Blogi i felietony

Kuźnia Weszło: Efekty zmian w angielskim systemie szkolenia trenerów? Piłkarze są sobą

Nie potrafię podkreślić, jak ważne jest stworzenie odpowiedniego środowiska. Można mówić. Rozkazywać. Upominać. Temperować. Ale to nie o to chodzi. Przekonali się o tym w południowym Londynie. I dziś zbierają owoce.
Wiele spośród metod treningowych starej szkoły było bardzo autokratycznych i opartych na trenerze posiadającym wszystkie odpowiedzi – uważa były trener Akademii Crystal Palace, Harry Hudson.
To natychmiast nadawało ton środowisku treningowemu oraz interakcji pomiędzy trenerem a zawodnikiem. Jeżeli trener chce, żeby wszystko było bardzo uporządkowane i ustrukturyzowane, nie będzie akceptował żadnego zagrożenia ani ryzyka dla swojego rozkazu. Tymczasem młodzi zawodnicy z południowego Londynu mają w sobie cwaniactwo, pewność siebie i ochotę, żeby przetestować trenerów. Wielu trenerów tego nie lubi, ponieważ wpływa to na ich ego i potencjalnie kwestionuje ich pozycję wewnątrz grupy.

W 2016 roku spośród wszystkich angielskich piłkarzy występujących na poziomie Premier League aż 14% urodziło się w południowej części Londynu.

Przemysłowa północ kraju na zawsze pozostanie kolebką angielskiego futbolu. Niepostrzeżenie jego przyszłość zaczęła kształtować się jednak na gęsto zaludnionym obszarze na południe od rzeki Tamizy.

Przyczyn takiego stanu rzeczy jest oczywiście mnóstwo. Podobnie jak w przypadku przedmieść Paryża, należy ich upatrywać przede wszystkim we wspomnianym zagęszczeniu ludności (południowa część Londynu stanowi 5% angielskiej populacji), konsekwencjach ogromnej, afrokaraibskiej emigracji, wszechobecnym skautingu młodych zawodników czy nawet stopniowo zanikającym zjawisku rasizmu.

Są też jednak tacy, którzy twierdzą, że Jadon Sancho (dziś Borussia Dortmund), Tammy Abraham i Callum Hudson-Odoi (obaj Chelsea), Joe Gomez (Liverpool), Aaron Wan-Bissaka (Manchester United), Ryan Sessegnon (Tottenham), Reiss Nelson (Arsenal), Ademola Lookman (RB Lipsk) i wielu innych mogli zostać zawodowymi piłkarzami również dzięki zmianom w angielskim systemie szkolenia trenerów.

– Mogą być sobą – tłumaczy były trener położonej w południowo-wschodniej części Londynu Akademii Charltonu Athletic, a obecnie członek sztabu szkoleniowego młodzieżowej reprezentacji Anglii, David Powderly.

Mogą zostać zawodowcami dzięki temu, w jaki sposób grają poza klubem. To dzisiaj klucz. Jeżeli przychodzą na nasze treningi i czują, że nie mogą robić na nich tego, co tam [na podwórkach], to [dla nich] nieodpowiednie środowisko. Powinni przychodzić właśnie dlatego. Ja [jako trener] nie powinienem chcieć tego zmienić. Musimy po prostu stworzyć odpowiedni [dla zawodników] sposób gry. Zwłaszcza w młodszych kategoriach wiekowych chcemy widzieć tego więcej. Mówmy [zawodnikom]: “nie zanudzaj mnie! Czuję się podekscytowany, gdy robisz te rzeczy! Dzięki temu drużyna staje się lepsza! – dodaje.

Piłkarz z południowego Londynu jest szybki, sprawny, niesamowicie wyszkolony technicznie i zdeterminowany. To zawodnik podwórkowy, który swoją technikę szlifował na małych, osiedlowych boiskach z ogrodzeniem (w tzw. klatkach). Tam budował swoją pewność siebie i przynależność do społeczeństwa. Wcześniej nie zawsze, a przynajmniej nie każdy mógł jednak przenieść prawdziwego siebie do wielkiego futbolu.

Przyglądając się strukturze treningowej wewnątrz angielskiej piłki nożnej, do całkiem niedawna trzeba było zajść dość wysoko, zanim niektóre spośród tych dzieci miały kontakt z czarnoskórymi trenerami – zauważa dziennikarz “Daily Mirror”, Darren Lewis.

Zdarzały się sytuacje, że trenerzy nie byli w stanie zrozumieć społecznych okoliczności wokół tego, dlaczego dany zawodnik mógł zachowywać się w określony sposób. Stanowczo zbyt często występuje u niektórych trenerów chęć skreślania zawodników, podczas gdy tak naprawdę zwolnienie i zrozumienie, rozmawianie, uczenie się, identyfikowanie, wyrażanie empatii – daje niesamowicie dużo. Myślę, że [obecnie] pracując z niektórymi sztabami szkoleniowymi, doszło do powstania więzi pomiędzy zawodnikami i trenerami, które pozwoliło zawodnikom wykorzystać swój potencjał.

Młodzieżowa reprezentacja Anglii sięgnęła w ostatnich kilku latach po młodzieżowe mistrzostwo świata do lat 17 (rocznik 2000) i do lat 20 (rocznik 1997) oraz mistrzostwo Europy do lat 17 (rocznik 2000) i do lat 19 (rocznik 1998).

Zawodnicy urodzeni i wychowani w południowym Londynie ogrywają dziś w angielskich reprezentacjach młodzieżowych – i powoli w dorosłej kadrze – kluczowe role. Ale nie tylko poprzez swoją postawę na boisku.

Sposób, w jaki oni grają, powoduje efekt domina – przyznaje Powderly obserwując, jak południowi londyńczycy oddziałują na pozostałych kadrowiczów z innych regionów Anglii. – Nie tylko technicznie, ale także mentalnie [wreszcie!] wierzymy, że jesteśmy najlepsi; że możemy podjąć Brazylię, Portugalię czy Francję i wyjść zwycięsko dzięki zarówno pasji, jak i umiejętnościom, a nawet sztuczkom technicznym. To obecnie tworzymy. Nie potrafię podkreślić, jak ważne jest stworzenie odpowiedniego środowiska.

– Bycie sobą!

WOJCIECH FALENTA