Weszło Junior

“The Guardian” wyróżnił Marchwińskiego. Czy to coś znaczy?

“The Guardian” umieścił Filipa Marchwińskiego wśród 60 najlepszych zawodników na świecie z rocznika 2002. Czym jest lista “Next Generation”? Kto się na niej znajduje? Którzy zawodnicy wyróżnieni w latach poprzednich zrobili kariery? Przyjrzeliśmy się uważnie – na listach znaleźliśmy takich kozaków jak Gianluigi Donnarumma, Ousmane Dembele czy Matthijs De Ligt.

Brytyjski dziennik “The Guardian” od 2014 roku publikuje listę najlepiej zapowiadających się 17-letnich piłkarzy na świecie.  Serię nazwano “Next Generation”, początkowo na tej liście znajdowało się po 40 nazwisk, a od trzech lat dziennikarze wybierają 60 najlepszych z danego rocznika. W tym roku znalazło się miejsce i dla polskiego zawodnika – Filipa Marchwińskiego.

Maciej Słomiński, który pracuje dla “The Guardian”, zasugerował umiejscowienie polskiego zawodnika na tej liście. We wcześniejszych latach wskazywał Dawida Kownackiego, Krystiana Bielika i Kamila Grabarę. Co do tych piłkarzy chyba nie mamy wątpliwości, są oni utalentowani i stopniowo przebijają się do grania na najwyższym europejskim poziomie. Kownacki i Bielik mają za sobą już mecze w seniorskiej reprezentacji Polski.

Na przykładzie polskich zawodników można stwierdzić, że ci, którzy znaleźli się w serii “Next Generation” robią europejskie kariery. Dla Marchwińskiego jest to bez wątpienia wyróżnienie, że znalazł się obok rewelacyjnego nastolatka z Barcelony Ansu Fatiego czy chociażby Adila Aouchichego z PSG. Jednak należy pamiętać, że na ten moment są to nastolatkowie, którzy powolutku wkraczają do piłki seniorskiej.

Nie można być nawet przekonanym, że cała sześćdziesiątka z rocznika 2002 w przyszłości w ogóle będzie grała zawodowo w piłkę. Wiele było przecież przypadków, kiedy piłkarz zachwycał jako junior, a później nie był w stanie zaistnieć w europejskim futbolu. Hachim Mastour w “Next Generation” pojawił się w 2015 roku. Tego zawodnika pewnie bardziej kojarzycie z reklam i filmów na youtubie, które przyniosły mu wielką popularność. Był znany z niekonwencjonalnych sztuczek technicznych i dryblingu. Wróżono mu wielką karierę, miał być kluczowym zawodnikiem AC Milanu.

Dziś ma 21 lat, odbił się od greckiego PAS Lamia i obecnie nie ma klubu…

Albo odwrotny przypadek, kiedy u młodego piłkarza nie widać wielkiego potencjału, ale dzięki ciężkiej pracy, potrafił dojść do pewnego poziomu. Robert Lewandowski jest idealnym przykładem zawodnika, który był pomijany w młodzieżowych kadrach Polski, a teraz ma najwięcej występów i goli w seniorskiej reprezentacji. Nie wspominając już o osiągnięciach klubowych.

Pierwszy “Next Generation” pojawił się w 2014 roku i na liście najbardziej utalentowanych nastolatków na świecie znajdowali się piłkarze urodzeni w 1997 roku. Frenkie De Jong, Marcus Rashford, Gabriel Jesus, Mikel Oyarzabal, Federico Chiesa, Richarlison, David Neres, Leon Bailey, Aaron Wan-Bissaka, Carlos Soler, Tammy Abraham, Nicolo Barella? Żaden z tych zawodników nie był uwzględniony przez “The Guardian”.

Zatem, kto się tam znalazł, skoro nie ma najlepszych zawodników z tego rocznika? Irfan Bin Fandi Ahmad (Singapur), Fagrie Lakay (RPA), Seo Jung-Hyun (Korea Południowa), Phan Thanh Hau (Wietnam) czy Li Zhongyi (Chiny). Mówią wam coś te nazwiska? Zapewne niewiele, bo ci piłkarze niewiele znaczą też w światowym futbolu.

Pierwszy to Singapurczyk, syn legendy tej reprezentacji – Fandiego Ahmada. Gra w lidze tajskiej i jest reprezentantem swojego kraju. Irfan Bin Fandi Ahmad z tej piątki wyżej wymienionych najwięcej osiągnął w seniorskiej piłce. Jednak to nie jest tak, że absolutnie nikt z rocznika 1997 nie zrobił kariery, bo Ousmane Dembele, Youri Tielemans, Luka Jović czy Ruben Neves to bez zwątpienia nazwiska, których nie trzeba nikomu przedstawiać, a też znaleźli się na liście.

