Blogi i felietony

Wtorkowa rozgrzewka z Mamczakiem: nie na raz

Program Certyfikacji Szkółek PZPN to dla rozwoju polskiego szkolenia woda na młyn. Co jednak wyjdzie w praktyce? Co może nie wypalić? Zastrzeżenia swoje i otoczenia zebrałem do kupy. Przewertowałem tonę regulaminów i załączników dotyczących projektu, a na koniec o kontrargumentach podyskutowałem ze Związkiem.

W nowym sezonie na Weszło Junior planujemy nieco więcej publicystyki. Ode mnie liczyć możecie na wtorkowe publikacje, które rozpoczynam od materiału dość mocno rozbudowanego. Materiału, który wywoła pewnie też sporo emocji.

Bo gdzie są pieniądze, tam bez emocji się nie obejdzie. A przecież wiemy, że rząd obiecał wsparcie certyfikowanych szkółek w postaci 130 milionów złotych rozłożonych na lata 2020, 2021 i 2022.

Mocno ściskam kciuki, aby program faktycznie zadziałał poprawnie. Bardzo chciałbym, by docelowo zrewolucjonizował on szkolenie w Polsce i dał fundament systemowi. Strukturom, które będą miały ręce i nogi, które sprawią, że praca trenera nie będzie jak dziś wiecznym wyzyskiem i powodem do codziennych narzekań. A całkiem przyjemnym sposobem na zagospodarowanie popołudnia i realizacji dziecięcych marzeń na zielonej murawie.

Obawiam się jednak, że cały projekt w dzisiejszym kształcie musi zostać usprawniony. Bo jest w nim duża luka. Z której chętnie skorzystało mnóstwo podmiotów ubiegających się o gwiazdki (do końca września poznać mamy ostateczne decyzje).

Zacznę jednak pozytywnie. Moja dziś pięciopunktowa lista znaków zapytania przed dwoma miesiącami była znacznie dłuższa. Sporo teorii obaliły jednak kolejne paragrafy, które namiętnie przez chwilę studiowałem.

Z kwestii, które powtarzały się, chociażby…

Ogólny problem z przyznaniem gwiazdek jest taki, że jeśli starasz się o złoto i jej nie dostaniesz, to nie dostaniesz żadnej gwiazdki. Ani srebrnej, ani brązowej – pisaliście.

Bzdura. Chyba że zostawicie sobie wniosek na ostatnią chwilę.

Regulamin Programu Certyfikacji Szkółek PZPN, paragraf szósty, punkt trzeci:

Szkółka Piłkarska/Oddział Szkółki Piłkarskiej może złożyć wniosek o nadanie Certyfikatu PZPN w okresie od 01 marca do 30 czerwca danego roku kalendarzowego. Tylko w tym okresie System Zarządzania Szkółką Piłkarską umożliwi Administratorowi Głównemu lub Administratorowi Oddziału Szkółki Piłkarskiej wypełnienie Formularza Zgłoszeniowego i złożenie wniosku o nadania Certyfikatu PZPN

I na dokładkę paragraf siódmy:

PZPN w terminie 14 dni roboczych od dnia złożenia formularza zgłoszeniowego zapoznaje się z treścią nadesłanego dokumentu i odrzuca lub zatwierdza wniosek Szkółki Piłkarskiej/Oddziału Szkółki Piłkarskiej do dalszych etapów procesu nadawania Certyfikatu PZPN.

Po odrzuceniu wniosku na gwiazdkę złotą, można więc wnioskować o inny kolor.

Wielokrotnie w komentarzach przewijało się też „koleżeńskie wpisywanie trenerów z odpowiednimi papierami, ale nie pracującymi w danej szkółce”.

Trenerzy będą wpisywani tylko we wniosku, to będzie fikcja – przewidywaliście.

Czyli w teorii: taki Przemek Mamczak, który obecnie nie pracuje w zawodzie, ale dysponuje odpowiednią trenerską licencją UEFA, mógłby widnieć w strukturach kilku akademii i „robić liczby”.

Ale to też nie będzie takie proste.

Po pierwsze: Mamczak musi mieć ze szkółką umowę. Okej, pewnie do obejścia.

Ale po drugie – paragraf dziesiąty, punkt trzynasty:

System Zarządzania Szkółką Piłkarską tworzy kalendarz zajęć Trenera we wszystkich Szkółkach Piłkarskich oraz Oddziałach Szkółek Piłkarskich, w których potwierdził on współpracę, w ten sposób gwarantując, iż żaden Administratorów Szkółek Piłkarskich tworząc harmonogramy treningów dla Drużyn, do których przypisany jest Trener, nie zaplanuje dwóch treningów w kolidujących ze sobą terminach.

