Weszło Junior

Niechciani #12 – Bayer Leverkusen

Bayer Leverkusen w ostatnich latach nie był w stanie nawiązać równorzędnej walki z Bayernem Monachium czy Borussią Dortmund, ale od lat stara się im uprzykrzać życie, zajmując na koniec sezonu miejsca w ścisłej czołówce Bundesligi. Jak jednak “Aptekarze” wyglądają pod względem sprzedawania młodych zawodników?

To ciekawe, że klub, który zdobył Puchar UEFA i był w finale Ligi Mistrzów na krajowym podwórku sięgnął jedynie po… Puchar Niemiec. I to 27 lat temu. Dziesięć razy kończyli sezon na podium, ale nigdy nie na jego najwyższym stopniu.

Bayer Leverkusen jest jednak ciekawym zespołem – to tu swoją przygodę z poważnym futbolem rozpoczynali Dani Carvajal, Arkadiusz Milik czy Kai Havertz. Dzisiaj każdy z nich gra (no dobra – grał) w czołowych klubach Europy.

O co w ogóle chodzi w cyklu “Niechciani”? Pod lupę bierzemy transfery wychodzące młodzieżowców z ostatnich dziesięciu lat i sprawdzamy ich późniejsze poczynania, weryfikujemy potencjał oraz oceniamy decyzje klubu.

Kevin Kampl (73 spotkania, wychowanek)

Słoweniec jest wychowankiem Bayeru, do którego trafił w wieku 8 lat. Kampl przebijał się przez wszystkie szczeble juniorskie, aż w 2011 roku zadebiutował w pierwszym zespole. Wówczas nie dostrzegano w nim większego potencjału, dlatego też odszedł za darmo do Greuther Fürth. Później grał w niższych ligach niemieckiej, następnie Salzburgu, potem kupiła go Borussia Dortmund, a stamtąd trafił do… Bayeru Leverkusen. “Aptekarze” odkupili swojego wychowanka za 11 mln euro. 28-krotny reprezentant kraju wystąpił w 72 spotkaniach w barwach swojego staro-nowego klubu i za 20 milionów euro trafił do Lipska, gdzie jest po dziś dzień.

Marcel Risse (3 spotkania, wychowanek)

Risse rozegrał 176 meczów w Bundeslidze, z czego tylko trzy w swoim macierzystym klubie. 31-latek nie został wielkiej klasy piłkarzem, ale był solidnym ligowcem. Po tych trzech występach, Bayer oddał go do Mainz za skromne 800 tys. euro.

Dani Carvajal (36 spotkań, 5 mln euro)

Carvajal trafił do Bundesligi, żeby ogrywać się w dorosłym futbolu, ale nie wypożyczono go do Bayeru, a… sprzedano. W Niemczech rozegrał bardzo dobry sezon,  Real zrozumiał, że popełnił błąd, ale jednocześnie szybko go naprawił – Hiszpan za 6 mln euro wrócił do Madrytu. “Królewscy” i tak wyszli na duży plus, bo 28-latek był swego czasu uważany za najlepszego prawego obrońcę na świecie.

Emre Can (39 spotkań, 5 mln euro)

Bayern Monachium, Borussia Dortmund, Bayer Leverkusen, Juventus oraz Liverpool – powiedzieć, że Can grał w kilku niezłych klubach, to jak nic nie powiedzieć. W żadnym z nich nie był jednak wielką gwiazdę, ale dzięki niezłym występom w barwach “Aptekarzy” trafił w 2014 na Anfield Road.

Danny Da Costa (13 spotkań, za darmo)

Czy to kolejny zawodnik, który w sumie w Bayerze Leverkusen nie zaistniał, ale ostatecznie okazało się, że może z powodzeniem występować w Bundeslidze! Naturalnie. We wrześniowym spotkaniu z Herthą Berlin rozegrał swój 100. mecz na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w kraju naszych zachodnich sąsiadów. Obecnie broni barw Eintrachtu Frankfurt.

