Weszło Junior

Śląsk z zespołem w II lidze. Wielka szansa dla wrocławskiej młodzieży?

Do niedawna nie mieliśmy żadnej drużyny rezerw na szczeblu centralnym, a od przyszłego sezonu być może będziemy mieć takie dwie. Jaki jest plan na drugi zespół Śląska Wrocław? Czy skład będzie się opierał w dużej mierze na młodych zawodnikach?

Lech Poznań swoim awansem do II ligi dał przykład, że posiadanie drużyny rezerw na szczeblu centralnym przynosi korzyści. Młodzi zawodnicy co tydzień mają możliwość mierzenia się z klubami, którym bliżej do tych z Ekstraklasy niż do okręgówki.

Co zrobić, żeby w przypadku przerwania rozgrywek nie użalać się nad swoim losem i mieć zapewniony awans do wyższej ligi? Od początku zdobywać punkty, a nie liczyć na to, że ktoś się wykruszy czy tłumaczyć, że jesień mamy zawsze gorszą od wiosny. 18 meczów, 37 punktów i cztery “oczka” przewagi nad drugą Polonią Bytom – tak wyglądał bilans Śląska Wrocław II w sezonie 2019/2020.

– Rok wcześniej awansowaliśmy z IV do III ligi. Nasza grupa jest dosyć mocna, bo są zespoły z Górnego Śląska, gdzie jest dosyć wysoki poziom, więc początkowo nie wiedzieliśmy, jaki postawić sobie cel. Okazało się, że dobrze sobie radzimy, skończyliśmy rundę jesienną na pierwszym miejscu, więc w klubie wszyscy się “zapalili” do możliwości awansu na szczebel centralny. Jest grupa zawodników 19-, 20-, 21-letnich, którzy jeszcze nie są w stanie grać na ekstraklasowym poziomie, dlatego ta II liga byłaby dla nich fajnym przetarciem, nie musieliby być wypożyczani do innych klubów. Mieliśmy zamiar walczyć o awans. Był Ruch Chorzów, była Polonia Bytom, być może jeszcze ktoś by doskoczył, więc nie było to łatwe zadanie – mówi nam Piotr Jawny, trener drużyny rezerw.

Śląsk Wrocław w sezonie 2018/2019 zajął drugie miejsce w Centralnej Lidze Juniorów U-18. Podopieczni Ryszarda Pietraszewskiego do zwycięskiej Korony Kielce stracili aż 16 punktów, ale w składzie tego zespołu było kilku ciekawych zawodników. Gdzie są teraz?

– Część z nich została w Śląsku, m.in. Marcin Szpakowski, który gra regularnie i wywalczył razem z zespołem awans do II ligi. Są też Bartek Frasik, Piotr Samiec-Talar, Bartek Boruń i Grzegorz Kotowicz. Cała piątka regularnie trenuje z pierwszą drużyną, ale grają głównie w rezerwach. Zobaczymy, jak będzie to wyglądać w przyszłym sezonie. Niektórzy zmienili barwy i też sobie doskonale radzą. Olek Paluszek gra w rezerwach Górnika Zabrze, chociaż trenuje też z pierwszym zespołem, Karol Chmulak wrócił w swoje tereny i jest w Raduni Stężyca, Bruno Wacławek podpisał kontrakt z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza. Najbliższe miesiące pokażą, czy zaistnieją w poważnej piłce – wyjaśnia sam Pietraszewski, który z końcem tego sezonu odchodzi z klubu.

Kto wywalczył awans do II ligi? Czy skład zespołu w dużej mierze opierał się o młodych zawodników? – Przeliczyliśmy ilość minut, którą spędzili na boisku młodzieżowcy i było to ok. 80%. Były mecze, gdzie grali też bardziej doświadczeni zawodnicy, ale nie było też tak, że połowa składu była starszych graczy, bo zawsze przewagę miała młodzież. Nasza obrona składała się z chłopaków z roczników 1997 i 1998, czyli już nie młodych, ale nie takich, którzy nie mogą się dalej rozwijać. Łukasz Wiech, Konrad Poprawa, Paweł Kucharczyk – ta już trochę ograna defensywa na pewno trochę pomogła tym młodym ofensywnym zawodnikom. To nas też cieszy, że to przede wszystkim młodzi piłkarze wywalczyli ten awans – odpowiada Jawny.