Mamczak musi zatwierdzić zatem swoją pracę poprzez własny profil w serwisie PZPN24 (ryzykuje już świadcząc w ten sposób nieprawdę), a później jego harmonogram pracy nie może kolidować z innymi zajęciami. W domyśle tymi realnymi. Godziny treningów, które prowadzi „na papierze”, w przypadku pracy w kilku miejscach muszą się zgadzać ze sobą.

A nawet jeżeli fikcyjnie ktoś chciałby Mamczaka przypisać do jednej tylko grupy, musiałby liczyć się z tym, że podczas kontroli nieobecność trenera na zajęciach będzie dość trudna do wytłumaczenia.

Całość, jak przy wielu innych budzących wątpliwości punktach, uzupełniać mają rodzice. W każdej grupie znajdą się tacy, którzy potrafią zadbać o swoje pociechy i każde, nawet najmniejsze uchybienie, chętnie zgłoszą na dedykowany tej kwestii mailowy adres PZPN-u.

A, miałem też jeszcze prewencyjnie telefon ze Związku. Losowo, z pytaniem gdzie pracuję.

Program certyfikacji ewoluował i ewoluuje. Z początku wśród wymagań znajdowała się choćby drużyna dziewcząt. Ten punkt, po głębszym namyśle, całkiem słusznie usunięto.

Wierzę, że całość usprawniana będzie też wtedy, gdy cała machina ruszy jesienią. Ale wcześniej wypadałoby się zastanowić…

  1. NAD ZAMIESZANIEM Z ODDZIAŁAMI

Różnorodny kształt poszczególnych organizacji w całym kraju spowodował, że PZPN wypracował określone rozwiązania. Szkółkom działającym na zasadach franczyzy zaproponowano w ten sposób podział na „oddziały”.

Zapomniano jednak sprecyzować, co ten termin oznacza.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że pod certyfikację można sztucznie wydzielić określone oddziały szkółek. Tak, by te najlepsze były wyróżniane. To niestety spowoduje w wielu przypadkach, że pozostałe pozostawione zostaną na pastwę losu.

Jakie są kryteria „wydzielenia” ze szkółki określonego oddziału? Kryteria geograficzne? Dany podmiot musi mieć osobny REGON? Grać na tym samym boisku? Występować w tym samym podokręgu / okręgu? – pytam w Związku.

Kryteria nie mają charakteru geograficznego, oddział nie musi mieć osobowości prawnej / numeru REGON. Najprościej ujmując, oddział szkółki piłkarskiej jest wyodrębnioną jednostką organizacyjną podmiotu składającego wniosek o Certyfikat PZPN, czyli centrali / siedziby głównej szkółki lub klubu.  Posłużmy się tu przykładem totalnie wymyślonym – Stowarzyszenie Zielone Biedronki, które jest zarejestrowane w Łodzi. Te Zielone Biedronki mogą mieć oddziały w Zielone Biedronki Łodzi, Zielone Biedronki Zgierz czy Zielone Biedronki Pabianice. Każdy z tych oddziałów ma własny adres korespondencyjny odpowiadający lokalizacji jej działania, koordynatora tego oddziału i prowadzi dedykowany nabór zawodników do tego konkretnego oddziału np. w Zgierzu. Ten oddział musi posiadać co najmniej jedną drużynę, w dowolnej kategorii wiekowej od Junior G do Junior D (U6 – U13), która uczestniczy w oficjalnych rozgrywkach krajowych. Taki oddział musi posiadać umowy z trenerami, obiektami, które wskazują, że z usług korzysta ten konkretny oddział np.: Zielone Biedronki Zgierz – tłumaczy Magdalena Urbańska, Dyrektor Departamentu Piłki Amatorskiej.

Czy dana szkółka jest zobowiązana do programu zgłosić wszystkie drużyny, które funkcjonują w danym stowarzyszeniu, fundacji? Czy może je wybrać? Jeśli to pierwsze – jak jesteście w stanie to zweryfikować?

Szkółka piłkarska ma obowiązek zarejestrowania i potwierdzenia wszystkich zawodników (od U6 do U13) trenujących w szkółce piłkarskiej. Weryfikacja jest wielopoziomowa i obejmuje wizyty kontrolne, w szczególności wizyty monitorujące, informacje operacyjne, monitoring mediów oraz informacji w tym publikowanych przez certyfikowane szkółki piłkarskie oraz wiedza czerpana z Wojewódzkich Związków Piłki Nożnej.

Czy nie można utworzyć oddziałów tylko pod certyfikację, czyli wydzielić kilku grup, spełniających kryteria certyfikacji, „olewając” pozostałe?

– Wszystkie kryteria definiowania oddziałów muszą wydarzyć się jednocześnie. Zatem, ciężko to zrobić na tzw. zawołanie.

