Reportaże

Wrocław wyłonił najlepszych. Wszyscy z medalami!

Sześć boisk o wymiarach przystosowanych do rywalizacji pięć plus jeden. 81 drużyn i ponad 800 rozdanych medali. Finały powiatowe Turnieju “Z Podwórka Na Stadion o Puchar Tymbarku”, we Wrocławiu rozbite na trzy dni piłkarskiej walki, zostały rozstrzygnięte!

Pierwszy etap XX edycji Turnieju rozpoczął się w poniedziałek, wtorek i czwartek. Poznaliśmy ekipy, które powalczą na szczeblu wojewódzkim i będą reprezentowały na nim stolicę Dolnego Śląska. Zawody podzielono na Miasto Wrocław i powiat wrocławski.

W kategorii U12 chłopców tytuł w mieście obronił zespół ze Szkoły Podstawowej nr 45, do której uczęszczają zawodnicy Śląska. Półfinaliści finałów ogólnopolskich z zeszłego sezonu w kolejnym roczników znów mają chrapkę na występ na Narodowym, na którym zwyciężyli przecież w roczniku 2005.

Drużyna Mariusza Blecharza, tego samego szkoleniowca, który przed rokiem ze starszymi o rok chłopcami zwyciężył wszystkich na Dolnym Śląsku, jedyny kłopot miała z SMS-em Junior. Z tym jednak uporała się zarówno w fazie grupowej (3:1), jak i w wielkim finale (3:0).

Myślę, że finały powiatowe, wzorem lat poprzednich, są dla nas trudniejsze niż kolejny etap – podsumował drugi trener drużyny z SP 45, Jakub Piwowarski.

38:2 i komplet zwycięstw to dla konkurencji najniższy wymiar kary. W powiecie triumfowała APN Sobótka, z dokładnie takim samym bilansem jak jej wrocławski odpowiednik.

Najciekawiej było jednak we wtorek, wśród młodszych, bo w kategorii U10 chłopców faworytów było aż czterech: Parasol, FC Wrocław Academy, Olympic i Bumerang. Dzięki pomyślnemu losowaniu, wszystkie zespoły spotkały się ze sobą w półfinałach.

Parasol Bumerangowi nie pozostawił złudzeń, jednak Olympic z FCW rozegrał chyba najlepszy mecz przedpołudnia. Kilka genialnych parad i interwencji golkipera z FCW nie uchroniło ich jednak od porażki, gdyż przepięknym strzałem z rzutu wolnego, z okolic środkowego koła, popisał się Borys Przybysławski.

W finale Olympic zremisował z Parasolem, w końcówce wyrównując za sprawą mocnego uderzenia Bartosza Solińskiego z ostrego kąta. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i zatrzepotała w siatce prowadzących, którzy mieli optyczną przewagę, jednak zupełnie zablokowali się w rzutach karnych i przegrali 0-2.

Po wtorkowej batalii porozmawialiśmy z Damianem Klichem, trenerem Olympicu:

Jak oceniasz postawę swojego zespołu?

– Chłopcy pokazali się dzisiaj z bardzo dobrej strony i niektóre braki, wynikające ze zmęczenia lub po prostu młodego wieku, nadrabiali walecznością i ambicją. Dwa bardzo trudne mecze pokazały, że drużyna ma charakter i potrafi wygrywać nawet wtedy, kiedy nie jest stawiana w roli faworytów.

Było trudniej niż rok temu?

– Zdecydowanie tak. Pierwszy raz, od kiedy biorę udział z drużyna w Turnieju “Z Podwórka Na Stadion o Puchar Tymbarku” tyle mocnych drużyn wzięło udział w zawodach na szczeblu powiatu. Bardzo mnie to cieszy, bo to kolejne wyzwanie dla chłopców.

A jak zaprezentowali się rywale?

– W tym roku inne topowe wrocławskie zespoły postanowiły rywalizować w turnieju, co cieszy. To na pewno napawa optymizmem na kolejne lata.

Za kulisami trenerzy mówili, że w powiecie jest trudniej niż w województwie, zgodzisz się z takim stwierdzeniem?

