Reportaże

Małomiasteczkowy klub nastawiony na szkolenie – Grom Wolsztyn

Wolsztyn jest znany z tego, że to jedyne miejsce w Europie, gdzie parowozy obsługują ruch pasażerski. Co roku na przełomie kwietnia i maja odbywa się tu Parada Parowozów, która skupia turystów z całego świata. Ale Wolsztyn to nie tylko parowozy. To małe miasteczko, które stawia również na sport. Miejscowy Grom zajmuje się szkoleniem chłopców i dziewczynek w grę w rugby i piłkę nożną.

Wolsztyn znajduje się w województwie wielkopolskim i liczy 13 tysięcy mieszkańców. W tym miejscu od 1945 roku funkcjonuje klub sportowy Grom, który obchodzi właśnie 75. rocznicę istnienia. – Lokalny klub, nigdy nie mieliśmy znaczących sukcesów. Nigdy nie graliśmy w I, II, III lidze, ale mamy już 75 lat, czyli przez tak długi okres zawsze ktoś chciał coś robić sportowo dla tego miasta. To jest największa duma dla tak małej społeczności. 75 lat bez przerwy jesteśmy w rozgrywkach ligowych – opowiada prezes klubu Roman Łopata.

KS Grom to nie tylko piłka nożna, ale też rugby, a we wcześniejszych latach – także sekcje koszykówki, siatkówki czy tenisa stołowego. – Wraz z przemianami w latach 90-tych wiele się pozmieniało i sekcje powymierały. Piłka ręczna poszła swoją drogą i działa bardzo prężnie – jako Wolsztyniak Wolsztyn. Mamy w mieście bardzo silną lekkoatletykę na arenie krajowej. Jest też świetny klub kajakowy, żaglowy. Do tego sporty walki są na wysokim poziomie: judo i taekwondo. Bardzo małe miasto, ale dzieje się bardzo dużo. My jako klub mieliśmy parę sekcji, a teraz pozostały nam tylko rugby i piłka nożna. W obu przypadkach dziewczyny i chłopcy – zaznacza prezes.

Z rugby trafiliśmy w lukę. Dzieci już nie przychodzą tylko po to, żeby zobaczyć, co to jest, ale chcą trenować rugby. W tym kierunku też się szkolimy, podejmujemy adekwatne kroki do tych, co w piłce nożnej. Są w Wolsztynie dzieci, które wychowały się w Irlandii, więc gdy wróciły, to szukały właśnie rugby. Do nas przyjeżdżają ze Świebodzina, to jest ok. 50 km, żeby trenować, bo nie mają gdzie. Mamy drugi rok działalności, a trenuje u nas ok. 25 dzieciaków – dodaje.

Jednym z atutów, jeśli chodzi o klub, są obiekty. Brakuje im tylko pełnowymiarowego sztucznego boiska, które spowodowałoby, że mieliby większy komfort, jeśli chodzi o okres zimowy. Tak muszą się posiłkować orlikami i salami gimnastycznymi należącymi do szkół.

Mamy 5,5 hektara do zagospodarowania, dwie płyty naturalne – 104 x 65 i 100 x 65 metrów. Do tego dysponujemy nowo oddanym obiektem z zapleczem hotelowym na ok. 40 miejsc, z dwoma salami: do fizjoterapii i odnowy biologicznej. Do tego jadalnia, sala siłowni, która ma ponad 400 metrów. Obiekt przeszedł rewitalizację, która kosztowała ponad 5 milionów złotych – mówi Wiktor Nowak, kierownik MOSiR.

Drużyna seniorska występuje obecnie w klasie okręgowej. Jeśli chodzi o mężczyzn, bowiem mają też sekcję kobiecą. Seniorki grają w III lidze. Sylwia Matysik, czyli obecna reprezentantka Polski, przewinęła się przez struktury młodzieżowe Gromu jako nastolatka. Wychowanką kobiecego klubu jest  też Aleksandra Dudziak, młodzieżowa reprezentantka Polski i zawodniczka Medyka Konin. Jeśli chodzi o mężczyzn, to swoje pierwsze kroki z piłką stawiał w Wolsztynie Nikodem Fiedosewicz, 21-letni lewy obrońca, który jest zawodnikiem Warty Poznań i ma już na swoim koncie 64 występy w tej drużynie. Z kolei Bartosz Śpiączka, były ekstraklasowy napastnik takich klubów jak Podbeskidzie Bielsko-Biała, Górnik Łęczna i Termalica Bruk-Bet Nieciecza, grał w Gromie jako 18-latek.

