Reportaże

Wszystko fajnie, tylko te boiska… Gwarek Tarnowskie Góry

Gdzie w Polsce znajdziemy najwięcej ciekawych ośrodków szkolenia dzieci i młodzieży? Na Górnym Śląsku. Od Gliwic po Sosnowiec, a po drodze jeszcze Chorzów, Katowice czy Zabrze. O Tarnowskich Górach i ich lokalnym Gwarku nie wspomina się zbyt często. Czy słusznie?

TS Gwarek Tarnowskie Góry powstał w 1953 roku. Nie byli w stanie dorównywać największym klubom w województwie i początkowo błąkali się po niższych ligach. Dopiero w ostatnich latach “coś” drgnęło i dziś są klubem III-ligowym.

Mają też zespół rezerw. Dlaczego o nim wspominamy? Bo grają w nim tylko młodzi piłkarze. Gwarek nie ma drużyny juniorów starszych, więc zawodnicy po skończeniu gry w juniorach młodszych, trafiają do piłki seniorskiej. I jest to niegłupie rozwiązanie, bo więcej da im gra z dorosłymi zawodnikami, nawet na niższym poziomie, niż z rówieśnikami.

Czy w Tarnowskich Górach mają jakąś realną konkurencję? Tak, ale tylko do 12. roku życia. Ich największymi rywalami w walce o zdolną młodzież są jednak szkółki z ościennych miejscowości.

W klubie słyszymy, że najzdolniejsze dzieci z miasta trafiają do nich, ale coś ciężko nam w to uwierzyć. Odległości są nieduże i naprawdę nie jest problemem wsiąść w pociąg do Katowic czy Zabrza, by trenować tam w lepszych klubach, gdzie ma się większą szansę na zostanie w przyszłości profesjonalnym zawodnikiem.

– Czy można efektywnie szkolić, nie mając infrastruktury? Moim zdaniem nie. Infrastruktura to nie tylko boiska. To są szatnie, to są natryski, czyli cała higiena życia. To są gabinety trenerów, którzy mają konieczność pracy. Muszą usiąść gdzieś i przygotować się do treningu, muszą mieć telewizor, by analizować mecze, muszą mieć kamerę, by nagrywać mecze i treningi. Te wszystkie rzeczy wpływają na infrastrukturę – uważa Marek Śledź, dyrektor Akademii Rakowa Częstochowa. 

Nie wymagamy od wszystkich, że muszą mieć w klubie telewizory do analizowania meczów i kamery do nagrywania treningów – na to trzeba mieć pieniądze, ale od wszystkich, a już szczególnie od szkółek i akademii z większych miast, wymagać można, żeby posiadały dobrej jakości boiska.

Czy można wyszkolić dobrego zawodnika, gdy ten jest zmuszony do trenowania na krzywej murawie? Jest to swego rodzaju “walka z wiatrakami”. Niby można, ale jest dużo trudniej.

– Mamy ogromny problem, jeżeli chodzi o naszą infrastrukturę. Wiemy, że podstawą w szkoleniu dzieci i młodzieży jest baza, której my nie mamy. Złożyliśmy już dwa projekty i teraz czekamy na ich potwierdzenie. Liczymy na to, że w najbliższym czasie zostaną wybudowane dwa boiska – tłumaczy koordynator akademii, Krystian Szyguła.

O co chodzi z tymi boiskami? Posłużymy się fragmentem wywiadu ze strony gwarek.com.pl, w którym na pytania odpowiadał Bartłomiej Cymerys, koordynator ds. drużyn młodzieżowych, a obecnie asystent w pierwszym zespole:

Dlaczego pełnowymiarowe boisko jest tak ważne – w kontekście szkolenia młodzieży i ambicji związanych z drużyną grającą w III lidze? 

– Pełnowymiarowe boisko o sztucznej nawierzchni jest gwarantem, iż piłkę nożną można na nim uprawiać cały rok, bez względu na warunki atmosferyczne. Dzięki oświetleniu treningi mogą być prowadzone po zmroku. Tarnowskie Góry takiego boiska nie posiadają. Są jedynym miastem w III lidze, w którym macierzysty klub nie może trenować cały rok. Pierwsza drużyna zimą wynajmuje boisko w Piekarach Śląskich, za które płaci na przestrzeni roku duże pieniądze. Jako trenerzy nie jesteśmy w stanie przygotować zespołu do rywalizacji z drużynami z Chorzowa, Bytomia, Zielonej Góry, Wrocławia, jeśli trenujemy na orlikach. Na starcie jesteśmy w gorszej sytuacji. Inne drużyny mają dostęp do pełnowymiarowego boiska siedem razy w tygodniu, my zimą trenujemy raz – jeśli znajdzie się dla nas termin w Piekarach Śląskich.

Urzędnicy odpowiadają, że nie brakuje w mieście orlików. Czy te obiekty nie mogą sprostać wymaganiom w szkoleniach i treningach?

– Orliki spełniają wymagania szkoleniowe dla zawodników poniżej 10. roku życia. I to przy założeniu, że grupy treningowe mają mniej niż 16 osób, a w tarnogórskich klubach chętnych dzieci do trenowania jest zdecydowanie więcej. Później niezbędne jest trenowanie na większych boiskach. Nie da się wyszkolić pianisty, jeśli będzie ćwiczył na keyboardzie, a jedynie podczas koncertu będzie miał dostęp do fortepianu. Trenowanie na orliku, a gra na dużym boisku to dwa inne sporty – choć dla zwykłego kibica większej różnicy nie ma. Duże boisko to większa przestrzeń i dystans do pokonania przez zawodnika. Jeśli my, trenerzy, nie nauczymy chłopców w wieku 11-14 lat podstawowych zasad taktyki, to potem będzie za późno. Dodatkowo zimą orliki nie są u nas odśnieżane. 

