Wywiady

CLJ-ka od środka: “Ta liga jest oczkiem w głowie klubu”

Olimpia Elbląg w rundzie jesiennej sezonu 2019/20 po raz pierwszy w historii utrzymała się w CLJ U-15. Co to oznacza? Czy w województwie warmińsko-mazurskim są talenty i mają gdzie się odpowiednio rozwijać? W jaki sposób w Olimpii, jedynej  w województwie szkółce, wyróżnionej złotą gwiazdką w programie certyfikacji, wprowadzają młodych zawodników do seniorskiego futbolu? Dlaczego w elbląskim klubie nie ma drużyny juniora starszego? Na te pytania odpowiedział nam Bohdan Konarzewski, trener drużyny występującej w CLJ U-15.

Czujecie niedosyt spowodowany tym, że nie udało się rozegrać wszystkich meczów w CLJ U-15?

– Na pewno czujemy niedosyt, bo przygotowywaliśmy się bardzo ciężko do rundy wiosennej. Byliśmy na obozie w Radomsku. Pracowaliśmy ciężej, aby pokazać się z jeszcze lepszej strony, aniżeli jesienią. Runda jesienna była dla nas czymś nowym. Byliśmy beniaminkiem ligi i udało nam się utrzymać. Teraz myśleliśmy o tym, że spróbujemy dać trochę więcej jakości i radości tym, którzy nam kibicują, zatem czujemy lekki niedosyt. Tym bardziej, że jedyny mecz, który udało nam się rozegrać, napawał optymizmem. Całkiem fajnie to wyglądało, choć przegraliśmy 2:4 z Escolą Varsovia. Ale nie ustępowaliśmy faworytowi tego spotkania. W pewnym momencie prowadziliśmy nawet 2:1, potem, przy stanie 2:3, mieliśmy rzut karny. Niestety nie udało nam się go wykorzystać i rywale w końcówce zdobyli jeszcze jedną bramkę.

Co się teraz stanie z zawodnikami z rocznika 2005, którzy występowali w CLJ U-15?

– Oni będą grali w zespole juniora młodszego. Najlepsi zawodnicy będą trenować z rocznikiem 2004 i powalczą o CLJ U-17. Z kolei ci, którzy się nie załapią, będą grać w tej samej lidze, czyli wojewódzkiej, ale w drugim zespole. Jeżeli ta liga wystartuje, to starsi koledzy na pewno podejmą próbę awansu do CLJ U-17.

Są zawodnicy, którzy odejdą z klubu?

– Wszystko jest związane z naborem do szkoły. Wszyscy zawodnicy mają możliwość przejścia do szkoły, która jest stworzona po to, żeby chłopcy mieli, gdzie się uczyć i kontynuować treningi. Na pewno wielu zawodników przyjdzie do Olimpii Elbląg, bo mamy spore zainteresowanie. Dołączenie do klubu łączy się z przyjściem do szkoły. Na pewno nie uda nam się zatrzymać wszystkich zawodników, a część do nas jeszcze dołączy. Na ten moment mam wiedzę, że jeden chłopak opuści nasz klub, a reszta najprawdopodobniej u nas zostanie i będzie kontynuowała naukę oraz grę w naszej drużynie.

Jak wygląda u was sytuacja z treningami? Od kiedy trenujecie?

– W momencie, gdy rząd pozwolił na trenowanie w mniejszych grupach, zaczęliśmy trenować według ustalonych zasad. Gdy otrzymaliśmy zielone światło, aby treningi odbywały się w szerszym gronie, zaczęliśmy to praktykować. Obecnie trenujemy pięć razy w tygodniu. Rozegraliśmy już nawet sparing z Gedanią Gdańsk. Szykujemy się do rundy jesiennej nowego sezonu.

A planujecie jeszcze jakąś przerwę w treningach przed startem nowego sezonu?

– Na pewno zrobimy dwa tygodnie przerwy. Zawodnicy muszą skorzystać z wakacji, jakie by one nie były. Teraz też są na dużych obciążeniach, bo trenują pięć razy w tygodniu, więc będą mogli sobie odpocząć.

Przed pandemią też mieliście tyle jednostek treningowych?

– Przed pandemią trenowaliśmy trochę więcej. Tylko że treningi piłkarskie były przeplatane treningami motorycznymi lub regeneracyjnymi na basenie. Zatem pięć jednostek treningowych było stricte związanych z piłką plus motoryka i basen.

