Wywiady

Jak wyrzucić z autu mistrzostwo Anglii? Duńskie wsparcie Jurgena Kloppa

Z roku na rok futbol zmienia się i rozwija. Trzeba jednak przyznać, że nie ma na świecie wielu trenerów takich jak Thomas Gronnemark. Duńczyk specjalizuje się… w rzutach z autu, a jego warsztat docenił m.in. Jurgen Klopp, u którego Gronnemark znalazł się w sztabie. Jak wygląda jego praca w Liverpoolu? Co w przypadku, gdy The Reds w europejskich pucharach trafią na Ajax Amsterdam czy RB Lipsk, z którymi również współpracuje? Dlaczego rzuty z autu są tak ważne? W jaki sposób można je poprawić? Zapytaliśmy u źródła.

Dlaczego rzuty z autu są tak ważne w piłce nożnej?

– Wystarczy spojrzeć na liczby. W każdym meczu rzutów z autu mamy od czterdziestu do sześćdziesięciu. Jest ich więc mnóstwo. W każdej grze rzuty z autu i powiązane z nimi sytuacje trwają około piętnaście-dwadzieścia minut. To bardzo duże liczby. Idąc dalej – pięćdziesiąt procent okazji powstaje po wyrzutach z autu. Auty są bardzo ważne.

Kiedy zauważyłeś te liczby? Co sprawiło, że oglądając mecze uznałeś, że to tak istotny element futbolu?

– Trenowaniem rzutów z autu zająłem się w roku 2004. To był początek. Pierwsze cztery lata to były jednak wyłącznie długie wyrzuty, tylko nad tym pracowałem. Kiedy jednak w 2008 roku zauważyłem, że moje drużyny tracą piłkę po każdym aucie, będąc pod presją przeciwników, którzy mieli liczebną przewagę, zmieniłem podejście. Przez ostatnie dwanaście lat wypracowałem więc swoją własną „autową” filozofię, operując na całej długości boiska, w każdym jego miejscu.

Twoje spostrzeżenia dotyczące tego elementu piłkarstwa ewoluowały i stały się filozofią?

– Tak, wypracowałem własną wizję.

Jak ją wypracowywałeś?

– Od wielu lat jestem związany ze sportem. Sporo rozmaitych i różnorodnych doświadczeń jest za mną, bo przez piętnaście lat grałem w piłkę, następnie pracowałem przez sześć lat w narodowej reprezentacji lekkoatletyki, cztery lata zajmowałem się też bobslejami. Sporo czerpię z koszykówki, a wszystkie swoje spostrzeżenia przekładam na temat, którym się zajmuję. Analizuję tysiące czynników, dlatego zbudowałem bazę około pięćdziesięciu narzędzi związanych z rzutami z autu, gdzie zwykle trenerzy posiadają ich średnio po trzy. Poświęciłem wiele lat, by stworzyć swoją własną filozofię, przez szesnaście lat posiadłem sporo wiedzy. To dlatego pracuję dziś dla kilku uznanych klubów.

Jak często powinniśmy trenować rzuty z autu?

– Nie trzeba robić tego na każdej jednostce treningowej. Ja uważam, że minimalnie trzeba nad nimi pracować od piętnastu do trzydziestu minut tygodniowo. To wcale nie tak wiele, a można w tym czasie osiągnąć niesamowity progres.

Czy te ćwiczenia muszą być wyizolowane od gry?

– Nie, choć ludzie często tak myślą. Trening rzutów z autu można zbudować przy pomocy normalnych ćwiczeń, nie chodzi o to, by skupiać się wyłącznie na technice rzutu. Ważnym jest tworzenie przestrzeni po wyrzucie i odpowiednie ruchy zawodników.

Udostępniłeś świetny darmowy materiał video dotyczący środków treningowych, które pozwalają pracować nad rzutami z autu. To wydaje się takie proste…

– Udostępniłem to video dla swoich subskrybentów. Pokazuje ono podstawy, m.in. jak stworzyć przestrzeń po wyrzucie z autu. Aby iść dalej i przejść do bardziej kompleksowych środków, trzeba jednak zacząć od podstaw. Niektórzy myślą, że chodzi tylko o powtarzanie tych samych ruchów, przez które w takim Liverpoolu, gdzie poziom umiejętności technicznych zawodników jest niesamowicie wysoki, to po prostu działa. Nie. Zaczyna się od podstaw, później przechodzi w bardziej kompleksowe zagadnienia, by dopracować tę umiejętność do stopnia mistrzowskiego. Chodzi o takie podstawy jak rzut dokładnie do stopy zawodnika, do którego go kierujemy, podanie zwrotne, a przy nim ustawienie kostki. Jeżeli chcemy, by piłka została dokładnie dograna, jest mnóstwo detali, na które należy zwrócić uwagę.

