Reportaże

Włoski akcent szkoleniowy w dolinie Nielby – Calcio Wągrowiec

“Uno, due, tre!” – słyszymy na jednym z treningów w Wągrowcu. Włosi zawitali do Polski i otworzyli swoją szkółkę u nas? Nie, tylko w ten sposób polski trener zainicjował zabawę w berka. Włoskie wzorce, nazwa, herb, barwy, koszulki, a nawet zalążki języka na polskiej ziemi uraczyliśmy w szkółce Calcio Wągrowiec.

Tym razem zawitaliśmy do Wągrowca, żeby sprawdzić czy nazwa szkółki Calcio wiążę się z włoską myślą szkoleniową, a dzieci od małego są uczone gry w defensywie. Nic bardziej mylnego. Calcio po włosku oznacza piłkę nożną, a nie styl gry. Skąd ten włoski akcent w wągrowieckiej szkółce?

Mam w rodzinie Włocha, który też jest trenerem, a teraz pracuje w Niemczech. On zasugerował nazwę. Często mi powtarzał jedno słowo: “Calcio”. Z tego względu, że po prostu oznacza ono piłkę nożną. Uznaliśmy, że nie będzie problemu, jak posłużymy się nią w nazwie – wyjaśnia założyciel i trener koordynator Calcio Wągrowiec, Dawid Jasiński.

Wspomniany włoski trener nazywa się Giuseppe Coco i współpracuje z wągrowieckim klubem. Raz do roku odwiedza szkółkę i przeprowadza jednostkę treningową z każdą grupą trenującą w akademii. Coco dzieli się również doświadczeniami oraz konspektami treningowych. Treningi są przeprowadzane na podstawie wyspecjalizowanej myśli szkoleniowej. Zawodnicy AP Calcio są niezwykle podekscytowani na wieść o przybyciu gościa zza granicy i starają się go przywitać w wyjątkowy sposób.

Dzieci są na tyle zafascynowane spotkaniem z Coco, że przygotowują dla niego laurki, robią z nim zdjęcia i proszą o autografy. On sam mówi, że czuje się tutaj jak gwiazda, choć sam w trenerce nic szczególnego nie osiągnął, bo po prostu pracuje z grupami młodzieżowymi. Od jakiegoś czasu również jest skautem VfB Stuttgart – opowiada Jasiński.

Wiele osób, gdy słyszy słowo “calcio”, kojarzy z miejsca inny włoski wyraz – catenaccio. Czyli system taktyczny kładący nacisk na defensywę. Czy w Wągrowcu skupiają się na szkoleniu defensorów?

Staramy się grać do przodu i ofensywnie. W najmłodszych kategoriach wychodzimy na mecze bez bramkarza. Staramy się wychować zawodników kreatywnych, niech oni grają do przodu jak najwięcej i się kiwają. Przede wszystkim gra jeden na jeden, na to kładziemy nacisk. W naszej metodologii szkolenia zawodnicy mają ryzykować i robić przewagę. Do tego nie mają przypisanych pozycji na boisku. Jeśli ktoś u nas zaczął mecz na środku obrony, to często się zdarza, że na drugą połowę wychodzi w drugiej linii bądź nawet w ataku. Gra wyżej i odważniej – wyjaśnia koordynator.

Calcio Wągrowiec

W 2016 roku klub powstał jako działalność gospodarcza i wystartował z trzema grupami młodzieżowymi. Z czasem zaczęło się to wszystko rozrastać. Aby startować w rozgrywkach Wielkopolskiego ZPN Calcio musieli przekształcić się w stowarzyszenie, a miało to miejsce w maju 2018 roku.

Korzystają nie tylko z włoskiej metodologii szkolenia, ale również z programu szkolenia Akademii Młodych Orłów, choć do Programu Certyfikacji Szkółek PZPN nie przystąpili. Dlatego, że jako stowarzyszenie istnieją mniej niż 2 lata, a jest to jeden z podstawowych wymogów, żeby starać się o gwiazdkę od Związku.