– To druga strona medalu. Z większych miast, jak Poznań, Warszawa, Szczecin czy Wrocław, gdzie poziom szkółek i zawodników jest bardzo wysoki, niestety może awansować tylko jedna drużyna.

Będziecie walczyć o awans na Narodowy? Macie już całkiem sporo doświadczenia…

– Poziom chłopców w tym roczniku jest bardzo wysoki, dlatego będzie naprawdę ciężko. Na pewno mogę jednak zagwarantować, że nasi zawodnicy dadzą z siebie wszystko i nie oddadzą żadnego meczu bez walki.

  

I trudno nie oprzeć się wrażeniu, że w większych miastach poziom fazy play-off w finałach powiatowych jest niejednokrotnie wyższy od tego, co dzieje się później na szczeblu wojewódzkim, którego mecze odbywają się wiosną. W takim Wrocławiu na przykład, wiele szkółek piłkarskich, które swoje klasy sportowe prowadzą w szkołach, zmiata wręcz konkurencję na zielonej murawie…

Rywalizacja wśród dziewcząt było dużo mniej intensywna i w mieście awans do kolejnej fazy z automatu przypadł Ślęzie Wrocław. Nikt inny nie zgłosił się do walki, ale tu z kolei barwnie będzie na pewno wiosną. W jedynym meczu dziewcząt w finałach powiatowych, Let’s go UKS & KS U12 rozgromił Rogów UFF 14:0.

Choć to dopiero pierwszy etap jubileuszowej edycji Turnieju “Z Podwórka Na Stadion o Puchar Tymbarku”, nie brakowało wielkich emocji. Biegający przy linii z zaciśniętymi kciukami rezerwowi czy płaczący zawodnicy opuszczający boisko po porażkach już w fazie play-off – to tylko kilka z obrazków, które zaobserwować można było przy ulicy Lotniczej.

Przegrani na osłodę otrzymali za to medale – w tym roku Tymbark zasponsorował je dla wszystkich uczestników turnieju.

Przed zwycięzcami natomiast pracowita zima. Na pewno w rozgrywkach wojewódzkich, które odbędą się od 18 marca do 26 kwietnia, będą chcieli oni godnie reprezentować dolnośląską stolicę i powalczyć o wyjazd na majówkę do Warszawy.

Rozgrywki minionego tygodnia podsumował w rozmowie z Weszło Junior wrocławski koordynator Turnieju, trener Jakub Suchy:

Ile zespołów zgłosiło się do rozgrywek powiatowych?

– Na finały powiatowe przyjechało 75 drużyn chłopców oraz 6 zespołów dziewcząt. Większość stanowiły zespoły z Miasta Wrocław, pozostałe wzięły udział w rozgrywkach powiatowych. Niestety część zgłoszonych nie pojawiła się na boisku, bo zgłoszeń mieliśmy blisko 120.

Jak oceniacie poziom tegorocznej edycji?

– Wydaje mi się, że poziom był ciut wyższy niż przed rokiem. W każdej kategorii sprawdzał się jednak schemat, że w fazie grupowej były pogromy, a zacięta rywalizacja zaczynała się w fazie play-off. Półfinały były naprawdę mocne. Taka Szkoła Podstawowa nr 45, czyli szkoła Śląska Wrocław, stały bywalec finałów ogólnopolskich, przeszła wszystkich bez problemu, choć dla mnie wyglądała trochę, jakby grała na zaciągniętym hamulcu ręcznym. Jakoś najlepszych trzeba jednak wyłonić, bo zgłosić się może każdy, dla każdego jest tu miejsce. Generalnie idzie to jednak w górę, jest postęp, choć też nie można powiedzieć, że różnice są diametralne.

Nawet w drużynach słabszych zawsze jeden czy dwóch zawodników robiło różnicę. Wiedzieli co chcą robić z piłką, jak chcą to robić. Powiat od miasta też zdecydowanie odstaje, z tym nie ma dyskusji. Aczkolwiek tu sprawdza się to, co powiedziałem, zawsze jednego najlepszego można wypatrzyć i ewentualnie wyskautować go do klubów wrocławskich. Wielu graczy spokojnie poradziłoby sobie w najlepszych drużynach z miasta.

