Weszło Junior

Future Pro. PZPN staje naprzeciw problemu wieku biologicznego

Nie jest tajemnicą, że dzieci urodzone w pierwszych dwóch kwartałach roku mają zdecydowanie większą szansę na osiągnięcie sukcesu w piłce nożnej. W zasadzie to nie dotyczy to tylko futbolu, a wszystkich sportów, w których ważną rolę odgrywają warunki fizyczne. Polski Związek Piłki Nożnej wystartował z nową inicjatywą – Future Pro – którą kieruje do zawodników z roczników 2004 i 2005.

Niektórzy rywale widząc 12-letniego Romela Lukaku… zaczynali płakać. Był od nich o głowę wyższy i wyglądał na przynajmniej kilka lat starszego. Nie dziwi więc fakt, że musiał nosić ze sobą na mecze legitymację, ponieważ rodzice dzieci występujących w przeciwnych drużyna żądali od niego, żeby udowodnił swój wiek. Bali się o swoje pociechy.

Dziś Belg mierzy ponad 190 cm i waży 90 kilogramów. Wciąż współczujemy wszystkim obrońcom w Serie A, którzy muszą rywalizować z nim przy stałych fragmentach gry lub starciach fizycznych.

Lukaku to przykład chłopca, którego wiek biologiczny był ogromnym (dosłownie) atutem. Co jednak z tymi, którzy nie mieli takiego szczęścia? Mimo talentu przychodzili do szkółek i na wejściu słyszeli, że z powodu warunków fizycznych, na które przecież nie mieli bezpośredniego wpływu, “nic z nich nigdy nie będzie”. Każdy dojrzewa inaczej i nie wykluczone, że gdyby otrzymali szansę, staliby się znacznie lepszymi piłkarzami niż ci, z którymi przegrali wówczas walkę o miejsce w drużynie. Nie wszyscy jednak taką szansę otrzymują.

Wiek biologiczny różni się jednak o efektu wieku relatywnego. W tym pierwszym chodzi o to, że zawodnik młodszy może być lepiej rozwinięty pod względem fizycznym od swojego starszego kalendarzowo kolegi, a w wieku biologicznym chodzi o różnice wynikające z kalendarza. Przykładowo zawodnikowi urodzonemu w grudniu 2009 roku bliżej do chłopca urodzonego w lutym 2010 roku niż tego, który urodził się w styczniu 2009 roku, ale gra z tym drugim.

Zdaniem Boba Browayesa, selekcjonera młodzieżowych reprezentacji Belgii, przez odrzucanie “mniejszych i słabszych chłopców”, futbol cały czas traci 25% talentów. Mówimy o czasach obecnych, gdzie dzięki postępom w nauce da się obliczyć przecież do jakiego wzrostu dane dziecko urośnie. Jeśli teraz tracimy 1/4 piłkarskich talentów, to co musiało dziać się kiedyś?

Możemy się założyć, że większość trenerów widząc dwóch 9-latków, których różni przykładowo 10 centymetrów wzrostu, postawi na tego większego. Nie zwrócą uwagi na umiejętności czysto piłkarskie, a na przewagę fizyczną. Bo ta na boisku sprawi różnicę. Będą chcieli za wszelką cenę zwyciężyć, nie patrząc się na rozwój.

W 2018 roku na obiektach warszawskiej Legii został rozegrany pierwszy turniej wieku biologicznego w Polsce. Poza gospodarzami, w zawodach wzięły udział Lechia Gdańsk, Pogoń Szczecin oraz UKS Varsovia. Dzięki odpowiedniej selekcji zawodnicy mogli rywalizować z przeciwnikami o zbliżonych warunkach fizycznych. Obecnie takich turniejów w naszym kraju jest coraz więcej.

Hiszpanie zdobywając w minionym roku mistrzostwo Europy do lat 19, w swoim składzie mieli tylko dwóch zawodników z rocznika 2000 (najstarszego, którzy mógł wziąć udział – dop. red.), którzy nie urodzili się w pierwszych sześciu miesiącach roku. W ich przypadku był to lipiec i sierpień. Do Armenii udało się jednak kilku zawodników urodzonych pod koniec roku i to w dodatku z młodszego rocznika. To pokazuje jedną z ważnych kwestii dotyczącą wieku biologicznego. Piłkarzy, którzy wyróżniają się warunkami fizycznymi, bez problemu można przesunąć do starszego zespołu, ale tych o gorszych predyspozycjach, nie da się cofnąć do młodszej drużyny. Nie dość, że muszą rywalizować o miejsce w składzie ze swoimi rówieśnikami, to jeszcze dochodzą im młodsi piłkarze, którzy wcześniej dojrzeli i trener chętniej na nich postawi, co stawia ich w ciężkiej sytuacji.