Był pan odpowiedzialny za organizację boisk dla dzieci i młodzieży szkolących się w Gwarku. Z jakimi trudnościami się to wiązało?

– Największa trudność to infrastruktura, a dokładnie to jej brak. Tworząc cotygodniowe harmonogramy treningowe zdarzało się, że musiałem dzielić orliki na pół, żeby trenowały tam dwie drużyny. To jest nie do pomyślenia w największych klubach w Chorzowie, Bytomiu, czy Zabrzu. Boisko boczne na stadionie Gwarka, nie spełnia wymogów bezpieczeństwa, a zdarza się, że tam trenują jednocześnie dwie lub trzy 15-osobowe grupy treningowe. Mamy za mało boisk. Pamiętajmy, że w Tarnowskich Górach są też inne kluby, szkółki piłkarskie i borykają się z tymi samymi problemami. 

Rozumiem, że Gwarek wykorzystuje boczne boisko treningowe, ale obiekt jest w fatalnym stanie? 

– Sama płyta boiska jest w opłakanym stanie. Zawodnicy pierwszej drużyny wychodząc na to boisko, mówią, że idą trenować na parking. Boisko jest nierówne, murawa jest dziurawa. Drużyny, które przyjeżdżają grać do Tarnowskich Gór śmieją się z nas i dziwią się, że tu prowadzimy szkolenie. Budowa boiska pełnowymiarowego ze sztuczną nawierzchnią musi ruszyć jak najszybciej, inaczej nie będziemy gonić naszych rywali – to oni będą nam coraz szybciej uciekać. Mam świadomość, jakie piętno odciśnie na samorządach pandemia, ale chcąc dać możliwość rozwoju i realizacji marzeń młodym tarnogórzanom – musimy wspólnie z miastem coś z tym zrobić. Liczymy mocno na pomoc samorządu.

***

Było już o wadach, to może teraz o pozytywach. Czym Gwarek może się pochwalić? Budynkiem klubowym, całkiem dobrą kadrą szkoleniową (trenerzy z licencjami UEFA A oraz UEFA B) i złotą gwiazdką w Programie Certyfikacji. Biorą także udział w licznych turniejach oraz sami je organizują.

Warto też wspomnieć o ich podejściu do szkolenia. Pracują na bazie programu Akademii Młodych Orłów, ale nie w tym rzecz. Trenerzy wyznają filozofię, że dziecko najlepiej uczy się gry w piłkę poprzez… grę w piłkę. Aż tyle i tylko tyle.

– Chcę podkreślić, że piłkarza możemy wychować tylko w warunkach zbliżonych do gry właściwej. Mamy na uwadze to, że samej gry w piłkę jest coraz mniej. Trenerzy nie sterują zawodnikami w trakcie gry, dziecko musi samo podejmować decyzje na boisku i uczyć się metodą prób i błędów – mówi nam Szyguła.

Najmłodszą grupą w szkółce są chłopcy z roczników 2014/2015. W planach jest otworzenie również “piłkarskiego przedszkola” dla najmłodszych adeptów tego sportu. Wtedy w Gwarku zaczęłyby trenować dziewczynki, których obecnie nie ma.

Drużyny biorą udział w rozgrywkach wojewódzkich, ale nie w najwyższych ligach. Mają ekipę, która jest w stanie rywalizować z najlepszymi szkółkami na Śląsku i są to chłopcy z rocznika 2009.

Ile razy w tygodniu odbywają się treningi? Skrzaty trenują dwa razy w tygodniu, żaki i orliki – po trzy. Do tego dochodzi jednostka meczowa, a młodziki i starsze grupy – cztery razy w tygodniu + mecz.

– Chcemy, by od września jeden z tych czterech treningów w starszych grupach poświęcić na sprawność ogólną. Będą to zajęcia sportowe, ale nie piłkarskie – tłumaczy koordynator.

Z tymi treningami to też ciekawa sprawa. Na papierze wygląda to dobrze, cztery treningi w tygodniu, to nie jest mało. Ale TS Gwarek Tarnowskie Góry nie posiada klas sportowych, co oznacza, że młodzi tarnogórzanie mają dużo mniej zajęć niż ich rówieśnicy w klubach, w których funkcjonują Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Mniej zajęć oznacza, że tracą i muszą nadganiać.

– Jakie warunki do rozwoju stwarzamy, jeśli chłopiec z Tarnowskich Gór w gorszych warunkach do treningu w 2020 roku odbędzie sto jednostek treningowych mniej niż chłopak z Bytomia? – pyta Cymerys.

Składka za zajęcia wynosi od 60 do 100 złotych. Relacja z miastem należy raczej do dobrych, co nie jest takie oczywiste. Nie posiadają wielu klubów partnerskich, ale współpracują z Górnikiem Zabrze.

Klubu nie stać na to, żeby szkoleniowcy utrzymywali się tylko z pracy w klubie. Niektórzy pracują dodatkowo w szkołach, a inni w branżach niezwiązanych z piłką nożną.

Słowem zakończenia, w Tarnowskich Górach wszyscy zdają sobie sprawę, że bez lepszej infrastruktury ciężko będzie im wykonać jakiś krok naprzód. Boiska nie powstaną w tydzień, wszystko wymaga czasu.

Podoba nam się, że w klubie skupiają się na tym, żeby przede wszystkim uczyć dzieci gry w piłkę. Trochę się o tym gdzieniegdzie zapomina.

BARTOSZ LODKO

Fot. Akademia Piłkarska TS Gwarek Tarnowskie Góry/Facebook