Wolisz jednorazowe zajęcia w tygodniu, które trwają trzydzieści minut, czy jakąś alternatywą jest np. pięć minut codziennie?

– Ja stawiam na jeden trening rzutów z autu w tygodniu, ale jeśli w inne dni zwracasz uwagę na wspomniane przed chwilą aspekty, to nic złego się twojemu zespołowi nie stanie. Często stosuję na przykład grę 5v5, na wąskim polu gry, gdzie zamiast rzutów rożnych rzucamy z autu. W ten sposób możemy przećwiczyć takie auty, o jakich wcześniej sobie mówiliśmy. Przetestować te rozwiązania w praktyce.

Jaką radę dałbyś trenerom, którzy chcieliby poprawić rzuty z autu w swoim zespole?

– Powtórzę się: bardzo ważne jest, by pracować nad podstawami. Warto zaobserwować fragmenty gry swojej drużyny i wyciągnąć to, co nie funkcjonuje. W zarówno amatorskim, jak i w profesjonalnym futbolu, często widzę wyrzuty przy samej linii. To duży błąd, jedna z najgorszych rzeczy, jakie możesz zrobić, bo od dwudziestu do trzydziestu procent takich wrzutów zespół atakujący traci piłkę. Dlatego tak ważne jest nauczanie tego w jaki sposób kreować przestrzeń. W innych miejscach boiska. Jeśli jej nie ma, wszyscy rzucać będą przy samej linii.

Jak rozumiem, bardziej istotne od techniki wykonania przy rzutach z autu są aspekty taktyczne, jak odpowiednie poruszanie się, rotacje i tworzenie przestrzeni? 

– Nie, nie, wszystkie te kwestie są ważne. I bez jednego, i bez drugiego elementu, nie uda nam się zrealizować tego, co będziemy chcieli. Ucząc, należy zwrócić uwagę zarówno na to, jak wyrzucić aut szybko, jak i na to, by potrafić być cierpliwym w momencie posiadania piłki za linią. To właśnie dlatego potrzebuję tyle narzędzi. To bardzo ważne, by zwracać uwagę na wszystkie te czynniki wokół rzutów z autu. Jedna rzecz nie może być ważniejsza od innych, gdy na nie nie zwrócisz uwagi. Jeśli chcesz zatem osiągnąć sukces dzięki rzutom z autu, musisz zrozumieć, że to sprawa drużynowa. W większości drużyn na całym świecie myśli się: „po rzucie z autu muszę zdobyć piłkę”. Nie, nie musisz jej zdobyć, a „my musimy ją zdobyć”. Cały zespół musi to zrozumieć.

Kiedy twój zespół ma piłkę za linią i wykonuje rzut z autu – macie jakieś określone cele? Chcecie po prostu nie stracić piłki, utrzymać się przy niej czy np. zmienić jak najszybciej stronę, bo wiadomo, że ta, po której wykonywany jest aut, jest zawsze mocniej oblężona przez drużynę przeciwnika.

– Najważniejsze jest to, co powiedziałeś na początku pytania – utrzymanie posiadania piłki. Jeśli po tym uda się nam wykreować sytuację strzelecką, to znakomicie. Ja dzielę boisko na trzy części – w strefie otwarcia gry, w środku pola oraz na połowie przeciwnika, bliżej jego bramki. Mamy rozwiązania zarówno związane z przeniesieniem ciężaru gry na drugą stronę, jak i na utrzymanie się przy futbolówce. W każdym przypadku mamy dwanaście-piętnaście opcji do rozważenia i to piłkarze, przy użyciu swojej kreatywności, decydują, z której skorzystają. Fantazję graczy na tym poziomie trudno jest zatrzymać, u graczy Liverpoolu „inteligencja autowa” jest na bardzo wysokim poziomie.

Im dłużej jestem w futbolu, tym bardziej zdaje mi się, że najmniejsze szczegóły mogą… zmienić w zasadzie wszystko. Czy twoim zdaniem kluczem jest właśnie zwrócić uwagę na te kilka wspominanych w naszej rozmowie szczegółów? 

