Reportaże

“Bazujemy na dużej świadomości, merytoryce i przygotowaniu trenerów”. Polska Akademia BVB w Goczałkowicach

Akademia BVB im. Łukasza Piszczka w Goczałkowicach-Zdroju powstała w czerwcu poprzedniego roku. Od tego czasu powstało sporo tekstów i reportaży na jej temat, większość była jednak dosyć ogólna. Dość powiedzieć, że nikt nie opisał nawet pobieżnie obszaru szkolenia w filii niemieckiego potentata. W związku z dużym zainteresowaniem ostatnim odcinkiem “Jak Uczyć Futbolu” najciekawsze fragmenty audycji z Michałem Zioło, dyrektorem sportowym akademii, zebraliśmy także w formie tekstowej.

Zioło z Piszczkiem znają się od niespełna 20 lat. Los chciał, że trafili do jednego pokoju w internacie, gdy obaj występowali w Gwarku Zabrze i sięgnęli po mistrzostwo Polski juniorów. Gość naszej audycji, uznany swego czasu MVP finałów tych mistrzostw, z niemieckim klubem jest związany od 2012 roku. W Dortmundzie pracował w różnych sektorach, nie tylko jako trener drużyn dziecięcych i młodzieżowych.

Od czerwca 2019 roku jest dyrektorem sportowym Akademii BVB im. Łukasza Piszczka w Goczałkowicach-Zdroju, pierwszej szkółce Borussii poza granicami Niemiec. Jaka w tym wszystkim jest rola samego reprezentanta Polski?

– Często nie widać tego z zewnątrz ile czasu poświęcamy na to, żeby porozmawiać o akademii, zastanowić się z Łukaszem nad większością spraw. Zarówno, jeśli są to sprawy inwestycyjne, jak i merytoryczne, staramy się wymieniać poglądy. Łukasz jest otwarty i chętny na dzielenie się swoją wiedzą. Myślę, że nigdy nie dojdzie do tego, że będzie tylko twarzą tej akademii – uważa Michał Zioło.

Dlaczego szkółka powstała w Goczałkowicach? Tu chyba nie trzeba wiele tłumaczyć. To rodzinna miejscowość “Piszcza”, a jego bliscy mieszkają tam po dziś dzień. Piszczkowie są zaangażowani w życie miasta i lokalnego klubu – LKS-u Goczałkowice. – Włodarze BVB bardzo szybko dali się namówić na to, że ten projekt ma sens. Mam nadzieję, że uda nam się tę namiastkę Dortmundu przenieść do Goczałkowic – tłumaczy dyrektor akademii.

Jak wygląda struktura organizacyjna akademii? – Jest to obszerny temat, ale postaram się w skrócie przedstawić strukturę organizacyjną, w której dziś funkcjonujemy i jest rozplanowana na najbliższe dziesięć lat. Świadomie wystartowaliśmy na początku z czterema rocznikami, od U-8 do U-11, i daliśmy sobie czas, żeby ta akademia się systematycznie rozwijała. Udało nam się pozyskać najlepszych trenerów z możliwych. Uważam, że wykonują świetną pracę, dają dużo pasji, radości. Każdy z trenerów głównych ma swojego asystenta. W dwóch młodszych kategoriach wiekowych jest maksymalnie po 14 dzieciaków w grupie, a w dwóch starszych – po 16. Obecnie mamy w akademii 58 dzieciaków i z roku na rok będziemy się starać rozwijać o kolejny rocznik, który będzie w kategorii wiekowej U-8. Tak będziemy rosnąć w siłę – opowiada Zioło.

W Goczałkowicach zadbali o infrastrukturę. Docelowo mają być dwa pełnowymiarowe boiska o nawierzchni hybrydowej, a obecnie korzystają z boiska o nawierzchni sztucznej do gry 9v9. Na początku roku oddano do użytku budynek klubowy, w którym znajdują się szatnie, odnowa biologiczna czy biura.

W tym wszystkim najważniejsze są oczywiście dzieci, ale dużą wagę przykłada się także trenerom. – Uważam, że jest to bardzo ważny aspekt, który decyduje o naszej jakości, a w przyszłości będzie ją potwierdzał. Zależało mi, żeby spotkać się ze wszystkimi osobami, które chciały u nas pracować. Dwa lata temu było 60 trenerów, z którymi mogłem osobiście porozmawiać. Nie ważna jest ukończona szkoła czy licencja trenerska, ale podejście do drugiego człowieka, wartości, jakimi dana osoba kieruje się w życiu, dobry kontakt z dziećmi oraz nastawienie na rozwój, to gwarancja sukcesu, więc takich trenerów szukamy – mówi dyrektor akademii.

