Reportaże

Poza standardowymi ramami. Lech Conference znów wypełnił halę UAM

Jak świeże bułeczki rozeszły się bilety na X edycję Lech Conference, która w piątek 6 grudnia odbyła się w Poznaniu. Największa w roku biletowana impreza dla trenerów przyciągnęła rzeszę zainteresowanych.

Choć mogło wydawać się, że ostatnie gorsze komentarze na temat poziomu prelekcji na poznańskiej konferencji odbiją się na frekwencji w roku 2019, wejściówek znów zabrakło. Na halę Uniwersytetu Adama Mickiewicza Morasko przybyło 750 trenerów, a kilkadziesiąt zapytań o bilety w ostatnich dniach spotkało się z odmową organizatorów.

– Musimy trafić do świadomości trenerów: nie będziemy już tak masową konferencją jak w przeszłości, w Arenie. Przenieśliśmy się do nowego obiektu, prawdopodobnie w nim zostaniemy, i liczba miejsc będzie ograniczona. W ostatnim tygodniu odrzuciłem około 150 zapytań i próśb o jeszcze jeden bilet, ale z bólem serca nie mogłem ich spełnić. Zapisy zamknęliśmy już trzy tygodnie przed 6 grudnia – mówi nam Hubert Nowacki, dyrektor Lech Conference.

Tegoroczną konferencję rozpoczął dyrektor akademii RB Lipsk – Sebastian Kegel, który po szybkim wstępie teoretycznym z miejsca przeszedł do praktyki. DNA akademii „Byków” zaprezentował na boisku, skupiając się na pressingu i fazach przejścia.

Dużo pożytecznych wskazówek i intensywnych środków treningowych mogło spodobać się przybyłym z całej Polski. A to była dopiero rozgrzewka.

Na grach wymuszających koncentrację i grę swą słabszą nogą jednostkę oparł Ben Knight, koordynator Chelsea Academy. On jednak rozpoczął od prezentacji efektów pracy akademii „The Blues”. W tę przed laty sporo zainwestował Roman Abramowicz i dziś… w pierwszym zespole występują choćby Callum Hudson-Odoi, Ruben Loftus-Cheek, Reece James, Marc Guehi, Tammy Abraham, Fikayo Tomori czy Mason Mount.

– Są w składzie i regularnie grają, strzelają gole. Wszyscy do naszej akademii trafili w wieku ośmiu lat – przywołał imponujące statystyki Knight.

W gronie wychowanków Chelsea znajduje się też Faustino Anjorin, który w bieżącym sezonie zadebiutował w EFL Cup, a siedem lat temu… wystąpił na Lech Cup. Wtedy wygrało Dinamo Zagrzeb, dziś Anglik rywalom z Chorwacji w boiskowej rywalizacji mógłby się pewnie nieźle zrewanżować.

Co do gier, które pokazywał Knight: – Dążymy do przeładowania kognitywnego, by odpowiednie rozwiązania boiskowe łatwiej przychodziły im w warunkach zwyczajnej rywalizacji meczowej.

Bo w Chelsea zawodnicy kreatywni mają zadbać o ofensywny futbol. We wtorki pracują nad techniką, pojawia się wtedy bardzo wiele pracy powtarzalnej, co tożsame jest z Akademią Lecha Poznań. Ta w tym sezonie przedstawiła właśnie projekt Pozycyjnych Treningów Indywidualnych.

Hubert Wędzonka, wzorem kolegi z Londynu, zaprezentował topową osiemnastkę graczy, którzy wychowali się we Wronkach:

– W treningu pozycyjnym stawiamy maksymalnie na jeden-dwa szczegóły – dodał Przemysław Małecki, drugi trener zespołu rezerw „Kolejorza”. – Chodzi o jak największą liczbę powtórzeń danego ćwiczenia.

Trendy, które przyjęły też inne akademie oraz PZPN (wdrażając program Talent Pro), przyjął więc również Lech. Wszystkie treningi we Wronkach nagrywane są dronami, więc można je zaprezentować w bardzo przystępnej formie, z czego skorzystali trenerzy z całej Polski w piątek.

Koen Daerden z Genk pochylił się nad biobandingiem i coraz głośniejszym oraz lepiej dostrzeganym problemie wieku biologicznego. – Zobaczcie, tylko 13% zawodników urodziło się pod koniec roku, a w pierwszym kwartale? 45% – przytaczał kolejne statystyki.

