Reportaże

AP Champions. Wyposażeni w narzędzia do szkolenia młodych mistrzów

Szkolili dzieciaki zanim to było modne. Na fundamencie tym zbudowali solidną strukturę, a ich oddziały znajdują się dziś w całej Polsce. Jak od środka funkcjonuje Akademia Piłkarska Champions?

Około 3500 zawodników i 120 trenerów w całym kraju, głównie rozrzuconych po Górnym Śląsku, ale łącznie w aż 12 województwach. Takich liczb nie powstydziłby się w Polsce nikt poza Football Academy i Akademią Piłkarską Reissa.

Z Gryfina w województwie zachodniopomorskim do Kolbuszowej na Podkarpaciu jest prawie 800 kilometrów. W AP Champions oba oddziały łączy jednak więcej niż dzieli.

– Nasze szkolenie dzielimy na etapy U5-U7 (od cztero- do sześciolatków), czyli Kinder AP, oraz U8-U15, nazywane AP Champions – mówi prezes akademii Michał Tofilski.

W Kinder AP nie ma selekcji. Wystarczy chęć pracy. Wszystko opiera się na godzinnych zajęciach, raz w tygodniu. Później jest już więcej zamieszania i wszystko dzieli się na ścieżki podstawową oraz zaawansowaną.

Co dzieje się na treningach? To zależy właśnie od ścieżki.


Wycinek programu szkolenia AP Champions

Do poszczególnych grup zawodnicy przydzielani są zatem względem poziomu, który prezentują. Nauczane i doskonalone umiejętności są z tego powodu bardziej lub mniej rozbudowane.

Grupy podstawowe mogą przejść na model funkcjonowania tych zaawansowanych jeżeli istnieją ku temu przesłanki. Trener odpowiadający za dany oddział kontaktuje się wtedy z koordynatorem akademii i o „awansie” decydują wspólnie.

– Celem naszej akademii nigdy nie było szkolenie drużyn, a zawsze indywidualności. Docelowo szkolimy do U15, potem przekazujemy naszych wychowanków w szeregi klubów z danego miasta – przyznaje koordynator szkolenia Damian Mikołowicz.

– Nie mamy warunków organizacyjno-finansowych i infrastrukturalnych, by to szkolenie pociągnąć dalej. Dodatkowe jednostki treningowe, badania… W takim wypadku nie ma już składek, najbardziej uzdolnieni nie powinni przecież płacić na etapie szkoły średniej – dodaje.

I młodych piłkarzy AP Champions testowały m.in. Legia Warszawa czy Zagłębie Lubin.

W zależności od lokalizacji składka członkowska w akademii wynosi od 80 do 150 złotych.

Wierzchołkiem góry jest natomiast prowadzona na co dzień przez Mikołowicza reprezentacja województwa śląskiego – w kategoriach U12 i U14. Grupy wyselekcjonowanych z całego regionu chłopców to najbardziej reprezentatywne ekipy Championsa, których jego twórcy dorobili się przez ostatnie lata.

To, co zwraca naszą uwagę podczas wizyty w AP Champions, to duża systemowa spójność. Pod tym względem akademia wydaje się być mocno poukładana.

Plany szkolenia nakreślone są z wyprzedzeniem, nie można mówić o przypadku podczas programowania kolejnych mikrocykli treningowych.

Mikołowicz wraz z Krzysztofem Żebranowiczem tworzą dział szkolenia, który wyrywkowo sprawdza też konspekty. Te każdy trener w akademii przesyła raz w miesiącu, budując potężną bazę danych.

Ale współpracujący z akademią nie tylko mają obowiązki. Przez „górę” wyposażeni na wstępie zostają w szeroką gamę narzędzi, z których korzystać mogą na co dzień.

I tak cała rozbudowana baza ćwiczeń składa się nie tylko z rysunków i schematów z opisami zadania, ale także z pytaniami do zawodników i wskazówkami. „Obracaj głową w pozycji zamkniętej”, „plecy do linii”, „natychmiastowo daj linię podania” – to tylko kilka z nich. W Championsie mile widziane jest dopisywanie kolejnych myślników. Do tych ostatnich przygotowano nawet specjalne urywki wideo, na bazie występów np. Barcelony U9 czy innych potentatów w futbolu dzieci i młodzieży.

