Weszło Junior

Co się stanie, gdy nie uda się wznowić CLJ? Jakie są możliwe opcje?

Górnik Zabrze mistrzem Polski U-18? Górnik Zabrze w Młodzieżowej Lidze Mistrzów w sezonie 2020/21? Tak wynika z postanowienia PZPN wobec centralnych lig. Jeśli nie uda się dograć sezonu, zostaje tabela taka, jak po rozegraniu ostatniej pełnej kolejki. Ok, mimo że zabrzanie wskoczyli na fotel lidera rzutem na taśmę, można to zaakceptować. Co jednak ze spadkowiczami i beniaminkami? Liga Makroregionalna (zaplecze CLJ) dopiero co ruszyła i zespoły mają po maksymalnie trzy punkty na koncie! Awansuje ten, kto strzelił więcej bramek w pierwszej kolejce?!

Zdajemy sobie sprawę, że nie jest to najlepszy moment, aby poważnie dyskutować na temat rozgrywek CLJ w obliczu tego, co się dzieje wokół nas. Bo jest wiele ważniejszych spraw do omówienia i przemyślenia niż ligi juniorów. Aczkolwiek zastanowiliśmy się i zapytaliśmy trenerów CLJ, jakie znaleźć optymalne rozwiązania w przypadku niedokończenia ligi.

Rozgrywki Centralnych Lig Juniorów zostały wznowione dopiero 7 marca. Czyli rozegrano tylko jedną serię gier… W przypadku CLJ U-18 można uznać, że sytuacja jest przejrzysta, bo wszyscy rozegrali 17 kolejek i przy zastosowaniu przepisu PZPN-u, mistrzem zostaje Górnik Zabrze. Mimo że między pierwszą czwórką różnice są minimalne, a czwarta Pogoń Szczecin traci do lidera tylko trzy punkty.

Tabela po 17. kolejkach:

Gdyby przerwano rozgrywki tydzień wcześniej, to mistrzem byłaby Legia. Gdyby udało się rozegrać kolejkę w miniony weekend, to niewykluczone, że doszłoby do kolejnej zmiany lidera. Zatem nie do końca byłoby to sprawiedliwe, jeśli Górnik zostałby w takich okolicznościach mistrzem Polski i dostał możliwość reprezentowania kraju na arenie międzynarodowej, w Młodzieżowej Lidze Mistrzów.

A co z dołem tabeli? Tam też sytuacja jest dynamiczna. Cracovia długo urzędowała w strefie spadkowej i w końcu udało się jej stamtąd wydostać, kosztem rywala zza miedzy. W takiej sytuacji z CLJ spadną Escola, Wisła Kraków, Gwarek Zabrze i Hutnik Kraków.

Pozostając nadal przy rozwiązaniu zaproponowanym przez PZPN, kto awansowałby do CLJ? Ligi Makroregionalne U-19, czyli zaplecze CLJ, ruszyły również 7 marca. Tam inaczej jednak wygląda formuła rozgrywek – po dwa najlepsze zespoły rundy jesiennej z każdego województwa awansowały do Ligi Makroregionalnej i rywalizacja w niej przebiega tylko wiosną. Cztery grupy po osiem drużyn, każdy gra z każdym, mecz i rewanż (schemat taki sam jak w przypadku CLJ U-17 i U-15). Zwycięzcy każdej z grup awansują do CLJ.

Reasumując, Ligi Makroregionalne dopiero ruszyły i wszystkie zespoły mają rozegrane tylko jedno spotkanie. Ono ma decydować o awansie? Polonia Warszawa, Warta Poznań Pomologia Prószków i Siarka Tarnobrzeg – tak wyglądałby zestaw beniaminków. “Czarne Koszule” wygrały swój pierwszy mecz 5:0, a Widzew 4:0 i dzięki temu dostaną szansę gry na najwyższym szczeblu w kraju?

