Blogi i felietony

Kuźnia Weszło Junior: Jak sprawiedliwiej podzielić miliony od PZPN?

Zacznijmy od tego, że dawanie ot tak pieniędzy dla akademii klubów ekstraklasy, I, II i III ligi przez PZPN jest pomysłem, jak dla mnie, bezsensownym. Jeśli PZPN chce wspierać akademie – niech robi to z głową albo wcale, bo póki co doprowadza do podziałów w środowisku piłki młodzieżowej. I to dużych podziałów. Głos w tej sprawie zabierał już pan Wiesław Wilczyński (Escola Varsovia), zabierał także pan Andrzej Trzeciakowski (Delta Warszawa). Inni pewnie także – ja skupiam się na Warszawie, bo tutaj mieszkam i tu trenują moi synowie.

Jak pisał Przemek Mamczak – dla niektórych akademii pieniądze proponowane przez PZPN to będą budżety ponad dwuletnie. Jaki jest sens takiego podziału (zakładając, że wszyscy dostaną po równo)? Dla mnie żaden. Rozumiem, że w całym systemie pomocy chodzi przede wszystkim o utrzymanie w klubach kadry trenerskiej.

Warto pomyśleć, jakie rozwiązanie mogłoby być po prostu… lepsze. Moja propozycja? Jest następująca: każdy klub objęty teraz wsparciem przesyła do PZPN listy płac trenerów zatrudnionych w akademiach (I kwartał 2020) i PZPN zapewnia środki na 50% wynagrodzenia trenerów za II i III kwartał 2020. Reszta środków – wraca do puli podziałowej pomiędzy pozostałe akademie i szkółki dziecięce oraz młodzieżowe. Resztę środków – a będzie co dzielić – należy podzielić według poniższych ogólnych zasad:

  1. Akademia / szkółka przesyła formularz, zawierający dane trenerów (rozumiem, że PZPN ma ich bazę i może to zweryfikować – więc razem z PESEL), którzy w niej zarabiają. Kryterium  – ma to być trener z minimum Grassroots C i znajdować się w bazie PZPN. Akademia / szkółka podaje też formę zatrudnienia i kwotę netto zarobków (wsparcie ma dotyczyć utrzymania trenerów, na resztę wydatków niestety szkółka musi poszukać sobie innych źródeł). Podobnie jak w przypadku akademii profesjonalnych klubów – zestawienie powinno obejmować I kwartał 2020.
  2. Właściciel składa oświadczenie, czy stara się o rekompensaty z ZUS (wynagrodzenia) i w jakiej formie. Jest też zobligowany do przesłania decyzji ZUS (odmownej czy pozytywnej – bez znaczenia na tym etapie) w sprawie dofinansowania.
  3. Akademia / szkółka przesyła zanonimizowane wyciągi bankowe (szkółki zbierające składki do ręki i rozliczające się w gotówce z pracownikami – wypadają z programu wsparcia, ponieważ zasady mają być w miarę przejrzyste i czytelne, a możliwość „kombinowania” ma być ograniczona do minimum), z których wynika, na jakie konto wpływają składki i skąd też wypływają wynagrodzenia (weryfikacja wysokości zarobków, tego czy płacony jest ZUS). Wyciągi za I kwartał 2020.
  4. Akademia / szkółka wypełnia oświadczenie, że zwarte dane są prawdziwe, podaje namiary na trenerów (telefon, mail – do wyrywkowej weryfikacji) i pod rygorem prawnym zwrotu całości otrzymanych pieniędzy wypełnia weksel na kwotę wsparcia (oczywiście zależnie od formy prawnej taki weksel musi podpisać osoba fizyczna reprezentująca dany podmiot), przy czym jedyne akceptowalne formy prawne prowadzenia akademii / szkółki to stowarzyszenie, fundacja, jednoosobowa działalność gospodarcza, spółka. Konieczne jest także przesłanie statutu (regulaminu) akademii / szkółki tak, aby zweryfikować, czy wszystkie składki mają obowiązek wpływania na konto bankowe.
  5. Dzielimy po równo – jeśli wychodzi, że PZNP jest w stanie dopłacić 50% wynagrodzenia dla trenerów – to każdy dostaje 50% niezależnie, czy zatrudnia 2 czy 30 trenerów. W końcu chodzi o sprawiedliwy podział środków i nie robienie wyjątków czy dodatkowych podziałów w środowisku.