– Kiedy trener z Lipska pokazał swoje ćwiczenie, nagrałem je i wysłałem naszemu trenerowi drużyny U-18. Ale nie dlatego, że chciałbym, by zrealizował je na kolejnym treningu, a w odniesieniu do jednego zawodnika, dla którego wydało mi się ono idealnym. Ten zawodnik jest trochę leniwy, więc mobilizacja go przez tak wyeksponowaną fazę przejścia będzie na pewno korzystna – rozpoczął będący podsumowaniem konferencji panel dyskusyjny Piotr Urban, koordynator Akademii Legii Warszawa.

– Poruszyliśmy wiele kwestii w kierunku bardziej tematyki przyszłościowej. Nie o strukturze czy filozofii klubów, które dominowały w niektórych edycjach przed laty – ocenił z kolei Amilcar Carvalho z Lecha. – Ta edycja wyszła poza standardowe ramy, co mam nadzieję zainspirowało wszystkich na trybunach.

Swojemu koledze wtórował Nowacki, który w rozmowie z Weszło Junior przypomniał to, co działo się przed rokiem: – Najbardziej dobitnym przykładem podejścia wielu prelegentów z zagranicy była zeszłoroczna prezentacja trenera z Southampton. Siedziałem wtedy na trybunach z Amilcarem i rozmawialiśmy o tym, że czasy się zmieniły. Polscy trenerzy jeżdżą już na wiele staży, świat nie jest dla nas pozamykany. Filozofia akademii, zasoby ludzkie czy prezentacja infrastruktury danej akademii to coś, na co szkoda nam czasu. Bardzo mocno przyłożyliśmy więc wagę do tego, by przed X edycją ustalić z każdym z prelegentów szczegółową tematykę jego wystąpienia i pominąć ogólniki.

– Z każdej prezentacji, których poziom był wysoki, da się wyciągnąć coś dla siebie. Przykładowo z występu Bena Knighta ja zainspirowałem się torem przeszkód ukierunkowanym na sprawność ogólną. Krótki film wideo, a podkreślił jak w ciekawy sposób można o nią zadbać, tym bardziej, że wiemy jak w dzisiejszych czasach wyglądają lekcje wychowania fizycznego – spuentował Rafał Ulatowski, szef szkolenia w akademii “Kolejorza”.

– Chelsea pokazała inny wymiar funkcjonowania klubu. Zaczerpnięcie z piłki ulicznej, sytuacje chaotyczne i zaburzona struktury gry, aspekty społeczne czy sprawność ogólna w innowacyjnej formie. Warto podglądać większych – dodał jeszcze Carvalho.

***

Struktury i filozofie europejskich potentatów zbudziły się ludziom. Są one dostępne w internecie i prezentowane były na konferencjach już tyle razy, że zaczęliśmy rozumieć, że… z oglądania pięknych baz niewiele dla nas wynika.

W porównaniu do poprzedniej edycji Lech Conference – naszym zdaniem było ciekawiej. Formuła pozostała niezmienna – tematyka była bardzo zróżnicowana. To jednak, o czym dyskutowali poszczególni prelegenci, było z góry określone. Nie było „filozofii” i „wizji” zachodnich podmiotów, które zazwyczaj bardzo ogólnikowo przedstawiały się polskim trenerom, a dużo więcej ciekawostek. Choć naszym zdaniem gdyby pójść jeszcze głębiej i o fazach przejścia, od których rozpoczął Kegel, opowiedzieli inni trenerzy – z różnych akademii – wartość byłaby największa.

– Jeśli chodzi o prelekcje, moim zdaniem ich wartość merytoryczna była wyższa niż w ubiegłych latach. Nie wiem czy pod tym względem nie była to nawet jedna z najlepszych edycji Lech Conference. Fajnie, że każde wystąpienie było wzbogacone też o część praktyczną, bo tego trenerzy szukają. A to nas wyróżnia, bo ze względu na logistykę trudniej zrobić konferencję, która łączy teorię z częścią na boisku – ocenił Nowacki.

Cieszy też duże zainteresowanie wydarzeniem, bo sprzedaż tylu biletów i nazwiska VIP-ów na trybunach doskonale pokazują, jakim prestiżem cieszy się Lech Conference. Ta konferencja chyba na stałe zagościła już w trenerskich kajetach ludzi znad Wisły. A takie tradycje zawsze warto uszanować.

Z POZNANIA – PRZEMYSŁAW MAMCZAK

Fot. Twitter @AkademiaLP