Jeżeli widzimy, że jakiś zawodnik się wyróżnia, to trener koordynator ma wręcz zadanie, żeby znaleźć mu testy w lepszych klubach. To jest też nawiązanie do tego marzenia, że chcemy mieć w przyszłości reprezentanta Polski. U kobiet się to udało, a Sylwii Matysik nie utrudnialiśmy rozwoju i pomogliśmy jej w przenosinach do Medyka Konin – wyjaśnia Łopata.

Klub utrzymuje się z dotacji miejskich i starostwa, co stanowi ponad 30% budżetu. Do tego dochodzą sponsorzy, którzy gwarantują drugie tyle. Do tego składki członkowskie i darowizny od rodziców. Cena za udział w zajęciach to 60 złotych, na drugie dziecko jest zniżka 50%. W przypadku sekcji dziewczyn i rugby składki są dobrowolne. Jeśli chodzi o stroje meczowe, zawodnik otrzymuje je od klubu, a za strój treningowy zapłacić musi rodzic. Transport na mecze i opłaty za turnieje są w gestii klubu. – Mamy pakiety startowe, gdy przychodzi do nas dziecko, to pierwsze co – dostaje bidon, żeby przyzwyczaić go do tego, żeby przygotowywał wodę na trening. Otrzymują także torby na trening, ostatnio dostali czapki zimowe, żeby wychodząc z orlika je zakładali – mówi prezes.

Grom nie organizuje obozów piłkarskich. Dlaczego? – Mamy w klubie ponad 200 dzieciaków. Do tej pory nie było osoby, która byłaby w stanie to skoordynować. To jest potężna grupa, nie było osoby, która by to opanowała. Jako nowy zarząd działamy dopiero drugi rok. Nie było czasu na to, ale jesteśmy już na etapie, że latem organizujemy półkolonie. W okresie lipcowym, kiedy jest przerwa od treningów. Nie zarabiamy na tym – wyjaśnia.

Grom nie współpracuje z dietetykiem sportowym i psychologiem, ale myśli o tym i chce zadbać o edukację, zawodników, rodziców, a nawet o wszystkich mieszkańców. – Napisaliśmy program i dostaliśmy dotację, że w ciągu roku będą spotkania z dietetykiem, fizjoterapeutą, psychologiem sportu itd. W tym roku co jakiś czas będą organizowane takie spotkania nie tylko dla zawodników klubu, ale ogólnie otwarte dla mieszkańców. To jest ta nasza lokalność, nie zamykamy się – mówi prezes.

W ciągu roku klub organizuje dwa duże wydarzenia podsumowujące. Pierwsze z nich to zakończenie sezonu, które ma charakter festynu rodzinnego. Zawodnicy są wyróżniani za wysoką frekwencję, organizowany jest grill i zabawy. Drugi z nich to spotkanie wigilijne, gdzie spotykają się wszyscy zawodnicy klubu, włącznie z tymi z poniższej fotografii. Każdy dostaje skromny upominek od Gromu.

Grom Wolsztyn wystartował w programie certyfikacji szkółek PZPN i otrzymał złotą gwiazdkę. Czy takiemu małemu klubowi ciężko było zrealizować wymagania na najwyższe odznaczenie dla szkółki piłkarskiej? – Przed procesem certyfikacji zaczęliśmy już robić pewne rzeczy, śledząc Lecha Poznań i wzorując się na wielkich klubach. System zarządzania, czyli Pro Train Up, wprowadziliśmy ponad dwa lata temu, gdy jeszcze nikt o tym nie myślał, a na pewno w tak małej lokalizacji. Sugerowaliśmy trenerom, żeby podnosili uprawnienia, w zasadzie dla siebie. W początkowej fazie powstawania procesu certyfikacji przewidywane było szkolenie dziewczynek. A my prowadzimy je już od 15 lat. Spełnialiśmy sporo punktów, które miały się pojawić w certyfikacji. Obiekty mieliśmy do dyspozycji. Lekarz i fizjoterapeuta są na miejscu i mają z nami podpisane umowy. Wszystkie znaczące punkty mieliśmy spełnione, więc stwierdziliśmy, dlaczego nie spróbować? Od jakiegoś czasu już skręcaliśmy w stronę odpowiedniego szkolenia, a certyfikacja jest dodatkowym bodźcem – odpowiada prezes.