Można mieć wątpliwości, co do zawodników z krajów, z których nikt nigdy nie zrobił kariery na europejskim poziomie, a na listach Guardiana są wśród najlepszych nastolatków na świecie. Brytyjski dziennik chce się czymś wyróżnić? Ma podpisaną umowę z kimś, komu zależy obecność zawodnika na takiej liście? Można zadawać sobie takie pytanie, gdy spojrzy się chociażby na przedstawicieli tegorocznej edycji: Suphanat Mueanta (Tajlandia), Khasanov Mukhriddin (Tadżykistan) czy Luqman Hakim (Malezja).

Wcześniej pojawiały się też takie kraje, jak Singapur, Wietnam czy Indonezja. A propos tego ostatniego – zapewne znacie jednego piłkarza, który tam się urodził – Egy Maulana Vikri. Tak, on też pojawił się w “Next Generation”, w 2017 roku. Znalezienie się na liście największych talentów obok Jadona Sancho, Viniciusa Juniora, Moise Keana czy Erlinga Haalanada to chyba największe osiągnięcie w życiu zawodnika Lechii Gdańsk.

W Indonezji ma przydomek “Egy Messi”, a w Polsce jest znany tylko z tego, że dzięki niemu drastycznie wzrosły liczby obserwujących na socialach “Lechistów”. Jednak to nie do końca też jego zasługa, a 260-milionowego kraju, z którego pochodzi. Na boiskach Ekstraklasy jeszcze nie ujrzeliśmy pełni jego umiejętności, nawet nie było zbyt wiele okazji na to, gdyż Piotr Stokowiec niechętnie stawia na Indonezyjczyka. W tym sezonie Vikri rozegrał tylko 45 minut.

Innym piłkarzem, który znalazł się wśród najlepszych nastolatków, a dzisiaj gra w polskim klubie jest Timur Zhamaletdinov. Słowo “gra” w tym wypadku również jest sporym nadużyciem, gdyż w Ekstraklasie pojawił się w tym sezonie tylko na 20 minut w jednym meczu. Częściej kibice mogą zobaczyć Rosjanina na boiskach drugiej ligi, w rezerwach Lecha.

Z dużych nazwisk umknęły “Guardianowi” też takie jak Kylian Mbappe, Trent Alexander-Arnold, Eder Militao czy Joao Felix. Gdy teraz przyjrzymy się bliżej piłkarzom, którzy ich kosztem znaleźli na tych listach, zareagujemy wielkim śmiechem. Pomijając nawet tych z Wietnamu, Singapuru czy Tajlandii.

Wspomniani piłkarze pochodzą z krajów, które wychowują klasowych piłkarzy. Zobaczmy, kto był uznawany przez brytyjski dziennik za większy talent od Mbappe, Alexandra-Arnolda czy Joao Felixa:

Przyszłość portugalskiego futbolu i następca Cristiano Ronaldo nie miał dobrych warunków fizycznych, był nawet odrzucony przez akademię FC Porto. Teraz za ogromne pieniądze przeszedł do Atletico Madryt.

Większą karierę miał od niego zrobić Jose Gomes. To właśnie on z graczy ofensywnych z Półwyspu Iberyjskiego był uznawany za największy talent młodego pokolenia, nie tylko przez “The Guardian”. Był królem strzelców Mistrzostw Europy U-17 w 2016 roku. W tym samym roku debiutował w Benfice Lizbona, a dziś nie podnosi się z ławki rezerwowych w… Portimonense. Z kolei Felix jest kluczowym graczem w talii Diego Simeone.

Od Mbappe więcej w piłce mieli osiągnąć inni francuscy piłkarze, tj. Ousmane Dembele, Jean- Kevin Augustin i Maxime Baila Lopez. W przypadku tego pierwszego możemy uznać, że we dwójkę stanowią o sile pierwszej reprezentacji. Jednak Augustin (rezerwowy AS Monaco) czy dobrze wyszkolony technicznie, niziutki Lopez (Olympique Marsylia) nie mają podjazdu do gwiazdy PSG.

Ciekawym przypadkiem jest Martin Odegaard. Bo jeszcze przed startem tego sezonu wiele osób uznawało go za zmarnowany talent. Piłkarz, który szybko stał się gwiazdą. Odbiła mu woda sodowa. Gdy miał 15 lat, przeszedł do Realu Madryt. W bardzo młodym wieku został okrzyknięty najlepszym piłkarzem świata. Bardzo mu to zaszkodziło i z roku na rok było widać jego większy regres formy niż progres.

Będąc na wypożyczeniu w SC Heerenveen, nie był nawet wyróżniającą się postacią w holenderskiej lidze. Sporo osób go skreśliło, a dziś w Realu Sociedad pokazuje, że nie powiedział ostatniego słowa i może jeszcze wiele osiągnąć. Warto przypomnieć, że on ma dopiero 20 lat.

Wielu Hiszpanów pojawiło się wśród największych młodych talentów, ale jednak, gdy przyjrzymy się im bliżej, większość z nich w tym momencie nie gra na najwyższym poziomie. Adrian Marin, Julen Arellano, Ferran Sarsanedas, Jose Luis “Kuki” Zalazar, Dani Olmo, Jose Maria Amo, Alejandro Pozo, Manu Morlanes, Abel Ruiz – z tej grupy tylko Olmo jest znanym zawodnikiem, choć gra na co dzień w Dinamie Zagrzeb.

