Blogi i felietony

Wtorkowa rozgrzewka z Mamczakiem: nie na raz

Jest coś, co łączy ludzi sukcesu. I pisze o tym Covey. Ale w kontekście trenerów, mam wrażenie, mówi się o tym niezwykle rzadko.

Ostatnio w studiu radiowym gościłem Mariusza Rumaka. Zanim nagraliśmy “Jak Uczyć Futbolu”, rozmawialiśmy oczywiście przy kawie. Rumak od sierpnia jest bez pracy. Po tym jak wyrzucony został z Odry Opole, nie otrzymał konkretnej propozycji z żadnego klubu.

Ale Rumak nie próżnuje. Nie odpoczywa w ciepłych krajach, nie leży na hamaku. Nie wyjeżdża w Alpy, na narty czy snowboard.

Ten czas, bez klubu, wykorzystuje na rozwój własnego szkoleniowego warsztatu.

Oczywiście, chwila na relaks też się znalazła, ale ona nie trwa wiecznie.

Za chwilę wyjeżdża więc na staż, w międzyczasie reaktywował projekt Outperformer. W marcu poprowadzi warsztaty dla “Asystenta Trenera”, organizuje też trzymodułowy cykl zajęć na temat periodyzacji taktycznej, dopina szczegóły przyjazdu do Opalenicy Fabio Micarelliego, wieloletniego asystenta Marco Giampaolo. Chce zgłębić taktyczne niuanse w wydaniu włoskim.

A w głowie ma jeszcze tysiąc innych pomysłów i ręce palą się mu do roboty. – Nie umiem nie pracować. Źle się czuję, gdy nic nie robię – mówił kilka dni temu w wywiadzie z Damianem Smykiem na Weszło.

Kiedy pracowałem w Olympicu Wrocław, poznałem Kubę Renosika. Świetny facet, w którym od razu zobaczyć można było iskrę. Kiedy na jednej z konferencji trenerskich Bartek Kubica opowiadał o możliwościach odbycia stażu za granicą, podeszliśmy na koniec z pytaniami o szczegóły. Kuba pojechał na Erasmusa do Portugalii, Bartka odwiedził w Benfice Lizbona. Wyjechał też w wakacje do Zagrzebia, a tam na własną rękę znalazł lokum do życia i dogadał się z klubem, by przez miesiąc podglądać zajęcia akademii i w nich pomagać. Równocześnie poznał Ivana Kepčiję, który, traf chciał, chwilę później trafił do Polski. Choć pozycja Kuby we wrocławskiej szkółce była silna, wrócił do swojej rodzinnej miejscowości, gdzie objął drużynę juniorów GKS-u Bełchatów. Awansował z nią do CLJ-ki, a wtedy odezwał się Kepčija, z propozycją z Legii, gdzie dziś 26-latek pracuje.

Jakiś czas temu rozmawiałem ze Sławkiem Cisakowskim. W poszukiwaniu piłkarskiej przygody wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Tam trenował, ale pomagał też Polakom, których ściągał za Ocean. Oferując im przy tym bardzo dobre pieniądze za trenowanie. Wrócił i szuka wyzwań. Postanowił wyjechać na piłkarskie studia do Hiszpanii, gdzie minęły mu ostatnie miesiące. Dziś został asystentem w sztabie Wigier Suwałki. Z pierwszoligowcem szykuje się właśnie do startu rundy wiosennej.

Covey proaktywność definiuje jako branie odpowiedzialności za swoje życie i decyzje. Oraz jako wykazywanie się aktywną postawą nie tylko wobec życia prywatnego, lecz także pracy. Ludzie odpowiadają swoim zachowaniem na pobudzenie do działania.

I tak Tomek Tchórz wyjechał do Portugalii, gdzie spędził pół roku z Vitorem Frade. Ale postanowił się nauczyć języka, by dokładnie go zrozumieć. Napisał książkę, która zbliżyła go do Kibu Vicuny, a ten zaoferował mu współpracę w Wiśle Płock. A dziś z Mohun Bagan walczą w indyjskiej ekstraklasie.

Gonçalo Feio, gdy na jego uczelni wykładał Jose Mourinho, podszedł do byłego szkoleniowca Chelsea, Interu czy Realu Madryt, oferując mu swoje analizy. Poprosił o maila i szansę, by mógł swojego rodaka rozszyfrować. The Special One nie odpowiedział, ale Feio, mimo zaledwie 30 lat na karku, pracował w sztabach najbardziej utytułowanych polskich klubów (Legia Warszawa, Wisła Kraków), ma ze sobą także kilka miesięcy pracy na poziomie greckiej Super League w Xanthi FC.

Przykłady można mnożyć. Oni wszyscy są aktywni. I proaktywni. Z natury? A może sami zdecydowali, by być takimi? By pomóc losowi i zrobić krok, zanim los wymusi ten krok na nich?

Osoby, które rekrutowała mnie prawie dwa lata temu do Weszło, zapytałem ostatnio – dlaczego wybrano właśnie mnie? Podobno byłem jedynym, który na pierwszą rozmowę przyszedł z pomysłem na Weszło Junior. Miałem ze sobą tematy na materiały i reportaże. Kilkanaście luźnych, ogólnych propozycji na temat serwisu o piłce młodzieżowej i szkoleniu. Jak mógłby wyglądać? Przygotowanie zajęło mi kilkanaście minut. Wydruk zmieściłem na kartce A4. Ale po moim wyjściu z redakcji, wiadomym było już, że mam tą pracę.

Choć nie oglądam zbyt wielu seriali, jaram się “House of Cards”. W jednym z ostatnich sezonów jest taka scena, w której Doug Stamper wraca do sztabu Franka Underwooda. Po dużych perturbacjach.

– Ok, spróbujmy, sporządź listę kandydatów do sądu najwyższego – rzuca niepewnie Frank.
– Już się tym zająłem – odpowiada Doug, przekazując mu gotową listę.

Stamper też był proaktywny.

Mi nie chodzi o wyścig szczurów. Nie chodzi o to, żebyś za wszelką cenę lepszy był od kolegi ze szkółki obok. Nie chodzi o to, by wiecznie się ścigać i zatracić w tej pogoni.

Ale chodzi o twoje marzenia. Bo każdy z nas marzy. O życiu z piłki. O hymnie Ligi Mistrzów. O Mazurku Dąbrowskiego.

Od dziecka uganiamy się za piłką, ślęczymy przed telewizorami do późnych godzin nocnych lub wstajemy latem na mecze Copa America. Marzymy. Ale szczęściu trzeba dopomóc.

Wyjdź mu naprzeciw.

Szukaj, pytaj, proponuj. Co możesz stracić? Przecież ktoś może nie skorzystać z twoich rad lub po prostu nie odpowiedzieć ci na palące kwestie. Ale przynajmniej zawsze będziesz wiedział, że dałeś z siebie maksa. Że zrobiłeś, co mogłeś. I byłeś proaktywny.

PRZEMYSŁAW MAMCZAK

Chcesz podyskutować o szkoleniu? O najnowszym artykule? Nie zgadzasz się ze mną lub chciałbyś coś dodać? Napisz koniecznie – [email protected].