Reportaże

Rumuńska La Masia pod okiem Hagiego

Gheorghe Hagi jest dla mieszkańców Rumunii kimś więcej niż tylko byłym piłkarzem. “Maradona z Karpat” dziesięć lat temu spełnił swoje marzenie. Niedaleko jego rodzinnego domu powstała akademia, o której mówi się, że jest jedną z najlepszych w całej wschodniej Europie. Na efekty ciężkiej pracy nie trzeba było długo czekać.

– Moją ideą było danie młodym rumuńskim piłkarzom szansy gry w piłkę. Ja w przeszłości otrzymałem właśnie taką szansę i wiedziałem, że oni też tego potrzebują – mówi były piłkarz na łamach uefa.com.

Hagi urodził się w 1965 roku w Sacele. Jego talent został szybko dostrzeżony, a swoją przygodę z seniorską piłką rozpoczął w rumuńskim Farul Constanta. Wielką karierę rozpoczął w 1987 roku, gdy przeszedł do Steaua Bukareszt. Ówczesna drużyna była zdecydowanie mocniejsza niż obecnie, w sezonie 1985/1986 zdobyli Puchar Europy Mistrzów Krajowych, czyli obecną Ligę Mistrzów.

76 bramek w 97 meczach sprawiło, że zgłosił się po niego Real Madryt, z którego później trafił do Brescii, a następnie zagrał w… Barcelonie. Karierę piłkarską zakończył w 2001 roku, w tureckim Galatasaray Stambuł.

Reprezentacja Rumunii za jego czasów regularnie kwalifikowała się na największe turnieje. W 1990 roku zaszli do 1/8 finału Mistrzostw Świata, a cztery lata później odpadli dopiero w ćwierćfinałach po rzutach karnych ze Szwecją, eliminując po drodze m.in. Argentynę. “Trójkolorowi” mieli bardzo mocny skład, w którym błyszczeli Florin Raducioiu, Gheorghe Popescu, Ioan Lupescu i właśnie Hagi. We wrześniu 1997 roku plasowali się na trzecim miejscu w rankingu FIFA.

Po skończonej karierze piłkarskiej od razu rzucono go na głęboką wodę i przejął pierwszą reprezentację, która nie była już tak mocna, jak kilka lat wcześniej. Nie poradził sobie i zaledwie po czterech spotkaniach zrezygnował. Następnie prowadził kilka rumuńskich i tureckich zespołów, ale nie odnosił żadnych większych sukcesów.

Przełom nastąpił w 2009 roku, gdy powstała Gheorghe Hagi Football Academy. Pomysł otworzenia szkółki piłkarskiej rodził się w jego głowie już od kilku lat. Inwestycja pochłonęła ogromne pieniądze – Hagi zdecydował się zainwestować 10 milionów euro, żeby stworzyć akademię z prawdziwego zdarzenia. Chciał mieć rumuńską “La Masie”.

– Akademia to nie tylko miejsce, gdzie chcemy uczyć futbolu. To miejsce, w którym chłopcy są przygotowywani do dorosłego życia. Mieszkają ze sobą, wspólnie się uczą, jedzą razem i oczywiście trenują – kontynuuje właściciel.

“To najwspanialszy projekt rumuńskiej piłki nożnej. Ten projekt ma być miarą wdzięczności Gheorghe’a Hagiego dla wszystkich, którzy mu zaufali i wspierali go od pierwszych kroków w piłce nożnej” – czytamy na oficjalnej stronie akademii.

Teren akademii rozciąga się na prawie siedmiu hektarach powierzchni. Młodzi adepci piłki nożnej mają do dyspozycji łącznie osiem boisk, sztucznych i naturalnych, które są w pełni oświetlone. Boiska są utrzymywane za pomocą zautomatyzowanych systemów nawadniania.

Trenują tam dzieci w wieku 6-19 lat, które są podzielone na trzynaście kategorii wiekowych. Chłopcy do 12. roku życia pochodzą głównie z regionów Konstanty, a treningi w starszych grupach są dostępne dla najzdolniejszych dzieci z całego kraju. W ostatnich latach nie mają sobie równych w rozgrywkach młodzieżowych w Rumunii.

W ubiegłym sezonie wygrali rozgrywki krajowe w kategoriach wiekowych U-15, U-17 i U-19, w U-10 byli drudzy, a w U-11 i U-13 trzeci. Dodatkowo w dwóch najstarszych rocznikach zdobyli także Puchar Rumunii. Rok wcześniej również zdominowali ligi wygrywając w zespołach U-12, U-13, U-17 i U-19. W kraju zaczyna im powoli brakować rywali, ale nie zatrzymują się. Cały czas chcą zdobywać kolejne trofea.

Akademia to więcej niż projekt sportowy, szkolenie przyszłych zawodowych piłkarzy, to także projekt społeczny i edukacyjny. Edukacja odgrywa tam dużą rolę, dla uczniów stworzony został specjalny program, który młodzi sportowcy ściśle przestrzegają. Na najzdolniejszych czekają liczne stypendia.

Cztery razy w roku przeprowadzana jest rygorystyczna selekcja, ponieważ jednym z celów akademii jest produkowanie najlepszych piłkarzy, którzy w przyszłości będą stanowić o sile największych rumuńskich i europejskich klubów. Nie jest łatwo się utrzymać, ale jeśli chce się mieć efekty, to trzeba stawiać warunki.

W Akademii trenuje obecnie około 400 dzieciaków. Co się z nimi dzieje, jak skończą wiek juniora? O to Hagi także zadbał.

W 2009 roku wykupił klub FC Viitorul, który miał być trampoliną dla najzdolniejszych zawodników w drodze do wielkich klubów. W roku założenia przejęli licencję CSO Ovidiu i wystartowali w tamtejszej trzeciej lidze. Od razu w pierwszym sezonie zanotowali awans do II ligi, a w sezonie 2012/2013 grali już w najwyższej klasie rozgrywkowej. Klub otrzymał przydomek “Dzieci Hagiego”.

Skład złożony jest głównie z wychowanków, którzy uzupełnieni są o kilku starszych zawodników. Taka mieszanka spowodowała, że w kampanii 2016/2017 cieszyli się z historycznego mistrzostwa kraju. Hagi od czterech lat łączy funkcję właściciela z trenowaniem pierwszego zespołu.

Niedawno zachwycaliśmy się grą Rumunii na Mistrzostwach Europy do lat 21. Niewiele zabrakło, a to oni zagraliby w finale z Hiszpanią. W półfinale z Niemcami prowadzili już 2:1, jednak sprokurowali w niezbyt mądry sposób rzut karny, a później podłamani przegrali 2:4.

Kto był największą gwiazdą tej drużyny? Ianis, syn Gheorghe’a. Dobrym występem na turnieju załatwił sobie transfer do belgijskiego Genku. Na 23 powołanych zawodników, 10 było w przeszłości związanych z akademią Hagiego.

Podobnie jest w innych młodzieżowych kadrach Rumunii, gdzie także sporą część stanowią piłkarze z tejże akademii.

Hagi w 10 lat stworzył nie tylko najlepszą szkółkę w kraju, ale jedną z najlepszych we wschodniej w Europie. Zainwestowane pieniądze już dawno zwróciły się z nadwyżką, a przecież dalej będą produkować kolejne piłkarskie talenty.

“Maradona z Karpat” sprawił, że rumuńska piłka może odzyskać blask, który miała, gdy sam był piłkarzem.

Fot. academiahagi.ro