Hiszpanie na młodzieżowych turniejach międzynarodowych osiągają niemałe sukcesy, bo często wygrywają mistrzostwa Europy i są w czołówce na świecie. Mają piłkarzy kapitalnie wyszkolonych technicznie, a ich zespoły grają szybką piłkę. Abel Ruiz był królem strzelców Euro U-17, a w zeszłym roku zadebiutował w La Liga w barwach FC Barcelony. Jednakże dzisiaj dwa lata młodszy od niego kolega z akademii, Ansu Fati zbiera minuty w pierwszym zespole, a Ruiz więcej czasu spędza w rezerwach “Dumy Katalonii”.

Jest to intrygujące, że większość Hiszpanów, którzy zachwycali na turniejach młodzieżowych i zapadli w  pamięć skautom, nie przebiło się liczną grupą do seniorskich drużyn. Z kolei tacy gracze jak Mikel Oyarzabal czy Carlos Soler później wchodzili do kadr juniorskich  “La Furia Roja”, a dzisiaj stanowią o sile swoich drużyn w La Liga. Jak widać, nie tylko w Polsce jest problem z przejściem z wieku juniora do seniora. Jednak, należy pamiętać, że w Hiszpanii mają w czym wybierać, jeśli chodzi o talenty piłkarskie, już na bardzo wczesnym etapie.

Abdelhak Nouri pojawił się w pierwszym zestawieniu “Next generation”. Jego przypadek jest najbardziej smutny ze wszystkich. Atak arytmii serca na meczu sparingowym w 2017 roku spowodował u “Appiego” trwałe uszkodzenia mózgu. Przez 13 miesięcy pozostawał w śpiączce. Dziś reaguje na otoczenie poprzez ruszanie głową, aczkolwiek sam nie jest w stanie się poruszać.

Od 2014 roku Guardian wziął pod lupę 330 młodych zawodników, których umieścił na swojej listach obiecujących graczy. Można by jeszcze bliżej przyjrzeć każdemu przypadkowi z osobna. Bo są piłkarze, którzy miewają dobre momenty w swojej karierze i przeplatają je gorszymi, np. Christian Pulisic czy Federico Valverde.

Wiele talentów przeoczyli. Także sporo z grupy wyróżnionych dzisiaj nic nie znaczy w europejskim futbolu. Jednak to nie jest takie proste, jakby się wydawało – wskazanie najlepszych zawodników. Tym bardziej w młodym wieku, gdzie człowiek zaczyna wchodzić w dorosłe życie, a nagle zderza się z dużymi pieniędzmi, popularnością i oczekiwaniami. Nie każdy jest w stanie sobie z tym poradzić, jak wspomniany wcześniej Hachim Mastour. Albo przychodzi ta dojrzałość w późniejszym wieku, jak u Odegaarda, co jest zrozumiałe, bo to nadal młody człowiek.

Warto pamiętać, że najstarsi piłkarze, którzy znaleźli się w “Next Generation”, mają obecnie maksymalnie 22 lata, czyli przed nimi jeszcze sporo grania. Kto wie, może usłyszymy o singapurskich gwiazdach? Za wcześnie, żeby postawić na jakimkolwiek piłkarzu krzyżyk.

Reasumują, ranking należy traktować z przymrużeniem oka. Jako ciekawostkę. To jest pewne wyróżnienie i wychodzi to z inicjatywy “The Guardian”, więc w Polsce mamy poczucie, że ktoś zza granicy dostrzegł talent naszego zawodnika. Wcale tak do końca nie jest, bo o tym wyborze zadecydował Polak. Jednak nadal jest to brytyjski dziennik i czujemy pewną satysfakcję, że inni dostrzegają i chwalą naszych rodaków.

Czy Filip Marchwiński zrobi europejską karierę? Tego nikt nie wie, bo na to wpływa wiele czynników, nie tylko talent, który posiada wychowanek Canarinhos Skórzewo. Jednak trzeba mieć też szczęście, być dobrze przygotowanym mentalnie. Bo takiego młodego zawodnika czeka wiele zagrożeń i problemów w dorosłym życiu, jak i w piłce. Papiery na granie na wysokim poziomie ten chłopak ma, ale przykładowy Maciej Terlecki też je miał i takiej kariery, jaką mu wróżono, nie osiągnął. Oby w przypadku Marchwińskiego było odwrotnie.

Linki do pełnych zestawień największych młodych talentów według “The Guardian”:

NEXT GENERATION 2014

NEXT GENERATION 2015

NEXT GENERATION 2016

NEXT GENERATION 2017

NEXT GENERATION 2018

NEXT GENERATION 2019

ARKADIUSZ DOBRUCHOWSKI

Fot. 400mm.pl