Wywiady

Ozga: “Lipski płakał, jak przegrywał mecze”

W Szczecinie wzmacniają nie tylko pierwszą drużynę. Do akademii dołącza znany w tamtym regionie trener juniorów Paweł Ozga. Jego zadaniem będzie prowadzenie rocznika U-17. Poprzeczkę ma postawioną wysoko, gdyż rok temu zespół U-15 doszedł aż do finału Centralnej Ligi Juniorów i to właśnie oni będą w większości stanowili o sile drużyny trenera Ozgi. 

Jest pan uznanym trenerem w tamtym regionie. Trenował Pan w wielu klubach. Czuje Pan, że trafił w końcu w odpowiednie miejsce?

– To się okaże. Pogoń oczywiście jest najsilniejszym klubem w regionie, ma też najlepszą akademią. Wcześniej pracowałem w dobrych klubach, które przede wszystkim pozwalały mi się rozwijać. Jednak potrzebowałem nowych bodźców, żeby móc rozwijać się jeszcze bardziej. W FASE Szczecin pracowałem 7 lat i stwierdziłem, że muszę poszukać czegoś nowego. Uważam, że jest to świetne miejsce, aby dalej się rozwijać.

Czy to będzie największe wyzwanie w pańskiej karierze trenerskiej?

– Tutaj będę pracować z juniorami według określonej filozofii. Nie ukrywam, że chce też wnieść trochę swojej jakości i świeżości do klubu. Pewnie też dlatego zostałem zatrudniony. Nie uważam, żeby to było jakieś wielkie wyzwanie, raczej świetny bodziec, żeby iść do przodu. Nie mam obaw. Nie mam momentów niepewności. Jestem na tyle doświadczony w pracy z młodzieżą, że nie boje się niczego w tej kwestii.

Czy pana filozofia szkolenia zgadza się z filozofią, jaką ma akademia Pogoni?

– Zgadzamy się w trzech najważniejszych podpunktach. Rozwój indywidualny zawodników ponad wszystko. Zdecydowana dominacja drużyny. To my chcemy prowadzić grę. Aktywna gra wysokim pressingiem. Jestem zwolennikiem bardzo intensywnych meczów i chciałbym, żeby dzięki temu dominowały wszystkie prowadzone przeze mnie drużyny. Dodatkowo chcielibyśmy, aby jak największa ilość zawodników trafiała do seniorskiego zespołu i piłki zawodowej

Jak będzie wyglądać sztab trenerski? Będą to trenerzy z Pogoni czy chciałby sprowadzić kogoś ze sobą?

– Wszyscy trenerzy pracują już w Pogoni. Z drugim trenerem Arkadiuszem Jarymowiczem znam się wiele lat. Szanuje bardzo jego warsztat, ale szczególnie jego osobowość. Naszego asystenta Kajetana Pogorzelczyka prowadziłem w jego karierze zawodniczej, a później zaszczepiłem w nim pasję do trenowania. Pomagał mi również w FASE, ale jak dostał propozycję od Pogoni, to z niej skorzystał i nasze drogi ponownie się skrzyżowały. Kierownikiem będzie Grzegorz Usowicz, który pracuje w Pogoni ponad 3 lata i ma tam bardzo dobrą renomę. Fizjoterapeuty oraz trenera przygotowania fizycznego niestety nie miałem okazji lepiej poznać. Z doboru sztabu jestem bardzo zadowolony.

Obserwacje zawodników już trwają? Czy chce pan wejść do zespołu i dać czystą kartę każdemu od początku?

– Czystą kartę jak najbardziej, mimo że mam już wyrobioną opinię na temat zawodników, bo z częścią rywalizowaliśmy w ubiegłym sezonie. Niektórych zawodników obserwowałem dodatkowo. Szczególnie chłopaków z rocznika 2004, bo to oni w większości będą stanowili siłę naszej drużyny. Co nieco o nich wiem, ale zasadniczo wszyscy startują z czystą kartą. W kadrze na początku będzie 30 zawodników razem z bramkarzami. Po obozie przygotowawczym zapadną decyzje personalne i nie jestem w stanie powiedzieć czy wszyscy chłopcy zostaną w tej grupie.

Ma pan dosyć wysoko postawioną poprzeczkę, bo nie oszukujmy się tegoroczni wicemistrzowie Polski U-15. A rok temu U-17 przegrał dopiero w finale z Jagiellonią Białystok. Nie czuje Pan presji na sobie?

– Nie czuje żadnej presji. Presję narzucam sobie sam, chcąc się rozwijać codziennie. Dążę do tego, żeby być lepszym trenerem. To jest moja presja, którą sam sobie nakładam.

Czyli mistrzostwo za rok?

– Tego bym chciał, ale ważniejsze jest to, co klub ma w założeniu. Najistotniejsza jest codzienna praca i rozwijanie chłopaków, a jak przy okazji zrobimy dobry wynik zespołowy to tylko się cieszyć.

Jaki był najlepszy zawodnik, jakiego miał pan okazję prowadzić?

– Zdecydowanie Patryk Lipski. Mam nadzieję, że ze zdrowiem u niego będzie dobrze i w przyszłości zobaczymy go w jakimś fajnym zagranicznym klubie albo w reprezentacji.

Czy sprawiał jakieś problemy wychowawcze?

– Jedyne problem był taki, że płakał, jak przegrywał mecze. Czasami jak sędziowałem i nie dałem mu rzutu wolnego, to miał pianę na ustach. Więcej problemów nie było. Patryk to chłopak z ogromną pasją i ogniem w oczach, oby było takich więcej.

Zaangażowania w takim razie nie można mu odmówić.

– Na pewno nie. Ja nigdy nie miałem problemów z zaangażowaniem w moich drużynach. Od początku tłumaczę chłopakom, że to jest coś, co dzisiaj każdy musi mieć, bo inaczej nigdy nie przebiją się do zespołu seniorskiego.

Pana kariera zahaczyła w dużym stopniu o seniorską piłkę. W jaki sposób pomoże to panu w prowadzeniu tego zespołu?

– Łatwiej jest mi spojrzeć na to, czego potrzebują chłopcy, aby do tego seniorskiego poziomu dojść. Pracowałem wcześniej z drużyną z trzeciej ligi oraz reprezentacją województwa zachodniopomorskiego seniorów. Dzięki temu dużo łatwiej jest mi ocenić ile zawodnikowi potrzeba. Jak i czy stawiać mu przeszkody. Łatwiej tez mi ocenić czas, w którym warto „puścić” chłopaka do kolejnej kategorii wiekowej. Łatwiej mi będzie przygotować chłopaków do szatni seniorskiej, w której nikt nie będzie się nimi zajmował, a jedynym kryterium, jakim będą oceniani to wyniki drużyny.

Na jakie aspekty gry najbardziej pan kładzie nacisk?

– Najbardziej zwracam uwagę na to, żeby zawodnicy rozumieli grę oraz zadania, jakie im narzucam. Myślę, że to będą główne cele, na które będę kładł szczególny nacisk. Chciałbym, aby umiejętność gry w różnych systemach była jak najwyższa.

ROZMAWIAŁ MICHAŁ GĄSIEWSKI

Fot. Pogoń Szczecin