Arkadiusz Milik (8 spotkań, 2,6 mln euro)

Nie trzeba być wielkim fanem kariery Arkadiusza Milika, żeby wiedzieć, że ten grał kiedyś w klubie z Leverkusen, lecz wydawało nam się, że to była bardziej udana przygoda. No nie bardzo, bo 26-latek w całym sezonie 2012/2013 spędził na boisku 92 minuty…

Jeżeli bierzemy pod uwagę fakt, jak później rozwinął się Milik, jest to jedna z największych pomyłek Bayeru w ostatnich latach.

Dominik Kohr (69 spotkań, wychowanek)

Swoją przygodę z futbolem rozpoczął od szkółki TuS Issel, a gdy był nastolatkiem, przeniósł się do akademii Bayeru. Udało mu się awansować do pierwszego zespołu, rozegrał kilkadziesiąt minut w Bundeslidze i został wypożyczony do Augsburga. Tam się sprawdził, Augsburg kupił go za 1,4 mln euro, a następnie… działacze drużyny z Leverkusen odkupili młodzieżowego reprezentanta Niemiec za 2 miliony euro. Drugie podejście do swojego byłego klubu miał już dużo bardziej udane, jego licznik zatrzymał się 69 występach i latem 2019 roku odszedł za 8,5 mln do Eintrachtu Frankfurt.

Benjamin Henrichs (76 spotkań, za darmo)

20 milionów euro – tyle zarobił niemiecki klub na jego sprzedaży do Monaco. Nie chodziło o to, że go nie chciano, ale był zbyt dobrym zawodnikiem, żeby nadal występować w Bayerze – z Monaco mógł walczyć o wyższe cele, ale rzeczywistość okazała się trochę inna i Hendrichs jeszcze żadnych większych, ani mniejszych sukcesów z francuskim klubem nie święcił. Aktualnie leczy kontuzję i jest na wypożyczeniu w RB Lipsk.

Kai Havertz (150 spotkań, za darmo)

Nadzieja niemieckiego futbolu. Kai Havertz jest zawodnikiem, którego nikomu przedstawiać nie trzeba. Nieprzypadkowo Chelsea zapłaciła za niego aż 80 mln euro, ale trzeba powiedzieć, że początek swojej przygody z Premier League ma raczej średni.

Oni również odeszli w młodym wieku: Burak Kaplan (0 spotkań, wychowanek), Richard Sukuta-Pasu (5 spotkań, wychowanek), Samed Yesil (1 spotkanie, za darmo), Zvonko Pamić (0 spotkań, 500 tys. euro), Thanos Petsos (1 spotkanie, za darmo), Lucas Rocha (0 spotkań, cena nieznana), Kolja Pusch (1 spotkanie, wychowanek), Jonas Meffert (1 spotkanie, wychowanek), Konstantinos Stafylidis (1 spotkanie, 1,5 mln euro), Dennis Engelman (0 spotkań, wychowanek), Jonas Meffert (1 spotkanie, 600 tys. euro), Maximilian Wagener (1 spotkanie, wychowanek), Levin Öztunali (17 spotkań, za darmo)Lukas Boeder (0 spotkań, za darmo), Andrejs Ciganiks (0 spotkań, cena nieznana), Paterson Chato (0 spotkań, za darmo), Patrik Dzalto (0 spotkań, za darmo), Jakub Bednarczyk (1 spotkanie, wychowanek), Tomasz Kucz (0 spotkań, cena nieznana), Adrian Stanilewicz (2 spotkania, wychowanek).

***
Oj, słabiutko wypada Bayer Leverkusen pod względem dostrzegania potencjału u młodych zawodników – niby zarobili kilkadziesiąt milionów euro na sprzedaży Havertza, ale mówiąc dosłownie, jego talent dostrzegłaby nawet osoba niewidoma.
Wśród ich byłych wychowanków jest cała gromada takich, którzy z powodzeniem radzą sobie w Bundeslidze, a z Leverkusen często odchodzi niechciani, za darmo. Największą porażką jest chyba przykład Arkadiusza Milika, który w drużynie “Aptekarzy” zupełnie sobie nie pograł, a potem Napoli sprowadzało go z Ajaxu za… 32 miliony euro.
Fot. Newspix