AP Champions w wersji papierowej wydał też program szkolenia. Książkę Tomasza Włodarka i, znów, Mikołowicza, zrecenzował Marek Wanik. Nie przypadkiem, bo na Górnym Śląsku wzorce niemieckie są bardzo mile widziane.

Program podzielono zatem na cztery kategorie wiekowe: Kinder AP, czyli U5-U7, oraz U8-U9, U10-U11 i U12-U13.

Jego fundamentem mają być:
– jednolity plan pracy dla trenerów w całej Polsce,
– proces selekcji wewnętrznej zawodników,
– indywidualne podejście do dziecka,
– oraz budowanie świadomości rodzicielskiej (o tym pisaliśmy nawet szerzej w Rodzicu Na Medal).

Trenerzy Championsa i wszyscy, którzy zainwestowali w zakup wydanej w 2017 roku publikacji, otrzymali jak na tacy charakterystykę każdego okresu, metodykę pracy oraz przykładowe środki treningowe dla poszczególnych grup.

Tu kolejny raz warto zaznaczyć, że szkolenie podzielone na drogę podstawową i zaawansowaną, realizowane w grupach o większym potencjale sportowym, różni się też treścią zajęć.

Przewaga form analitycznych, czyli tych bardziej wyizolowanych, ukierunkowanych na dużą liczbę powtórzeń, w których nie występuje przeciwnik, dominuje wśród podstawowych. Zaawansowane grupy więcej liczyć mogą na małe gry, gry falowe czy gry na utrzymanie piłki.

Podsumowaniem każdego rozdziału są tabele zatytułowane „spodziewanymi efektami pracy”, przez co każdy trener może rozliczyć siebie i… rozliczonym zostać ze swej codziennej pracy.

***

Na dłuższą rozmowę siadamy z koordynatorem szkolenia akademii. Mikołowicz w dużej mierze odpowiada za systemową całość Championsa.

Co wyróżnia AP Champions?

– Na pewno ilość narzędzi, które przekazujemy naszym trenerom. Nieskromnie powiem, że także profesjonalizm i to, z czym każde narzędzia się wiążą. Wydaje mi się, że ilość materiałów, które nasi trenerzy otrzymują na co dzień, powinna gwarantować wysoką jakość szkolenia we wszystkich oddziałach, które posiadamy w Polsce.

Czy nie upośledzacie w ten sposób swoich trenerów, dając im tak wiele, co by nie mówić, precyzyjnych i przez to ograniczonych, narzędzi?

– Można by tak na tę sytuację spojrzeć, ale ilość materiałów, które otrzymują trenerzy, powinna ich rozwinąć. Zakładamy, że są to trenerzy, których przepuszczamy przez tzw. „pierwsze sito”. Weryfikujemy ich i oni są gotowi, by używać tych narzędzi jak należy.

Jak weryfikujecie trenerów w ich codziennej pracy?

– Istnieje etapizacja. Za szkolenie w całym klubie odpowiedzialny jest dział szkolenia ze mną na czele. To my weryfikujemy jak to szkolenie powinno wyglądać i nad czym należy obecnie pracować. Pracę poszczególnych trenerów weryfikują opiekunowie oddziałów. Najbardziej zaufani ludzie w klubie, związani z nami od kilku lat, są menedżerami, którzy weryfikują więc pracę bezpośrednio.

Jak wygląda przepływ informacji?

– Na skalę całej Polski nie mamy mocno szczegółowych informacji jak kto pracował w określonym oddziale, ale określone osoby dzwonią do nas z problemami i na tym bazujemy. Miesięcznie wykonujemy też 20-30 telefonów wypytując o aspekty szkoleniowe i organizacyjne, więc w okresie pół roku z każdym trenerem rozmawiamy bezpośrednio.

Czyli nie jesteście w stanie zobaczyć każdego w treningu, „w akcji”?

– Skala jest niesamowita, 12 województw powoduje, że fizycznie nie bylibyśmy w stanie odwiedzić wszystkich treningów. Mamy analizy wideo, ale bazujemy na odpowiedzialności osób w danym mieście. Menedżer oddziału też jest trenerem i weryfikuje, co jego podopieczni robią na zajęciach.

