Blogi i felietony

Wtorkowa rozgrzewka z Mamczakiem: nie na raz

Powiedziałem w ostatniej audycji, że nie do końca czuję najnowszy suplement Narodowego Modelu Gry. Dlaczego nie przypadł mi do gustu “Trening formacyjny”?

Na początku maja przeczytałem najnowszy suplement NMG, ale wciąż zastanawiam się, do kogo jest on kierowany. Można oczywiście uznać, że przy świadomym podejściu trenera, zastosować da się go w zasadzie wszędzie. Ale z drugiej strony, przeglądając ponownie ponad 100 stron przykładowych środków treningowych, mam nieodparte wrażenie, że faktyczny kierunek obrany tym razem przez PZPN jest nastawiony wyłącznie na mały procent odbiorców.

Najlepsi zawodnicy w kraju, największe akademie. Drużyny seniorskie, profesjonalne lub półprofesjonalne, z III czy IV ligi (choć pewnie nie wszystkie). – Należy pamiętać, że przy odpowiedniej modyfikacji przedstawionych w dalszej części publikacji ćwiczeń i gier można realizować je również w zespołach rywalizujących na co dzień w rozgrywkach młodzieżowych 9×9 czy 7×7 – przeczytałem na wstępie i wtedy właśnie zapaliła mi się ostrzegawcza lampka.

Marcina Dornę i Przemysława Małeckiego, którzy w głównej mierze odpowiadali za “Trening formacyjny”, zaprosiłem do “Jak Uczyć Futbolu”. Trenerom, których warsztat bardzo szanuję i których, tak po ludzku, bardzo cenię, przed nagraniem poinformowałem o swoich odczuciach.

Nie czuję tego suplementu” – napisałem. I po czwartkowym, półtoragodzinnym łączeniu, trochę mnie przekonali, a trochę nie.

W rozmowie co chwila podkreślany jest bowiem argument świadomości trenerów. To, jak jest on istotny w odbiorze NMG. – Liczymy na wyobraźnię trenerów – mówi Dorna.

Rozumiem, do czego przekonują mnie szkoleniowcy. Traktując publikację jako kolejne narzędzie do inspiracji, zakładając przy tym, że trafi w ręce kreatywnych, doświadczonych i w pełni świadomych czytelników, można by tylko przyklasnąć. Jasne – posługując się przykładami i analizując je pod kątem własnego modelu gry, jednocześnie stopniując względem umiejętności swoich zawodników, gdy czasem trzeba się cofnąć (kiedy gry zadaniowe nam nie wychodzą) – to ma sens.

Ale z drugiej strony – czy ktoś, na tym poziomie świadomości, o której mówimy, potrzebuje takich przykładów? Mnie wydaje się, że on doskonale wie, co mu się sprawdza, a co niekoniecznie. Z drugiej strony – komuś, kto jeszcze w głowie nie poukładał sobie tego, jak chciałby, by wyglądały współprace w formacjach w jego zespołach, brakuje w NMG podstawy teoretycznej.

Przypomniał mi się dialog z Miłoszem Stępińskim, z którym spotkaliśmy się w “Akademii Weszło Junior”:

Byłem świeżo po lekturze pańskich książek: “Trening pozycyjny”, “Taktyka atakowania i bronienia w systemie 1-4-3-3”. Na jednej z grup trenerskich jednak bardzo radykalnie skomentował pan któryś wpis, odnośnie form treningowych. “Tylko w grach”, “wyłącznie w formie rywalizacji” – pisał pan, co tuż po lekturze książek było dla mnie dużym zaskoczeniem. Nawet napisałem do pana wtedy prywatnie – o co tu chodzi?!

– Elementarne nauczanie oparte na skutecznej formie ścisłej jest dobre na samym początku. Później, kiedy ktoś coś potrafi, powtarzanie w efekcie zatrzymuje. Piłka nożna jest sportem otwartym, najważniejsza jest decyzyjność i szybkość podejmowania decyzji. Nauczanie poprzez gry jest elementem bardzo trudnym.

Ostatnio czułem, że trendy się zmieniają. Że PZPN również poszedł w tę stronę i “Gry zadaniowe”, czyli pierwszy z suplementów NMG, dokładnie odzwierciedlają słowa Stępińskiego. Pokazują, że wcale nie jest tak trudno nauczać poprzez gry. Że trener może być kreatorem takich środków, a z warsztatami ich tworzenia spotykałem się na kursach UEFA B i UEFA A, które odwiedzał sam Dorna. Jasny kierunek, z decyzjami w tle, zmienił podejście środowiska, a przynajmniej jego części. Wtem – pojawia się trening formacyjny, którego spora część to to, od czego odchodziliśmy.

Przynajmniej mi się tak ciągle wydaje…

Bo w ostatnich latach co chwilę słyszę, że polscy trenerzy “grają na wynik”. Że nadmiernie skupiają się na taktyce, że właśnie nauczają, 11-latków, “na sucho”, przesuwania, ustawienia, asekuracji. Że robią to za szybko.

