Weszło Junior

Weszli z buta w Ligę Mistrzów. Czy Haaland jest wyjątkiem?

Dla norweskiego napastnika obce wydają się takie pojęcia jak: “aklimatyzacja w nowym klubie”, “mam dopiero 19 lat, więc nie muszę strzelać bramki w każdym spotkaniu” czy “nie mogę strzelić w pierwszym sezonie gry w najbardziej prestiżowych rozgrywkach na świecie dwucyfrowej liczby goli, rozgrywając tylko osiem spotkań”. Haaland wszedł do Ligi Mistrzów nie tylko razem z drzwiami, ale przy okazji i futryną. Kto w jego wieku również błyszczał w tych rozgrywkach?

Zaczniemy od niewysokiego Argentyńczyka z FC Barcelony. Wiemy, o kim wy teraz myślicie, ale nam chodzi o… Javiera Saviolę. Urodzony w Buenos Aires zawodnik w wieku 20 lat zadebiutował w Lidze Mistrzów i już w swoim debiucie zdobył bramkę przeciwko tureckiemu Fenerbahce, chociaż na placu gry spędził ledwie ponad pół godziny. W sezonie 2001/2002 uzbierał 4 gole w 11 spotkaniach. Jeszcze lepszą miał następną kampanię, gdy zdobył siedem goli. A w Barcelonie miał wtedy kto strzelać.

Obafemi Martins błyszczał w Serie A, ale we wspomnianych już kilkukrotnie rozgrywkach naprawdę dobrze zaprezentował się tylko raz – jako 19-latek. Do osiągnięcia Haalanda trochę mu zabrakło, ale i tak może być zadowolony ze swoich 5 bramek w 8 spotkaniach.

Nie możemy też zapomnieć o innym Argentyńczyku z FC Barcelony – tym właściwym. Leo Messi mając 20 lat, rozgrywał swój… czwarty sezon w Lidze Mistrzów. W sezonie 2007/2008 pięć ze swoich sześciu trafień zanotował w fazie grupowej, a może byłoby tych goli więcej, gdyby nie kontuzja, która wykluczyła go z dwumeczu z niemieckim Schalke. Sześciokrotny zdobywca “Złotej Piłki” lepiej zaprezentował się w następnej kampanii, gdy zdobył 9 goli i zanotował 5 asyst, co pozwoliło mu na zostanie królem strzelców tamtej edycji. Do tej pory pozostaje najmłodszym zawodnikiem, któremu udało się zdobyć tę nagrodę.

Niewiele gorzej radził sobie jego rówieśnik Karim Benzema, wówczas reprezentujący barwy Olympique Lyon. Benzema, podobnie jak Saviola, w swoim debiucie w tych rozgrywkach zdobył bramkę, pokonując bramkarza Rosenborga. Francuz może nie strzelał astronomicznej liczby goli, ale jeśli przełożymy to na występy, wyjdzie nam całkiem niezła średnia. W sezonach 2007/2008 i 2008/2009 wyszedł na boisko łącznie 15 razy, zapisując na swoje konto 9 bramek i 3 asysty.

Wypada też wspomnieć o Stefanie Joveticiu, wówczas graczu włoskiej Fiorentiny. 20-letni wtedy Czarnogórzec zagrał tylko w czterech spotkaniach, ale dwa razy popisał się dubletem, co pozwoliło mu na zdobycie średnio jednej bramki na mecz. Takim samym dorobkiem może się w tym sezonie pochwalić Rodrygo z Realu Madryt.

Jak wypada Haaland na tle innego genialnego nastolatka? Kylian Mbappe debiutował w Lidze Mistrzów rok wcześniej niż Norweg. Miał szczęście, że ówczesne Monaco prezentowało się zaskakująco dobrze, dając się wyeliminować dopiero w półfinale. Francuz zagrał wówczas w 9 spotkaniach, zdobył 6 goli, a co ciekawe… żadnego z tych trafień nie zanotował w fazie grupowej! Porównując go do zawodnika Borussii Dortmund, zdobył jednak aż cztery bramki mniej. 

Wayne Rooney, Cristiano Ronaldo czy Leo Messi – będąc młodymi piłkarzami, bardzo dobrze radzili sobie w Lidze Mistrzów, ale żaden nie był nawet bliski rekordu strzeleckiego Haalanda. I to w takim wieku. Liczby Norwega są na zupełnie innym poziomie, a przecież nie mierzył się z byle kim. Na przywitanie zdobył hat-tricka z KRC Genk, strzelał w każdym meczu, jeśli jego drużyna zdobyła gola. Niektórzy mogli się pochwalić 5 bramkami w 8 spotkaniach, on po pięciu spotkaniach miał osiem goli! Inny poziom?

Fot. Newspix