Weszło Junior

Szymański, Niezgoda, Klimala – oni też grali w CLJ

Centralna Liga Juniorów została utworzona w 2013 roku i przez ten czas zdążyło się przez nią przewinąć kilku zawodników, których fanom polskiej piłki nie trzeba przedstawiać. Jak sobie radzili w tych rozgrywkach?

Nie wszyscy zdolni juniorzy w Polsce występowali w tych rozgrywkach. Gdy dany piłkarz wyróżniał się na tle swoich rówieśników, trenerzy często od razu przesuwali go do piłki seniorskiej. Traciła na tym Centralna Liga Juniorów, zyskiwali młodzi zawodnicy.

Byli też tacy, którzy dzięki dobrym występom w CLJ-ce trafili do pierwszej drużyny, a dzisiaj są warci po kilka milionów euro i występują w zagranicznych ligach.

Pierwszym przykładem z brzegu jest Sebastian Szymański. W sezonie 2015/2016 rozegrał 15 meczów dla Legii w Centralnej Lidze Juniorów, kilka miesięcy później zadebiutował w Ekstraklasie, a niedawno zanotował całkiem niezłą rundę w Dynamie Moskwa oraz rozegrał swoje premierowe spotkanie w pierwszej reprezentacji Polski. Jego bilans w CLJ, to 18 meczów, dwie bramki i pięć asyst.

Szymański występował w jednej drużynie m.in. z Konradem Michalakiem, jednym z trójki Polaków występujących w tureckim Ankaragucu (obok Michała Pazdana i Daniela Łukasika). 17 spotkań, trzy bramki i taka sama liczba asyst – tak wyglądają statystyki w Centralnej Lidze Juniorów piłkarza ze Szprotawy.

Michalak nie dostał jednak nigdy prawdziwej szansy w pierwszym zespole “Wojskowych”. Pół sezonu spędził w rezerwach, następne pół na wypożyczeniu w Zagłębiu Sosnowiec, sezon 2017/2018 w Wiśle Płock, a miniony w Lechii Gdańsk.

Niewiele osób o tym pamięta, ale w Centralnej Lidze Juniorów występował także Jarosław Niezgoda. Było to jeszcze za czasów jego gry w Wiśle Puławy. Swoją przygodę z tymi rozgrywkami może wspominać dosyć dobrze. 16 zdobytych goli w sezonie 2013/2014 pozwoliło mu na zostanie ex aequo królem strzelców grupy D.

Filip Marchwiński teoretycznie i praktycznie cały czas mógłby występować w CLJ-ce, ale zamiast tego od dwóch lat dostaje szansę na pokazanie swoich umiejętności w Ekstraklasie. Młody pomocnik jest jednym z tych piłkarzy, którzy “nie tracili” czasu na rozgrywki juniorskie i od razu zostali przeniesieni do seniorskiej piłki. Dlatego też w Centralnej Lidze Juniorów zanotował tylko 10 występów.

Imponujące statystyki w lidze skierowanej dla juniorów starszych miał nowy nabytek Celticu Glasgow – Patryk Klimala. W sezonie 2016/2017 zagrał tylko w dziewięciu spotkaniach (w kampanii wcześniej wyszedł sześć razy na boisku), co nie przeszkodziło mu w zdobyciu aż… 17 goli. Szczególnie dobre było pierwsze pięć meczów.

Na dzień dobry strzelił czwórkę Neptunowi Końskie, potem “tylko dwie” ŁKS-owi Łódź, “jeszcze słabiej” było w przegranym 1:2 meczu z Progresem Kraków, gdy zanotował honorowe trafienie, w wielkim stylu wrócił do strzelenia kolejkę później, o czym boleśnie przekonał się bramkarz Resovii, który trzykrotnie wyciągał piłkę z siatki po trafieniach Klimali, a na koniec zdobył dwa gole z Cracovią. 5 spotkań, 12 bramek – chapeau bas.

Historia całej piątki w Centralnej Lidze Juniorów jest dosyć podobna. Spędzili w niej jeden sezon, pokazali się z dobrej strony, a potem otrzymali szansę w dorosłej piłce na różnym poziomie. Trzymanie piłkarzy zbyt długo w juniorskich rozgrywkach jeszcze nikomu nic dobrego nie przyniosło, a ww. zawodnicy są przykładem, że zaczynając od CLJ-ki można zajść daleko.

Fot. Fotopyk