Pierwszy rozdział z przykładami w “Treningu formacyjnym” dotyczy doskonalenia współpracy w formacji obrony. I oczywiście znajdziemy tam wiele wartościowych treści, ale środki ze stron 31, 36, 37, 38 czy 40 – trudno wprowadzić będzie w kategoriach Orlika czy Młodzika. Inaczej – może nie będzie trudno, ale czy to będzie na nie dobry moment? Oczywiście, znów: można modyfikować, podejść do tego świadomie.

Moje obawy wiążą się z jednak tym, że trenerzy, pracujący w szczególności z dziećmi, nie są tak świadomi jak choćby Małecki.

To tylko przykładowe rozwiązania. Nie chciałbym, żebyśmy określali je jako schematy, które zawodnicy mają realizować w ścisłej formie, zero-jedynkowo. Rozwiązanie, które pokazuje jakieś ćwiczenie, przenoszone na trening bez modyfikacji i własnej jego analizy, to myślenie płytkie. Nie chcielibyśmy, by trenerzy na to tak postrzegali. Jak trener do tego podejdzie? To jego świadomość, jego mądrość, być może to jedno rozwiązanie zastosuje – mówi trener drugiego zespołu Lecha Poznań. – W bardzo prosty sposób zastosować można formę zadaniową, w której zawodnicy podejmują decyzję, stosują takie, bądź inne rozwiązanie – dodaje.

Ale to, co dla Małeckiego jest proste, dla innych wcale proste być nie musi.

Większość środków prezentowanych w NMG “testowanych” było podczas projektu Talent Pro. Projektu, na który przyjeżdżają najbardziej utalentowani 15-, 16- i 17-latkowie w Polsce. W akademii Lecha również to działa, bo wciąż do czynienia mamy z topem. Dalej – treści treningowe różnią się jednak diametralnie.

Kiedy patrzę na poziom gry w piłkę popularnej sfery grassroots, ciekawi mnie możliwość wykonania tych złożonych, zsynchronizowanych ruchów u większości. Kiedy wspominam swoją pracę (pewnie pracowałem na poziomie zbyt niskim, amatorskim – to prawda), wiem, że to by nie wychodziło.

Uważam, że forma ścisła nie jest niczym złym, jeżeli jest dobrze zaprogramowana i zaplanowana – twierdzi Dorna. Kolejny raz trudno się z nim nie zgodzić. Lecz kierowany do masowej grupy odbiorców NMG, który w większym procencie trafia jednak do poziomu grassroots, oparty o stopniowanie tych środków, jaki ma miejsce… według mnie jest dość ryzykowny.

Ryzykowny, ponieważ trudno też uwierzyć mi, by trenerzy nie stosowali środków zaprezentowanych jako przykładowe. By modyfikowali je odpowiednio, miksowali za każdym razem. A patrząc na umiejętności piłkarskie “większości”, pewnie z tych opartych na fragmentach gier będą musieli się cofać. W efekcie może wyjść z tego powrót do korzeni.

Im mniejsza złożoność ćwiczenia, tym łatwiej dla nas, trenerów. Bo łatwiej stosuje się środki, które są proste do wykonania. Proste do przekazania. W których nie trzeba wiele wyciągnąć z gry, w których zagrać można dobrze lub źle, a czynników oceny nie ma wielu. Wychowaliśmy się w systemie rozkładania wszystkiego na części. Łączenia małych części w jedną dużą. Chociaż przez lata udowodniono nam, że w futbolu takie podejście nie zafunkcjonuje, wyciągnięty fragment jest ciągle dla nas tym najprostszym. Szóstka albo pała – po co obserwować diagonalne ustawienie dwójki i siódemki podczas dynamicznej rywalizacji boiskowej? Schemat podań może albo wyjść, albo nie. Można go jasno ocenić. Taka jest nasza rzeczywistość.

Moim zdaniem w książce to, o czym rozmawialiśmy w JUF, trzeba było dobrze wytłumaczyć. Wydaje mi się w ogóle, że w polskiej literaturze bardzo brakuje konkretnych rozwiązań. Takich “łopatologicznie” opisanych przez trenerów, którzy mają je od lat usystematyzowane i sprawdzone. Jak Małecki czy Dorna.

Takich, które krok po kroku określą zadania indywidualne, ścieżki ruchu poszczególnych graczy i zainspirują do pomysłów. Złożonych rozwiązań, które zainspirują właśnie do tworzenia kolejnych złożonych rozwiązań, ale pokazując jak można to zrobić.

Na takiej teorii można budować świadomość. Dziś, ci wyżej, zapominają często, że nam, szaraczkom, brakuje fundamentów i podstaw. Że większość z nas ogląda mecze, obserwuje je pod kątem swoich zespołów, ale przez to swój proces nauki taktycznego rzemiosła znacznie wydłuża w czasie.

“Trening formacyjny” ze znacznie szerszym wstępem teoretycznym? To jedno. Drugie – czy dzisiaj akurat taki dodatek do NMG jest najistotniejszy? Czy zapotrzebowanie na wiedzę akurat taką było w ostatnich tygodniach czy miesiącach największe?  Mam wątpliwości co do kolejności tych publikacji. A jak Wasze odczucia po lekturze?

PRZEMYSŁAW MAMCZAK

Chcesz podyskutować o szkoleniu? O najnowszym artykule? Nie zgadzasz się ze mną lub chciałbyś coś dodać? Napisz koniecznie – [email protected].