Wywiady

CLJ-ka od środka: “Czeka nas bardzo trudne zadanie – utrzymanie w CLJ”

Można powiedzieć, że Chemik Bydgoszcz na poziomie centralnym w piłce juniorskiej bywa. Regularnie w CLJ bowiem nie występuje. Gdy awansują, od razu z ligi… spadają. Dlaczego tak się dzieje? Czy liga centralna to dla nich za wysokie progi? Jaki pomysł na rozwój zawodników ma klub z województwa kujawsko-pomorskiego? Czy ze stażów w Benfice Lizbona, Ajaxie Amsterdam i FC Porto można coś przenieść do polskiej szkółki? O tym wszystkim opowiedział nam Dawid Niezbecki, trener drużyny U-15 Chemika, która występuje w CLJ.

Jeszcze trenujecie czy zrobiliście już sobie przerwę od treningów?

– Zakończyliśmy treningi wraz z końcem roku szkolnego, czyli 26 czerwca.

Kiedy planujecie wznowić zajęcia i zacząć przygotowania do nowego sezonu ligowego?

– Planujemy rozpocząć treningi w ostatnim tygodniu lipca. Później wyjeżdżamy na obóz do Szczecinka 1-8 sierpnia.

Jak wyglądały wasze ostatnie tygodnie, jeżeli chodzi o drużynę, która będzie grała w CLJ U-15? Szykowaliście się już na nowy sezon? Czy doszło do jakichś zmian kadrowych? 

– Wracaliśmy powoli do treningów. Wiadomo, że przerwa była spowodowana pandemią koronawirusa i z uwagi na ten fakt chłopcy byli dwa miesiące bez treningu na boisku. Inne treningi też były ograniczone, bo był przecież czas, gdzie młodzież nie mogła swobodnie się poruszać na dworze. Mimo że zapewniliśmy im rozpiski treningowe, pracowali sami. Z kolei ten ostatni okres wyglądał tak, że województwa w różnych terminach otwierały boiska. My też nie byliśmy pierwszym województwem, gdzie moglibyśmy swobodnie trenować. Na początku oczywiście pracowaliśmy w grupach sześcioosobowych. Potem, gdy było to możliwe, zwiększyliśmy grono osób na treningu. Taka długa przerwa spowodowała, że pracowaliśmy nad troszkę innymi elementami, na których byśmy skupili się, jak kończyłby się sezon.

W takim razie, nad jakimi elementami pracowaliście? Był to taki okres adaptacyjny?

– Był to taki okres, gdzie próbowaliśmy odbudować zawodników po długiej przerwie. Cały czas czekaliśmy na decyzje, co dalej? Czy rozgrywki CLJ będą kontynuowane? Żyliśmy w lekkiej niepewności. Nie mogliśmy wrócić do normalnego trybu trenowania, ponieważ ta przerwa mogłaby źle wpłynąć na niektórych zawodników. Mam na myśli wszelkiego rodzaju urazy. Słyszymy, jak to wygląda w klubach, które wznowiły rozgrywki, że kontuzje częściej pojawiają, aniżeli wcześniej. Zbyt szybki powrót na wysokie obroty może powodować, że zawodnik “łapię” jakąś kontuzję. Chcieliśmy tego uniknąć. Powoli wprowadziliśmy zawodników do treningów. I czekaliśmy na decyzje. Czy będzie liga? Czy jej nie będzie? Niestety, liga została zakończona i z chłopaków też zeszło powietrze i chęć do treningów. Nie powiem, że było mniejsze zaangażowanie, ale było widać pewne załamanie tym, że nie uda się wznowić rozgrywek CLJ.

A jak wyglądała intensywność waszych zajęć w ostatnich tygodniach? Wchodziliście na coraz wyższe obroty? Można to już zestawić z okresem przed pandemią lub wczesnym okresem przygotowawczym?

– Nie weszliśmy na pełne obroty. Do momentu decyzji, że nie będzie ligi, nie było sensu, by pracować na pełnych obrotach. Za dużo czasu minęło bez treningu, żeby wejść na wyższy poziom. Po otrzymaniu decyzji o niewznowieniu rozgrywek CLJ, weszliśmy w okres roztrenowania, gdzie chłopcy bardziej cieszyli się z powrotu na boiska, aniżeli samym treningiem.

Zagraliście jakiś sparing w ostatnich tygodniach?

– W tym okresie nie było takiej decyzji, żeby można było rozgrywać mecze kontrolne. Z tego względu nie robiliśmy tego.

Budowaliście już nowy zespół pod CLJ U-15 w tym ostatnim okresie? Sprawdzaliście pewne rozwiązania taktyczne i personalne? Szykowaliście na to rocznik 2006?