– Realizacja zajęć w najmłodszych grupach dziecięcych we Włoszech i w Polsce jest niemal identyczna. Trudno jest powiedzieć, czym się różnią jednostki treningowe na tym wczesnym etapie szkolenia. Pojawiają się podobne wzorce, również stawiają grę jeden na jeden, dużo się kiwają. W starszych rocznikach już widać różnice przy treningach techniczno-taktycznych. Jednak my, współpracując z Coco, bazujemy na tych włosko-niemieckich wzorcach, bo on jest szkoleniowcem także w Niemczech. Tylko detale różnią polskie podejście od tego zagranicznego – stwierdza Jasiński.

Obecnie w strukturach stowarzyszenia jest blisko 110 zawodników. W ciągu trzech lat funkcjonowania Calcio Wągrowiec wypromował trzech zawodników do Lecha Poznań i trzech do Warty. W kolejnych latach mają odchodzić kolejni, a już w tym momencie pięciu piłkarzy jest obserwowanych przez takie akademie jak Legia, Lech czy Pogoń.

Nie jesteśmy w stanie przeskoczyć pewnych rzeczy i dać dzieciom tych możliwości, jakie mają drużyny z najwyższych lig w Polsce. Naszym celem nie jest trzymanie zawodników na siłę i brnięcie z nimi przez grupy juniora aż do seniora. Chcemy wypromować tych chłopaków. To jest nasz priorytet. Tracimy najlepszych zawodników, ale to jest nasz cel – zaznacza Jasiński.

Najmłodsi zawodnicy w szkółce mają cztery lata. Każdy może trenować w Calcio i ma możliwość rozwoju. W starszych rocznikach (od 2008) prowadzona jest selekcja. Aczkolwiek nie oznacza to, że ci teoretycznie słabsi zawodnicy muszą z klubu odejść. Mają możliwość trenowania w grupie open, a w przyszłości mogą jeszcze wrócić do grup zaawansowanych. Miesięczna składka członkowska wynosi w wągrowieckim klubie 79 złotych.

Początkowo był taki plan, żeby szkolić do 12. roku życia i następnie wypuszczać zawodników w świat. To się zmieniło, gdyż nasza najstarsza grupa składa się z dwunastolatków i wraz z końcem tamtego sezonu, powinien zakończyć się ich etap szkolenia. Są tam wyselekcjonowani zawodnicy, z którymi pracuję już pięć lat, gdyż miałem ich również w Nielbie Wągrowiec. Gra z nami nawet chłopak z Gniezna, który żeby trenować w Calcio musi przebyć kawał drogi (około 40 km – red.) – opowiada Jasiński.

Calcio Wągrowiec

Dawid Jasiński, trener koordynator z licencją trenerską UEFA A, w przeszłości był zawodnikiem m.in. Górnika Polkowice, a tam grał z Frantiskiem Breznicanem. Słowak nadal jest czynnym piłkarzem. Obecnie występuje w MSK Puchov i właśnie z tym klubem Calcio Wągrowiec współpracuje. Jeżdżą na Słowację  na międzynarodowy turniej, a później zapraszają ich również do siebie na Veolia Euro Cup.

Jasiński: – Bardzo są gościnni. Praktycznie wszystkie koszty podróży, noclegu, wyżywienia – oni pokrywają, nawet rodziców naszych zawodników. Bo jedziemy tam zawsze duża ekipą. Potem my odbijamy piłeczkę. Przyjeżdżają do nas i gościmy ich w ten sam sposób. MSK Puchov to klub z ambicjami, chce wrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej. Kiedyś grali w Lidze Mistrzów z Barceloną, a teraz znajdują się na zapleczu słowackiej Ekstraklasy. Aczkolwiek z tego co wiem, pozyskali dużego sponsora i będą walczyć o powrót. Dla nas jest to też ciekawa opcja, bo może kiedyś będą tam trafiać nasi chłopcy. Skoro mamy taką furtkę to dlaczego mamy jej nie otwierać?