Rzadko się zdarza, żeby szkoleniowcy mogli liczyć w szkółce na pracę na pełen etat, a tak jest w Goczałkowicach. W BVB wychodzą z założenia, że trenerzy muszą mieć stworzone warunki do tego, żeby mogli się w stu procentach poświęcić swoim obowiązkom.

Akademia BVB im. Łukasza Piszczka prowadzi także dodatkowe zajęcia. Dla dzieci, które nie trenują w szkółce. Co w przypadku, gdy dane dziecko będzie lepsze od tego, które jest obecnie w akademii? – Zacznę może od punktu, który jest w tej całej historii również ważny, jeżeli chodzi o dołączenie do akademii i ewentualne odejście pod kątem ścieżki profesjonalnej. Jeżeli chodzi o dojście do akademii, nie ma tu znaczenia kategoria wiekowa, w trakcie całego sezonu jest możliwość, żeby taka zmiana się odbywała. Jeśli stwierdzimy, że chcemy, żeby taka zmiana się odbyła, a dany zawodnik powinien i chce trafić do naszej akademii dołączyć, to takie dołączenie w trakcie sezonu jest zawsze możliwe (co bardzo ważne, nie będziemy przekraczać tej maksymalnej liczby osób na drużynę, którą założyliśmy, czyli tylko wtedy, gdy maksymalna liczba zawodników w drużynie nie jest osiągnięta). W drugą stronę, jeżeli pod kątem sportowym będziemy chcieli, mówiąc kolokwialnie, z kogoś zrezygnować, to tutaj wręcz przeciwnie – nigdy nie będziemy chcieli, żeby odbyło się to w trakcie sezonu, a co ważne, w trakcie roku szkolnego. Musimy pamiętać, że te dzieci są też w trakcie rozwoju społecznego, emocjonalnego, itd. Taka zmiana mogłaby niekorzystnie wpłynąć na ich oceny w szkole czy sytuację w domu. 

– Teraz stajemy przed takim dylematem, że już mamy kilku zawodników, którzy z tych kursów, treningów dodatkowych, się wyróżniają, ich poziom dziś predysponuje ich do tego, żeby dołączyć do akademii. Jeśli liczba chłopców w drużynie jest już maksymalna, to będzie się to odbywało kosztem, niestety, jednego, dwóch czy trzech zawodników, z którymi będziemy chcieli indywidualnie porozmawiać i którym zaproponujemy, żeby dołączyli do tych treningów dodatkowych, żeby cały czas mieć wpływ, jako akademia, na ich dalszy rozwój – wyjaśnia Zioło.

Nawet, gdy dany chłopak okaże się za słaby na grę w akademii, to cały czas chcą mieć wpływ na jego rozwój. I to jest podstawowa różnica między podejściem Niemców i Polaków do szkolenia dzieci, którą dostrzega Zioło.

W goczałkowickiej akademii mogą grać dzieci, które od tej miejscowości dzieli nie więcej niż 50 kilometrów. Tak samo wygląda to w Dortmundzie. – Utalentowany 9-latek z Monachium nigdy nie trafi do Akademii Borussii Dortmund, nawet, jakby miał być najlepszym zawodnikiem w swoim roczniku. Jest to związane z koncepcją szkolenia, która nie raz się w Dortmundzie sprawdziła na bazie wielu lat doświadczeń. Wiele razy rodzice stawali przed problemem ekonomicznym, czyli czy nie zmienić pracy, sprzedać domu i przeprowadzić się do Dortmundu. Taka zmiana otoczenia dla 9-, 10-latka może nie jest problemem, ale problem pojawia się po dwóch, trzech latach, gdy chłopak z najlepszego staje się piątym, później dziesiątym. Dojazd na trening nie może trwać dłużej niż sam trening – tłumaczy dyrektor akademii.

Przejdźmy do tematów samego szkolenia. Każda kategoria wiekowa charakteryzuje się czymś szczególnym. Czym konkretnie?

– Pozwolę sobie zacząć od kategorii, które w naszej akademii jeszcze nie funkcjonują, a w zasadzie od obszaru początkowego, z którym będziemy chcieli wystartować we wrześniu. To jest bardzo bogaty projekt, który będzie opierał się o koncepcję związaną z europejskim pojmowaniem sportu i piłki nożnej, a w zasadzie stworzenie takich fundamentów pod ogólną sprawność fizyczną. Tutaj, jeżeli chodzi o obszar początkowy do kategorii U-7, mogę powiedzieć, że będzie się przede wszystkim opierało to o fundamenty ogólnego rozwoju sportowego, żeby w dalszych latach dzieci same stricte decydowały, do jakiej dyscypliny sportowej są najlepiej predysponowani. To jest projekt, który będziemy opierać o Heidelberg Ballschule, o metodę Life Kinetik, którą udało nam się bazie kooperacji z Borussią Dortmund wprowadzić w życie i będziemy mogli wprowadzić w naszej akademii. Jeżeli chodzi o kategorie wiekowe od U-8 do U-11, to tutaj przychodzi mi na myśl tylko jedna rzecz – technika. Wszystko, co robimy, dąży do tego, żeby procentowy współczynnik elementów technicznych w treningu był jak najwyższy. Jest to rozbite w kategoriach U-8 i U-9 na mikrocykle tygodniowe, a jeżeli chodzi o kategorie U-10 oraz U-11 – pracujemy obecnie na mikrocyklach dwutygodniowych.