Jak w tym momencie wygląda intensywność treningów w waszym klubie? Tak jak przed okresem pandemii koronawirusa?

– Na początku zawodnikom było ciężko przystosować się do intensywności treningu grupowego. Oczywiście, pracowali indywidualnie w domach, w okresie pandemii, ale nic nie zastąpi treningu na świeżym powietrzu i intensywności, jaką spotykają na zajęciach grupowych. Myślę, że wracają do odpowiedniej dyspozycji fizycznej. Nie mamy możliwości szczegółowego pomiaru poziomu ich zmęczenia, zatem trudno to zmierzyć. Trudno powiedzieć czy doszli już do takiej formy fizycznej, jaką mieli przed pandemią.

Widać jeszcze u zawodników, że mieli dłuższy rozbrat z piłką? Czy te kilka tygodni treningów sprawiło, że wszystko wróciło do normy?

– Wiadomo, że na początku piłka nie trzymała się nogi, nie chciała ich słuchać. Teraz jest coraz lepiej. Od tego czasu zwiększyła się liczba jednostek treningowych. Trening techniczny pokazuje, że jest coraz lepiej.

A jak wygląda frekwencja? Wszyscy już uczestniczą w treningach?

– Z frekwencją jest różnie, bo część chłopców, którzy nie będą kontynuować dalszej nauki w IV Liceum Ogólnokształcącym w Elblągu, nie bierze teraz udziału w zajęciach. Jednak na treningach pojawiają się już chłopcy, którzy chcieliby u nas trenować i kontynuować swoją naukę w tej szkole. Frekwencja jest dosyć spora. Jesteśmy dosyć liczną grupą, bo zawodników było około 25. I na treningach ta liczba jest stała, ale czasem zmieniają się uczestnicy. Aktualnie przyjeżdżają do nas zawodnicy spoza Elbląga, którzy aspirują do tego, aby stać się zawodnikami naszego klubu. Jednak najpierw muszą zdać testy ósmoklasisty, aby dostać się do szkoły, a potem testy sprawnościowe w klubie. Dlatego też zorganizowaliśmy sparing z Gedanią Gdańsk, aby zweryfikować ich umiejętności.

Na czym się głównie skupiacie na treningach? Mam na myśli obecny okres.

– Obecnie skupiamy się na poprawie motoryki, która została utracona w trakcie pandemii. Duży nacisk kładziemy też na zajęcia taktyczne. Wynika to też z doświadczenia, jakie nabyliśmy w CLJ U-15. Skupiamy się na niwelowaniu mankamentów, jakie były widoczne w walce o utrzymanie, w naszej drużynie, czyli motoryka i taktyka. Bo pod względem technicznym sobie radzimy.

Czy pan i trener Rafał Starzyński cały czas pracujecie przy roczniku 2005? Czy z zespołem, który będzie przygotowywał się do CLJ U-15?

– W tej chwili zostaliśmy rozdzieleni. Rocznik 2005, czyli trampkarzy, będzie prowadził duet Władysław Obrębski i Rafał Starzyński. Z kolei ja będę miał możliwość prowadzić zespół do CLJ U-15, ale rocznik 2006. Nie czekaliśmy do sierpnia z nowym podziałem sztabów trenerskich, bo szkoda na to czasu.

Prowadzi już trener zajęcia z rocznikiem 2006?

– Na razie wygląda to tak, że pomagam przy obu drużynach. Zostały jeszcze niespełna dwa tygodnie treningów, ale docelowo mam pracować z trenerem Sebastianem Cierlickim przy CLJ U-15.

Czym dla Olimpii Elbląg jest Centralna Liga Juniorów?

– Dla klubu jest to oczko w głowie. Dlatego, że nasze województwo nie jest najsilniejsze, jeżeli chodzi o piłkarską mapę Polski. Każdemu zespołowi naszego klubu jest ciężko awansować do silnych lig centralnych, więc jest to dla nas spora satysfakcja, a dla zawodników nagroda. Udało nam się w 2019 roku awansować do tej ligi i nadal w niej jesteśmy. Jesteśmy pierwszym zespołem w Olimpii Elbląg, który brał udział w CLJ i się utrzymał. Czujemy satysfakcję z tego powodu też, że nie mamy takich możliwości pozyskiwania zawodników z całej Polski jak Legia Warszawa czy Jagiellonia Białystok. Mamy tylko chłopaków z Elbląga i okolic.