– Tak. To bardzo ważne, by widzieć w futbolu te detale. Oczywiście, możesz spojrzeć na rzuty z autu i stwierdzić, że to tylko detal, ale jakże istotny. Nie można zapominać, że ten „detal”, wraz z sytuacjami, które mu towarzyszą, zajmuje ponad kwadrans każdego meczu. Coraz więcej trenerów zaczyna sobie z tego zdawać sprawę.

Współpracujesz z wieloma klubami, z którym trenerem znaleźliście najwięcej takich szczegółów? 

– Najwięcej detali pokazałem Jurgenowi Kloppowi, trenerowi Liverpoolu. W tym klubie spędziłem ostatnie dwa lata i w miarę upływu czasu coraz lepiej poznawałem poszczególnych zawodników, co miało na to niewątpliwy wpływ. W The Reds bardzo mocno poprawiliśmy rzuty z autu. W tym czasie, w tabeli Premier League dotyczącej wychodzenia spod presji po rzutach z autu, awansowaliśmy z miejsca osiemnastego na pierwsze! W ostatnim sezonie strzeliliśmy też czternaście goli po rzutach zza linii. Z piłkarzami Liverpoolu działa to znakomicie, z czego jestem bardzo szczęśliwy. Rzuty z autu pomogły nam przed rokiem wygrać Ligę Mistrzów, a w tym sezonie zwyciężyć w lidze angielskiej. Jestem bardzo dumny, że mogę być częścią tych sukcesów.

Jak wygląda twoja współpraca ze sztabem Liverpoolu?

– Mamy znakomity kontakt. Współpracuję jednak równolegle z Ajaxem Amsterdam, RB Lipsk, belgijskim Gent czy jednym z klubów amerykańskiej MLS. Z każdym sztabem rozmawiam tyle, na ile to możliwe. Dzielę się swoją wiedzą, będąc jednocześnie przyjaźnie i pozytywnie nastawiony do ludzi. Chociaż jestem prawdopodobnie jedynym trenerem rzutów z autu na świecie, nie znaczy to, że nie mogę się czegoś nauczyć od innych. Każdego dnia mogę czerpać od trenerów, z którymi jestem w kontakcie.

Jak to jest możliwe, że pracujesz jednocześnie dla tylu klubów?

– To już nie pytanie do mnie. Jestem freelancerem i nie jestem w żadnym z klubów zatrudniony na pełen etat. Kluby mogą zapłacić mi pensję na wyłączność, ale to musi być ich decyzja. Póki co nikt nie zaoferował mi takiej propozycji. Jestem jednak zadowolony ze swojej roli i z tego, że mogę pomagać tylu wspaniałym drużynom.

Ale twoja praca to nie piętnaście czy trzydzieści minut treningu w tygodniu. To również przygotowanie określonych schematów i analiza, które pewnie dla każdego z tych klubów są mocno zróżnicowane. Co jeżeli, przykładowo, „wpadniecie” na siebie w europejskich pucharach?

– Jeśli Liverpool chce, bym nie pracował dla innych klubów, musi zapłacić mi za to, żebym dla innych klubów nie pracował. To proste. Jeśli ktoś powie mi: tutaj jest dla ciebie kontrakt na wyłączność, będę mocno zainteresowany takim rozwiązaniem. Tak jak jednak powiedziałem przed chwilą, ja mam wielki fun z tego, że mogę pracować w każdym z wymienionych klubów. Póki co nie zdarzyło się, by kluby, z którymi współpracowałem, zagrały przeciwko siebie.

Piłka nożna się zmienia. Widzimy w niej coraz więcej nowych pozycji, związanych m.in. z jej analityczną stroną. Czy widzisz trenerów, którzy podobnie jak ty chcieliby zostać specjalistami od rzutów z autu?

– Nie, szczerze mówiąc nie ma zbyt wielu osób, które zajmują się rzutami z autu na całym świecie. Więcej jest trenerów stałych fragmentów gry czy analityków piłkarskich. Takich jak ja, skoncentrowanych wyłącznie na rzutach z autu, nie znam. Moim największym celem jest po prostu pomagać innym trenerom piłkarskim. Również tym w piłce amatorskiej czy młodzieżowej, dlatego tworzę kursy online czy biorę udział w różnych konferencjach na całym świecie. Jestem otwarty i gotowy na nowe wyzwania.

ROZMAWIAŁ PRZEMYSŁAW MAMCZAK