Zioło: – Obszar budujący od U-12 do U-15 jest obszarem, w którym będziemy chcieli ugruntować zdolności motoryczne pod konkretną dyscyplinę sportową, czyli piłkę nożną, i będziemy chcieli wprowadzać podstawowe elementy taktyki. Tutaj wejdziemy już w taktykę grupową, drużynową, gdzie poświęcimy jej więcej czasu. Od kategorii U-16 jest to obszar maksymalizacji osiągnięć sportowych, gdzie wszystkie te elementy techniczne, taktyczne i motoryczne będziemy chcieli u danego zawodnika podnosić.

Wspomnieliśmy o technice, a jak wyglądają formy treningowe w Akademii BVB im. Łukasza Piszczka w Goczałkowicach-Zdroju? Dużą uwagę przywiązują do tego, żeby w treningu znalazła się odpowiednia ilość czasu na różne gierki treningowe. Małe gry rozwijają zawodników, a przy okazji sprawiają im wiele radości, bo w końcu każde dziecko zawsze czekało, że na końcu treningu będzie gierka.

– Uważam, że bardzo fajnym pomysłem jest, mając 16-osobową kadrę i grając 7v7, który udaje nam się realizować z innymi drużynami, jest to, że chłopcy, którzy nie powinni w danym momencie grać na głównym boisku, grają na bocznej murawie. Jeśli chodzi o strukturę samego treningu, to podzieliliśmy zajęcia na sześć 15-minutowych ćwiczeń. Oczywiście, jak to w życiu bywa, czasem te ćwiczenia zajmują więcej czasu i jednostka treningowa kończy się czterema lub pięcioma ćwiczeniami, co nam też powala zobrazować naszą pracę i po kilku latach będzie dla nas to nieocenione źródło wiedzy pod względem naszych zawodników. Będziemy wiedzieć, ile minut na dany element techniczny poświęciliśmy i będziemy mogli ocenić naszą pracę i zobaczyć, czy idziemy w kierunku, w którym chcielibyśmy iść – zauważa gość JUF.

Było ogólnie, więc zagłębmy się w ten temat trochę szczegółowiej. Jak te wspomniane sześć elementów wygląda, jeżeli chodzi o treść?

 Bazujemy na dużej świadomości, merytoryce i przygotowaniu trenerów, tym wszystkim, co trenerzy przez swój pełen etat pracy mogą i powinni zmienić. Zastanowienie się nad treningiem, wyciągnięcie z niego wniosków, przygotowanie do następnej jednostki treningowej.

Czy wśród sześciu środków będą też takie oparte na formie ścisłej? – Jeżeli chodzi o formę ścisłą, to ja przypominam sobie takie zdanie, że “nie da się nauczyć czytać, nie znając alfabetu”. I w pełni się z nim zgadzam. Nie ma złotego środka, nie można powiedzieć, że ta forma jest idealna, a ta do niczego się nie nadaje. Ze wszystkiego trzeba w odpowiednich proporcjach skorzystać. Im młodsza kategoria wiekowa, tym tej formy podstawowej używamy więcej. A w zależności od poziomu zawodników z tej formy będziemy wychodzić i robić to bardziej dynamicznie czy w formie gier – wyjaśnia Zioło.

W Goczałkowicach opierają się m.in. na metodach Life Kinetik i Ballschule Heidelberg. Na czym one polegają?

– W wielkim skrócie metoda Life Kinetik polega na rozwoju umysłu, świadomości, po to, żeby zadania, które są przed nami stawiane, były wykonywane szybciej i lepiej. Jest to trening, który obciąża nas tylko umysłowo. Jeżeli chodzi o Ballschule Heidelberg, to trzeba wspomnieć o sobie, która stworzyła ten projekt, czyli profesorze Klausie Rocie, z którym miałem okazję spotkać się dwa lata temu. Rott stworzył koncepcję, która zakłada, że to dzieciaki mają wykazać predyspozycje do jakiejś gry, co kłóci się z modelem amerykańskim. Jest to projekt, który chcemy realizować od września we wszystkich szkołach i przedszkolach w Goczałkowicach – kończy dyrektor Akademii BVB im. Łukasza Piszczka.

Jeżeli wciągnęliście się w dortmundzkie realia – całą nasza audycję możecie nadrobić poniżej:

Fot. Akademia BVB im. Łukasza Piszczka/Facebook