Weszło Junior

Niechciani #20 – AS Monaco

Monako to malutkie państewko, które od razy kojarzy się z kasynami, wyścigami Formuły 1 i pieniędzmi. A na kim w futbolu najłatwiej zarabiać wielkie pieniądze? Na utalentowanych młodych zawodnikach, których w ostatnich latach przez klub z Księstwa przewinęło się ich multum. 

Miniona dekada była dla “Les Rouge et Blanc” naprawdę szalona. Na jej początku spadli nawet do Ligue 2, ale równie szybko wrócili na najwyższy szczebel rozgrywkowy w kraju. Kilka lat później cieszyli się już z mistrzostwa, udało im się również awansować do półfinału Ligi Mistrzów i stać się topowym francuskim klubem. Wszystko to osiągnęli dzięki wychowankom lub piłkarzom, którzy trafiali do nich za stosunkowo niewielkie pieniądze, ale później odchodzili za pokaźne kwoty.

O co w ogóle chodzi w cyklu “Niechciani”? Pod lupę bierzemy transfery wychodzące młodzieżowców z ostatnich dziesięciu lat i sprawdzamy ich późniejsze poczynania, weryfikujemy potencjał oraz oceniamy decyzje klubu.

Nicolas N’Koulou (86 spotkań, cena nieznana)

Do klubu z Księstwa trafił prosto z Kamerunu. Pokazał się w Monaco, a później dostał szansę w Lyonie i Marsylii, czyli wówczas dużo lepszych klubach. Na francuskich boiskach rozegrał ponad 200 spotkań, a od kilku lat występuje we włoskim Torino. Solidny obrońca, z reprezentacją był na dwóch mundialach, a także wygrał Puchar Narodów Afryki.

Kévin Malcuit (4 spotkania, za darmo)

Francuski defensor przeszedł ciekawą drogę, ponieważ w AS Monaco zupełnie się nie sprawdził i początkowo go wypożyczono, a ostatecznie oddano za darmo do zespołu z dużo niższej ligi. Jednak udało mu się przebić do Ligue 2, potem dostał kontrakt w Saint-Etienne i Lille. Następnym krokiem był Półwysep Apeniński i Napoli, a aktualnie jest na wypożyczeniu we Fiorentinie.

Nampalys Mendy (80 spotkań, wychowanek)

Warunkami fizycznymi przypomina N’golo Kante – też jest niziutkim defensywnym pomocnikiem. Zanim trafił do Anglii, przez kilka sezonów pokazywał się z dobrej strony w Monako i Nicei. Na tyle dobrze, że Leicester City postanowiło zapłacić za niego niecałe 16 mln euro. Była to całkiem niezła inwestycja, bo może Mendy nie należy do najlepszych piłkarzy Premier League, ale ma stałe miejsce w składzie, naprawdę dobrego zespołu.

Anthony Martial (70 spotkań, 5 mln euro)

Kupiony za “piątkę” z Olympique Lyon, sprzedany 12 razy drożej do Manchesteru United. Na pewno była to udana transakcja dla sprzedających, ale czy dla kupujących również? Oczywiście, Anthony Martial w drużynie “Czerwonych Diabłów” nie przepadł, w stosunkowo szybkim czasie zanotował ponad 250 spotkań w czerwonej koszulce, ale czy miał na Wyspach Brytyjskich okres, w którym naprawdę był wielką gwiazdą? Raczej nie, przebłyski dobrej formy i nic więcej.

Yannick Carrasco (103 spotkania, 450 tys. euro)

Kibice Belga i Atletico Madryt nie potrafili zrozumieć, dlaczego tak szybko zdecydował się na przejście do Chin. Inaczej, rozumieli, że chodzi o kasę, ale żeby tak szybko rezygnować z gry na najwyższym poziomie, żeby zarobić kilka milionów więcej? Na szczęście okazało się, że Carrasco wrócił do Europy i jeszcze… nie zapomniał, jak się gra w piłkę!

Lucas Ocampos (96 spotkań, 13 mln euro)

Dzisiaj jego wycena sięga 45 milionów euro, a kilka lat temu AS Monaco na jego transferze jeszcze… straciło. Kupowali zdolnego argentyńskiego nastolatka, a sprzedawali do Marsylii niezłego, i nic ponadto, zawodnika. Tam prezentował się już lepiej, ale dopiero w Sevilli wskoczył na półkę wyżej. W zeszłym sezonie był liderem zespołu, który awansował do Ligi Mistrzów.

Kylian Mbappé (60 spotkań, za darmo)

Kojarzycie chłopaka? Ostatnio udało mu się strzelić trzy gole na Camp Nou, ale Barcelonie w aktualnej dyspozycji hat-tricka zapakowałby nawet magazynier paryskiego klubu. Ciągną go za uszy w reprezentacji, z którą zdobył mistrzostwo świata, koledzy w Paris Saint-Germain zdobywają z nim kolejne trofea, a ten nie może dla nich wygrać tego najcenniejszego. Bez ambicji, żeby spróbował swoich sił w trudniejszych rozgrywkach, kupiony za astronomiczną kwotę, wiecznie w cieniu innych. Ot, przeciętniak.

Ibrahima Diallo (0 spotkań, za darmo)

W piłkarskich rodzeństwach często bywa tak, że, jak jeden jest naprawdę dobrym piłkarzem, to reszta rodzeństwa jest już dużo słabsza. W tym przypadku to Ibrahima jest tym troszeczkę mniej zdolnym bratem, ale gra dla Southampton to żadna ujma. Klubowy kolega Jana Bednarka do Premier League trafił ze Stade Brest, które wyciągnęło za grosze z AS Monaco.

Oni również odeszli w młodym wieku: Lukman Haruna (52 spotkania, cena nieznana), Frédéric Bulot (12 spotkań, wychowanek), Valentin Eysseric (20 spotkań, wychowanek), Olivier Ferblantier (0 spotkań, wychowanek), Florian Pinteaux (13 spotkań, wychowanek), Dennis Appiah (24 spotkania, wychowanek), Jérôme Phojo (3 spotkania, wychowanek), Gaetano Monachello (0 spotkań, za darmo), Borja López (3 spotkania, 2,2 mln euro), Ronaël Pierre-Gabriel (4 spotkania, 6 mln euro) Marc-Aurèle Caillard (0 spotkań, wychowanek), Farès Bahlouli (11 spotkań, 3,5 mln euro), Dylan Bahamboula (1 spotkanie, za darmo), Rúben Vinagre (0 spotkań, za darmo), Khéphren Thuram (3 spotkania, wychowanek), Jonathan Panzo (3 spotkania, 3 mln euro), Jordi Mboula (12 spotkań, 3 mln euro), Lyle Foster (2 spotkania, 1,2 mln euro).

***

Można wypatrzyć jeden wielki talent czy kilku naprawdę zdolnych chłopaków z mniejszych akademii, ale aż tylu? Ktoś w AS Monaco ma naprawdę dobre oko do młodzieży – tylko Lucas Ocampos kosztował więcej niż 10 mln euro. Większość to wychowankowie albo piłkarze kupieni jeszcze jako nastolatkowie, którzy przynieśli do klubu setki milionów.

Kylian Mbappe, Yannick Carrasco, Anthony Martial, Nampalys Mendy – można by tak wymieniać i wymieniać…

Fot. Newspix