Weszło Junior

Zamiast młodzieżowców, Korona ogrywała Petraków

Korona Kielce mogła w rundzie finałowej zagrać nawet i jedenastoma juniorami, a i tak odbyłoby się to bez żadnych konsekwencji. Gino Lettieri wolał jednak sprawdzać po raz 29, czy z Olivera Petraka będzie jeszcze dobry piłkarz. 

Korona po fazie zasadniczej zajęła dziesiąte miejsce i nie awansowała do grupy mistrzowskiej. Rozczarowanie? Patrząc po miejscu w tabeli przez większość sezonu, można rzeczywiście wysnuć taki wniosek. Ale nam bliżej do stwierdzenia, że to normalny wynik, odpowiadający potencjałowi piłkarzy i klubu. Mieli kadrę na dziesiąte miejsce, zajęli dziesiąte miejsce. Ani to dobrze, ani źle.

Wynik dawał jednak niebywały komfort – na siedem kolejek przed końcem sezonu było w zasadzie wiadome, że Korona utrzyma się w lidze. Dla trenera to idealne pole do eksperymentów, wprowadzania młodzieży, doceniania zdolnych juniorów.

A było kogo doceniać. Korona Kielce ZAORAŁA rozgrywki Centralnej Ligi Juniorów. Na dwie kolejki przed końcem CLJ ma aż 15 punktów przewagi nad drugim Śląskiem Wrocław, 20 nad trzecim Zagłębiem, 25 nad czwartą Cracovią. To nie zwycięstwo, to absolutny nokaut. 

Zrzut ekranu 2019-05-20 o 13.03.30

Sukces osiągną też prawdopodobnie czwartoligowe rezerwy, w dużej mierze oparte na młodych zawodnikach, także tych, którzy na luzaku wygrali CLJ. Do rozegrania jeszcze cztery kolejki (drugi w tabeli Neptun Końskie ma jeszcze jeden mecz w zanadrzu), sytuacja na ten moment klaruje się następująco:

Zrzut ekranu 2019-05-20 o 13.03.45

W tym momencie należy odpowiedzieć sobie na kilka pytań.

Czy wyjęcie z drużyny CLJ i rezerw kilku zdolnych chłopaków na kilka ostatnich meczów Ekstraklasy odbyłoby się ze szkodą dla drużyny CLJ i rezerw? Niekoniecznie. CLJ wypracowała wielką przewagę, rezerwy można zawsze zasilić kimś z jedynki.

Czy szansa dla tych chłopaków w pierwszym zespole Korony przyniosłaby szkodę pierwszemu zespołowi Korony? Nie.

Czy w tych zespołach naprawdę nie było chłopaków, którzy zasłużyli na większe szanse w pierwszym zespole? To już pytanie retoryczne. 

Bilans zdolnych młodzieżowców Korony Kielce wygląda w tym sezonie makabrycznie: 

Daniel Szelągowski, napastnik z rocznika 2002 – jeden mecz na ławce i 32 minuty z Górnikiem Zabrze.
Oskar Sewerzyński, pomocnik z rocznika 2001 – 119 minut w pięciu meczach (w dwóch z nich dostał tylko minutę).
Wiktor Długosz, pomocnik z rocznika 2000 – dwa mecze na ławce.
Kornel Kordas, obrońca z rocznika 2000 – jeden mecz na ławce w Pucharze Polski.
Piotr Pierzchała, obrońca z rocznika 1999 – 180 minut (pełny mecz w lidze i Pucharze Polski), jeden mecz na ławce. 
Jakub Osobiński, bramkarz z rocznika 2000 – sześć meczów na ławce.
Paweł Sokół, bramkarz z rocznika 2000 – 270 minut (dwa pełne mecze w lidze i jeden w Pucharze Polski), siedemnaście razy na ławce. 

Gwoli formalności – są jeszcze nienajstarsi przecież Oktawian Skrzecz (rocznik 1997, 224 minuty) i Wato Arweładze (rocznik 1998, 1270 minut), ale po pierwsze – to już taki wiek, by traktować ich jak dorosłych piłkarzy, po drugie – każdy z nich przyszedł z zewnątrz, z perspektywą na zasilenie pierwszego zespołu. 

Mecz po meczu wyglądało to tak: 

31. kolejka: Hamrol – Kosakiewicz, Marquez, Kovacević, Gardawski – Gnjatić, Żubrowski – Jukić, Arveladze – Forbes, Soriano (zmiany: Petrak na 59 minut, Pućko na 32 minuty, Sewerzyński na minutę)
32. kolejka: Hamrol – Gardawski, Marquez, Malarczyk, Kallaste – Gnjatić, Petrak – Pućko, Jukić – Soriano, Forbes (zmiany: Cebula i Sewerzyński na 26 minut, Arveladze na 18 minut) 
33. kolejka: Hamrol – Rymaniak, Marquez, Malarczyk, Kosakiewicz – Kovacević, Żubrowski – Pućko, Arveladze, Jukić – Soriano (zmiany: Gnjatić na 82 minuty, Forbes na 46 minut, Cebula na 29 minut)
34. kolejka: Sokół – Rymaniak, Marquez, Malarczyk, Gardawski – Gnjatić, Żubrowski, Petrak, Cebula – Soriano, Forbes (zmiany: Kosakiewicz na 31 minut, Arveladze na 28 minut, Pućko na 20 minut)
35. kolejka: Sokół – Rymaniak, Marquez, Malarczyk, Gardawski – Gnjatić, Żubrowski – Sewerzyński, Arveladze, Cebula – Forbes (zmiany: Soriano na 38 minut, Jukić na 34 minuty, Skrzecz na 14 minut)
36. kolejka: Miśkiewicz – Kosakiewicz, Pierzchała, Tamm, Gardawski – Gnjatić, Żubrowski – Skrzecz, Arveladze, Cebula – Soriano (zmiany: Petrak na 46 minut, Pućko na 26 minut, Kovacević na 22 minuty)
37. kolejka: Miśkiewicz – Rymaniak, Malarczyk, Tamm, Gardawski – Petrak, Żubrowski – Skrzecz, Arveladze, Jukić – Soriano (zmiany: Szelągowski na 32 minuty, Pućko na 15 minut, Gnjatić na 11 minut)