–  Zacznę od rocznika 2005. Większość zawodników przed chwilą skończyło szkołę podstawową, jeżeli wcześniej rozpoczęli edukację. Czeka ich nowy etap w życiu – zmiana szkoły, nieraz otoczenia, klubu. Wszyscy jesteśmy na to przygotowani. To jest taki okres, gdzie zawodnicy zmieniają barwy klubowe. Z tej drużyny dwóch zawodników najprawdopodobniej go opuści. Jeżeli chodzi o wzmocnienia, to właśnie dziś odbywają się testy do pierwszej klasy liceum sportowego, z którym współpracuje Chemik Bydgoszcz. Jeżeli chodzi o rocznik 2006, to nie byliśmy przygotowani na taką sytuację. To będzie zespół, któremu będzie bardzo ciężko o dobrą postawę w lidze. Są to chłopcy o mniejszym potencjale niż ich starsi koledzy. Jednak na pewno będą chcieli dać z siebie wszystko i pokazać się z jak najlepszej strony w tej lidze.

Rozumiem, że będzie trener pracował przy CLJ? Czy idzie pan w górę wraz rocznikiem 2005?

– Rocznik 2005 przejmuje trener Szymon Maziarz, a ja będę pracował przy drużynie, która będzie grać w CLJ U-15.

Czy było widać spore rozgoryczenie u chłopaków, że nie udało się dokończyć tego sezonu CLJ?

– Oczywiście, że było to widać. Decyzja o zakończeniu rozgrywek też nie zapadła od razu, więc mieli nadzieję, że uda się jeszcze zagrać w CLJ. Dochodziły do nas różne plotki o ew. dokończeniu sezonu, więc chłopcy jeszcze wierzyli, że zagrają na tym poziomie. To była też pierwsza styczność z CLJ u większości chłopaków. Niestety, nie udało się rozegrać więcej spotkań. Nie ukrywam, że widziałem na twarzach zawodników wielkie niezadowolenie, że nie mogą sprawdzić się w tej lidze.

Czy ten zespół miał potencjał, żeby utrzymać się w lidze? Przypomnę czytelnikom, że przystępowaliście do rundy wiosennej CLJ U-15 jako beniaminek. 

– To był zespół o bardzo dużym potencjale i śmiem twierdzić, że mógłby namieszać w lidze. Uważam, że mógłby wygrać z każdym, ale również przegrać z każdym. Dlaczego twierdzę, że ma duży potencjał? Budowałem tę ekipę od dwóch lat. W tej kadrze znajdowali się zawodnicy, którzy byli powoływani na kadrę województw, chociażby Gracjan Gawroński, który zaraz pojawi się w Lechu Poznań. Do tego dochodzą też Oskar Klon czy Paweł Woźny. W przerwie zimowej pozyskaliśmy kolejnych byłych kadrowiczów województwa, czyli Szymona Michalkiewicza i Filipa Okraskę. Ten zespół był bardzo mocny, o czym świadczy baraż do CLJ U-15, gdzie pokonali w dwumeczu Żaki Szczecin 6:2. Na swoim obiekcie wygraliśmy 4:1, a u nich 2:1. Udało nam się też rozegrać pierwszą kolejkę CLJ U-15. Po niej zapadła decyzja o tym, że liga zostanie przerwana…

Ten mecz to był prognostyk na przyszłość, mimo porażki z FASE Szczecin 1:2?

– Oczywiście, znaliśmy potencjał zespołu FASE Szczecin. Rundę jesienną zakończyli na trzeciej pozycji w lidze. Sam przebieg tego meczu wskazywał na to, że będziemy się liczyć w tej lidze. Co prawda, przegraliśmy, ale od 17. minuty graliśmy o jednego zawodnika mniej, bo Jakub Cieszyński otrzymał czerwoną kartkę.

Jaki styl prezentował ten zespół? Czy Chemik Bydgoszcz stosuje jednakowy styl dla wszystkich drużyn?

– Jeżeli chodzi o wszystkie zespoły Chemika, to nie ma tej spójności we wszystkich rocznikach. Z tego względu, że roczniki bywają o różnym potencjale. Tak, jak wspomniałem, rocznik 2005 jest bardzo silny i liczy się w regionie. Natomiast nie wszystkie ekipy są tak mocne w akademii. Rocznik 2006 nie dysponuje aż takim potencjałem. Były mocne roczniki 2002, 2003. Z kolei w roczniku 2004 już to gorzej wyglądało. Jest pewna niestabilność. Te zespoły grają różnymi stylami. Z kolei rocznik 2005, który awansował do CLJ, prezentował ofensywny styl gry, gdzie byli silny skrzydłowi, mocny środek, bardzo dobra organizacja gry. Myślę, że fajnie też zespół dobrany był pod kątem psychologicznym. Chłopcy uczęszczali do jednej klasy sportowej, więc to zgranie i porozumienie się bez słów, pomagało nam na boisku.