No dobrze, ale załóżmy, że prowadzę szkółkę Weszło Warszawa. Posiadam 40 drużyn w różnych kategoriach wiekowych, rozsianych po całym mieście. Do tej pory funkcjonowałem jako Weszło Warszawa, wszyscy wiedzieli, że mam 40 drużyn, około 800 zawodników,  ale przez program certyfikacji wydzieliłem:

– Weszło Warszawa Reprezentacje – czyli najlepsze siedem grup szkoleniowych, które faktycznie spełniają wszystkie warunki na osiągnięcie Złotej Gwiazdki  i trenują w fantastycznych warunkach

– Weszło Warszawa Południe – oddział, do którego zaliczam większość „grassrootsowych” grup, z mniej utalentowanymi zawodnikami w kadrach i nie zgłaszam go nawet w procesie certyfikacji

– Weszło Warszawa Północ – podobnie jak Południe

– Weszło Warszawa Centrum – oddział, który tworzy kilka drużyn zlokalizowanych w centrum, który spełnia warunki na brązową gwiazdkę, więc zgłaszam je do programu aplikując o brązową gwiazdkę właśnie.

Na stronie internetowej oczywiście komunikuję o jakie grupy chodzi, która należy do którego oddziału wydzielonego przeze mnie. Każdy oddział ma od tej chwili nawet swoją odrębną stronę internetową. Jak rozumiem, mam pełne prawo, żeby to zrobić? Jeżeli nie, to dlaczego? Który punkt regulaminu przeszkadza mi w realizacji takiego pomysłu?

Jak najbardziej szkółka ma prawo to zrobić, jednak warunkiem niezbędnym jest spełnienie definicji oddziału dla każdej wydzielonej jednostki, która znajduje się w punkcie 3 paragrafu 2 regulaminu programu.

No to znów pora na rzut oka do regulaminu:

Oddział Szkółki Piłkarskiej – to wyodrębniona jednostka organizacyjna Szkółki Piłkarskiej/Klubu Piłkarskiego, działająca poza głównym ośrodkiem działalności Szkółki Piłkarskiej, której stopień zorganizowania umożliwia samodzielne funkcjonowanie i szkolenie na jednakowym poziomie wszystkich Zawodników zgodnie z Programem Certyfikacji, która w szczególności spełnia wszystkie poniższe kryteria (łącznie):

a. Oddział Szkółki Piłkarskiej utworzyć i prowadzić może tylko i wyłącznie Szkółka Piłkarska nie przekazując w drodze umowy kompetencji zarządczych lub zadań związanych ze szkoleniem innemu podmiotowi.

b. Oddział Szkółki Piłkarskiej musi posiadać własną nazwę wyróżniającą go od pozostałych jednostek organizacyjnych w Szkółce Piłkarskiej, w szczególności musi zawierać nazwę Szkółki Piłkarskiej z informacją o lokalizacji funkcjonowania tego Oddziału Szkółki Piłkarskiej;

c. Szkółka Piłkarska musi posiadać własny adres korespondencyjny, odpowiadający lokalizacji, w której funkcjonuje Oddział Szkółki Piłkarskiej;

d. Oddział Szkółki Piłkarskiej posiada przynajmniej jednego koordynatora oddziału z przyznanym uprawnieniem Administratora Oddziału Szkółki Piłkarskiej;

e. Nabór Zawodników musi być dedykowany do Oddziału Szkółki Piłkarskiej, który uczestniczy w Programie Certyfikacji;

f. Oddział Szkółki Piłkarskiej posiada co najmniej jedną Drużynę, w dowolnej kategorii wiekowej od Junior G do Junior D (U6 – U13), która uczestniczy w Oficjalnych Rozgrywkach Krajowych;

g. Wszystkie Drużyny Oddziału Szkółki Piłkarskiej mają dostęp do całości infrastruktury, Sztabu Szkoleniowego oraz wyposażenia wymaganego w ramach Programu Certyfikacji w tym:

i. Oddział Szkółki Piłkarskiej posiada ważną i obowiązującą umowę na korzystanie z obiektu piłkarskiego, w której wyraźnie wskazano Oddział Szkółki Piłkarskiej jako uprawniony do korzystania z tego obiektu i wszystkie Drużyny tego Oddziału Szkółki Piłkarskiej mają zaplanowane na tym obiekcie treningi;

ii. Oddział Szkółki Piłkarskiej posiada umowy z Trenerami, w których wyraźnie wskazano Oddział Szkółki Piłkarskiej jako miejsce świadczenia usług przez Trenerów;

iii. Oddział Szkółki Piłkarskiej posiada własny sprzęt sportowy zgodnie z wymaganiami Kryteriów Certyfikacji;

h. Oddział Szkółki Piłkarskiej nie posiada osobowości prawnej

Przez zamieszanie z oddziałami wszystkie szkółki w dużych miastach bardzo łatwo mogą więc zgarniać pieniężne premie. Wystarczy, że należycie dbają o najlepsze grupy.

Pewnie, trochę warunków potrzeba spełnić. Ale wciąż mówimy o tych warunkach, które spełniać muszą – domyślnie – najlepsze grupy. One również organizacyjnie funkcjonują zazwyczaj najsprawniej.

