Weszło Junior

Charyzma wylewa się z ekranu, więc gramy dalej. Z kamerą w szatni Magiery

Po “Niekochanych” kanał Łączy Nas Piłka zaprezentował kolejny film, w którym zdradza kulisy piłkarskiej szatni. Film o drużynie, która wcześniej nikogo nie interesowała, ale dzięki mundialowi przyciągała na stadiony dziesiątki tysięcy kibiców. A przed telewizory miliony.

Po trzech odcinkach dokumentu o pierwszej reprezentacji Polski można powiedzieć, że “Niekochani” byli po prostu lepsi. Byłbym jednak zaskoczony, gdyby było inaczej.

Pierwsza różnica, która od razu rzuca się w oczy, to trenerzy. A konkretnie ich podejście. Wszyscy, którzy choć trochę znają Jacka Magierę, wiedzą, że jest to człowiek spokojny, wyważony, niedający się ponieść emocjom. U Jerzego Brzęczka można było odnieść czasem wrażenie, że liczy na to, że jeden wulgaryzm wszystko zmieni.

Selekcjoner reprezentacji Polski do lat 20 często używa przedmiotów, żeby coś lepiej zobrazować. Chociażby ołówki, które miały symbolizować drużynę. Prosty przekaz, ale wszyscy wiedzieli, o co chodzi. Były też jednak momenty trochę żenujące jak historyjka o bizonach. Jest duża szansa, że nie do każdego trafiła…

– Jak cię nie powołam, Góral, na listopad, to ktoś zapyta o ciebie? Przecież ty jesteś anonimowy, gościu, w Polsce. Anonimowy! Ty jesteś anonimowy, każdy z was jest anonimowy. Nikt was nie zna. Nikt! Nikt się nie zapyta, dlaczego Slisza nie ma na zgrupowaniu. Nikt – mówił Magiera po wygranym 3:0 meczu z Czechami, gdy po dniu przerwy aż jedenastu zawodników było nienawodnionych.

I to była konstruktywna krytyka. Dosadna, a zarazem merytoryczna. Dająca do zrozumienia, że fakt, że oczy fanów piłki nożnej w Polsce będą przez pewien moment skupione tylko na nich, nie robi z nich od razu gwiazd futbolu.

Rozczarowujące są trochę fragmenty z zawodnikami. Nie jest to wina operatorów czy montażystów, a bardziej samych piłkarzy. Poza Puchaczem, Łyszczarzem i Szotą, młodzież powiedziałaby, że jest lekki cringe. A czasami bardzo duży, gdy 20-letni Walukiewicz żartuje w sklepie z prezerwatyw. Gdy miało się 13 lat, to było to może lekko zabawne, ale gdy chodzi o dorosłego mężczyznę, to sorry, trochę mniej.

Paradoksalnie najważniejsze i najciekawsze fragmenty tego ponad godzinnego materiału dotyczą meczu z Tahiti. Niby łatwe zwycięstwo, od początku było wiadomo, że rywal jest skazany na pożarcie i nie ma szans, do przerwy prowadzimy 3:0, więc z czym problem?

– Zajmij się grą, nie dyskusją. Nie patrzeniem po trybunach, nie dyskusją z sędzią czy mogę, czy nie. Zajmij się grą. Nie ustawiaj kolegów, zrób to, co do ciebie należy. Przyjmij do przodu, zapierdalaj do przodu, wracaj, zapierdalaj do tyłu i nic więcej, dobra? Jest możliwość – dograj. Jest możliwość – strzel na bramkę. A nie rozmawiaj, nie dyskutuj, nie pokazuj, co trzeba robić. Zacznijmy od siebie. Mówiłem, wysoko wychodzimy? Wysoko wychodzimy! To, że koledzy nie chcą wyjść wysoko, to weź jednego, drugiego kopnij w dupę i wyjdź wyżej. A nie przychodzisz do mnie w 40. minucie: czy my możemy wyjść wyżej? Panowie, kurwa, jak mamy nie wyjść wyżej w takim meczu? Każda bramka się może liczyć. Każda! Czego się boimy? Wygrać 5:0? Siedemnaście tysięcy ludzi i mamy sraczkę, papier toaletowy? Nie, panowie, nie. Luz! – powiedział selekcjoner do swoich podopiecznych w przerwie.

Gdyby przyłożono mi pistolet do głowy i dano nawet 50 szans na wybór którego polskiego trenera były to słowa, w życiu nie odgadłbym, że Magiery. A tu niespodzianka. To jest “mięso”, którego oczekują widzowie.

Ciekawie wygląda sekcja komentarzy pod filmem. 9 na 10 to pochwały warsztatu Magiery, jego pracy szkoleniowej. Jest on w Polsce fachowcem docenianym, a jednocześnie niedocenianym. Na pewno ma dobre podejście do młodzieży. Niektórzy uważają, że jego metody nie sprawdziłyby się w piłce seniorskiej, że nie dotarłyby do doświadczonych piłkarzy. Ale jego seniorzy przegrywali z Realem Madryt 0:2, a po zmianie stron wyszli na prowadzenie.

Czy była to bardzo ciekawa produkcja? Bez szału. Ale warta obejrzenia. Bo warto dowiedzieć się trochę kulis z życia tej kadry. Czy była to zmarnowana godzina życia? Nie, tego nie można powiedzieć. Gdybym miał wystawić ocenę? 6,5/10.

BARTOSZ LODKO

Fot. Newspix