Byłoby to co najmniej absurdalne rozwiązanie. Dlatego ciężko jest zastosować przepis PZPN-u w kontekście CLJ. Trzeba wymyślić coś innego. Anulować sezon i zostawić taki sam zestaw drużyn, a w Młodzieżowej Lidze Mistrzów zagra Korona Kielce, mistrz sezonu 18/19? To też nie byłoby fair w stosunku do wielu drużyn. Zachowanie statusu quo jest bardzo trudne do zaakceptowania. W przypadku mistrza i spadkowiczów sytuacja jest jasna, ale wyłonienie beniaminków graniczy z cudem. Bo nawet jeśli zrobić baraże, to kto miałby w nich zagrać? Albo powiększyć ligę – nikt nie spada? To kto dołączy do tych drużyn?

Jestem za dokończeniem rozgrywek. Myślę, że powinniśmy zrobić wszystko, żeby je dokończyć. Zostało 13 kolejek do końca. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żebyśmy mogli zakończyć ligę w takim momencie, gdzie nie jest rozstrzygnięte mistrzostwo i spadek. Byłoby to niesprawiedliwe dla wszystkich zespołów. Mam nadzieję, że nie dopuścimy do takiej sytuacji. Czy anulować sezon? Nie mi to oceniać, jestem za tym, żeby się spiąć, stanąć na rzęsach i zrobić wszystko, żebyśmy dokończyli ligi – mówi nam Hubert Wędzonka, trener Lecha Poznań U-18.

Patrząc na rozwój indywidualny zawodników, ja bym te mecze grał. Jeśli będzie taka możliwość, żeby wznowić rozgrywki, to będzie trzeba zrobić tak, żeby je skończyć. Grać środa-sobota, do końca czerwca. Oni kończą wiek juniora. Co teraz z nimi zrobić? Jak nie mamy ich do końca wszystkich przetestowanych? “Odpalić”? Zostawić dwóch, trzech? A może w trakcie rundy ktoś by się na tyle rozwinął, że zmieniłoby się jego położenie? Grałbym te rozgrywki, pod warunkiem, że będzie pozwalało na to zdrowie i możliwości – ocenia Marcin Ciliński, trener Zagłębia Lubin U-18.

– Szkoda, żeby po jednej kolejce sezon się zakończył. Jeśli zostaną potwierdzone decyzje z uchwały PZPN-u, że zostaną te miejsca, które były po ostatniej kolejce, to jest proste, że mistrzem Polski tego skróconego sezonu jest Górnik Zabrze i trzeba się z tym pogodzić. Każdy miał tyle samo meczów do rozegrania. Można sobie pluć w brodę, że nie jest się na pierwszym miejscu. Nam brakuje tylko trzech punktów. To są rzeczy niezależne od nas, które schodzą na dalszy plan. Ważne, żeby piłkarze, trenerzy oraz ich rodziny były zdrowe i żebyśmy spokojnie dotrwali do końca tej pandemii i wrócili do treningów – uważa Piotr Łęczyński, trener Pogoni Szczecin U-18.

To jest bardzo ciężki temat i znalezienie złotego środka jest praktycznie niemożliwe. Najlepszy scenariusz jest taki, że uda się wrócić do rozgrywek i dokończyć sezon. A w Ligach Makroregionalnych, gdyby to było możliwe, to rozegranie, chociażby jednej rundy, bez rewanżów, aby wyłonić najlepszą drużynę. Gdy nie odbędą się żadne mecze, to pozostaje tylko losowanie (?) albo pozostawienie obecnego składu drużyn.

– Uważam za słuszną decyzję PZPN-u, że zawiesili rozgrywki. Nie ma nic ważniejszego niż ludzkie zdrowie. Piłka nożna może poczekać te dwa tygodnie, bo na tyle są zawieszone rozgrywki. My na tym nie stracimy, a będziemy bogatsi o doświadczenie wspólnej walki. Gdy wrócimy po dwóch tygodniach, to w jakimś stopniu to nadrobimy. Bo możemy grać co trzy dni i myślę, że zdążymy ligę skończyć. Najważniejsze jest zdrowie – dodaje szkoleniowiec Lecha.

Kiedy i jeśli wrócimy? Wszystko raczej wskazuje na to, że sezon raczej się skończył. Raczej tylko optymiści wierzą, że uda się wrócić do rozgrywek.