Jak dostać się u was do pracy?

– AP Champions to bardzo dobre miejsce do rozwoju trenerów. Jak się do nas dostać? Zadzwonić, wysłać CV. Zgłosić się do opiekuna oddziału czy do działu szkolenia, a po rozmowie kwalifikacyjnej trener wysyłany jest na szkolenie prowadzone przeze mnie. Bardzo ambitni ludzie są zapraszani do nas do współpracy pod kątem tworzenia całej wizji i filozofii szkolenia w klubie. Możliwości są naprawdę duże.

Jak dzielicie grupy między chętnych na nie? Każdy chciałby pracować z grupami wiodącymi, mniej chętnych jest za to zapewne do drużyn początkujących.

– Hierarchię w danym mieście wyznacza menedżer. Od etapu U13-U14 rozpoczynamy pracę z dwójką trenerów.

Jak często zmieniacie trenerów i rotujecie ich w grupach? Macie specjalistów od danych etapów, kategorii wiekowych?

– Nie ma jednej ścieżki. To bardzo subiektywne w skali całej akademii. Na naszych szkoleniach zachęcam jednak trenerów, by stawali się pod kątem merytorycznym fachowcami danej kategorii wiekowej. Niech nie pochłaniają wszystkich narzędzi na raz, bo nie ma potrzeby, by trener drużyny U5 interesował się mocno narzędziami przeznaczonymi dla drużyn U13.

W strukturze 120 trenerów, 80 procent ma uprawnienia niższe niż UEFA B. Można powiedzieć, że są więc świeży. Ci ludzie są chłonni wiedzy, są jak czyste kartki papieru, otwarci na współpracę.

A jacy zawodnicy powinni zapisać się do AP Champions?

– Naszym priorytetem jest wyszkolić jak najlepszych piłkarzy. Jakość szkolenia w AP Champions jest całkiem sensowna, więc zapraszamy również tych, którzy należą do najlepszych.

Nie gracie o ligi centralne, bo kończycie piłkarską edukację na etapie trampkarza. Co jest waszym celem?

– Szkolenie jednostek. Nasza akademia nie szkoli zespołów, a jednostki. Chcemy zapewnić jak najlepszy poziom szkoleniowy dla zawodników do kategorii U15, by później oddawać ich do najlepszych akademii w kraju.

***

Rzućmy więc okiem na narzędzia, o których tyle już usłyszeliśmy. Wypunktujemy kilka z nich, te, które mieliśmy przyjemność zobaczyć:

– ponad 1000 ćwiczeń własnego autorstwa w bazie – z zakresu techniki, taktyki, motoryki i percepcji

– co półroczna ewaluacja zawodników, której dokonują trenerzy

– ewaluacja zespołu

– program szkolenia

– dedykowane szablony konspektów treningowych

– wycinki wideo dot. aspektów taktycznych (głównie taktyka indywidualna)

– szereg inspirujących infografik, jak „efektywny dzień meczowy”, „przed treningiem” czy „wyciągaj wnioski”

Skoro do klubu trafiają często młodzi, bez doświadczenia, takie materiały na pewno mogą pomóc im w usystematyzowaniu ich kolejnych działań.

Trenerskie grono w AP Champions jest bardzo zróżnicowane. Niektórzy tylko tu dorabiają, inni pracują na pełen etat i poświęcają się w pełni akademii. Tych ostatnich jest jednak jakieś 10 procent.

***

A dlaczego warto pracować w AP Champions? – tym razem pytamy wiceprezesa akademii i osobę w dużej mierze odpowiedzialną za organizację oraz marketing.

Rafał Grzegorzek: – Poszukujemy trenerów młodych. Młody niestety bardzo często kojarzy się z brakiem doświadczenia. Trafiają do nas osoby posiadające coraz bardziej wszechstronną wiedzę. Nie tylko piłkarską. Mają jednak problemy ze sprawdzeniem jej w praktyce. Potrzebują kogoś, kto pomoże im to poukładać. W tym elemencie widzę przewagę naszej akademii, bo doceniamy takie osoby. Bierzemy pod uwagę, że ciężko do współpracy zaprosić trenera doświadczonego, który ma już w środowisku jakiś prestiż. Tacy ludzie zazwyczaj celują też w roczniki starsze, których my z kolei nie mamy.