Mimo spełnionych warunków i tak Grom był zaskoczony, że otrzymał złotą gwiazdkę od PZPN-u. – Dla nas ta złota gwiazdka to było “coś”, wielkie wyróżnienie. Mimo że spełniliśmy wszystkie formalne wymogi, to do ostatniego momentu byliśmy w niepewności. Nie wiadomo, co się wydarzy. Nagle się okazało, że jednak! Udało nam się w tak małej mieścinie tak poukładać klub, że spełniliśmy wszystko, co jest wymagane. Mimo że mieliśmy wątpliwości. Nie ma co ukrywać, bo na tej samej liście znalazła się Barca Academy z Warszawy. Porównywać Wolsztyn do takiej profesjonalnej akademii, to robi wrażenie – dodaje.

Z uwagi na fakt, że są w programie certyfikacji szkółek, korzystają z metodologii szkolenia AMO. Wcześniej łączyli elementy Narodowego Modelu Gry z wiedzą nabytą od m.in. Lecha Poznań. Tak, jak prezes wspominał, na Pro Train Upie funkcjonują już od dłuższego czasu i nadal z niego korzystają. W starszych grupach treningowych trenerzy również są zobligowani do wprowadzania obecności i konspektów do systemu.

W klubie pracuje 12 trenerów: 1 UEFA A, 5 UEFA B, pozostali UEFA C lub w trakcie kursów. W tym też trzy trenerki. – Kadra szkoleniowa składa się z obecnych lub byłych piłkarzy Gromu. Nie ma żadnej osoby, która nie byłaby w jakiś sposób związana emocjonalnie z klubem. Na tym staramy się budować klub i szkolić dzieci – zaznacza prezes klubu.

Jeśli chodzi o jednostki treningowe, to działają tak, jak nakazuje certyfikacja szkółek PZPN, aczkolwiek w ostatnim czasie spory szum w środowisku zrobił komunikat o wymaganej liczbie treningów (o czym pisaliśmy tutaj). – Teraz musimy decydować, co dalej? Ciężko nam będzie wprowadzić cztery jednostki w kategorii młodzika, pod względem organizacji kadry szkoleniowej i organizacji życia tych młodych zawodników. Poza piłką mają oni też swoje sprawy. Nie jesteśmy pewni w tym momencie czy jesteśmy w stanie spełnić warunek czwartego treningu – czy nie zrezygnujemy ze złotej gwiazdki? Z naszej perspektywy my i tak będziemy działać według toku, który sobie założyliśmy – uważa Łopata.

To, co robiliśmy, nie było po to, żeby otrzymać gwiazdkę, ale żeby podnieść jakość szkolenia w klubie, aby czerpać korzyści z tego w przyszłości. Chcemy kiedyś pochwalić się reprezentantem Polski, co byłoby spełnieniem marzeń dla takiego miasteczka. Gwiazdka to miał być taki dodatek – dodaje Krzysztof Piosik, koordynator szkółki.

W moim odczuciu brakuje wsparcia od PZPN-u, stricte merytorycznego, żeby można było zadzwonić i spytać się, jak ułożyć trening, jak skonstruować jednostkę, albo jak przechodzić z danych faz mezocyklu itd. Liczyłem na to, że ktoś przyjedzie i podpowie. Za to dostajemy kontrolę – stwierdza prezes.

W Gromie Wolsztyn prowadzone są również treningi bramkarskie, za które odpowiedzialny jest Paweł Kotlarski, były golkiper m.in. Lecha Poznań. – Prowadzę trzy oddzielne grupy treningowe. Mam siedmiu bramkarzy w seniorach, w tym jedna bramkarka. W juniorach są cztery osoby i w młodszych grupach jest ośmiu. Nie zamykamy się też na inne kluby, oprócz bramkarzy Gromu, są u nas z innych klubów. Idziemy w tym kierunku, chcemy ich pewnych podstaw nauczyć. Jeszcze w niektórych miejscach jest to traktowane po macoszemu, a my skupiamy na tym coraz większą uwagę.