Trener Zagłębia Lubin, Marcin Ciliński zaproponował ciekawe rozwiązanie odnośnie wyłonienia mistrza Polski, a zarazem drużyny reprezentującej nasz kraj na arenie międzynarodowej. – Jeśli się uda, to może rozegrać taki mini turniej między pierwszymi czterema zespołami? Zrobić dwumecz półfinałowy i finał? Próbowałbym rozwiązać to w taki sposób. Nie zakończyłbym rozgrywek. Dopiero runda wiosenna się zaczęła i różnice punktowe są minimalne. Takimi barażami dajemy szanse zespołom, które są u góry tabeli. Ciężko jest wszystkich zadowolić.

Jak na ten pomysł zareagował trener Pogoni Szczecin, Piotr Łęczyński? – Pomysł niezły, ale czy znajdziemy wolny termin? Czy zdążymy w ogóle wrócić do szkół i treningów, aby do tego się przygotować? Najlepiej byłoby dokończyć sezon, żeby nie było niedomówień, bo ktoś powie, że w przypadku tego pomysłu zaproponowanego przez trenera Zagłębia, piąta drużyna będzie poszkodowana, bo mogłaby odrobić tę stratę. Niewyjaśnione kwestie na boisku zawsze będą budzić kontrowersje.

Szkoleniowiec Pogoni zauważa, że inne kraje będą miały większy problem z wyłonieniem mistrzów krajowych na poziomie juniora starszego. – Takie same problemy będą dotyczyć włoskiej Primavery czy A-Junioren Bundesligi. Jak ten problem rozwiążą Niemcy? Kiedy oni nie będą mogli rozegrać tych meczów? Może się okazać, że sezon będzie pusty w europejskich pucharach. W Niemczech są przecież trzy grupy, gdyby zakończyli rozgrywki, to kogo wyznaczą jako zwycięzcę, który ma ich reprezentować w pucharach? Skoro nie dojdzie do półfinałów i finału. Może być tak, że nie będzie Młodzieżowej Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie, bo inne kraje nie będą w stanie wyłonić mistrzów. W takim wypadku, dlaczego my mamy wyznaczać mistrza? – pyta.

Nikt nie spada, nikt nie awansuje i brak mistrza? Taki wariant byłby sprawiedliwy? Raczej też nie, do lig makroregionalnych awansowały zespoły z myślą o CLJ U-18. Niektórzy bazowali na mocnym roczniku i może im ta okazja przepaść. A za to Hutnik Kraków, który uzbierał cztery oczka w siedemnastu kolejkach, utrzymałby się na najwyższym szczeblu?

Ciężko wysnuć jednoznaczne wnioski, bo każdy kolejny pomysł i zaproponowane rozwiązanie ma wady. PZPN będzie miał nie lada problem z tym, jak to wszystko rozstrzygnąć, aby nikt nie czuł się poszkodowany. To nie jest temat najważniejszy na dziś, aczkolwiek zwracamy uwagę na to, że będzie z tym duży kłopot w przyszłości.

***

Z kolei jak ma się sytuacja w CLJ U-15 i U-17? Tutaj w teorii nie ma konieczności, aby wyłonić mistrza kraju, z uwagi na brak rozgrywek rangi europejskiej. Aczkolwiek każdy młody zawodnik chciałby mieć możliwość sięgnięcia po tytuł. Inne roczniki miały takie możliwości, a oni nie? Siła wyższa i jedziemy dalej. Zawodnicy idą wyżej, tracą pół roku rywalizacji. Tym faktem mogą czuć się poszkodowani, ale jak to inaczej rozwiązać? W rundzie jesiennej sezonu 2020/21 grałby również rocznik 2003?