Dla większości to żadna nowość. Zawodnicy z największym potencjałem reprezentują szkółki w rozgrywkach ligowych, oni faktycznie trenują w warunkach adekwatnych. Ale zazwyczaj w klubach generują też straty. Są inwestycją. W dobry PR, sportową jakość. Dziurę w budżecie zasypuje 95% pozostałych zawodników. Tych w grupach grassroots, którzy są podstawą piramidy. I bez których budżety by się nie spinały.

Zakładając, że mój scenariusz wejdzie w życie, oni dzięki programowi certyfikacji nie zyskają. W ich życiu niczego on nie zmieni. Dalej trenować będą na połówce orlika, z jednym trenerem odpowiedzialnym za 22 graczy i dwunastoma piłkami do podziału.

Tworzy się fikcja?

Te oddziały to w ogóle niezła karuzela.

Dajmy na to, że pod Warszawą Weszło ma swój oddział. W Lesznowoli. To już inna gmina, inny powiat. I niby wszyscy wiedzą, że to oddział taki sam jak Weszło Młociny czy Weszło Kabaty, od centrum oddalony niewiele dalej niż wymienione, ale w programie certyfikacji podmiot ten musi funkcjonować oddzielnie.

Bo ma inny REGON (by korzystać za darmo z boisk gminy Lesznowola – to tylko przykład, ale są takie gminy i miasta – Weszło powołało tam fundację / stowarzyszenie, inaczej 300 złotych za godzinę nie zbilansowałoby się w żaden sposób).

  1. NAD KOMUNIKACYJNYM MISZMASZEM

Zupełnie nie przekonują mnie też zasady wykorzystania znaku Programu Certyfikacji Szkółek PZPN. I możliwości dotyczące komunikacji o nadanych klubom gwiazdkach.

Gwiazdka od PZPN-u będzie potwierdzeniem poziomu pracy w szkółce. Uwiarygodnienie w oczach rodziców (…), rodzice i dzieci grające w piłkę nożną uzyskują pewność, że certyfikowana szkółka piłkarska spełnia standardy szkoleniowe, jest bezpieczna, a jej kadra ma kwalifikacje niezbędne do tego, aby szkolić zawodników – mówił w wywiadzie ze mną przed rokiem Maciej Sawicki, sekretarz PZPN.

O tym, że program i gwiazdkowanie pomoże rodzicom w wyborze miejsca treningu dla syna czy córki słyszeliśmy wielokrotnie. Można by nawet rzec, że to jest jeden z głównych jego celów. Wyróżnić tych, którzy szkolą na wysokim poziomie i odseparować od skomercjalizowanych, patrzących wyłącznie na kasę.

Czy jednak faktycznie założenia te zostaną spełnione?

W załącznikach szóstym i siódmym szczegółowo opisane są zasady komunikacji „gwiazdkowych osiągnięć”. Czy jednak w przypadku największych nie jest trochę tak, że wystarczy napisać o tym, że gwiazdka dotyczy danego oddziału i problem znika? – znów zwracam się do dyrektor Urbańskiej.

Przypadku klasycznej, jednooddziałowej szkółki piłkarskiej opisywany problem nie dotyczy.  Sytuacja dotyka tylko i wyłącznie szkółki „sieciowe”, czyli wielooddziałowe. Certyfikat PZPN przyznawany jest konkretnemu oddziałowi szkółki piłkarskiej i podmiot zarządzający tymi oddziałami nie może posługiwać się prawem do certyfikatu w dowolny sposób.

Co jeśli wtedy w innych zakładkach na stronie można przenieść się do innych oddziałów czy ich stron, przecież jeden brand i tak kojarzony jest z całością, bo oddziały są jego częścią i wspólnych obszarów łączących je jest mnóstwo?

Komunikacja musi być jasna np.: Zielone Biedronki Zgierz – Brązowy Certyfikat PZPN lub Zielone Biedronki Pabianice – Złoty Certyfikat PZPN i musi zawsze być powiązana z konkretnym oddziałem szkółki a nie z centralą. Chodzi o to, aby rodzice mieli jasną sytuację i świadomie podejmowali decyzję gdzie zapiszą swoją pociechę na treningi, ale także trenerzy, którzy wybierają swoje przyszłe miejsce pracy. Zatem, jeśli wspomina Pan o zakładkach, to proszę mi wierzyć nie ma najmniejszego problemu aby taki komunikat wraz z logotypem pojawił się właśnie tam gdzie być powinien.  Co więcej, na stronie Łączy Nas Piłka jest baza wszystkich podmiotów, które otrzymały Certyfikat PZPN. Dzięki temu będzie można łatwo zweryfikować każdy podmiot. Jednakże, wszelkie próby naruszenia zasad będą rozpatrywane indywidualnie. Jeżeli dojdzie do nadużycia przez certyfikowaną szkółkę piłkarską, a szkółki wielooddziałowe to zdecydowana mniejszość w Programie i mogę zagwarantować, że będą bacznie monitorowane, PZPN może wszcząć postępowanie. Może ono zakończyć się odebraniem Certyfikatów wszystkim oddziałom szkółki piłkarskiej prowadzonym przez podmiot, który naruszył regulamin i objąć te oddziały karą zakazu aplikowania o Certyfikat PZPN przez jeden sezon piłkarski. Zatem, mocno wierzę, że nie warto tego robić.

