Weszło Junior

Dzieci z Rybnika zamknięte w ośrodku. Trener z podejrzeniem koronawirusa

Mali zawodnicy z Rybnika nie będą mile wspominać tego obozu. Grupa chłopców z roczników 2007 i 2008 w sobotę zameldowała się na obozie w Kołobrzegu, ale z powodu powiązań trenera z osobami zarażonymi COVID-19, zostali zamknięci w ośrodku, gdzie są pod dobrą opieką.

Do odwołania zostały zawieszone zajęcia wszystkich grup treningowych. Z naszych informacji wynika, że dzieciom obecnie nic nie zagraża i są pod dobrą opieką ośrodka oraz miasta.

Skontaktowaliśmy się z koordynatorem RKP ROW Rybnik, Mateuszem Kurcem:

Od czego zaczęła się cała ta sytuacja?

– Chłopcy pojechali w sobotę na obóz do Kołobrzegu, a tata jednego z trenerów był w autobusie we Włoszech z osobą, która była pierwszym przypadkiem koronawirusa w Polsce. Automatycznie wzięli naszego trenera na kwarantannę na obozie i został odizolowany od reszty. W niedzielę okazało się, że ojciec tego trenera jest zarażony koronawirusem, jest w szpitalu, ale nie ma żadnych objaw – po prostu ma go w sobie.

Co w takim wypadku z dziećmi, które pojechały na obóz?

– Są pod opieką pozostałych trzech trenerów, prezesa jako kierownika oraz ratowniczki medycznej, która z automatu z nimi jechała. Jako ośrodek są zamknięci, mają stuprocentową opiekę od miasta Kołobrzeg, przed chwilą nawet na Facebooku wrzucili zdjęcie, że przyniesiono im napoje, słodycze, gry planszowe. Dodatkowo, do ośrodka dokupiono stół pingpongowy. Jako ośrodek są zamknięci, nie mogą wychodzić.

Jaki jest stan tego trenera?

– Owy trener jest w szpitalu. Zrobiono mu badania, na prześwietleniach wszystko wyszło okej, tylko czekają na ostateczny wynik, czy jest zarażony koronawirusem. Nie ma żadnych zewnętrznych objaw, na dotychczasowych badań nic złego nie wyszło, czekają tylko na wynik.

Fot. ROW Rybnik/Facebook