Czy faktycznie w dużych miastach pierwsze rundy Turnieju stoją na wyższym poziomie niż finały wojewódzkie? Trudno nie odnieść takiego wrażenia.

– Pierwsza z brzegu statystyka: rok temu, gdy Olympic awansował do finału wojewódzkiego, wygrał w nim, w finale, 8:0. To pokazuje wszystko. Faza play-off na szczeblu miasta jest zdecydowanie najtrudniejszym sprawdzianem dla najlepszych przed walką w finałach ogólnopolskich. Idę o zakład, że w kategorii U10, którą miałeś okazję śledzić, poza Olympikiem, który wygrał, zarówno FC Wrocław Academy, jak i Parasol, gdyby zagrały na szczeblu wojewódzkim, spokojnie doszłyby do półfinałów. Podobnie byłoby z Olympikiem U12, który przegrał w finale z SP 45.

Myślę sobie, że może przydałaby się mała modyfikacja regulaminów? Może takie miasta jak Warszawa czy Wrocław powinny mieć mały handicap i wysyłać na finały wojewódzkie więcej niż jeden zespół? Może dwie drużyny podwyższyłyby jeszcze poziom rywalizacji? W Lidze Mistrzów Anglia też ma czterech reprezentantów, a Polska jednego. Nie mówię, że tak ma być, ale taką propozycję będę chciał w tym roku przekazać również wyżej, bo co roku koordynatorzy wojewódzcy mają “burze mózgów”, na których jest miejsce na takie wnioski.

Które drużyny najbardziej wyróżniły się w ostatnim tygodniu?

– Szkoła Śląska Wrocław, czyli SP 45, Olympic i… Parasol. Który pechowo odpadł, bo w finale był od Olympicu lepszy. Dla mnie z kolei czarnym koniem może być APN Sobótka, bo ten zespół w powiecie wyglądał bardzo dobrze. Namieszać mogą też Młode Wilki Kąty Wrocławskie, które w całym turnieju U10 w powiecie nie straciły nawet gola.

Patrząc przez pryzmat poprzednich edycji, widzicie kogoś, kto będzie mocno rywalizował o wyjazd na Narodowy?

– SP 45 i Olympic. Śląsk zawsze należeć będzie do faworytów, ale wydaje mi się, że też Olympic może wreszcie zagrać w finale. To drużyna, która awansowała rok temu, a grała ze starszymi. Wtedy wrocławianie zajęli trzecie miejsce w grupie. Dziś są bogatsi o tamte doświadczenia, a dodatkowo rywalizowali będą z rówieśnikami. 

Jak dzieciaki reagowały na pamiątkowe medale, które w tym tej edycji otrzymał każdy z graczy?

– Bardziej tymi medalami zaskoczeni byli opiekunowie. To bardzo miła inicjatywa ze strony firmy Tymbark. Medale wyglądały też bardzo solidnie, widać było, że to nie były najtańsze odznaki po przysłowiowe dwa złote, a ładne pamiątki, z wygrawerowanymi napisami. Dzieciaki zareagowały oczywiście pozytywnie, z uśmiechem, chociaż czasy też się zmieniły, bo na wielu turniejach rozdawane są medale. Gdybym ja w ich wieku otrzymał medal, cieszyłbym się pewnie przez kolejny tydzień, u nich widać radość, ale taką stonowaną (śmiech).

***

FINAŁY POWIATOWE – KOMPLET WYNIKÓW:

Miasto Wrocław:

U12 chłopców:
SP 45 – SMS Junior 3:0

U10 chłopców:
Parasol Wrocław – Olympic Wrocław 1:1 k. 0-2

U8 chłopców (formuła ligowa):
Parasol Wrocław – 18 punktów, komplet zwycięstw

Powiat wrocławski:

U12 chłopców:
APN Sobótka – SP Żórawina 4:0

U10 chłopców:
AP 11 – Młode Wilki 0:1

U8 chłopców (formuła ligowa):
First Kick Czernica – 6 punktów, komplet zwycięstw

 

Z WROCŁAWIA – PRZEMYSŁAW MAMCZAK