Faktem jest, że w skali kraju więcej jest szkółek mniejszych, ale czy program nie miał właśnie uhierarchizować tych największych? W Warszawie, Krakowie, Wrocławiu czy Łodzi?

Znów kłopot pojawia się przy oddziałach.

Szkółka, która chwali się złotą gwiazdką, a otrzymała ją tylko dla grup reprezentacyjnych, by przyciągnąć dzieci i ich rodziców, nie może większości z chętnych zaproponować dołączenia do oddziału, bo… gwiazdka dotyczy wyselekcjonowanego oddziału, często zrzeszonego już w jednej szkole.

Rodzic dzwoni więc do prezesa / dyrektora / koordynatora szkółki:

– Na waszej stronie zauważyłem, że możecie pochwalić się złotą gwiazdką w Programie Certyfikacji Szkółek PZPN. Chciałbym zapisać do was syna.

– W porządku, ale proszę pamiętać, że złota gwiazdka dotyczy tylko oddziału reprezentacyjnego. Pana syn musi najpierw minimum rok potrenować na którymś z naszych oddziałów, na którym nie spełniamy nawet wymogów na gwiazdkę brązową. Mało tego, tam nawet nie mamy jednej piłki na osobę. Zajęcia prowadzą niewykwalifikowani trenerzy, a ceny wynajmu boisk powodują, że po kilka grup równocześnie upychamy na małym placu. Proszę przemyśleć tę decyzję.

Ktoś wierzy w taki dialog? W szczerość po drugiej stronie słuchawki?

AP Reissa, to AP Reissa, Varsovia to Varsovia, a Weszło Wrocław to Weszło Wrocław.

Pani Mariola nie będzie z panią Jadwigą analizowała kilkunastu stron, podstron, załączników, map i struktur szkółek w swoim mieście. Nikt na to nie ma przecież czasu. Ani ochoty.

Jesteś kozak? Masz w swoich strukturach 800 dzieciaków? Zapewnij im warunki na złotą gwiazdkę, co zostanie odpowiednio wynagrodzone (wystarczyłoby przecież pieniądze podzielić względem ilości zgłoszonych w szkółkach dzieci). Nie jesteś w stanie? Ten program nie jest dla ciebie.

Po co szukać rozwiązań pośrednich?

  1. NAD WSPÓŁPRACĄ Z LEKARZEM I FIZJOTERAPEUTĄ

Jakiś czas temu poprosiłem o wsparcie trenerskie grupy na Facebooku. Z czym jeszcze może być problem?

Słyszałem, że niektórzy będą załatwiać sobie papiery na różne rzeczy, które trzeba wykazać pod konkretną gwiazdkę. Na przykład o współpracy z fizjoterapeutą i lekarzem. Znajdujesz takiego, który ci podpisze papiery i wcale z nim nie współpracujesz – napisał Szymon.

A na złotą gwiazdkę „szkółka piłkarska / oddział szkółki piłkarskiej musi posiadać stałą współpracę z lekarzem medycyny sportowej oraz fizjoterapeutą”.

Jak to będzie weryfikowane?

Załącznik piąty mówi o tym, że „Szkółka Piłkarska/Oddział Szkółki Piłkarskiej  musi okazać dokument potwierdzający  stałą współpracę z fizjoterapeutą”.

Punkt albo do wykreślenia, albo do rozbudowania na tyle, by precyzyjnie określał ramy współpracy.

Im więcej ogólników, tym mniej z nich wyniknie.

  1. NAD LIMITEM ZŁOTYCH GWIAZDEK W WOJEWÓDZTWACH

Regulamin, paragraf 1, punkt 4:

PZPN realizując założenia i cele Programu Certyfikacji może określić liczbę wydawanych Certyfikatów PZPN na każdy Sezon Piłkarski.

Czy to nie poskutkuje ucinaniem „na siłę” dobrych programów? Wytyczne na złotą gwiazdkę czy gwiazdkę srebrną są dość sztywne, więc jeśli większa niż zakładana liczba podmiotów spełni warunki, czemu sztucznie narzucać jakąś określoną liczbę i na jakiej podstawie odbędzie się selekcja? Tylko pod kątem ocen programów szkolenia szkółek? Bo w zasadzie trudno znaleźć inny punkt w wymaganiach na daną gwiazdkę, który byłby możliwy do subiektywnej oceny. Licencje, umowy, liczby – to dane obiektywne, które ktoś albo spełnia, albo nie.

