Weszło Junior

Niemcy szukają własnego Lewandowskiego

Niemcy szkolą świetnych piłkarzy, ale w “produkcji” typowych dziewiątek są zdecydowanie gorsi. Były nawet takie czasy, że jeździli na wielkie imprezy z tylko jednym czy dwoma napastnikami. Co chcą zrobić, żeby wyszkolić własnych Lewandowskich?

Meikel Schönweitz od kilku lat jest związany z młodzieżowymi reprezentacjami Niemiec. Zaczynał od kadry U-16 i prowadził każdy kolejny rocznik. Sam nigdy nie grał w piłkę. Przed pracą w DFB trenował przez cztery sezony drużynę Mainz do lat 17. 

40-letni szkoleniowiec miał szczęście trafiać na ludzi, którzy go ukształtowali. W Moguncji uczył się od Thomasa Tuchela, a w związku od Hansi Flicka. Dzisiaj obaj prowadzą najlepsze zespoły we Francji oraz Niemczech.

Chociaż tyle dobrego, że mają Timo Wernera. Po zakończeniu kariery reprezentacyjnej przez Miroslava Klose “Die Mannschaft” zostali bez typowego napastnika. Ktoś oczywiście na tej pozycji grał, ale zazwyczaj byli to skrzydłowi lub napastnicy znacznie niższej klasy.

Werner może sobie strzelać po 20 bramek na sezon w Lipsku, ale i tak nasi zachodni sąsiedzi od kilku lat muszą godzić się z faktem, że największą gwiazdą ich ligi, jest Polak. Swoją drogą, jakich to czasów dożyliśmy, żeby to Niemcy zazdrościli nam piłkarzy. Ale mają ku temu powody, bo Robert Lewandowski to zawodnik, którego w składzie chciałaby mieć każda reprezentacja na świecie.

Schönweitz przedstawił niedawno plan, który ma pomóc w stworzeniu własnych Lewandowskich. Jakie pomysły przedstawił? Na początek – młodzieżowe reprezentacje powinny mieć trzech szkoleniowców o określonym typie, a konkretnie: specjalistę od grup młodzieżowych, trenera z dużym doświadczeniem i takiego, który nie boi się innowacji oraz nowinek technologicznych. Za wzorcowy przykład podał kadrę do lat 18, w której trenerami są Christian Wörns (były piłkarz, specjalista od grup młodzieżowych), Peter Hermann (68-latek, doświadczenie) i Fabian Hürzeler (27-latek, nowa szkoła). 

Co zrobić, żeby wyszkolić zawodnika na konkretną pozycję? Wprowadzić indywidualny trening dla każdej formacji. Jest Timo Werner, Serge Gnabry i Leroy Sane, ale umówmy się, że na 80-milionowy naród, w którym króluje piłka nożna, wygląda to trochę kiepsko. Kiedy dodatkowo zawodników Bayernu Monachium i Manchesteru City zaliczymy bardziej do skrzydłowych, niż typowych dziewiątek, wyjdzie nam, że zostaje tylko Werner.

Niemcy popełnili błąd, z którego zdają sobie sprawę. Wyszkolili samych kreatywnych piłkarzy, ale to właśnie z tego powodu narzekają na brak typowych egzekutorów. Zapomnijmy na chwilę o Wernerze – najbardziej bramkostrzelnymi niemieckimi napastnikami w tym sezonie są… Florian Niederlechner i Rouwan Hennings. To tylko udowadnia, że naprawdę potrzebują piłkarzy na tę pozycję.

Ich nadzieją na przyszłość może być Youssoufa Moukoko. 15-latek, po którego kolejnych wyczynach strzeleckich rozpisują się media. No właśnie, ale to wciąż tylko 15-latek. Wielu było zdolnych młodziaków, których brutalnie zweryfikowała seniorska piłka.

Wspomnieliśmy o kreatywnych zawodnikach, a Meikel Schönweitz uważa, że zawodnikom na boisku trzeba dać jeszcze więcej swobody. Jego zdaniem, młodzi piłkarze powinni samemu uczyć się podejmowania decyzji podczas gry. 

Sporo pomysłów z planu 40-letniego trenera dotyczy kadr młodzieżowych i ten również. Jego zdaniem selekcjoner młodzieżowej reprezentacji powinien prowadzić nie daną kategorię wiekową, a daną grupę. I to przez minimum trzy lata. Najłatwiej jest to podzielić na okres od U-15 do U-17 i od U-18 do U-20. Taka zmiana zapewniłaby stabilizację, która jest już wprowadzona – on sam tak pracował.

Piątą ideą, a zarazem ostatnią, jest zmiana postrzegania treningu. W Hiszpanii podczas meczu widać to, nad czym drużyna pracowała wcześniej na zajęciach. W Niemczech trening bywa często tylko przygotowaniem do następnego spotkania. Oczywiście, kibice widzą swój zespół tylko podczas spotkania. Jeżeli zawodnik nie będzie wcześniej przez pięć dni w tygodniu ciężko pracował na treningach, to trudno oczekiwać, żeby zachwycał w meczu. Byli tacy, którym się to udawało, ale to tylko wyjątki od reguły.

Trudno powiedzieć, czy Niemcy wyszkolą sobie własnego Lewandowskiego. I kiedy to nastąpi? Pomysły Schönweitza mają na celu raczej usprawnić kilka kwestii niż doprowadzić do rewolucji.

Fot. Newspix, za: sportbild