Weszło Junior

Utalentowani, ale bez zdrowia. Polskie talenty, którym przeszkadzały urazy

Suma szczęścia w życiu równa się zero, ale jeżeli chodzi o wynik równania Krystiana Bielika, zdecydowanie jest on ujemny. Latem miał zagrać na mistrzostwach, Wayne Rooney wypowiadał się o nim ostatnio w samych superlatywach, regularnie zgarniał statuetki dla gracza meczu, to… musiał doznać kolejnej kontuzji, która wykluczy go z udziału w europejskim turnieju. Komu z polskich piłkarzy urazy również zatrzymały dobrze zapowiadające się kariery?

Można mieć talent, można ciężko pracować i poświęcać piłce nożnej całej życie, ale zawodowemu sportowcowi bez odpowiedniego zdrowia nie uda się wiele osiągnąć. W historii polskiej piłki również było kilku młodych zawodników ze sporym talentem, którym kontuzje oraz urazy zniszczyły marzenia o wielkiej karierze.

Marek Citko (koniec kariery)

To nie była nieudana kariera, ale kariera, która mogła mieć dużo lepsze zakończenie. Marek Citko był gwiazdą ligi, reprezentantem kraju, który zasłynął bramką na Wembley, ale w feralnym meczu z Górnikiem Zabrze doznał kontuzji Achillesa, po której zbyt szybko chciał wrócić na boisko, żeby pomóc Widzewowi Łódź w walce o mistrzostwo. Skończyło się to dla niego tym, że rehabilitacja musiała zostać przedłużona, a on sam nigdy już nie wrócił do wcześniejszej boiskowej dyspozycji.

Michał Żyro (Piast Gliwice)

Żyro był złotym dzieckiem Legii Warszawa, który wraz z Rafałem Wolskim miał zrobić w przyszłości wielką karierę. Może i by ją zrobił, ale do tego potrzeba zdrowia, a 28-latek tylko w jednym sezonie potrafił nabawić się kontuzji łydki oraz zerwać więzadła wewnętrzne w stawie skokowym. Było to akurat w kampanii, gdy przenosił się do Anglii, więc od razu wylądował na ławce rezerwowych Wolverhampton, w którym ostatecznie nie udało mu się zaistnieć. Ostatnio złapał dobrą formę w Piaście Gliwice, ale apetyt był na znacznie więcej…

Rafał Wolski (Wisła Płock)

Ta sama historia. W sezonie, w którym przenosił się za ponad 2 mln euro na Półwysep Apeniński, nabawił się poważnego urazu. Przygodę z Fiorentiną rozpoczął od ławki rezerwowych, a i tak doznał kolejnej kontuzji. Wydawało się jasne, że Włoch nie uda mu się podbić, ale może Wolski wróci do Ekstraklasy i zacznie regularnie zbierać minuty? Tak też się stało, pierwsze miesiące w Wiśle Kraków były świetne, lecz to nie koniec jego przygody z kontuzjami, bo w barwach Lechii Gdańsk czekała go kolejna długa przerwa. Szkoda, bo chłopak miał talent.

Tomasz Dawidowski (koniec kariery)

Wyróżniał się w Amice Wronki, z którą sięgał po krajowe trofea. Strzelał gole w Ekstraklasie, zadebiutował w pierwszej reprezentacji. Zapracował sobie na transfer do Wisły Kraków i… zaczął się jego dramat. W trakcie pięciu następnych sezonów nie rozegrał nawet średnio trzech spotkań na rok. Urazy storpedowały jego karierę, nie pozwoliły dalej się rozwijać, a właściwie, to też ją zakończyły.

Dawid Kownacki (Fortuna Düsseldorf)

Najświeższy przykład. “Kownaś” już w Lechu Poznań zmagał się z urazami, jednakże nie były one jeszcze tak częste, jak w Niemczech. W sezonie 2015/2016 naderwał więzadła zewnętrzne w kolanie, potem była kontuzja uda oraz ten najpoważniejszy – ponowny problem z kolanem. Aktualną kampanię także rozpoczął od urazu, leczył mięśnie przywodzicieli. Od tego czasu gra regularnie w Fortunie Düsseldorf i mamy nadzieję, że dalej tak będzie. Nie zmienia to faktu, że 23-latek już teraz ma łatkę niespełnionego talentu.

***

Wszystko zmierza w tym kierunku, że Krystian Bielik dołączy do grona polskich talentów wiecznie trapionych przez kontuzje. Bielik ma potencjał, żeby występować nawet w Premier League, ale zdrowie mu na to nie pozwala. Bo ile można? Za każdym razem, gdy łudzimy się, że teraz zawodnik z Konina wreszcie rozegra pełen sezon, ten doznaje kolejnego urazu, który wyklucza go z gry na kolejne pół roku. I tak w kółko. Niekończący się cykl…

Fot. Newspix