Magdalena Urbańska: – Kryteria Programu Certyfikacji PZPN są podzielone na dwie grupy. Pierwsza jest zero-jedynkowa. Dotyczą one weryfikacji obiektów, sprzętu itd.  Drugą grupę stanowią autorski program szkoleniowy oraz minimalne licencje trenerów na dany certyfikacyjny poziom. Zatem, w tym obszarze zostanie opracowany ranking. Zarząd PZPN podejmując decyzję o wprowadzeniu określonej liczby Certyfikatów, określa  ich liczbę oraz zasadę ich przyznawania w oparciu o dodatkowe zasady oceny formularzy zgłoszeniowych. Pamiętajmy, że regulamin określa tylko minimalne wymagania i to właśnie te obszary podlegają dodatkowej obiektywnej i mierzalnej ocenie. Dlatego została powołana Komisja Weryfikacyjna, której zadaniem będzie właśnie analiza każdego zgłoszenia i na podstawie karty oceny ułożenie rankingu w ramach każdego z trzech poziomów. Certyfikacja PZPN ma wskazywać najlepsze podmioty, które wykonują swoją pracę na jak najwyższym poziomie.

Rozumiem, ale to tłumaczenie do mnie nie trafia. Patrząc przyszłościowo na rozwój programu jestem w stanie wyobrazić sobie, że dobrze pracujące szkółki spadają ze złotej na srebrną gwiazdkę ze względu na ten limit, bo inne szkółki w tym czasie się rozwijają. Jak odbiorą to rodzice? Czy subiektywna ocena zawsze będzie sprawiedliwa?

Mamy wymagania, trzymajmy się ich. A jeśli tysiąc szkółek będzie szkoliło na złotą gwiazdkę? Tylko się cieszyć!

  1. NAD AUTORSKIMI PROGRAMAMI SZKOLENIA

Program  Szkolenia PZPN w oparciu o program AMO jest naprawdę ciekawy. Czytałem go przed premierą, w „Jak Uczyć Futbolu” dokładnie omówiliśmy też jego treść z Marcinem Włodarskim. Ale czy chcemy zamykać się tylko na niego?

Bardzo cenię tych, którzy myślą. Kombinują, tworzą, w rozwój swojej szkoleniowej wizji inwestują czas i pieniądze. Wizji swojej lub wizji swojej szkółki. Myślę, że polska piłka tylko dzięki takim ludziom może pójść do przodu.

Uważam też, że obowiązkiem PZPN, jest takim osobom dać szansę. Pochylić się nad nimi i zmotywować do dalszych działań. W żadnym wypadku nie powinno się ich hamować. Nikt nie posiadł przecież monopolu na rację.

Rozumiem, że jakieś kryteria ocen programów szkolenia przyjąć było trzeba. Ale specyficzne przypadki można rozpatrywać w specyficzny sposób.

Ocena obszaru technicznego. Ocena obszaru taktycznego. Ocena obszaru motorycznego.

Jak część z was się pewnie domyśla, trudno powiązać to z periodyzacją taktyczną.

Magdalena Urbańska: – Na 110 złożonych autorskich programów szkoleniowych, 55 otrzymało ocenę negatywną. Największe problemy są w realizacji poszczególnych wytycznych programowych w przypadku modelu gry oraz planowania procesu szkolenia. A konkretniej mówimy tu o braku uszczegółowienia obszaru motorycznego oraz braku treści z zakresu przygotowania mentalnego i wiedzy. Często występuje brak progresji w doborze środków treningowych uwzględniając poszczególne kategorie wiekowe. Słabo rozwinięte jest planowanie dotyczące struktury rzeczowej, która bardzo często zawiera zbyt mało elementów technicznych i taktycznych oraz organizacja procesu szkolenia w systemie naboru oraz selekcji wobec uzdolnionych zawodników, np. ramowy program indywidualnego rozwoju zawodnika w kolejnych latach szkolenia – ścieżki indywidualnego rozwoju. Pamiętajmy, że autorski program szkoleniowy mogą złożyć kandydaci na srebrną lub złotą gwiazdkę. Zatem, tu poziom musi być jak najwyższy. Dlatego, właśnie wspomniałam na samym początku o czynniku edukacyjnym, bo każdy podmiot wie co musi poprawić. A czy to zrobi, to już tylko zależy od niego.

Czy kryteria oceny programów szkolenia zakładają odmienną wizję od tej przedstawionej w Programie Szkolenia PZPN w oparciu o Program AMO? Co z koncepcją zakładającą holistyczne podejście do treningu? Popularną w Portugalii, Hiszpanii, opartą na tym, że obszary techniczne, a szczególnie motoryczne nie są speriodyzowane w sposób linearny?