Calcio nie ma własnej bazy szkoleniowej. Wszystkie obiekty są wynajmowane przez klub. W najstarszych grupach treningi odbywają się na pełnowymiarowym boisku ze sztuczną nawierzchnią. Młodsi ćwiczą na orlikach. W okresie zimowym wynajmują halę, aczkolwiek grupy młodzika utrzymywane są jak najdłużej na powietrzu – zależnie od warunków pogodowych. Z kolei najmłodsi adepci futbolu wchodzą na parkiet pod koniec października. Warto odnotować, że zawodnicy trenują tylko na sztucznych boiskach. Nie mają dostępu do naturalnej nawierzchni.

W szkółce jest zatrudnionych pięciu trenerów, a grup treningowych jest osiem. Szkoleniowcy są byłymi bądź czynnym zawodnikami z przeszłością na zapleczu ekstraklasy. – Mamy bardzo dobry sztab. Trenerzy czują grę, są w stanie wiele przekazać zawodnikom, gdyż sami grają bądź grali w piłkę. Angażują się w swoją pracę i mają fajne podejście do młodych chłopaków. Wadą jest to, że trenerów jest tylko kilku. Będziemy chcieli z czasem powiększać sztab, ale to też wiąże się z dodatkowymi kosztami – wyjaśnia założyciel szkółki.

Calcio dba o atmosferę w klubie i organizuje dwa razy do roku zabawę taneczno-integracyjną dla rodziców i sympatyków. Dochód zebrany z tego wydarzenia (loterie fantowe, licytacje) wykorzystywany jest na dofinansowanie zawodnikom obozu.

W okresie przygotowawczym piłkarze z każdej grupy treningowej biorą udział w zajęciach specjalistycznych. Latem jest to crossfit kids, a zimą – trening na trampolinach.

***

W Wągrowcu zobaczyliśmy całą otoczkę włoskiego klimatu – herb, koszulki i czapki nawiązują kolorami do flagi Włoch. Jednak obserwując z bliska jednostkę treningową szkółki Calcio, trudno doszukiwać się doskonalenia gry defensywnej, która na myśl o półwyspie Apenińskim przychodzi nam naturalnie. Najważniejsza jest gra ofensywna i jeden na jeden.

Podczas treningu pojawiało się wiele ćwiczeń, które mają na celu kształtować indywidualności. Włosi nie tylko słyną z solidnej defensywy. Tacy piłkarze jak Federico Chiesa czy Lorenzo Insigne bazują na dryblingu i odznaczają się kreatywnością. Catenaccio to stereotyp i wiedzieliśmy o tym  jeszcze przed wizytą w Wągrowcu.

Aczkolwiek takie spotkania tylko potwierdzają, jakie jest naprawdę włoskie podejście do piłki, a co więcej: takie samo pojawia się coraz częściej w Polsce. Wiele szkółek skupia się na kreatywności i grze jeden na jeden.

Brak swojej bazy szkoleniowej i mała liczba trenerów to niewątpliwie spore wady Calcio. Jednakże w trzy lata efekty ich pracy dostrzegł już Lech Poznań, który trzech wyróżniających się piłkarzy z wągrowieckiej szkółki przetransferował do siebie. “Kolejorz” ma dobrze rozbudowany skauting i dba o relacje z takimi szkółkami, trenerzy wągrowieckiej szkółki mają z kolei dostęp do konspektów treningowych poznaniaków, jeżdżą do nich na staże.

Czy w samej jednostce treningowej zobaczyliśmy coś nowego? Nie, aczkolwiek był to intensywny trening. Zawodnicy byli w ciągłym ruchu, dryblowali. Mimo że pogoda była deszczowa, sporo chłopaków zjawiło się, żeby w takich warunkach pograć w piłkę.

Calcio Wągrowiec to niewątpliwie projekt, któremu należy się przyglądać. Na efekty przyjdzie nam czekać zapewne jeszcze kilka dobrych lat, ale możemy prognozować, że idzie to w dobrym kierunku. Widać pomysł i zaangażowanie pasjonatów futbolu. Czy któryś z tych zawodników zagra kiedyś w Serie A? Kto wie, kto wie…

Z WĄGROWCA – ARKADIUSZ DOBRUCHOWSKI

Fot. Calcio Wągrowiec