Badania pokazują, że zawodnicy urodzeni w pierwszej połowie roku mają znacznie większe szanse na zostanie profesjonalnymi piłkarzami niż ich rówieśnicy z pozostałych dwóch kwartałów. Jak to wygląda u nas? Spośród aktualnych reprezentantów Polski (pod uwagę wzięliśmy kadrę z ostatniego spotkania „Biało-Czerwonych” ze Słowenią – dop. red.) tylko 6 z 23 zawodników urodziło się w drugiej połowie roku, a w tym gronie jest jeszcze Krzysztof Piątek, obchodzący urodziny 1 lipca.

Wśród tych sześciu graczy jest też… Robert Lewandowski, który dzisiaj raczej nie kojarzy się z zawodnikiem o słabych warunkach fizycznych. Wręcz przeciwnie. Przytoczymy fragment z Wikipedii: – W 1997 roku zapisał się do Varsovii Warszawa, gdzie grał przez siedem lat w drużynach młodzieżowych i juniorskich. W tamtym czasie wyróżniał się niskim wzrostem i niewielką masą ciała, dlatego nosił pseudonim „Bobek”. Z powodu mikrej postury w 2002 roku zrezygnowano z powoływania go do kadry Mazowsza.

Przyszłego kapitana reprezentacji Polski nie powoływano do kadry Mazowsza, bo był za mały. Z perspektywy czasu brzmi to śmiesznie. Lewandowski też zmagał się z problemem wieku biologicznego. Urodził się w sierpniu, więc automatycznie tracił kilka miesięcy do chłopców urodzonych na początku roku. Jego warunki fizyczne poprawiły się, dopiero gdy miał 16 lat.

Polski Związek Piłki Nożnej, dostrzegając ten problem, rusza więc z inicjatywą Future Pro. Na jego temat porozmawialiśmy z koordynatorem projektu – Bartłomiejem Zalewskim, byłym selekcjonerem kadr młodzieżowych:

Czym jest projekt Future Pro?

– Projekt Future Pro jest najnowszą inicjatywą Polskiego Związku Piłki Nożnej, która zwraca uwagę na duże dysproporcje pomiędzy wiekiem biologicznym a wiekiem kalendarzowym młodych sportowców. Zdajemy sobie sprawę z tego, że zawodnicy dysponują różnymi warunkami fizycznymi, a w regularnym współzawodnictwie sportowym ci późno dojrzewający nie mają zbyt wielu szans, by rywalizować na międzynarodowym poziomie. Projekt Future Pro to bezpośrednia opieka nad takim niezwykle utalentowanym młodym piłkarzem w pięciu obszarach: biologicznym, techniczno-taktycznym, motorycznym, mentalnym i społecznym. Celem nadrzędnym jest przede wszystkim cierpliwe przygotowywanie perspektywicznych, późno dojrzewających zawodników, do regularnych występów w reprezentacjach Polski U15 – U19.

Do kogo jest skierowana ta inicjatywa?

– Projekt obejmuje zawodników z roczników 2004 i 2005, czyli realnie podlegających pod reprezentacje Polski U-15 i U-16. Chciałbym jednak wyraźnie podkreślić, że nie będą to zgrupowania kadry, a równolegle działające zespoły, tak samo spotykające się na swoich zgrupowaniach. W przyszłości mamy nadzieję na konfrontacje swoich umiejętności w towarzyskich meczach, turniejach, z podobnymi zespołami innych federacji. W skład sztabu szkoleniowego Future Pro 2005 wchodzą również trenerzy reprezentacji U-15, w osobach selekcjonera Rafała Lasockiego i asystenta Marcina Łazowskiego oraz trenera bramkarzy Arkadiusza Onyszko. Analogicznie, w skład sztabu szkoleniowego Future Pro 2004 wchodzą trenerzy reprezentacji U-16: selekcjoner Dariusz Gęsior, asystent Krzysztof Kołaczyk oraz oczywiście Józef Młynarczyk. A wszystko po to, by mieli oni możliwość bezpośredniej obserwacji i selekcji tych zawodników oraz wpływ na ich dalszy rozwój.

Jaka będzie częstotliwość zgrupowań?

– Pierwotnie założyliśmy, że zgrupowania Future Pro będą się odbywać cztery razy w roku dla każdego z roczników.

Na pierwsze zgrupowanie do Szamotuł uda się 24 piłkarzy. To będzie stała kadra czy ci zawodnicy będą się regularnie zmieniać?

– Z naszych badań wynika, że liczba piłkarzy późno dojrzewających w Polsce jest bardzo duża, dlatego zawodnicy będą podlegać standardowemu procesowi selekcji, w którym najistotniejszym kryterium niezmiennie pozostają umiejętności piłkarskie. Jednak chcielibyśmy oczywiście, żeby duża część powoływanych zawodników była stała, tak, aby praca wykonywana na zgrupowaniach Future Pro przynosiła efekty dla wspomnianych reprezentacji.

Fot. La Liga