Weszło Junior

Niechciani #06 – Juventus

Klub z Turynu jest specjalistą w dwóch dziedzinach – przegrywaniu finałów Ligi Mistrzów oraz bezmyślnym wydawaniu pieniędzy na młodych piłkarzy, o których z góry wiadomo, że są po prostu na Juventus za słabi. Kogo sprowadziła w ostatnich latach “Stara Dama” i szybko z niego zrezygnowała? Czy mogą żałować pewnych transferów?

Nie byłoby absolutnie nic złego w tym, że aktualni mistrzowie Włoch chcą ściągać do siebie najzdolniejszych zawodników w kraju, żeby zrobić z nich piłkarzy pierwszego składu, a w przyszłości jeszcze na nich zarobić. Jaki jest jednak sens kupować do klubu tej klasy młodzieżowców, wobec których nie ma się żadnych większych oczekiwań? Nie mamy pojęcia, może działają jako wolontariat? Mamy pieniądze, to damy szanse różnym chłopakom, żeby mogli na treningu zbić piątkę z Ronaldo czy Dybalą?

O co chodzi w cyklu “Niechciani”? Pod lupę bierzemy transfery wychodzące młodzieżowców z ostatnich dziesięciu lat i sprawdzamy ich późniejsze poczynania, weryfikujemy potencjał oraz oceniamy decyzję klubu.

Mannolo Gabbiadini (0 spotkań, 11 mln euro)

Jak wydajesz 11 mln euro na zawodnika, to fajnie byłoby mu chociaż dać szansę, a Gabbiadini takowej nigdy nie dostał. Tyle dobrego, że “Stara Dama” oddała go potem za podobną sumę do Sampdorii. Później zadebiutował w reprezentacji oraz zaliczył krótką przygodę na Wyspach Brytyjskich, a aktualnie nadal gra w jednym klubie z Bartoszem Bereszyńskim.

Richmond Boakye (0 spotkań, 4 mln euro)

Definicja złego transferu? Juventus mógł mieć w ataku bramkostrzelnego Ghańczyka (58 goli w 96 spotkaniach w Crvenie Zvezda), a tak teraz muszą męczyć się w ataku z tym podstarzałym Portugalczykiem… Boakye znów tak zupełnie nie przepadł, coś tam pograł we Włoszech, zdobył trzy mistrzostwa Serbii, ale nie zmienia to faktu, że był to nieudany zakup.

Domenico Berardi (0 spotkań, 4,5 mln euro)

Ostatnio z Polską na boisku spędził tylko 26 minut, a zdążył strzelić gola i kilka razy zabawić się z naszymi obrońcami. Sassuolo, które wyrasta pomału na Atalantę Bergamo z ubiegłego sezonu, ma lidera, którego wiele klubów może im się zazdrościć. Aż dziwne, że w Turynie nikt nie dostrzegł jego potencjału i bez większego żalu oddano go za 10 mln euro do aktualnego zespołu.

Kingsley Coman (22 spotkania, za darmo)

Kingsley Coman jest gwarancją tego, że drużyna, w której gra w danej kampanii, sięgnie po mistrzostwo. W wieku 24 lat ma już na swoim koncie dziewięć krajowych tytułów! Francuza trochę się nie docenia, bo i w reprezentacji, w Bayernie Monachium gra z lepszymi piłkarzami od siebie, ale jednak coś musi w nim być, skoro gra w tej klasy zespołach.

Rolando Mandragora (1 spotkanie, 9 mln euro)

“Stara Dama” sprowadziła go do siebie z Genui, ale w czasie jego pobytu w Turynie był wypożyczany do Pescary oraz Crotone, żeby ostatecznie za 20 mln euro odejść do Udinese. Klub zarobił całkiem niezłą sumą na jego sprzedaży, więc też nie można tego potraktować jako wpadki transferowej, chociaż w Juventusie uzbierał całe… cztery minuty.

Moise Kean (21 spotkań, wychowanek)

O tym, czy mistrzostwie kraju strzelili sobie w kolano i oddali za 27 mln euro jeden z największych talentów włoskiej piłki, zadecyduje czas. W pierwszym sezonie w Evertonie się nie sprawdził, mimo że grał pod wodzą rodzimego szkoleniowca, który już nie jednego piłkarza wychował. Obecnie jest na wypożyczeniu w Paris Saint-Germain i początek rundy jesiennej ma dosyć obiecujący – w pięciu meczach zdobył trzy bramki. Czy uda mu się utrzymać dobrą dyspozycję? Wiele wskazuje na to, że tak.

Oni również odeszli w młodym wieku: Lorenzo Ariaudo (6 spotkań, wychowanek), Albin Ekdal (4 spotkania, 600 tys. euro), Frederik Sörensen (19 spotkań, 500 tys. euro), Carlo Pinsoglio (3 spotkania, wychowanek), Alesso Curcio (0 spotkań, wychowanek), Nicolo Corticchia (0 spotkań, wychowanek), Alberto Masi (0 spotkań, 2,1 mln euro), Laurentiu Branescu (0 spotkań, 400 tys. euro), Prince Gouano (0 spotkań, 1,5 mln euro), Carlos Garcia (0 spotkań, 700 tys. euro), Stefane Beltrame (1 spotkanie, 1,7 mln eur0), Elio de Silvestro (0 spotkań, wychowanek), Edoardo Goldaniga (0 spotkań, 1,5 mln euro), Alessandro Degrassi (0 spotkań, wychowanek), Marco Di Bedenetto (0 spotkań, wychowanek), Christian Tavanti (0 spotkań, wychowanek), Lorenzo Benucci (0 spotkań, wychowanek), Zoran Josipović (0 spotkań, wychowanek), Giacomo Volpe (0 spotkań, wychowanek), Filippo Romana (0 spotkań, wychowanek), Francesco Cassata (0 spotkań, 1,5 mln euro), Pol Lirola (0 spotkań, 500 tys. euro), Anastasios Donis (0 spotkań, 300 tys. euro), Mattia Vitale (2 spotkania, wychowanek), Christian Bunino (0 spotkań, 1,75 mln euro), Younes Bnou Marzouk (0 spotkań, 500 tys. euro), Davede Massaro (0 spotkań, 500 tys. euro), Vajebah Sakor (0 spotkań, za darmo), Andres Tello (0 spotkań, 1,6 mln euro), Roman Macek (0 spotkań, 326 tys. euro), Filippo Bianco (0 spotkań, wychowanek), Rogerio (0 spotkań, 2 mln euro), Filippo Marricchi (0 spotkań, 465 tys. euro), Matteo Stoppa (0 spotkań, 1 mln euro).

***

Może tu nie chodzi o to, że sprowadzają piłkarzy za kilka-kilkanaście milionów euro i z nich nie korzystają, ale tu trzy bańki, tam dwie, jeszcze za czterech piłkarzy po półtora i wychodzi na to, że na takich bezsensownych transferach stracili z 20-30 mln, a to już nie tak mało.

Domenico Berardi, Moise Kean i Kingsley Coman – ci piłkarze mogliby realnie występować w pierwszym składzie, ale drużynę prowadzoną przez Andreę Pirlo chyba najbardziej boli strata tego pierwszego, który jednak trochę niespodziewanie wyrósł na jednego z ciekawszych piłkarzy w Serie A.

Czy Juventus jest prawdziwym królem wyszukiwania młodych talentów? Raczej nie.

Fot. FotoPyk