Jakie zalety zdaniem prezesa klubu ma Grom? – Największą zaletą jest to, że jesteśmy nastawieni na lokalne społeczeństwo. Zawodnicy są stąd, trenerzy, działacze również. To jest taki małomiasteczkowy klub opierający się na swoich i działający dla swoich. To daje nam siłę, nas wyróżnia. Nie ściągamy zawodników, aby zrobić wynik, jak to jest w innych drużynach. My stawiamy na swoich. Wyróżnia nas też to, że zaczęliśmy myśleć o profesjonalnym szkoleniu jeszcze przed procesem certyfikacji, mimo że jesteśmy małym klubem. Jeśli chodzi o licencję trenerów i budowanie wizerunku klubu, poszło to u nas wcześniej.

Głównym naszym celem jest zaistnienie w świadomości poprzez budowanie wizerunku klubu. Siłami amatorskimi udało nam się zrobić, ujednolicenie przekazu, strojów meczowych, otoczki klubu. Mamy kartę kibica, którą wprowadzamy raz na pół roku. To jest taka pamiątkowa karta, która służy jako karnet i co pół roku wygląda inaczej. To jest powiązane z budowaniem wizerunku. 

A wady? – Brakuje nam pełnowymiarowego boiska ze sztuczną nawierzchnią albo nawierzchni krytej balonem. To podbiłoby nasze szkolenie jeszcze bardziej. Nie ma co ukrywać. Naszą słabą stroną jest jeszcze marketing, słabe przebicie. Gdy pracują amatorzy, jeśli mają się zająć marketingiem albo PR, to nie jest to profesjonalne. Czasem więcej chcemy zrobić, niż możemy. Mamy pomysłów mnóstwo, ale nie ma sił przerobowych, żeby to wprowadzić – puentuje prezes.

***

“Z małego miasta wielkie sny gromadzą się na twoich ulicach” – śpiewał Dawid Podsiadło, a Grom Wolsztyn to klub, który chciałby być szerzej rozpoznawalny jako ośrodek szkolenia dzieci i młodzieży. Tylko najpierw muszą być efekty w postaci wielu wychowanków, żeby zostało zakorzenione, że z tego słyną. Jak na razie nie ma za wiele nazwisk, którymi mogliby się pochwalić. Wspomniany Bartosz Śpiączka przewinął się tutaj jako senior, a Sylwia Matysik spędziła jako 12-latka tylko rok w Wolsztynie przed transferem do Medyka Konin.

Z pewnością warunki do szkolenia mają odpowiednie, jeszcze biorąc pod uwagę fakt, że to niewielkie miasteczko. Wieloletnia historia, tradycje przekazywane z pokolenia na pokolenie. Nie jest najważniejsza dla nich drużyna seniorów, która gra w klasie okręgowej, tylko szkolenie młodzieży. Docelowo najlepsi mają odchodzić już na wczesnym etapie, jeśli będą wyróżniającymi się postaciami w drużynie.

Nową rzeczą, którą spotkaliśmy w Wolsztynie, było szkolenie dzieci i młodzieży w rugby. Pewna alternatywa dla piłki nożnej. Dzieci mogą poznać inną dyscyplinę sportu, z której mogą wiele wynieść. W wielu małych miastach jest trend, że otwiera się tylko sekcję z piłki nożnej, z uwagi na jej popularność. W tej miejscowości jest inaczej, Grom zajmuje się rugby i futbolem, ale są też uprawiane tam inne sporty, takie jak badminton, kajakarstwo, pływanie, piłka ręczna czy lekkoatletyka.

Rodzic z dzieckiem ma pełne pole manewru, jeśli chodzi o wybranie dodatkowych zajęć z zakresu aktywności fizycznej. To jest najważniejsze na początkowym etapie życia maluchów: żeby miały styczność ze sportem, ruszały się, w każdej jego odmianie. Dopiero wraz z dorastaniem, pojawia się myślenie już nieco szersze. Na początku ważna jest zabawa i ruch. W Wolsztynie możliwości jest wiele – pozostaje więc tylko z tego korzystać.

Z WOLSZTYNA – ARKADIUSZ DOBRUCHOWSKI

Fot. Grom Wolsztyn/Facebook