Z drugą drużyną regularnie trenowało kilku zawodników, którzy grali w CLJ – Tomek Mamis, Kacper Głowieńkowski, Patryk Szymański i Paweł Fediuk z rocznika 2002 oraz Igor Maruszak i Filip Michalski z rocznika 2003. – Szymański, Mamis i Głowieńkowski to trójka, którą chcielibyśmy ogrywać w II lidze. Będziemy się zastanawiać czy wypożyczyć ich do mocnej grupy w III lidze, czy już jesienią będą w stanie wskoczyć do składu drużyny rezerw. Nie chcemy takiej sytuacji, żeby chłopcy byli w wyższej lidze, ale nie dostawali szans i większość sezonu spędzili na ławce rezerwowych – tłumaczy trener rezerw.

– Będzie im ciężko z uwagi na to, że jest tam dosyć duża rywalizacja i w pierwszej kolejności będą grać pewnie ci, którzy nie załapią się do pierwszego zespołu. Aczkolwiek, bardzo bym chciał, żeby to młodzi zawodnicy dostawali liczne szanse na grę. Patrząc na ilość zawodników w pierwszym zespole, myślę, że grupa zawodników z roczników 2002-2003 będzie grała w dużej mierze w Centralnej Lidze Juniorów U-18. Wszystko zależy od tego, jaką filozofię przyjmie klub – mówi z obawą Ryszard Pietraszewski.

Dobre występy w III lidze mogą spowodować, że część piłkarzy trafi do Ekstraklasy. Zdaniem Piotra Jawnego, najbliżej pierwszego zespołu jest Sebastian Bergier. 20-letni napastnik zdobył w tym sezonie osiem bramek w drużynie rezerw i zagrał trzy razy na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Łącznie uzbierał tylko kilka minut, ale być może Vítězslav Lavička pod koniec sezonu da mu więcej szans na grę.

Awans, awansem, ale jaki jest plan na tę drużynę? Niektórzy mogą obawiać się, że będzie to miejsce dla zawodników, którzy nie łapią się do pierwszego zespołu i będą zabierać miejsce w składzie młodzieżowcom. Czy zmieni się wizja klubów odnośnie do młodych piłkarzy?

– Nie chcemy od przyszłego sezonu wzmacniać się zawodnikami z pierwszego zespołu. Trochę problemem może być to, że przykładowo będziemy mieć mecz wyjazdowy w II lidze, który będzie kolidował ze spotkaniem pierwszego zespołu, gdzie musi być 3-4 młodzieżowców, a zagra tylko jeden. Wtedy reszta pojawi się na boisku w doliczonym czasie gry albo wcale. Ci chłopcy mogliby grać w II lidze, a przez to tracą minuty. Awansowaliśmy dla tych młodzieżowców. Dobrze jest mieć w składzie kilku doświadczonych zawodników, którzy czasami pomagają młodszym piłkarzom. Ciężko byłoby grać jedenastoma młokosami i oczekiwać od nich, że się utrzymają na tym poziomie. Musimy zachować balans. Chcielibyśmy, żeby w składzie było ośmiu młodych zawodników i trzech starszych – nie odwrotnie – kończy Jawny

Naszym zdaniem, posiadanie drużyny rezerw w II lidze ma zdecydowanie więcej plusów niż minusów. Lech Poznań przetarł szlak i zobaczymy, czy tą samą drogą podąży Śląsk. Oby, bo młodzi zawodnicy mogą na tym wiele zyskać.

BARTOSZ LODKO

Fot. Newspix