– Tak jak wspomniałam w poprzedniej odpowiedzi, podstawą oceny programu szkolenia są wytyczne do tworzenia autorskich programów szkolenia dla szkółek ubiegających się o Certyfikat PZPN na poziom srebrny i złoty oraz Narodowy Model Gry i Program Szkolenia PZPN na bazie AMO. To podejście zostało wypracowane przez Departament Szkolenia PZPN wraz ze świetnymi specjalistami – praktykami. Zatem, to podejście jest optymalne. A to że jest dużo jeszcze do zrobienia pokazują problemy z jakością autorskich programów szkoleniowych.

W trakcie całego procesu odrzucona została m.in. metodologia pracy w Akademii Piłkarskiej Reissa.

W autorskiej metodologii Akademii Piłkarskiej Reissa, struktury rzeczowa i czasowa zostały potraktowane w sposób unikatowy. Wynika to z faktu, że wdrażane założenia nie są określane w poszczególnych blokach, tematach czy cyklach – tłumaczy koordynator AP Reissa Mateusz Ludwiczak. – Ciągłość wykorzystywanych składowych pozwala na wysoki poziom indywidualizacji procesu szkolenia. Metodologia zakłada wdrażanie fundamentów gry jako uniwersalnego zbioru zasad funkcjonowania na boisku. Są one wdrażane w każdej jednostce treningowej. Nie występuje podział na określone tematy treningowe z uwzględnieniem jednego akcentu podczas jednostki treningowej. Zawodnicy na etapie od skrzata do orlika mają możliwość doświadczania sytuacji boiskowych powiązanych z fundamentami gry w każdej jednostce treningowej. W etapie młodzika nabywają określony model gry wybrany przez trenera pod ich predyspozycje. Trener ustala dodatkowe składowe do jednostek treningowych na podstawie bieżącej analizy walki meczowej, zwracając uwagę na aspekty, które nie funkcjonowały podczas meczu. Kategorie różnią się jedynie złożonością modyfikacji w strukturze jednostki treningowej, a także charakterem wysiłkowym w poszczególnych jednostkach. Szczegółowy opis charakteru pracy w każdej kategorii wiekowej, dla zobrazowania funkcjonowania zawodników w procesie został przedstawiony poniżej.

– Mogę dodać, że aspekt techniczno-taktyczny, motoryczny, mentalny przekazywany jest nielinearnie – wykluczamy blokowość, ponieważ każdy zawodnik potrzebuje w danym momencie czegoś innego, żeby się rozwijać. Jeden ma świetne prowadzenie piłki, ale słabo przyjmuje i podaje , mało widzi na boisku i nie rozumie tego co go otacza, inny na odwrót, a jeszcze inny poza siłą strzału ma braki we wszystkich pozostałych aspektach. Dlaczego zatem mam w jednostce treningowej wszystkich zmuszać do uczenia się tego samego elementu w takim samym wymiarze pracy, skoro mogę stworzyć środowisko za pomocą odpowiednich środków, które umożliwi mi rozwój zawodnika z problemami z prowadzeniem, z przyjęciem, podaniem i strzałem, a także rozumieniem gry. Analizuję postęp i proces na bieżąco dostosowując odpowiednie warunki dla grupy. Nie szukam środków na jeden aspekt, tylko takich, które dają jak największą wszechstronność i możliwość doświadczania najróżniejszych sytuacji boiskowych. Jeśli w żaku jest problem z otwarciem gry, gdzie przeciwnik podchodzi jeden do jeden i nie można spokojnie rozegrać piłki, to nie robię wyizolowanej formy z jednym lub dwoma zawodnikami. Stosuję grę 5×5 zmieniając przestrzeń boiska tworząc je bardzo krótkie a szerokie, wtedy zawodnicy muszą szukać wolnej przestrzeni na boisku, rozwijają swoje umiejętności w prowadzeniu piłki, podaniu, przyjęciu – wszystko w kontekście gry. Dodatkowo być może ruch czwartego lub piątego zawodnika wpłynie na to, że będą mogli otworzyć grę i dzięki temu zrozumieją istotę ruchu zawodników bez piłki i funkcjonowania całego zespołu.  Jeśli zawodnik ma możliwość zrozumienia większej ilości informacji dotyczących fundamentów, to tak samo nielinearnie rozwija swoje umiejętności techniczne, zdolności motoryczne oraz aspekt mentalny w warunkach gry. Jeden rocznik załapie pewne rzeczy wcześniej, inny później. Pracujemy z ludźmi, nie możemy ich zamknąć w sztywne ramy. Widzimy efekt zamykania w ramy w naszej edukacji szkolnej. Wszyscy są nieszczęśliwi, ale równo traktowani. Najlepsi się nudzą, najsłabsi nie nadążają, a pozostali dopasowują się do wymagań i nie robią nic więcej. Niestety jest to najłatwiejszy sposób, żeby kogoś ocenić i wyciągnąć szybkie wnioski – podsumowuje współautor książki “Dorastanie w grze”.