Dlaczego w meczu z Zagłębiem Sosnowiec (36. kolejka) grę Miśkiewicza z ławki oglądał Sokół, który wcześniej niczego nie zawalił? Dlaczego w tym samym spotkaniu (2:1 do przerwy), trener decyduje się na wpuszczenie z ławki trójki obcokrajowców zamiast będących na ławce Długosza czy Szelągowskiego? Dlaczego nawet w ostatnim meczu (przegranym 0:3), po którym Korona nie miała matematycznych szans na spadek na jedenastą pozycję, wciąż rzucane są na stół zgrane karty i szansę dostaje tylko jeden młody piłkarz?

Grając obcokrajowcami Gino Lettieri wykręcił w grupie spadkowej oszałamiający bilans: dwa zwycięstwa, remis i cztery mecze w czapkę.

Warto było! 

Gino Lettieri sprawia wrażenie trenera, który wolałby postawić na worek ziemniaków niż młodego piłkarza. Zimą tak tłumaczył swoją niechęć do młodych zawodników: – Mamy w tych drużynach dobrych, młodych piłkarzy, ale to 17-latkowie, 18-latkowie, którzy nie są jeszcze fizycznie na takim poziomie, co piłkarze Ekstraklasy. Potrzebują jeszcze pewnego rozwoju. Tu leży problem. Nie są jeszcze gotowi fizycznie na to, by przeżyć na poziomie Ekstraklasy jako podstawowi piłkarze grający od początku. W tym samym wywiadzie Włoch apelował o budowę internatu w Kielcach (mimo że Korona internat ma – i to od lat) oraz apelował o przetestowanie przepisu o młodzieżowcu w pierwszej lidze (mimo że już tam funkcjonuje – także od lat).

Kolejny fragment:

Jakim cudem ci piłkarze z Korony, którzy nie mają internatu i nie są fizycznie rozwinięci, okazują się lepsi w CLJ od piłkarzy Lecha i Legii?

Ponieważ ta drużyna gra z wielką ambicją i dużo biega. Ma trzech-czterech bardzo dobrych piłkarzy. Ale nie jest fizycznie gotowa na Ekstraklasę.

Co musi się stać, by okazali się gotowi?

Muszą przez następne dwa-trzy lata pracować w Koronie. Mamy przykładowo piłkarza, który ma 17 lat. Przed sześcioma miesiącami grał w wiejskiej drużynie. Gra dobrze? OK. Ale gdy zrobiliśmy mu testy wraz z całą drużyną, był  na końcu stawki. Jak ten młody człowiek może przez te sześć miesięcy stać się piłkarzem, który ma rywalizować z rówieśnikami, szkolonymi od lat w internatach?

W tym samym momencie Wisła Kraków – drużyna w identycznej sytuacji, która po podziale tabeli nie walczyła o nic – totalnie zawstydziła Koronę.

Maciej Śliwa (rocznik 2001): 147 minut w rundzie finałowej
Emmanuel Kumah (rocznik 2000): 62 minuty w rundzie finałowej
Wojciech Słomka (rocznik 1998): 55 minut w rundzie finałowej
Artur Balicki (rocznik 1998): 2 minuty w rundzie finałowej
Aleksander Buksa (rocznik 2003): 31 minut w rundzie finałowej
Daniel Morys (rocznik 2000): 90 minut w rundzie finałowej
Dawid Szot (rocznik 2001): 180 minut w rundzie finałowej
Daniel Hoyo-Kowalski (rocznik 2003): 360 minut w rundzie finałowej
Marcin Grabowski (rocznik 2000): 446 minut w rundzie finałowej
Patryk Plewka (rocznik 2000): 211 minut w rundzie finałowej

Z drugiej strony wszystko wygląda jak element opracowanego planu. Korona Kielce ustaliła, że priorytetową sprawą jest dla niej awans rezerw do III ligi (tych samych rezerw, które po sezonie 2016/17 rozwiązano), by młodzi piłkarze ogrywali się w przyszłości na wyższym poziomie. To na awans rezerw zostały rzucone wszystkie siły młodych chłopaków. Dochodzą do tego też przypadki jak Wiktor Długosz, który sam poprosił o wycofanie go z pierwszego zespołu, by skupić się na maturze.

W przyszłym sezonie młodzi piłkarze Korony będą musieli dostać więcej szans z racji przepisu o młodzieżowcu. Na ten moment fakty są jednak takie, że żaden z nich nie został porządnie zweryfikowany na poziomie Ekstraklasy, a jedynym młodym piłkarzem, który przez dwuletnią kadencję Lettieriego stanowił w Koronie wartość, jest Wato Arweładze – Gruzin ściągnięty po 1,5 sezonu w dorosłej piłce. I wcale nie napawa nas to optymizmem. Pozostaje wierzyć w to, że zdolna młodzież weźmie Ekstraklasę z marszu i poradzi sobie w niej bez uprzedniego ogrania na tym poziomie. 

Fot. FotoPyK