Reportaże

Mbappe, Sterling i długo, długo nic. Kręta droga do kariery urodzonych w IV kwartale?

Z problemem wieku biologicznego zmagają się nawet największe europejskie akademie. Pomimo licznych starań, zawodnicy urodzeni w ostatnim kwartale roku, czyli w październiku, listopadzie lub grudniu, są w zdecydowanej mniejszości na profesjonalnym futbolowym szczeblu.

W niedzielę we Wrocławiu odbyła się charytatywna konferencja trenerska, która w połączeniu z “Camp Portugal” na sali AWF-u zebrała prawie trzystu zainteresowanych szkoleniowców.

– Gdyby Cristiano Ronaldo urodził się w czwartym kwartale, byłby piłkarzem? – zapytał na wstępie części teoretycznej organizator eventu Bartosz Kubica, z którym o Akademii Benfiki Lizbona rozmawialiśmy kilka miesięcy temu na łamach Weszło FM (tutaj).

Dziś z 27-osobowej kadry Benfiki tylko czterech zawodników urodziło się w ostatnim kwartale roku. Jakiegokolwiek roku.

Przyznacie, że ciekawostka może być dość zaskakująca? Kto pomyślałby, że aż tak zaburzone są te proporcje?

Dość powiedzieć, że z dwudziestu najdroższych piłkarzy świata w zestawieniu serwisu Transfermarkt, tylko dwójka urodziła się w grudniu. Żaden w październiku. Żaden w listopadzie. Kylian Mbappe i Raheem Sterling.

– To bardzo poważny problem – rozpoczął Krzysztof Paluszek, dyrektor ds. rozwoju sportowego Śląska Wrocław.

Zaangażowany wcześniej w pracę Akademii KGHM Zagłębie Paluszek współorganizował z grupą Big Six turniej biologiczny. W bieżącym sezonie podobne rozgrywki mają odbywać się terytorialne, gdyż Big Six przekonała już do pomysłu Ekstraklasę.

W panelu dyskusyjnym udział wzięli przybyli trenerzy oraz gość z barcelońskiej La Masii – Daniel Bigas Alsina, Diogo Teixeira, trener grup młodzieżowych Benfiki oraz Carlos Frenandes z Benfica Soccer Schools.

– Jedynym krajem, który wyłamuje się ze schematu, jest Holandia. Kiedy zobaczyłem statystyki, byłem zszokowany – przyznał Kubica. – Dziwię się, że nie ma pomysłów na to, jak takim dzieciom pomagać. W akademiach jest około 23 razy więcej dzieci urodzonych w styczniu, aniżeli w grudniu – dodał.

I trzeba przyznać, że futbolowy pasjonat z Lizbony zwrócił uwagę na ważny problem. Bo niby skąd pomysł na to, że większy piłkarski talent posiadają urodzeni w kwartałach I, II czy III? Dla pozostałych warunki rozwoju są widocznie utrudnione.

– Również w Portugalii jest to duży problem. Nie można dyskryminować dzieci urodzonych późno – stwierdził Diogo Teixeira.

– Problem tkwi przede wszystkim w mentalności. Stawia się na wyniki, a nie na rozwój osobisty. W Barcelonie stawia się na inne aspekty, na talent – ocenił z kolei Alsina.

Dyskusja trochę zeszła na wiek biologiczny, który nie jest przecież tożsamy z urodzeniem się w IV kwartale. Organizatorzy jednak liczyli na jakieś wnioski. O takie było trudno, choć… o wyjaśnienie pokusił się jeden ze słuchaczy. Na problem spojrzał z perspektywy psychologii:

– Dzieci urodzone w pierwszym kwartale nabywają większą pewność siebie i mają większą skłonność do podejmowania ryzyka – o tym mówią amerykańskie badania. Nie tylko dotyczą one piłki nożnej, ale i innych sportów – powiedział przy aplauzie publiczności.

Trenerzy uwagę na kłopot czwartego kwartału zwracać muszą. By nie dać skrzywdzić dzieci, które przecież nie są niczemu winne.

Kluczem wydaje się świadome szkolenie kadry, która w ostatecznym rozrachunku odpowiadać będzie za końcowy efekt. Można by też spróbować zmierzyć się z kłopotem systemowo – bo czemu by nie dopuścić do treningów i rozgrywek starszych, którzy urodzeni w IV kwartale potwierdzą ten fakt dodatkowo u lekarza?

Jedno jest pewne: społeczne uwarunkowania na pewno wpływają na kształtowanie psychiki najmłodszych. Po niedzieli jednak przynajmniej kilku szkoleniowców inaczej spojrzy na problem. Którego wcześniej, możliwe, że nawet nie dostrzegali.

Z WROCŁAWIA – PRZEMYSŁAW MAMCZAK