Jeżeli chodzi o drużyny młodzieżowe Chemika Bydgoszcz, to wygląda to tak, że jak uda się wam awansować do CLJ, to zaraz spadacie. Czym to jest spowodowane? To jest za mocna liga dla was? Czy to wiążę się z tymi nierównymi rocznikami?

– Rocznik 2005 jest pierwszym, który awansował i utrzymał się w CLJ (śmiech). W jakich okolicznościach to się stało, to wszyscy wiemy. Natomiast nie spadł jako pierwszy. Dlaczego tak bywa? Moim zdaniem jest to spowodowane tym, że Chemik posiada zawodników o odmiennych umiejętnościach piłkarskich, jeżeli chodzi o nasze województwo. W kujawsko-pomorskim silny jest nie tylko Chemik, ale też CWZS Zawisza Bydgoszcz. To nie jest tak, że najlepsi zawodnicy w regionie trafiają do Chemika. Ciężko nam rywalizować z takim drużynami jak Lech Poznań czy Legia Warszawa. Oni pozyskują zdolnych chłopaków z całej Polski. My, jako Chemik, pozyskujemy piłkarzy ze swojego województwa. Dochodzą do nas chłopcy z Elany Toruń czy Olimpii Grudziądz. Bazujemy na regionalnych zawodnikach.

Jak trener przedstawiłby filozofię akademii Chemika Bydgoszcz?

– Cały nasz model szkolenia to bardzo złożona sprawa. Nie ukrywam, że Chemik posiada swój model gry, natomiast nie każdy rocznik jest przystosowany do tego, aby go realizować. Staramy się robić wszystko pod pierwszy zespół, żeby drużyny młodzieżowe grały tak, jak seniorzy. Nie tylko patrzymy pod ogół, jakim jest zespół, ale i na indywidualny rozwój zawodnika, na który kładziemy większy nacisk. Jesteśmy klubem, który nie chce na siłę utrzymywać zawodników, aby grali u nas w seniorach. Jeżeli pojawia się możliwość dalszego rozwoju w lepszych akademiach, to im to umożliwiamy. W ostatnim czasie sporo było przypadków, gdzie nasi zawodnicy zasilali lepsze kluby.

Jaki macie plan na zawodników z rocznika 2005, którzy przez chwilę byli w CLJ U-15?

– Najlepsi chłopcy już trenują z drużyną seniorską (IV liga – przyp. red.). Są to zawodnicy o określonych warunkach fizycznych i umiejętnościach. Nie ukrywam, że im to na pewno pomaga. Bo są w zespole też tacy, którzy sporo potrafią, ale nie są tak rozbudowani fizycznie i ciężko im rywalizować na poziomie seniorskim. Są tacy zawodnicy jak Oskar Klon czy Paweł Woźniak, którzy mają dobre warunki fizyczne i jest to podparte również umiejętnościami piłkarskimi i mogą w takich treningach uczestniczyć. Z tego, co wiem, z rocznika 2005 z pierwszym zespołem trenuje trzech zawodników. Dwóch już wspomnianych i jeszcze Karol Klimek.

Czym dla Chemika jest w ogóle gra w CLJ?

– Myślę, że jest priorytetem. Chcielibyśmy, żeby wszystkie nasze roczniki grały w CLJ. Jednak ciężko jest nam zbudować zespół, szczególnie w starszych kategoriach wiekowych, aby rywalizować jak równy z równym z takim akademiami jak Lech. Bazujemy na swoich zawodnikach i w tym też jest pewien problem. A najlepsi chłopcy, którzy wybijają się w niższych kategoriach wiekowych, są zaraz skierowani do lepszych akademiami. Nie stwarzamy problemów. Umożliwiamy im grę, jeżeli zawodnik daje taki sygnał pod względem umiejętności, że jest gotowy na odejście, to my pomagamy mu w tym, żeby dalej się rozwijał.

Czym wyróżnia się Chemik Bydgoszcz w województwie kujawsko-pomorskim?

– Uważam, że jest to solidna firma, która zatrudnia wielu trenerów. Najlepszym dowodem na dobrą pracę jest przyznana przez PZPN złota gwiazdka w procesie certyfikacji szkółek. Jesteśmy już po kontroli i wiemy, że była ona pozytywna. Mamy bardzo dużo młodzieży. Trenuje u nas sponad 550 zawodników we wszystkich kategoriach wiekowych. Wiadomo, że w kategoriach młodszych mamy po kilka zespołów na jeden rocznik. Dysponujemy dobrą bazą treningową, nasi trenerzy posiadają wysokie kwalifikacje. Mamy trenerów z UEFA Pro, UEFA Youth Elite, UEFA A. Myślę, że kadra trenerska jest bardzo mocna. Warunki do trenowania też mamy bardzo dobre, bo posiadamy dwa boiska o naturalnej nawierzchni i jedno sztuczne, orlik i sala gimnastyczna. Mamy klasy sportowe. Myślę, że to przyciąga uwagę młodych zawodników, którzy chcą uprawiać ten sport.

