Wywiady

CLJ-ka od środka: “Chcemy utrzymać CLJ dłużej, a nie tak, że wchodzimy, spadamy, wchodzimy, spadamy”

W Odrze Opole mówi się głośno o długofalowym planie na rozwój akademii. Wykonywali wszelkie starania, żeby ujednolicić metodologię szkolenia, opierając się o fundamenty gry i periodyzację taktyczną. Czy widać już jakieś efekty ich pracy? Czy wszystkie drużyny młodzieżowe pracują na tym samym modelu? Czu uda im się w końcu zakorzenić w centralnych ligach juniorów, a nie tylko z nich spadać? Na te pytania odpowiedział nam  Dariusz Kaniuka, szkoleniowiec drużyny U-17 oraz koordynator grup jedenastoosobowych w akademii Odry Opole.

W ostatnich rundach CLJ wyglądało to tak, że Odra Opole awansowała do ligi, żeby potem z niej spaść. Czy można stwierdzić, że jesteście za mocni na ligę wojewódzką, a za słabi na Centralną Ligę Juniorów? 

– Udało się nam zrealizować cele na rundę jesienną – awans do CLJ U-15 i U-17. Teraz wyznaczamy sobie kolejne – chcemy utrzymać je na dłużej, a nie tak, że wchodzimy, spadamy, wchodzimy, spadamy. Od lipca jestem trenerem drużyny do lat 17 i koordynatorem zespołów 11-osobowych w akademii. Do tej pory różnie to wyglądało. W tej chwili mamy selekcję opartą na klasach sportowych w szkole podstawowej. Otworzyliśmy je w tym roku także na poziomie liceum. Myślę, że ciągłość pracy zaowocuje tym, że będziemy regularnie grać w ligach centralnych U-15 i U-17.

Chce trener przez to powiedzieć, że do tej pory było za mało jednostek treningowych i to jest główna przyczyna tego, że nie byliście w stanie zagościć w CLJ na dłużej?

– Myślę, że problem polegał na tym, że nie do końca skorzystaliśmy z potencjału ludzkiego, w sensie skautingu wojewódzkiego. Kończyła się praca na poziomie szkół podstawowych, potem ci chłopcy trafiali do klubu. Nie mówię, że źle z nimi pracowaliśmy, ale nie w takim wymiarze czasowym, w jakim pracujemy w tej chwili. Mając rozszerzony program w klasach sportowych i zajęcia w klubie, mikrocykl tygodniowy jest na pewno bogatszy pod względem jakościowym i ilościowym. Już po rundzie jesiennej widzimy progres i chcemy go utrzymać w kolejnych rundach i latach.

Czy z waszego regionu łatwo jest się dostać do Centralnej Ligi Juniorów? Województwo opolskie nie jest za duże i nie ma tam wielu ośrodków piłkarskich, a do CLJ w ostatnich latach awansowaliście bez większych trudów, aby potem spaść.

– Nie, wcale nie, jeśli chodzi o wygranie województwa, to nie sprawia nam to problemów. Natomiast później jest to zależne od losowania baraży. W tym roku trafiliśmy na Dolny Śląsk – na Chrobrego Głogów – i poradziliśmy sobie. W zeszłym roku było województwo lubuskie i też daliśmy radę. Jednak nie jest powiedziane, że poradzilibyśmy sobie, trafiając na śląską drużynę. Trzeba mieć trochę szczęścia w losowaniu. Do tego też prezentowaliśmy dobrą jakość, bo Chrobry w tej kategorii wiekowej nie przegrał meczu od półtora roku. Można powiedzieć, że ligę wciągnął nosem. Teraz zderzył się z nami jak z walcem, bo byli pewni tego, że przejdą i awansują do CLJ. Z kolei w U-15 był baraż z Lechią Dzierżoniów, gdzie oni są piątą czy szóstą silą w dolnośląskim województwie. Nasi chłopcy nie mieli z nimi problemów. Jednak, gdy trafia się w barażach na ekipę ze Śląska, to te zespoły jakościowo są na bardzo wysokim poziomie.

Wysokie wyniki pana drużyny w barażach z Chrobrym Głogów (3:1, 3:0) sugerują waszą dominację w tych meczach? Rywal nie miał nic do powiedzenia? Czy były momenty zawahania, że nie uda się wam awansować do CLJ?