Podkreślacie, że doceniacie chęci i zaangażowanie. Co dajecie w zamian?

– Trener, który wchodzi do akademii, otrzymuje system szkolenia. Sprawdzamy ten system, każdy ma prawo go zakwestionować, powiedzieć z czym się nie zgadza. Dwa razy do roku organizujemy warsztaty, co dwa lata organizujemy dużą konferencję międzynarodową. Przeplatamy szkolenia metodyczne z organizacyjnymi, gdzie uczymy zarządzania, podejścia do rodzica. To elementy, o których wiemy, ale gdy przychodzi do realizacji, czasem się ich boimy. W AP Champions w sposób profesjonalny podchodzimy do takich kwestii. Rozmawiamy, wzajemnie się inspirujemy.

Sporym plusem jest to, co dajecie trenerowi na starcie – całą bazę narzędzi i materiałów dydaktycznych. Co otrzymuje nowy szkoleniowiec?

– Mamy szereg narzędzi, które trener dostaje, wchodząc do akademii. Poza systemem szkolenia są to bazy treningowe, które szczególnie trenerom młodym dają, kolokwialnie mówiąc, rozwojowego kopa. Nasza baza to ponad 1500 ćwiczeń w formie graficznej i tekstowej, pogrupowana na elementy, które kreują określone ćwiczenia oraz podzielona na poszczególne kategorie wiekowe. W zeszłym roku naszych trenerów wysłaliśmy też na staż do Barcelony. Staramy się pokazywać im, że ciężka praca jest doceniana.

Trenerzy otrzymują od was feedback. Jak to działa?

– Rozmowa telefoniczna daje nam poczucie, na jakim etapie jest trener. Czy wykorzystuje nasze narzędzia, czy zaczyna już wdrażać swoje pomysły. W tym drugim przypadku trzeba sprawdzać czy trener nie kluczy i nie zbacza z naszej drogi. To dają nam informacje od trenerów. Czy znają półroczne cele? Czy wiedzą, nad jakim elementem pracują w danym mezocyklu? Popychamy trenera, by spróbował, ale kiedy spróbuje, jesteśmy przekonani, że doceni systematykę i poukładanie wszystkich działów i elementów. To poszerza horyzont trenera. Trener jest twórczy, nie odtwórczy.

Jak dołączyć do AP Champions? Jak założyć swój oddział?

– Staraliśmy się, by akademia nie była tworem zdominowanym przez papierologię. Mamy wszyscy ze sobą bezpośredni kontakt, więc gdziekolwiek ktoś do nas napisze, zawsze do nas trafi – bez względu na to czy będzie to telefon czy e-mail. Zawsze sugerujemy też: jeżeli masz jakiś oddział blisko swojego miejsca zamieszkania, pojedź tam, zobacz. Musimy grać do tej samej bramki, by współpraca układała się dobrze, a wymagamy od koordynatorów, by pracowali według systemu, który stworzyliśmy.

***

Szkoda, że w pewnym momencie z akademii trzeba odejść. Że AP Champions, wzorem wspomnianych wyżej FA czy Reissa, nie walczy o Centralne Ligi Juniorów. Wtedy jeszcze lepiej można by zweryfikować sprawność działania opisanego powyżej systemu. Skoro jednak celem akademii zawsze było szkolenie indywidualności, będziemy obserwować nazwiska najlepszych wychowanków i to, jak odnajdą się oni w profesjonalnej piłce.

Systemowość, programowość i szeroki wachlarz najróżniejszych narzędzi wspomagających proces treningowych wyróżnia Champions wśród konkurencji. Wydaje się, że panowie z Górnego Śląska wyprzedzili niejako to, co dzieje się obecnie nad Wisłą. Na program certyfikacji gotowi byli już kilka lat temu, a choć do roku 2015 w metodykę byli dość ubodzy, dziś dokładnie wiedzą czego chcą.

I czego oczekują od zawodników na poszczególnych etapach ich rozwoju.

PRZEMYSŁAW MAMCZAK