– Jeśli działamy według zaproponowanego schematu, czyli dajemy grać na jesieni rocznikowi 2003, to komplikujemy sobie sytuacje na kolejne rozgrywki. To jest sytuacja nadzwyczajna. Patrząc przez pryzmat mojego zespołu: tak, chciałbym, żeby mój zespół zmierzył się z każdym, ale patrząc przez pryzmat rozgrywek, robimy sobie problem na przyszłość. Trzeba stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie, co jest teraz najkorzystniejsze i możliwe do zrealizowania. Moim zdaniem przechodzimy rocznik dalej. Niestety, taka sytuacja, trzeba ją znieść w sobie, pójść dalej i dać rozegrać tym samym zespołom kolejną rundę. Zostaje rocznik 2004. Zagraliśmy jedno spotkanie, to jest za mało, żeby decydować o awansie i spadku. Bo np. taka Lechia Gdańsk przegrała 1:4 z Arką Gdynia, jest za nami w tabeli i ona w takiej sytuacji miałaby spaść? Byłoby to niesprawiedliwe – uważa Łukasz Jankowski, trener CWZS Bydgoszcz U-17.

Wydaje mi się, że nie ma takiej opcji, żeby zrobić na jesień rocznik 2003, bo to wtedy będzie ze szkodą dla młodszych chłopców. Nie jesteśmy w stanie zrobić ligi dla trzech roczników: 2003, 2004 i 2005. Pójdzie to naturalnym trybem, że od jesieni będzie grał rocznik 2004 i młodsi w CLJ U-17, a w U-15 – rocznik 2006 i młodsi. Nie wydaje mi się, żeby udało się znaleźć inne rozwiązanie – zauważa Maciej Palka, szkoleniowiec AP Reissa U-17.

Jakie są opcje w przypadku rozgrywek CLJ U-17 i U-15, gdzie na wiosnę rozegrano tylko jedną kolejkę? – Myślę, że są trzy możliwe scenariusze: 1. Gramy opóźnioną ligę, startujemy później, gramy środa-sobota. 2. Dogrywamy tyle, ile jest możliwych kolejek, to byłoby najbardziej sprawiedliwe. Chociażby, żeby spróbować zagrać każdy z każdym, nieważne na jakim terenie. Tylko żeby się zmierzyć. 3. Nie rozgrywamy nic, to jest siła wyższa, nie kombinowałbym – uważa Jankowski.

– Myślę, że będzie ciężko dokończyć te ligi, bo ta pandemia bardziej się rozwija, aniżeli zbliża ku końcowi. Raczej będziemy zakładać plan taki, że nie dokończymy ligi i może być tak, że nawet jej nie wznowimy. Jednak patrząc przez pryzmat rocznika 2003, to chyba najlogiczniej byłoby “poświęcić” rundę dla nich. W przypadku awansów i spadków zachowałbym status quo, jeśli chodzi o rundę jesienną. Te same zespoły rozpoczęły ligi makroregionalne czy wojewódzkie, one jeszcze stricte nie wystartowały, więc nikt nie czułby się pokrzywdzony w tym momencie z racji braku awansów i spadków – stwierdza Filip Raczkowski, trener Rakowa Częstochowa U-17.

W życiu coś jest ważniejsze od czegoś. Teraz pozostaje nam zadbać o zdrowie, bo ono jest najważniejsze i czekać co się wydarzy, bo mamy marzec i zobaczymy czy te CLJ-ki mają szansę na to, żeby wznowić rozgrywki, czy będzie to raczej wszystko odwołane. Jeżeli wszystko się unormuje i nie będzie przeciwwskazań sanepidu i Ministerstwa Zdrowia, to jak najbardziej można rozegrać jedną rundę, albo spróbować dokończyć w całości rozgrywki. Jednak, jeśli nie wznowimy, to wydaję mi się, że obecny skład drużyn przejdzie na rundę jesienną – puentuje Maciej Palka.

Tak, jak zaznaczyliśmy, w przypadku CLJ U-17 i U-15 sytuacja jest bardziej przejrzysta aniżeli w przypadku U-18. Bo można anulować tę jedną kolejkę, a sezon 2020/21 rozpocząć w takim samym zestawie zespołowym, ale już z młodszym rocznikiem. Rocznik 2003 oberwie nieco rykoszetem, bo bez ogrania musi powoli pukać do seniorskiej piłki. Jednak inne rozwiązania są ciężkie do wprowadzenia i mogą skomplikować sytuacje u młodszych zawodników, na co zwracają uwagę trenerzy.

Jedna wielka pandemia…

ARKADIUSZ DOBRUCHOWSKI

Fot. Newspix