– Myślę, że w pierwszym meczu, na wyjeździe, zaskoczyliśmy Chrobrego naszą grą, wysokim pressingiem. Tak ich zdominowaliśmy w pierwszej połowie, że w zasadzie mecz był już ustawiony, bo prowadziliśmy już 3:0. Drugi mecz też był pod naszą kontrolą, ale bramkę straciliśmy. Chrobry był generalnie załamany. Chyba źle ocenił jakość i poziom naszego zespołu. Nie mówię, że nas zlekceważył, ale ta porażka w dwumeczu była dla nich rozczarowaniem. Mecz rewanżowy wyglądał tak, że wyszliśmy trochę spięci i Chrobry swoją fizycznością próbował nas zdominować, miał jakąś okazję do zdobycia gola. Jednak przetrwaliśmy ten okres, uporządkowaliśmy grę i wygraliśmy dwumecz. Jeśli chodzi o kwestię techniki i operowania piłką, to na pewno byliśmy zespołem dużo lepszym od rywala. I pod względem piłkarskim, indywidualnym, ale też nie odstawaliśmy fizycznie.

Gdy nie mieliście CLJ, to przez ostatnie pół roku skupialiście tylko na tym dwumeczu barażowym? Pod względem mentalnym, fizycznym itd.?

– Tak, postanowiliśmy sobie w akademii takie cele – awanse do CLJ U-15 i U-17. Wiedzieliśmy, że nasza liga regionalna, niestety, jest dla nas za słaba. Wygrywaliśmy mecze po 20:0, 13:0, 15:0. Nie wiem, może jeden mecz zakończył się wynikiem 3:1, a reszta to były wysokie rezultaty. Z resztą strzeliliśmy 131 bramek w czternastu meczach, a straciliśmy tylko osiem. Można powiedzieć, że tę ligę przeszliśmy jak burza. Natomiast wiedziałem, że musimy grać z mocniejszymi rywalami. Dlatego od połowy rundy regularnie raz w tygodniu graliśmy mecze z drużynami z czołówki ligi okręgowej opolskiej. Chciałem, żeby chłopacy zderzyli się z piłką seniorską, z większą fizycznością, z bardziej doświadczonymi zespołami, lepiej operującymi piłką. Fajnie nam te gry wychodziły. Niektóre wygraliśmy, niektóre przegraliśmy, ale dało to chłopakom duże doświadczenie, nabrali więcej pewności siebie, że w tym meczu barażowym będziemy zespołem mocniejszym. Idąc tą drogą, udało się nam to zrealizować.

Czy takimi meczami z z drużynami seniorskimi da się nadrobić to, że poziom ligi wojewódzki jest taki słaby? 

– Na pewno da się nadrobić pewne elementy, czyli zderzenie z większą  fizycznością, bo nad większością zespołów górowaliśmy przygotowaniem motorycznym, fizycznym i technicznym. Natomiast w starciu z seniorami moi zawodnicy musieli się bardziej przyłożyć do wali wręcz, że tak powiem, do pojedynków jeden na jeden. To też im uzmysłowiło, że w barażach oprócz tej techniki, na którą kładziemy duży nacisk, fizyczność będzie też ważna. Do tego dochodzi wiara w siebie, determinacja, walka. Taką drużyną fizyczną był też Chrobry. Myślę, że trudniej byłoby nam przejść te baraże, gdybyśmy nie zagrali tych pięciu, sześciu gier kontrolnych z seniorami i “nie pobili się” z tymi zespołami.

Czy trener uważa, że w grupie C CLJ U-17 ważna jest fizyczność zespołu?

– Myślę, że tak , bo wiem, że poziom w naszej CLJ jest wysoki i wyrównany. Po sezonie graliśmy sparing z Ruchem Chorzów, który jesienią zajął piąte miejsce w lidze. Przegraliśmy go. Z kolei w sobotę mierzyliśmy się z Rakowem Częstochowa, który dopiero, co awansował do CLJ, ulegliśmy 0:1. Mecz był na styku. Obserwowałem w rundzie jesiennej Pomologię Prószków, jeździłem na mecze z Ruchem, Śląskiem Wrocław, więc mam swoje przemyślenia na temat tej ligi.

Akurat Pomologia Prószków odstawała w tej lidze. 

– Tak, odstawali, ale ja głównie skupiałem się na Śląsku, Ruchu czy Zagłębiu Lubin. Wiemy, z czym to się je. Zdaję sobie sprawę, że musimy być dobrze przygotowani w każdym aspekcie, żeby te ligę utrzymać. Będą mecze, trudne, na styku. Będą decydowały detale i forma dnia. Także jest to dla nas duże wyzwanie – runda wiosenna.

W okresie przygotowawczym do sezonu będziecie mierzyć się z drużynami seniorskimi? Macie to w planach?