Czy dzięki Centralnej Lidze Juniorów zawodnicy z pana drużyny bardziej się rozwinęli? Jak to trener widzi?

– Myślę, że tak, bo zostali zauważeni przez trenerów drużyn, z którymi graliśmy w CLJ. Dwóch zawodników ma propozycje przejścia do innych klubów. Zobaczymy, jak to się zakończy. Na pewno zrobili duży postęp. Było to widać po meczu wiosennym. Nabrali doświadczenia, cwaniactwa. Czy poszli krok do przodu w swoim rozwoju? Weryfikacją będzie jesień, to pokaże nam, czy poszliśmy do przodu ze szkoleniem, czy zostaliśmy w miejscu.

W jaki sposób chcą grać drużyny Olimpii Elbląg?

– Na pewno chcemy grać odważnie. Nie chcemy się bronić i za wszelką cenę utrzymywać dobrego wyniku z silnymi zespołami. Chcemy pokazywać się z dobrej strony, grać otwartą i fajną dla oka piłkę. Aby później czuć z tego satysfakcję. Nie chcemy zamykać się we własnym polu karnym. Preferujemy techniczny futbol. Tym bardziej, że nasz zespół pod względem fizycznym był chyba najmniejszy w lidze. Nie mieliśmy wyjścia, musieliśmy posiadać piłkę, żeby osiągnąć dobry wynik. Gdy nie mamy piłki przy nodze, drużyny silniejsze fizycznie próbują nas zdominować.

Trener wspominał o tym, że wcześniej było tak, że mieliście CLJ i od razu z niej spadaliście. Czy runda jesienna nie wymuszała też od was takiej gry, by się cofnąć i bronić wyniku, gdy groziło wam widmo spadku? Czy cały czas graliście odważnie z każdym, nie mając na uwadze tego, żeby się utrzymać?

– Cały czas uczyliśmy chłopców stylu grania do przodu. Nie mieliśmy zamiaru zmieniać taktyki. Czy się utrzymamy, czy nie – i tak chcieliśmy grać swoją piłkę, odważną i przyjemną dla oka. Nie mieliśmy takiego ciśnienia ze strony klubu, aby za wszelką cenę osiągnąć dobry wynik. Chcieliśmy po prostu ładnie grać i to się udało.

Rywalizowaliście w CLJ z Legią czy Jagiellonią. Czy na tym etapie widać duże różnice pod względem jakości piłkarskiej między Olimpią Elbląg a wspomnianymi, renomowanymi drużynami?

– Jeżeli chodzi o aspekt techniczny, to nie odstajemy od zespołów, które są stałymi bywalcami CLJ. Jednak odstawaliśmy trochę pod względem fizycznym. Bo nasz zespół jest późno dojrzewający i próbowaliśmy w inny sposób przeciwstawiać się tym zespołom. Wiadomo, że aspekt treningu taktycznego jest na innym poziomie w klubach, które dłużej grają na poziomie Centralnej Ligi Juniorów od nas. Myślę, że dawaliśmy radę. Byliśmy chwaleni przez trenerów ekip, z którymi graliśmy, za ładną grę w piłkę.

Jaki plan na rozwój młodego zawodnika ma Olimpia Elbląg?

– U nas wygląda to tak, że rozgrywki młodzieżowe kończą się na kategorii juniora młodszego. Zawodnik, który kończy wiek juniora młodszego, nie przechodzi do juniora starszego, a do drużyn rezerw. Oni tam realizują się już jako seniorzy. Taki jest pomysł naszego klubu, że nie mamy zespołu juniora starszego, a ci zawodnicy grają w IV lidze, w drugiej drużynie. Chyba że ktoś się wyróżnia, wtedy otrzymuje szansę gry w pierwszym zespole.

Dlaczego nie ma u was juniora starszego?

– To pytanie należy kierować do ludzi, którzy odpowiadają za pion szkolenia i decydują o tym, jak to ma wyglądać w Olimpii Elbląg. Takie są postanowienia, że trenujemy do juniora młodszego, a następnie oddajemy zawodników do seniorów. W naszym klubie uznano, że takie rozwiązanie jest lepsze i chłopcom z predyspozycjami na grę na wyższym poziomie będzie łatwiej przejść z juniora do seniora przez drużynę rezerw. To przejście będzie płynniejsze. Bo wiemy, że trenerzy seniorów mają opory, aby dawać szansę młodym zawodnikom.

