy! Szczerość i autentyczność dzieci, nieudawana wiara w zwycięstwo do ostatnich sekund i wielki entuzjazm po każdym golu udzielają się. Kiedy przez 20 minut z bliska zdecydujesz się obserwować tych małych bohaterów, siłą rzeczy przywiązujesz się do nich emocjonalnie.

A taki kubeł nerwów, jaki wylewa się przy okazji serii rzutów karnych, nie jest chyba najodpowiedniejszą opcją dla dorosłych…

Choć nie znam tych dzieci osobiście, chybione strzały wywołują w mojej piersi bolesne kłucie.

***

– Gdyby miał pan określić Cristiano Ronaldo jakimś dniem tygodnia, jaki byłby to dzień? – sędziującego finałowe mecze Szymona Marciniaka zapytał DJ Ucho. Przed ostatnim pojedynkiem.

– Sobota! Bo zawsze za Piątkiem! – zażartował spiker zawodów, od 15 lat związany z Pucharem Tymbarku.

Zanim zawodnicy U12 z Warszawy i Kostrzyna nad Odrą rozpoczęli, Mateusz Borek przyznał, że z ławek aż słychać bicie serca.

Zdecydowanym faworytem tego meczu byli stołeczni, których klasa sportowa w dużej mierze składa się z zawodników warszawskiej Legii.

SP 4 z województwa lubuskiego jednak nie zamierzała oddać inicjatywy gospodarzom, bo przecież już w środowym półfinale potrafiła sprawić sensację i ograła SP 45 Wrocław.

Zaczęło się po myśli tych ostatnich.

W minutę Kostrzyn wyszedł na prowadzenie 2:0 i niespodzianka wisiała w powietrzu.

Posiadająca inicjatywę i optyczną przewagę SP 392 rozpoczęła wyścig z czasem, który zakończyła remisem. W ostatniej minucie okazało się, że Legioniści gonili trochę na daremno.

Fantastyczny strzał z rzutu wolnego zaważył… o triumfie woj. lubuskiego!

– Jagiellonii i Lechii ciężko będzie przebić finałowy mecz w kategorii chłopców do lat 12 – podsumował całkiem poważnie prezydent Andrzej Duda. – Sam bardzo lubiłem grać, najbardziej w pomocy – śmiał się.

– Do Warszawy zjechały się dzieci z całej Polski. To co działo się w stolicy w ostatnich dniach jest najważniejsze. Nowe przyjaźnie, rywalizacja fair play. Oczywiście gratulujemy zwycięzcą, bo ktoś musiał wygrać – zakończył.

***

Na dziś powolutku opuszczamy PGE Narodowy. Opuszczamy stolicę i wracamy do codziennych obowiązków.

Powstańmy jeszcze i nagrodźmy gromkimi brawami zwycięzców…

Kategoria U-10 dziewczyn: KKS Katowice
Kategoria U-10 chłopców: SP 78 Poznań
Kategoria U-12 dziewczyn: UKS SMS Łódź
Kategoria U-12 chłopców: SP 4 Kostrzyn nad Odrą

Oczywiście sporo materiałów około turniejowych w najbliższych dniach znajdziecie też na Weszło Junior, niemniej czuć, że coś się kończy.

Kiedy jednak coś się kończy, coś równocześnie się zaczyna. Jesteśmy przekonani, że na przyszłoroczną edycję zmagań o Puchar Tymbarku sponsor tytułowy turnieju przygotuje coś z pomysłem. I dużą pompą. Wszak będzie to jubileuszowa, XX edycja.

Nie możemy się już doczekać!

ZE STADIONU NARODOWEGO – PRZEMYSŁAW MAMCZAK