– Mamy dobrych sparingpartnerów. Gramy dwa sparingi z czwartoligowym zespołem Małapanew Ozimek, który jest trzeci w tabeli. Drużyna grająca techniczną piłkę. Chciałem z nimi zagrać. Zmierzymy się też z Victorią Chruścice, lider okręgówki, młody zespół, dobrze zorganizowany. Poza tym też zagramy z Wisłą Kraków czy Miedzią Legnica. Pomieszaliśmy te sparingi z zespołami z naszą kategorią wiekową i seniorami, żeby te akcenty, które chcemy realizować, porozkładać na różne zespoły.

Będziecie grać w CLJ rocznikiem wiodącym, czyli 2003?

– Gramy głównie rocznikiem 2003, ale w kadrze mamy ośmiu chłopaków urodzonych w 2004 roku. Dwóch z nich jest podstawowymi zawodnikami w U-17, a reszta mocno puka do podstawowego składu. Nie zamykamy się tylko na jeden rocznik. W związku z tym, że klasy sportowe mają podobny mikrocykl i trenują w tych samych godzinach, to zrobiliśmy małe przetasowanie kadrowe. Ci zdolniejsi zawodnicy są już w drużynie U-17.

Jaki plan na rozwój młodych zawodników ma Odra Opole? 

– Wdrażamy nasz model gry, budujemy pod to fundamenty. Spotykam się z trenerami z młodszych drużyn w akademii, bo do tej pory był podział na dolną i górną część. Teraz staramy się spoić to w całość. W taki ewolucyjny sposób będziemy wprowadzać nasz model gry etapami. Jest to pracochłonne, potrzebujemy na to czasu. Oczywiście kontynuujemy selekcje do klas sportowych na poziomie szkół podstawowych i liceum. Z kolei sprawy stricte metodologiczne, czyli budowanie periodyzacji taktycznej, to jesteśmy na etapie ujednolicenia tego, żebyśmy byli spójni do drużyny U-19. Mamy też w planie wdrożenie drużynę rezerw. Chcemy mieć jeden wspólnie wypracowany model dla całej akademii. On składa się z wielu zasad, fundamentów i potrzebujemy czasu, żeby to wszystko logistycznie, metodologicznie poukładać. Myślę, że za jakiś czas będziemy mieli mocną akademię w Opolu.

Dopiero teraz wdrażacie fundamenty gry i periodyzację taktyczną do starszych roczników?

– Jestem krótko w klubie. Jesienią koncentrowaliśmy się na tym, żeby wdrażać pewne elementy, ale przede wszystkim chodziło nam o awans do lig centralnych. W formie ewolucyjnej, etapami będziemy całą tę metodologię wprowadzać, scalać z młodszą akademią, która ma złoty certyfikat PZPN-u. Oni już wcześniej to poukładali u siebie. Wcześniej w piłce jedenastoosobowej było to trochę zaniedbane. Oprócz utrzymania centralnych lig, jako cel postawiliśmy sobie również spięcie w całość całą metodologię szkolenia w akademii.

Chwilę wcześniej trener powiedział, że “za jakiś czas będziemy mieli mocną akademię w Opolu”. Chce pan przez to powiedzieć, że teraz w regionie nie jesteście najmocniejszym i najlepszym ośrodkiem?

– Na pewno jesteśmy, z tym, co już mamy, z tymi wynikami i taką dużą liczbą zdolnych zawodników. Natomiast uważam, że do ideału nam jeszcze daleko. W związku z tym, chcemy do tego organizacyjnego ideału się zbliżać. To nie jest tak, że nie mieliśmy nic i była tutaj sucha, spalona ziemia. Bo funkcjonowały tutaj, chociażby klasy sportowe. Wszystko spajamy w całość. To nie jest kwestia miesiąca czy dwóch, ale kilku rund. Określone fundamenty gry wprowadza się w długim procesie czasowym, więc blokami tematycznymi będziemy to realizować.

Czy grupa zawodników, którą pan prowadzi jest w stanie utrzymać się w CLJ?

– Wierzę, że tak. Mamy zdolnych zawodników. Przez pół roku pracowaliśmy na swoim sposobie i modelu gry. Nie zaczynamy od zera. Mamy grupę wyselekcjonowaną. Pracujemy w określonym systemie, jestem przekonany, że uda się nam tę ligę utrzymać.

Czy w tej grupie są zawodnicy z potencjałem, żeby za moment wejść do drużyny seniorskiej? Czy to jeszcze za wcześnie? 