Wybaczcie, nie wierzę, że program stworzony przez Ludwiczaka (a w zasadzie przywieziony przez niego z Portugalii i od wielu lat adaptowany w poznańskich warunkach), nie nadaje się do pracy. W tym przypadku brak dialogu zakończonego sukcesem (bo ostatecznie AP Reissa zgłosiła się do programu ze związkowym programem szkolenia) uważam za decyzję mocno niepoprawną.

Ale i tu każdy może mieć swoje zdanie.

Żeby być jednak uczciwym, trzeba docenić to, co Związek zrobił np. w przypadku Escoli Varsovia. Warszawska akademia pod szyldem FC Barcelony pracuje tak jak La Masia, a za licencję płaci 125 tys. euro rocznie.

PZPN wykonał bardzo dobry ruch i doszedł do wniosku, że różnorodność też jest mu potrzebna. Metodologii prac jest na świecie jest tyle, że nie można akceptować tylko jednej. Nasz system został więc zaakceptowany – mówi Wiesław Wilczyński, prezes Escoli.

Zaakceptowany został jednak na specjalnie zorganizowanym spotkaniu. Związek zapewnił poufność, podpisał z Wilczyńskim klauzulę. I chwała za tę otwartość. Ale wracając do Reissa. I nie tylko Reissa. Czy inni nie mogli liczyć na podobne traktowanie?

Czy przewidujecie jakieś dodatkowe ścieżki dla takich wyjątków, spotkanie ich przedstawicieli np. z jakąś komisją?

Magdalena Urbańska: – Regulamin nie przewiduje możliwości odwołania od oceny trenerów monitorujących. Natomiast, jeśli w ramach okresu składania wniosków, podmiot złoży wniosek wraz z oświadczeniem, że program jest na licencji i umowa nie pozwala przekazać dokumentu, to jest możliwość spotkania z przedstawicielami Departamentu Szkolenia PZPN oraz trenerami monitorującymi. Podmiot przedstawia dokument, który jest tak samo oceniany jak każdy inny i ocena trenerów monitorujących jest ostateczna.

Wynika więc z tego, że potrzeba „oświadczenia, że program jest na licencji”. A co z takim Zagłębiem Lubin, które swój program rozbudowuje od wielu lat, a wcześniej sporo pieniędzy za jego wyjściowy kształt zapłaciło Holendrom?

Szukaliśmy kompromisu w rozmowach z PZPN, aby przedstawić to, czego się od nas wymagało, przy jednoczesnym zabezpieczeniu własnego interesu, w kwestii ujawniania strategicznego know-how – jednak nie uzyskaliśmy porozumienia. Handbook AP KGHM Zagłębie jest bardzo istotnym, strategicznym dokumentem klubu, obwarowanym wewnętrznymi regulacjami prawnymi i nie pozwalają one wychodzić na zewnątrz z pewnym poziomem szczegółowości – przyznaje Paweł Junory, rzecznik prasowy „Miedziowych”.

A Legia Warszawa? Lech Poznań? Pogoń Szczecin czy Raków Częstochowa? Czy ich kilkusetstronnicowe programy i modele nie mogą kwalifikować się do klauzuli o poufności? Nie są godne organizacji spotkania ze specjalną komisją?

Dziś problemem jest cały system. Młodzieżowej i dziecięcej piłki w Polsce. Dziś nie jesteśmy w stanie rozróżnić szkółek grassroots od szkolenia profesjonalnego. Ekstraklasowe akademie funkcjonują na bardzo niskim poziomie organizacyjnym, dlatego też zapisują się do programu certyfikacji. Gotowe są przejść na utworzony przez PZPN program szkolenia, by tylko uzyskać dofinansowanie.

Nieliczni zaproponować mogą jednak coś więcej i to jest ich święte prawo. Dopóki struktura nie ukształtuje się w Polsce na dobre, dyskutować trzeba jak najwięcej.

Marzy mi się, by warunki ku temu do działania zachęcały, a nie zniechęcały zainteresowanych.

***

Szalenie ciekaw jestem, jak to wszystko wyjdzie w praktyce. I czy Związek z czasem zabezpieczy się przed kombinatorstwem? Czy powyższe luki wypełni na tyle, by obyło się bez kontrowersji?

Wiele tęgich głów pracowało nad tym, by certyfikacja zrewolucjonizowała nasze szkolenie. Teraz dokonując kosmetycznych korekt trzeba będzie tylko utrudnić działania niepożądane.

Raz jeszcze zaznaczę to, o czym pisałem na początku – trzymam kciuki, żeby się udało.

PRZEMYSŁAW MAMCZAK

Chcesz podyskutować o szkoleniu? O najnowszym artykule? Nie zgadzasz się ze mną lub chciałbyś coś dodać? Napisz koniecznie – [email protected].