Wyczytałem, że trener nie tak dawno temu był na stażach w wielkich europejskich akademiach takich jak FC Porto, Benfica Lizbona czy Ajax Amsterdam. Czy jest coś, co trener stamtąd “wyniósł” i będzie próbował lub już próbuje wdrożyć w Chemiku?

– Nie jestem fanem kopiowania ani przenoszenia cały struktur klubowych, bo to jest niemożliwe. Każda akademia ma swój model działania. Oczywiście od takich marek jak FC Porto czy Benfica Lizbona można się wiele nauczyć i podpatrzeć. Jednak nie można tego w całości przenieść do nas. Uważam, że mądry trener z każdego wyjazdu, konferencji, stażu będzie potrafił wynieść coś do swojej pracy i w odpowiednim momencie to wykorzystać. Nie chodzi tu o kopiowanie, ale o funkcjonowanie. Jak to zrobić? Wszyscy się cały czas uczymy i każdy taki staż w Benfice, Ajaksie czy FC Porto daje nam większe możliwości i spojrzenie na to, jak pracuje się zagranicą i jak my możemy pracować. Uważam, że nie ma wielkich różnic między pracą trenerów u nas zagranicą. Staramy się równać z najlepszymi. Pomaga w tym internet, gdzie w każdej chwili możemy zobaczyć jak pracują na treningach kluby tj. Liverpool FC czy Manchester City. Dostęp do wiedzy mamy bardzo duży. Dlatego w kontekście FC Porto i Chemika Bydgoszcz nie możemy mówić o przepaści. Trenerzy mając coraz to wyższe wykształcenie i wiedzę, nie są są daleko, daleko z tyłu. Próbujemy doganiać najlepszą czołówkę.

Tym pytaniem nie miałem na myśli, aby kopiować cały system czy model szkolenia, ale miałem na uwadze jakieś drobne rzeczy, które można wprowadzać do treningu, np. pojedyncze ćwiczenie, rozgrzewka. Czy jest coś takiego, co trener podpatrzył i będzie chciał to wdrażać?

– Staram się nie kopiować. Na pewno nie przeniosę rozgrzewki, jeden do jednego, do swojego zespołu. Staram się zawsze zmodyfikować dane ćwiczenie. A jeżeli chodzi o ćwiczenia, które podpatrzyłem w innych akademiach, to staram się, żeby były dla mnie inspiracją do stworzenia czegoś swojego. Na pewno ćwiczenia, które zobaczyłem w tych akademiach, pomogą mi być lepszym trenerem i podnosić swoje umiejętności.

Co najbardziej trenerowi zaimponowało w wizytowanych akademiach?

– W takich akademiach podoba mi się rozwinięty skauting. Nie możemy się do nich porównywać. Benfica ma zatrudnionych ok. 60 skautów i są oni rozrzuceni po całej Europie. Jeżeli chodzi o ten element, mamy największe zaległości. Nie mówię tylko o Chemiku, ale o większości klubów w Polsce. Skauting jest słabo rozwinięty i bardzo słabo funkcjonuje. Ten element jest decydujący i powoduje, że widać przepaść między klubami. U nas skauting jest też słabo rozwinięty, nie ma w klubie na to pieniędzy. My, trenerzy, też nie mamy czasu, aby jeździć i oglądać zawodników, bo często pracujemy w dwóch różnych miejscach. Największą różnicę dostrzegam właśnie w skautingu.

Cel na przyszły sezon CLJ U-15 jest jasny – utrzymanie, tak?

– Zdecydowanie tym celem będzie utrzymanie. Zdaję sobie sprawę, że będzie to bardzo trudne zadanie. Znam też zespoły z rocznika 2006, które będą z nami grały w CLJ U-15 i myślę, że naszym głównym celem będzie nie spaść z ligi. Czeka nas bardzo trudne zadanie – utrzymanie. Chcemy, jak najlepiej się zaprezentować. To będzie nasz priorytet.

Czy styl gry będziecie przekładać na to, aby się utrzymać? Czy inne aspekty będą dla was najważniejsze?

– Przede wszystkim będzie to inny styl, jaki prezentowała drużyna z rocznika 2005. Bo ta ekipa nie posiada takich silnych skrzydłowych. Zatem gra skrzydłami będzie wyglądała inaczej. Będziemy inaczej budować też nasze jednostki treningowe pod kątem gry. Rocznik 2006 dysponuje zupełnie innym potencjałem.

ROZMAWIAŁ ARKADIUSZ DOBRUCHOWSKI

Fot. Chemik Bydgoszcz