– Jest kilku utalentowanych zawodników, niektórzy już trenowali z pierwszym zespołem, grali w grach wewnętrznych. Cały czas ich monitorujemy i mamy dobrą współpracę z pionem pierwszego zespołu. Nasz pierwszy bramkarz pojechał na obóz zimowy z pierwszym zespołem. W grupie piłkarzy z pola są też chłopacy, którzy byli już zapraszani na treningi. Na teraz nie są jeszcze gotowi, żeby być wiodącymi postaciami albo dostawać szansę. Należy też pamiętać, że pierwszy zespół czeka trudna runda i nie ma czasu na eksperymenty. Aczkolwiek uważam, że najbliższe pół roku będzie dla tych zawodników kluczowe. Gra w centralnej lidze i solidna praca może sprawić, że jeden czy dwóch graczy będzie bliżej pierwszego zespołu.

Jaki styl preferuje pana zespół?

– Chcemy dominować, utrzymywać się przy piłce, grać atrakcyjnie dla oka, ale też połączyć umiejętność posiadania futbolówki z atakiem bezpośrednim. W tym kierunku idziemy. Duży nacisk kładziemy na poszanowanie piłki, technikę indywidualną i żeby dominować na boisku we wszystkich fazach meczu.

Jakiś czas temu głośno mówiło się w Odrze Opole o długofalowym planie na rozwój akademii. Większe pieniądze zostały na to położone, żeby w przyszłości widoczne tego efekty, w postaci wychowanków i dominacji na rynku regionalnym, jeśli chodzi o szkolenie młodzieży. Jakie są postępy wdrażania tego planu w rzeczywistość?

– Trudno mi się odnieść do tego, kto, coś mówił dwa, trzy lata temu. Przychodząc w lipcu do Odry nie dostałem żadnego programu, który mógłbym kontynuować. Poza tym, że młodsza akademia była zorganizowana bardzo dobrze. Z kolei w tej piłce jedenastoosobowej było, jest i będzie jeszcze wiele do zrobienia.

Gdy był wdrażany ten plan długofalowy na akademię Odry Opole, to nawet w ramach naszego cyklu Liga od Kuźni, był poruszany temat, że nie jest to jeszcze wszystko ujednolicone, jeśli chodzi o metodologię szkolenia we wszystkich kategoriach wiekowych.

– Jeśli chodzi o młodszą akademię, to należy się pełen szacunek, bo tam jest wszystko dobrze zorganizowane. Teraz będziemy to spajać w jeden wspólny model, bo nie wyobrażam sobie inaczej, żeby nie było spójności i jedności. Mijałoby się to z celem.

Zastanawiałem się też nad tym, dlaczego od razu nie wprowadzono ujednolicenia metodologii szkolenia dla całej akademii? Był to nie odpowiedni materiał ludzki, żeby od razu wdrożyć fundamenty gry i periodyzacje taktyczną w starszych rocznikach?

– Nie ma cudów w tej periodyzacji taktycznej. Jeśli ktoś robi to mądrze i etapami, to nauczanie poprzez grę nie jest wielką filozofią. Dlaczego to zostało zaniedbane? Trudno mi powiedzieć. Byłem poza klubem, wróciłem po dłuższej przerwie i interesuje mnie teraźniejszość. Mamy swoją wizję i pomalutku ją wdrożymy, w najbliższym czasie.

Jakie cele stawiacie sobie na rundę wiosenną CLJ U-17?

– Priorytetowym celem jest utrzymanie lig centralnych U-15 i U-17. To jest cel sportowy, nadrzędny. Dalej, zbudowanie fundamentów, scalenie metodologii szkolenia w młodszych kategoriach z piłką jedenastoosobową. Jeden wspólny model, periodyzacja taktyczna. Będziemy to robić etapami. Po tej rundzie zrobimy podsumowanie. Mamy pomysł, jakie elementy wprowadzimy i będziemy to weryfikować. Kolejna runda to będą nowe wyzwania i cele dla nas. Patrzymy też szeroko na nasze grupy. Jednym z celów będzie to, żeby któryś, z tych zawodników dostał jakieś minuty w pierwszoligowym zespole. Kto wie, może się uda, że ktoś na stałe zostanie włączony do kadry pierwszego zespołu. To też jest jeden z naszych celów.

Trener uważa, że istnieje na to duża szansa?

– Myślę, że tak, bo na stałe z pierwszym zespołem trenuje Maciej Wróbel, z rocznika 2003. Wierzę, że dostanie jakąś szansę w dalszej części sezonu. Z kolei pozostali zawodnicy mają świadomość tego, że jest zielone światło na stawianie wychowanków w klubie. Myślę, że któryś z nich w najbliższym czasie jakieś minuty dostanie.

ROZMAWIAŁ ARKADIUSZ DOBRUCHOWSKI

Fot. Newspix