To nie wygląda też czasem tak, że gdy zawodnicy kończą wiek juniora młodszego, to osoby z pionu szkolenia muszą usiąść i zastanowić się, z kim należy się rozstać? Aż tak duża grupa piłkarzy nie może trafić do drugiego zespołu… 

– Na pewno jakieś rozmowy są podejmowane. Jedni zawodnicy trafią do pierwszej drużyny, drudzy do rezerw, a następni pójdą na wypożyczenie, albo wrócą do swoich poprzednich klubów, będą szukać zespołu na niższym poziomie. Możliwości jest wiele.

Staram się to sobie w głowie wszystko poukładać – mówi trener, że macie połączone z klubem liceum – dlaczego więc nie jest to rozwiązane tak, żeby wraz z końcem szkoły, kończyć wiek juniora? Wydaje się to być naturalny kierunek i tak to wygląda w większości klubów w Polsce, które funkcjonują przy szkołach sportowych.

– Dlatego też jest ta IV liga, żeby chłopcy mieli gdzie grać. Oczywiście nie wszyscy się załapią. Bo kadra takiej drużny jest ok. 30-osobowa. A są zawodnicy w pierwszej, drugiej i trzeciej klasie liceum. Załóżmy, że w każdej jest po 20 uczniów, czyli mamy 60 zawodników. Trzeba dać im możliwość grania. Samym trenowaniem i chodzeniem do szkoły nie nakarmisz młodego zawodnika. Nie będzie czuł się usatysfakcjonowany. Bo może powiedzieć: “po co ja tutaj przychodziłem do szkoły, skoro nie mam gdzie grać?”. Dlatego szukamy różnych alternatyw. Mamy podpisane umowy z różnymi klubami i oni chętnie korzystają z naszych usług. Wiadomo, że młodzieżowcy są w cenie (śmiech). Najczęściej oddajemy ich na wypożyczenie, za darmo, aby mogli się ogrywać, żeby w przyszłości z nich jeszcze skorzystać. Dobrze by było, żeby była drużyna juniora starszego, ale należałoby najpierw zadać pytania: “czy mamy tylu zawodników, żeby grać w tej kategorii?”, “czy klub stać na to, żeby utrzymać drużyny w II lidze, IV lidze i juniora starszego?”. Wiemy też, że sytuacja gospodarcza została zachwiana przez pandemię. A decyzja o tym, gdzie będą dalej grać ci młodzi chłopcy, należy do zarządu.

Co wyróżnia akademię Olimpii Elbląg w województwie warmińsko-mazurskim?

– Przede wszystkim wyróżnia nas to, że otrzymaliśmy złotą gwiazdkę w procesie certyfikacji szkółek PZPN, jako jedyni w województwie. To jest też taki wyróżnik, który pozwoli nam otworzyć szkołę podstawową jako ośrodek szkolenia zawodników z województwa warmińsko-mazurskiego. Drużyna, która teraz będzie grała w CLJ U-15, na pewno będzie funkcjonowała w takim samym systemie. Tak samo będzie z kolejnym rocznikiem. Gdy w akademii przechodzimy na grę jedenastoosobową, staramy się grać jednolitym systemem, aby móc korzystać z wyróżniających się zawodników z rocznika młodszego. U nas też jest tak, że pracujemy przy drużynach w duetach trenerskich. W przypadku CLJ wygląda to tak, że co roku zmienia się jeden trener. Aby nowy uczył się doświadczeń tego, który przy tej drużynie pracował wcześniej. A ten drugi trener, który pracował w starszym roczniku, schodzi piętro niżej i dzieli się swoim doświadczeniem z innym szkoleniowcem. To też nie jest reguła, bo występuje rotacja szkoleniowa. Jednak to też jest pomysł na podtrzymanie ciągłości szkolenia.

Patrząc na rocznik 2005, który grał w CLJ U-15, czy trener widzi zawodników, którzy za dwa-trzy lata będą grać w pierwszym zespole Olimpii Elbląg?

– To jest jeden z ciekawszych roczników, które udało nam się wyszkolić. Mam nadzieję, że drogi zawodników z klubem się nie rozejdą i zostaną w nim na dłużej. Bo część z nich ma spore szanse, aby grać w pierwszym zespole. Mają bardzo duży potencjał.

ROZMAWIAŁ ARKADIUSZ DOBRUCHOWSKI

Fot. Olimpia Elbląg