Z programu automatycznie wypadają wszystkie podmioty objęte cerytfikacją, bo one i tak w kwietniu jakąś pomoc mają mieć od państwa (via PZPN). Z rozmowy z Przemkiem wiem, że mowa o 4-5 tys. akademii / szkółek. Jest potencjalnie dużo papierków do analizy – ale w PZPN obecnie jest na pewno kilkanaście osób, które można by obciążyć nowymi zadaniami jeśli otrzymaliby odpowiednie narzędzia.

Skomplikowane? Nie sądzę. Są prawnicy w PZPN, są analitycy – można to ogarnąć. Póki co związek poszedł na łatwiznę i z gracją wypina się na tych, co najbardziej potrzebują pomocy. Dba o to, aby tłuste koty za bardzo nie schudły – za to kocięta mogą padać, w ich miejsce nadejdą nowe. Ale czy na pewno o to chodzi i na tym polega solidarność środowiska piłkarskiego?

Dotowanie tych, co mają i tak relatywnie największe możliwości samofinansowania (czy to robią, czy przepalają 80% budżetów na wynagrodzenia dla piłkarzy pierwszego zespołu – to już ich wybór, w pełni świadomy i niech sobie z tym wyborem radzą te podmioty we własnym zakresie), a pomijanie tych, co działają w dużej mierze od pierwszego do pierwszego – nie tego oczekuję od największego związku sportowego w Polsce.

Przykład Legii – co dwa lata 50% kadry rocznika jest wymieniane, z „rynku” zbiera się innych młodych zdolnych i ściąga do siebie. Dlaczego? Bo w Legii jest większa presja, bo te dwuletnie „kontrakty” powodują dodatkową presję na dzieciach i rodzicach (którzy dodatkowo naciskają na dzieci, żeby stały się kolejnymi Fabiańskimi czy Karbownikami). Niczemu to nie sprzyja. Sami trenerzy w Legii wiedzą, że z tym jest problem i że niewielu chłopców sobie z tym radzi. Ale co tam – za dwa lata kadrę się przewietrzy i po problemie. A że ci, co odejdą, z reguły tracą zapał do dalszej gry i trenowania? No trudno, to już nie problem akademii Legii.

A skąd Legia bierze chłopców – w roczniku 2009 z LSS na początku przeszło do reprezentacji trzech chłopców. Na 12 tworzących reprezentację. Teraz kończy się dwuletni okres ochronny – i już zaciąg trwa. Champion, Talent Targówek, Varsovia – to tylko niektóre kluby, z których Legia będzie brała (już wzięła?) nowych chłopców.

Czy to źle? Dobrze. Ale te kluby są pominięte przez PZPN przy podziale środków. Jeśli te kluby padną to – no Legia wszystkich nie przejmie, bo nie ma na to ani warunków ani możliwości finansowo – organizacyjnych.

W obecnym systemie szkolenia PZPN zdecydował się na podcięcie czterech nóg w taborecie – taboret po skróceniu nóg o 3/4 nadal będzie spełniał swoją rolę, będzie można na nim siedzieć. Ale czy równie dobrze będzie z niego widać talenty wykuwające się bliżej domów i szkół, w miejscach gdzie presja jest mniejsza, gdzie warunki do treningu są często lepsze niż akademiach ekstraklasowych?

Warto zastanowić się, czy aby na pewno jest to zrobione tak, jak powinno być zrobione. Bo dla mnie, z perspektywy rodzica, którego dwaj synowie trenują w mniejszych klubach, związek zrzuca odpowiedzialność za utrzymanie szkółek na rodziców i samorządy.

Wiem, że właściciele powinni mieć poduszkę finansową. Wiem też, jak to wygląda od środka – bo mam kontakt z właścicielami – i nie zawsze da się tę poduszkę wypracować, bo jednak są to ciągłe inwestycje (w sprzęt, w szkolenie trenerów), rosnące koszty utrzymania czy najmu obiektów. Niezależnie od wszystkiego, ruch PZPN odbieram jako dopłaty do kadr, do utrzymania trenerów – a w takim przypadku powinno to objąć wszystkich trenerów, a nie tylko tych zatrudnionych w klubach, których teraz pomoc dotyczy.

RAFAŁ KURABIOWSKI